Reklama

Topole wycięte, będą brzozy

Na terenie za ul. Żeglarską i ul. Moniuszki, nad Jeziorem Żnińskim Dużym zostało wyciętych kilkadziesiąt topoli. Nie wszystkim się to podoba, ale dyrektor Gospodarstwa Rybackiego odpowiada, że to właśnie grono mieszkańców wnioskowało o wycięcie topoli. Były one problemem dla alergików. Dyrektor zapowiada, że posadzi w zamian brzozy.

Drzewa miały kilkadziesiąt lat. Wojciech Jeziorny liczy słoje na pniu jednej z największych spośród kilkudziesięciu ściętych topoli. fot. Karol Gapiński

     W przeszłości kilkakrotnie otrzymywaliśmy z jednej strony sygnały oburzenia, gdy dochodziło do wycinek drzew w sąsiedztwie chatki rybaka nad Jeziorem Żnińskim Dużym. Z drugiej strony nie brakowało też sygnałów od spacerowiczów, czy wędkarzy, iż drzewostan na tym obszarze trzeba regulować, bo często gałęzie są zmurszałe i zagrażają łodziom rybackim zostawionym na brzegu, bądź ludziom, którzy korzystają z uroków tego zakątka za dawnym torowiskiem do Bydgoszczy.
     U progu tegorocznej wiosny doszło do największej wycinki drzew koło rybakówki, jakie miały miejsce na przestrzeni wielu lat. Ponownie wywołało to żal niektórych mieszkańców. Wojciech Jeziorny ten żal podziela. Miejsce koło chatki rybaka jest jego ulubionym na spacery z psem. Zwłaszcza, że mieszka niedaleko. Dlatego fakt wycięcia kilkudziesięciu drzew go oburzył. - Fakt, że to były tylko mało cenne przyrodniczo topole, ale przecież drzewa to tak czy owak zielone płuca dla nas. Nie tylko zresztą dla nas. Weźmy choćby dzięcioły, które sobie tutaj stukały w pnie, w poszukiwaniu robaczków. Moim zdaniem, wystarczyłoby przycinać chore gałęzie, regulować chaszcze, a nie wycinać całe, kilkudziesięcioletnie drzewa. Teraz został goły plac. Chyba, że mają pomysł, żeby wysypać tu ogromne ilości piasku i zrobić plażę. W końcu jeśli na drugim brzegu w cukrowni ma być wkrótce kurort wypoczynkowy, to może i nam się należy - mówił Wojciech Jeziorny.
     Pieczę nad terenem koło rybakówki trzyma Gospodarstwo Rybackie Łysinin. Formalnym administratorem jest jednak Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku. Henryk Sobolewski, dyrektor Gospodarstwa Łysinin powiedział, że wycinka około 100 drzew miała miejsce na wniosek mieszkańców ulic sąsiadujących. Zbierali oni podpisy pod wnioskiem i zebrali ich kilkadziesiąt. Chcieli, żeby topole zostały wycięte przede wszystkim ze względu na to, iż stanowią problem dla alergików.
     - Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych zlecił nam wycinkę, ale od razu chce podkreślić, że to nie jest koniec naszych planów. My tutaj zasadzimy, może już na jesień tego roku, inne, ładne drzewka. Przede wszystkim brzozy, bo to są bardzo cenne drzewa. Nie bez powodu doceniali je już starożytni Rzymianie. Przebywanie wśród brzóz, a zwłaszcza korzystanie z możliwości objęcia takiego drzewa wokół, wpływa znacząco na nastrój i witalność człowieka. Sok z brzozy jest bardzo cenny. Właśnie już starożytni Rzymianie propagowali dobry obyczaj obejmowania brzóz i uderzania czołem w ich pnie. Sok z brzozy też ma zdrowotne właściwości. Słowem to najlepsze drzewo na to miejsce i chcemy obsadzać nim nie tylko ten teren koło rybakówki, ale też w przyszłości inne miejsca wzdłuż linii brzegowej Jeziora Dużego Żnińskiego. Chcemy nasadzić nawet 2.000 brzózek. Oczywiście nie tylko brzozami będziemy obsadzali tereny nad jeziorem, bo inne gatunki pomiędzy nimi też zasadzimy. Sadzonki kupujemy z Nadleśnictwa Gołąbki. Zresztą nie tylko zrobimy nasadzenia, ale w ogóle chcemy stopniowo na tym terenie robić coś fajnego. Myślimy np. o takim stole na potrzeby wędkarzy - powiedział Henryk Sobolewski.
     Dyrektora Gospodarstwa Łysinin zapytaliśmy, czy jest możliwość nabycia drewna z wycinki na opał. Na terenie przy chatce rybaka leżą bowiem już ociosane z drobniejszych gałęzi pnie i konary. - Z tych drobniejszych gałęzi, ale nie chrust - zaznaczam - bo mają niektóre jeszcze grubość ręki w łokciu - można wyrobić nawet ze 3 przyczepy tego drewna. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to niech się do nas zgłosi i my się na pewno zgodzimy. Nawet to by było dla nas z korzyścią. Natomiast te grube pnie zabieramy na własny użytek. Będziemy to chcieli pociąć i wykorzystać do bieżących napraw pomostów i innej infrastruktury na naszym gospodarstwie - powiedział Henryk Sobolewski. Dyrektor zdradził na koniec, że gospodarstwo chciałoby w dalszej przyszłości odbudować spaloną szopkę nad Jeziorem Czaplem, a także zrobić szopkę na w okolicach Godaw.
     Film w zakładce Filmy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1312 (14/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości