Reklama

Unplugged

Leszek Jakubowski z portretem, który w tym roku otrzymał na imieniny od Żnińskiego Towarzystwa Kultury 

      fot. Karol Gapiński

Podsumowanie, kadencja, Leszek Jakubowski, burmistrz
    Unplugged
     Unplugged, czyli koncert bez prądu - takie skojarzenie przychodzi mi do głowy, gdy podsumowuję ostatnią kadencję Leszka Jakubowskiego na stanowisku burmistrza Żnina. Żninowi potrzeba więcej energii i podłączenia gitary do wzmacniacza.

    PLUSY I MINUSY REWITALIZACJI
    Niewątpliwie najważniejszym dziełem wykonanym przez gminę Żnin w kadencji 2010-2014 jest dokończenie rewitalizacji starego miasta. Ta inwestycja zmieniła wygląd starówki oraz układ komunikacyjny w śródmieściu. Nie jestem w szczególny sposób zachwycony projektem i wykonaniem, ale na pewno dobrze, że ta rewitalizacja została dokonana. Wystarczy sobie przypomnieć, jak wyglądały przed tą inwestycją zwłaszcza mniejsze uliczki starego miasta, jak np. ul. Wodna, by zdać sobie sprawę, że jest lepiej niż było.

    Rewitalizacja, według zapowiedzi burmistrza Leszka Jakubowskiego (patrz wywiad Nowy garnitur Żnina, który ukazał się w nr. 40/2009 Pałuk) miała otworzyć nowe perspektywy dla handlu. Według koncepcji burmistrza, zamknięcie ruchu pojazdów i ograniczenie możliwości parkowania w ścisłym centrum miało stworzyć szeroką przestrzeń dla pieszych. Ci zaś mieli być potencjalnymi klientami sklepów. Spacery eleganckimi chodnikami, po szerokiej przestrzeni rynku i ulicy Śniadeckich miały zdaniem burmistrza zachęcać do wstąpienia na zakupy do usytuowanych tam sklepów. Stało się inaczej. Przez rynek codziennie przechodzi mniejsza ilość przechodniów, niż kilka lat temu, a sklepy mają problemy. Rewitalizacja skończyła choćby żywot marketu Sezam. Co gorsza, rynek po rewitalizacji nie spełnia też innych zadań, które burmistrz chciał mu nadać dzięki przebudowie. Mianowicie plac miał być areną ważnych wydarzeń kulturalnych i imprez masowych. I nawet takim się stał, ale tylko na moment, gdy tuż po oddaniu rynku do użytku zorganizowano wielki koncert i konferencję kobiet z okazji 750-lecia Żnina. Wtedy to okazało się, że płyty tworzące plac popękały pod ciężarem elementów zwiezionych dla ustawienia sceny i barierek. To skutecznie zblokowało organizacyjne przedsięwzięcia ratusza, a może i potencjalnych prywatnych menadżerów kultury. Można by przecież pomyśleć o większych koncertach muzycznych i nie tylko, ale strach do końca zepsuć ten zrewitalizowany rynek.
    We wspomnianym wyżej wywiadzie burmistrz zapowiadał, że rynek zostanie ukończony w 2011 r., a ostatecznie stało się to w połowie 2013 r. Tutaj jednak też należy postawić moim zdaniem znak zapytania. Czy na pewno rynek i w ogóle rewitalizacja zostały zakończone? Otóż nie, bo kolejne usterki pokazują, że prace będą musiały jeszcze potrwać. Na całą rewitalizację (nie tylko w mijającej kadencji) wydatkowane zostało kilkanaście milionów złotych i przy takich nakładach burmistrz i jego ludzie powinni byli bardziej się przyłożyć do nadzorowania prac. Nie przypominam sobie, aby w końcówce rewitalizacji burmistrz osobiście spacerował po starym mieście, aby swoim autorytetem spowodować lepsze i szybsze wykonanie zadania. Tego mi zabrakło. Zresztą pewna apatia, zniechęcenie, brak entuzjazmu w działaniu były charakterystyczne dla poczynań Leszka Jakubowskiego w ostatnich 4 latach. Mam wrażenie, że jego energia przez tyle lat zasiadania w jednym z najbardziej prestiżowych foteli w mieście powoli się wyczerpywała.
    BASEN
    Rewitalizacja nie miała być jedynym, wielkim przedsięwzięciem inwestycyjnym w zamierzeniach Leszka Jakubowskiego przed bieżącą kadencją. Chciał on jeszcze wybudować basen. Projekt został wykonany i kosztował podatników blisko 1.000.000 zł. Budowa nie została zrealizowana. Może to i dobrze, bo wątpię, czy basen jest koniecznie potrzebny mieszkańcom. Ale te milion złotych wydane na projekt na pewno by się na realizowanie innych potrzeb tym mieszkańcom przydało. Ot, choćby na drogę jaroszewską - gminną, ale o więcej niż lokalnym znaczeniu. To, że ta droga nie została wykonana, a znalazły się przy tym pieniądze na inne, moim zdaniem mniej ważne (Podobowice - Ustaszewo), też uważam za porażkę burmistrza.
    DROGI
    W mieście przybyło chodników, nową nawierzchnię ma wiele ulic. Nadal jednak po deszczu nie można przejechać przez skrzyżowanie Aliantów - Mickiewicza. Plan małej obwodnicy utknął w sferze planów. Nie dopilnowano budowy węzła na skrzyżowaniu drogi wągrowieckiej z nową piątką, co da taki skutek, że ciężkie wozy dalej będą rozjeżdżały Browarową.
    PROJEKTY
    Brak podłączenia do prądu skutkował też brakiem energii w realizacji akcji, które mogłyby być realizowane, ale nie były - na przykład wymiana eternitu w gminie skończyła się na zapowiedziach. Inne gminy mają programy dofinansowywania przydomowych oczyszczalni ścieków tam, gdzie nie opłaca się ciągnąć kanalizacji - w Żninie tej kreatywności nie ma.
    W numerze 48/2010 pisaliśmy o zamiarach wzięcia się za psie odchody na chodnikach i trawnikach (jesteśmy w kontakcie, ogrodzone miejsca dla psów, urządzenia do zbierania). Na zamiarach się skończyło.
    RAJ WODNY
    Nie udało się również, co zapowiadał burmistrz, wybudować bazy żeglarskiej nad Dużym Jeziorem Żnińskim. Dobrze, że chociaż gminie udało się pozyskać od Krajowej Spółki Cukrowej grunt pod tę inwestycję. Porażką burmistrza w mojej ocenie były też dotychczasowe działania nad Małym Jeziorem. Na Jeziorze Czaplem straszą resztki molo. Likwidacja widowni przy amfiteatrze była zbyt pochopna, brak sceny uniemożliwia koncerty. W zakresie poprawy warunków dla turystyki, rekreacji, konsumpcji kultury nad obydwoma jeziorami burmistrz zrobił w minionej kadencji niewiele.
    Nie wyszło więc także stworzenie raju wodnego nad żnińskimi akwenami. Wprawdzie tutaj burmistrz broni się, że wspólnie z innymi gminami Żnin przygotował projekt Łączy nas Gąsawka, ale to dopiero melodia przyszłości. Nie wiemy, jakie inwestycje znajdą wsparcie europejskie w najbliższym okresie finansowania.
    MIESZKANIA
    W ostatniej kadencji Leszka Jakubowskiego nie zmieniło się też wiele, jeśli chodzi o stan substancji mieszkaniowej gminy. Istniejące mieszkania, przeważnie w najstarszych budynkach w gminie są w wielu przypadkach w złym stanie. Gmina wydawała tylko minimalne środki w sytuacjach krytycznych, gdy zaczynała ludziom kapać woda na głowę, lub odrywały się od ścian balkony. Zabrakło kompleksowych remontów. Choć tutaj można tłumaczyć burmistrza tym, że większość budynków gminnych wielorodzinnych jest już częściowo uwłaszczonych. Funkcjonują wspólnoty mieszkaniowe tylko z częściowym udziałem gminy i wtedy decyzje nie należą już wyłącznie do burmistrza, ale do wszystkich członków takiej wspólnoty.
    Zabrakło mi inwestycji od podstaw w budownictwo mieszkaniowe. Uważam, że potrzebne w gminie są mieszkania socjalne - nawet mały blok z takimi lokalami. Owszem, to dość duża inwestycja, jak na możliwości gminy. Ale od obowiązków nie da się uciec. W wielu przypadkach gmina i tak opłaca czynsze np. lokatorów spółdzielni, którzy mają wyroki eksmisyjne. Gmina ma obowiązek zapewnić także im dach nad głową. Gdy nie ma wolnych lokali, to musi regulować bieżące opłaty za dotychczas zajmowane przez dłużników mieszkania. Oddanie do użytku nowych mieszkań gminnych w dłuższej perspektywie zwróciłoby się, jeśli chodzi o koszty.
    Co zaś uważam za sukces burmistrza w mijającej kadencji?
    PARKINGI
    Na plus oceniam spełnienie obietnic burmistrza co do rozszerzenia możliwości parkingowych w śródmieściu oraz na osiedlu bloków wielorodzinnych. Parkingi zostały wybudowane tam, gdzie obiecywał wcześniej włodarz. Trudno nazwać sukcesem rewitalizację - docenianą przez innych, przez żninian - mniej. Pozytywnie oceniam w miarę bezpieczne zarządzanie gminnymi finansami. Wbrew jego politycznym adwersarzom, którzy snują mroczne scenariusze dla budżetu gminy Żnin, uważam, że Leszek Jakubowski umiejętnie podejmował decyzje o kolejnych kredytach, o ich wysokości i przeznaczeniu. Dzięki temu infrastruktura miasta polepszyła się.
    FINANSE
    Przed rozpoczęciem ostatniej swojej kadencji burmistrz zakładał, że zadłużenie budżetu Żnina w związku z realizowanymi i planowanymi inwestycjami może wzrosnąć z około 6% w 2009 r. do nawet 30%. W najtrudniejszym momencie - rok 2011- rzeczywiście sięgnęło do tego poziomu, a przecież basenu burmistrz nie wybudował. Niedojście do skutku tej budowy moim zdaniem ten budżet uratowało i teraz tendencja jest optymistyczna.
    WIATRAKI
    Nie udało się burmistrzowi doprowadzić do zbudowania w zachodniej części gminy farmy wiatrowej. Wiatraki, według założeń burmistrza, miały generować nie tylko energię, ale przede wszystkim pieniądze z podatków do budżetu gminy. Dzięki temu miały znaleźć się środki na polepszenie infrastruktury kulturalnej: na rozbudowę Muzeum Ziemi Pałuckiej i Żnińskiego Domu Kultury. Środki te ostatecznie się „nie znalazły” - inna sprawa, że pieniądze na klimatyzację sali widowiskowej ŻDK znaleźć się powinny tak czy inaczej. Nawet bez tej farmy wiatrowej, na którą się powoływał burmistrz szacując możliwości inwestycyjne gminy. Znalazły się bowiem porównywalne kwoty na szereg chybionych przedsięwzięć, jak niektóre koncerty organizowane przez ratusz, a na tę klimatyzację ich zabrakło. Zresztą to była bolączka całej kadencji. Z kwitkiem odchodzili od burmistrza liczni mieszkańcy, przedstawiciele organizacji pozarządowych, którym burmistrz odmawiał wsparcia finansowego. A na inne rzeczy pieniądze w budżecie znajdował.
    Elektryczność z wiatraków nie płynie, energia burmistrza również zaczęła spadać. Ale przeciwnicy stawiania wiatraków zaliczą burmistrzowi fiasko tych starań na plus.
    NORKI
    Spadła też czujność burmistrza, gdy wydawał decyzję o warunkach zabudowy dla fermy norek amerykańskich w Wenecji. Na szczęście, dzięki szybkiej reakcji mieszkańców, udało się póki co zapobiec tej niezwykle szkodliwej dla człowieka i przyrody inwestycji. Faktem jednak pozostaje, że potencjalni hodowcy norek uzyskali w gminie Żnin silny przyczółek, a stało się to wskutek - moim zdaniem - ospałości burmistrza. Mimo wszystko norki zapisujemy na plus - nie ma ich.
    ŚMIECI
    Dobrą decyzją było wejście gminy w spółkę z Uskomem jeśli chodzi o wykorzystanie wysypiska w Wawrzynkach. To, czy rzeczywiście po unormowaniu się ceny odbioru śmieci (w pierwszym roku obowiązywania nowej ustawy ceny w Żninie były nienaturalnie niskie) będziemy płacić mniej, niż ci, którzy w takie spółki nie weszli - zobaczymy. Teoretycznie jednak fakt rozwiniętej infrastruktury, pozwalającej na generowanie ze śmieci przychodów (paliwo do Lafarge) powinien korzystnie wpływać na ceny płacone przez mieszkańców. Czy na tym zarobi tylko Uskom i Świdnica, czy będzie też tak, że mniej zapłacą mieszkańcy - pokaże przyszłość.
    KOLEJKA
    Na koniec chcę napisać o czymś, co jest na razie tylko ziarnem zasianym pod przyszły sukces, ale wszystko wskazuje na to, że wyrośnie z niego piękny plon. Ściślej jest to sukces i Leszka Jakubowskiego i starosty Zbigniewa Jaszczuka oraz wójta Gąsawy Zdzisława Kuczmy. Otóż ci panowie doprowadzili do tego, że na nowe tory mogła wjechać Żnińska Kolej Powiatowa. Maszynistą spółki został dyrektor żnińskiego muzeum Michał Woźniak i pierwsze miesiące pokazują, że w tej roli radzi sobie dobrze. To, że akurat on dostał kredyt zaufania, dobrze moim zdaniem świadczy o kompetencjach Leszka Jakubowskiego w doborze współpracowników. To nieźle też rokuje dla następcy obecnego włodarza. Nowy burmistrz Żnina w większości instytucji znajdzie w jednostkach organizacyjnych gminy ludzi, którym mógłby zaufać, polityka kadrowa w instytucjach podległych burmistrzowi była bowiem prowadzona dobrze, a kierownicy tych jednostek byli obsadzani zgodnie z kryterium kompetencji.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1183 (42/2014)

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości