Nowe Dąbie, plan miejscowy, działka 904/1, uwagi, hodowla
Tereny hodowlane zamiast osiedla domków
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Łabiszynie radni przyjmowali uchwałę w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla działki 904/1 w Nowym Dąbiu. Do tego planu wniesionych zostało aż 38 uwag właścicieli terenów sąsiednich. Wszystkie zostały odrzucone.
- Wszystko tak naprawdę dotyczy jednej rzeczy - wyjaśniał burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek na posiedzeniu komisji. - Chodzi o stare kurniki, wcześniej hodowane tam było bydło. To był teren PGR-owski, który w wyniku przemian ustrojowych stał się terenem prywatnym i podmiot gospodarczy, który tam był, w kontekście tworzącego się planu miejscowego, wniósł kiedyś do nas o zmianę, żeby z hodowlanych terenów zrobić tereny handlowo-składowo-usługowe. Tamta idea upadła i to od lat stoi puste. Chodzi o to, że tenże podmiot znów wniósł do nas, aby przywrócić te funkcje, które przez dziesiątki lat były.
Burmistrz wyjaśniał, że na tym terenie oprócz obszaru zabudowanego jest także przynajmniej kilkunastu rozdrobnionych właścicieli terenów kilkuhektarowych, którzy oczekują, że plan miejscowy będzie zakładał w tym miejscu budownictwo jednorodzinne. Zaznaczał, że jest to obszar kilkuset hektarów łąk i pól, a tylko kawałek tego terenu jest zabudowany.
- Tam są też kilkuhektarowe grunty prywatne właścicieli z Bydgoszczy czy z Osielska - mówił burmistrz Łabiszyna. - Jeżeli my nałożymy plan miejscowy na pozostałe tereny, to się utopimy finansowo, ponieważ automatycznie za odszkodowaniem musimy przejąć kilkadziesiąt hektarów dróg, musimy rozprowadzić sieć wodociągową, wszelką infrastrukturalną, zadbać o odśnieżanie i tak dalej. Czyli cały obszar dzikiego pola i dzikiej łąki raptem stałby się dla nas kosztem, jeżeli chodzi o zagospodarowanie. W tym momencie nie mamy interesu, żeby nakładać im plan, ale też nie mamy interesu, żeby nie nałożyć tego planu, bo - po pierwsze - przywracamy funkcję pierwotną. Robimy to w przestrzeni kilkuset hektarów łąk i pól. Tworzy się nam nowy podmiot gospodarczy i nie mamy żadnych kosztów związanych z tym obszarem, bo to jest teren zabudowany.
Właściciele działek w tej okolicy chcąc podważyć plan przygotowany przez gminę, zgłosili swoje uwagi. Kilka osób zgłosiło po kilka uwag, których w sumie było 38. Właściciele zwrócili między innymi uwagę, że wystąpią z wnioskiem o rentę planistyczną, gdyż miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego spowoduje spadek wartości ich nieruchomości. Inna z uwag dotyczyła tego, że popełnione zostały błędy proceduralne, jest niezgodność planu ze studium uwarunkowań, błędne przygotowanie i przeprowadzenie analizy oddziaływania na środowisko czy podane zostały złe odległości od zabudowań. Zwracano także uwagę, że zmiana planu nie uwzględnia planów zagospodarowania terenów znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie, na wschód od działki 904/1, a należących do gminy Nowa Wieś Wielka. Były też protesty dotyczące uruchomienia działalności hodowlanej na tej działce, która miałaby wpłynąć negatywnie na środowisko.
Podczas posiedzenia komisji radna Ewa Milczek pytała, czy właściciele działek, którzy zgłaszają swoje uwagi do planu zagospodarowania przestrzennego, użytkują już te działki, na co uzyskała informację, że w tej chwili są to nieużytki.
- Ci ludzie pokupowali sobie kiedyś te grunty po 4, 6, 8 hektarów, kiedy były one bardzo tanie, zgłosili to jako gospodarstwo rolne, przez lata byli zwolnieni z podatku, weszli sobie na KRUS, a teraz chcą od nas planu miejscowego, sprzedawać, robić z tego pieniądze, a my jako gmina mamy to później zabezpieczać - zauważył burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek na posiedzeniu komisji, a radny Zenon Mikuła dodał, że tereny te stanowią nieużytki, gdyż ich właściciele żądali od rolników 0,50 zł za 1m2 dzierżawy.
Zmiana planu zagospodarowania przestrzennego odbyła się na wniosek indywidualnego przedsiębiorcy i dotyczy północnej części Nowego Dąbia, gdzie kiedyś na dużą skalę były prowadzone hodowle zwierząt. Teren ten ponownie ma pełnić taką właśnie funkcję. Burmistrz zaznaczał jednocześnie, że są dwie możliwości uzyskania zgody na budowę: uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy (wówczas wnioskujący bierze na siebie wszystkie związane z tym obciążenia) lub nałożenie przez Radę Miejską planu na dany teren, ale wówczas bierze na siebie odpowiedzialność związaną z kosztami odszkodowań dla właścicieli działek za tereny przejęte na rzecz dróg i później trzeba dbać o wzbogacanie tego terenu o wszelką infrastrukturę.
- Zderzyliśmy się z sytuacją, gdzie mamy pojedynczego przedsiębiorcę, chcącego aktualny stan urbanistyczny potwierdzić planem miejscowym i chętnych wokół właścicieli gruntów do tego, żeby im nałożyć kilkaset nawet hektarów jako plan miejscowy - powiedział burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. - Ci zainteresowani sprzeciwiają się nałożeniu przez nas planu na tę jedną działkę, ponieważ domniemają, że ewentualna działalność gospodarcza, która może się na tej działce odbywać, może im uniemożliwić zbycie tych terenów i zarobienie stosownych pieniędzy. Dlatego też po głębokich analizach przedkładam analizę, żeby nie wyrażać zgody na nałożenie dużego planu, bo to może skutkować nawet milionowymi obciążeniami, natomiast nałożyć plan na ten niewielki obszar i potwierdzić stan, jaki jest od dziesiątek lat.
Burmistrz zauważał, że rozpoczęcie przez przedsiębiorcę działalności na tym terenie może się wiązać z dodatkowymi wpływami do gminy z tytułu podatków oraz ze wzrostem zatrudnienia. Przyznał, że jest tam gotowa infrastruktura, więc w tym wypadku gmina nie będzie musiała z tego tytułu ponosić kosztów. Tereny wokół powinny być wykorzystywane do celów rolniczych, chyba że ktoś zechce w toku indywidualnym zadbać o ten teren i uzyskać decyzję o warunkach zabudowy.
Każda ze zgłoszonych uwag została przez radnych odrzucona, za to radni przyjęli miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla działki, na której ma być prowadzona hodowla.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1287 (41/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze