Chrzanów, Żnin, Mogilno, urząd, informacja
Urzędnik jest dla Ciebie
Każdemu przynajmniej raz w życiu zdarzyło się trafić na urzędnika, który nie chciał odpowiedzieć na zadane mu pytanie. W takich przypadkach z pomocą przychodzi Ustawa o dostępie do informacji publicznej. Poniżej cykl artykułów autorstwa Piotra Tarczyńskiego z Przełomu Tygodnika Ziemi Chrzanowskiej, które w trudnych relacjach petent – urząd mogą okazać się pomocne.
1. Korzystaj z prawa dostępu do informacji publicznej
Ustawa ta obowiązuje od 6 września 2001 roku, czyli od ponad 10 lat. Jednak w dalszym ciągu niewielu obywateli korzysta ze swoich praw. Najważniejszą przyczyną jest nieznajomość przepisów. Inną - nieumiejętność zastosowania ich w praktyce. Często zdarza się, że mieszkaniec wysyła do urzędu zapytanie, ale nie dostaje odpowiedzi. I nie wie, czy może jeszcze cokolwiek zrobić w tej sprawie. Najczęściej macha ręką.
Tak było
Wiosną i latem 2010 r. Pozarządowe Centrum Dostępu do Informacji Publicznej we współpracy z Kliniką Dialogu sprawdziło w całym kraju jak urzędnicy wywiązują się z obowiązku udzielania odpowiedzi mieszkańcom.
Centrum wysłało wówczas zapytania do przeszło 400 instytucji z 100 miast. Pytało m.in. o zagraniczne podróże służbowe i użytkowanie służbowych pojazdów, zakupy książek i czasopism do szkół, o współpracę starostw z organizacjami pozarządowymi. Jednym z badanych miast był Chrzanów. Wyniki były następujące:
Urząd miejski - samochody służbowe - informację udostępniono
Szpital powiatowy - sprzątanie szpitala - brak odpowiedzi
I LO - biblioteka szkolna - brak odpowiedzi
Starostwo powiatowe - współpraca z organizacjami pozarządowymi - informację udostępniono
- Zależy nam na edukowaniu społeczeństwa, że ma ono prawo pytać i instytucji - że mają bezwzględny obowiązek odpowiadać i udostępniać informację publiczną. Tymczasem, na podstawie wstępnej analizy danych z całego kraju, wydaje się - na przykład - że dyrektorzy szkół niemal zupełnie nie są świadomi obowiązku udzielania informacji. Podobnie, choć nieznacznie lepiej, jest w szpitalach - komentował wyniki Michał Henzler z Kliniki Dialogu.
Jak jest dzisiaj?
Jeśli zdarzyło się, że urzędnik odmówił podania informacji, o którą prosiłeś, urząd nie odpowiedział na twojego maila czy pismo z zapytaniem o informację publiczną lub odpowiedział wymijająco - napisz do mnie: [email protected] lub zadzwoń: tel. 32 6122 550 wew. 32
MASZ PRAWO WIEDZIEĆ
Pozarządowe Centrum Dostępu do Informacji Publicznej radzi:
Po złożeniu wniosku o udostępnienie informacji publicznej podmiot udostępniający może dokonać następujących czynności (w maksymalnie 14 dni od złożenia wniosku):
- udostępnić informację publiczną,
- wydać decyzję o odmowie udostępnienia informacji publicznej,
- wskazać, iż nie może udostępnić informacji publicznej w formie i w sposób określony we wniosku i zaproponować inny sposób udostępnienia,
- ewentualnie może przedłużyć okres udostępnienia do dwóch miesięcy od dnia złożenia,
- poinformować, iż żądana informacja nie jest informacją publiczną,
- poinformować, iż nie jest w posiadaniu określonej informacji publicznej.
Jeżeli żadna z tych czynności nie została wykonana, masz prawo złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na bezczynność w związku z niewykonaniem wniosku o udostępnienie informacji publicznej.
Wszyscy mogą skorzystać z baz danych, interpretacji przepisów i praktycznych porad zawartych na stronie www.informacjapubliczna.org.pl Tam też znajdą adresy mailowe i telefony do ekspertów, którzy posłużą pomocą w spornych sprawach.
2. Nie bój się pytać o wszystko
Gorąco zachęcam do zapoznania się z obowiązującą od 2001 roku ustawą o dostępie do informacji publicznej. W odróżnieniu od wielu innych aktów prawnych, ten dokument jest napisany prostym językiem. Zrozumienie zawartych w nim zapisów nikomu nie powinno sprawić trudności.
Niezwykle istotny jest punkt drugi art. 10: „2. Informacja publiczna, która może być niezwłocznie udostępniona, jest udostępniana w formie ustnej lub pisemnej bez pisemnego wniosku”. Wynika z niego wprost, że jeśli pójdziemy do urzędu i zapytamy o konkretną sprawę, a urzędnik posiada odpowiednią wiedzę i może odpowiedzieć od razu, ma obowiązek to zrobić. Nie może nas odesłać i żądać wniosku na piśmie.
Specjaliści zgodnie podkreślają, że nie tylko obywatele mają trudności ze stosowaniem w praktyce ustawowych zapisów. Problem ten dotyczy również administracji.
W ubiegłym roku portal faktyoswiecim.pl wystąpił do Starostwa Powiatowego w Oświęcimiu z wnioskiem o udostępnienie nagrania z jednej z sesji rady. Otrzymał odpowiedź odmowną. Urzędnicy argumentowali, że są to „materiały pomocnicze” i dziennikarz może zapoznać się tylko z końcowym protokołem. Pracownicy starostwa, odmawiając dostępu do nagrania, złamali prawo. Sprawa jest w toku.
Zgodnie z przepisami postąpili natomiast urzędnicy z chrzanowskiego magistratu. Poproszeni przez naszą redakcję o zapis dźwiękowy z sesji, umieścili go na płycie CD i poinformowali, że przygotowany materiał można odebrać.
Za tydzień o tym, jak przygotować wniosek o udostępnienie informacji publicznej.
ZDANIEM EKSPERTA
Szymon Osowski, prawnik z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej w Warszawie:
- Informacją publiczną jest wszystko, co związane z działaniem administracji i wydatkowaniem publicznych pieniędzy. W rzeczywistości to gwarantowane w Konstytucji prawo, które umożliwia pytanie np. o faktury, umowy, analizy. Urzędy muszą odpowiadać na każde pytanie niezależnie od tego, kto je zadaje i o co pyta. Nie będą tylko udostępniane informacje związane z danymi osobowymi, informacjami niejawnymi i innymi tajemnicami.
Nie można nawet stworzyć katalogu informacji, o jakie można zapytać swój urząd - można bowiem pytać o wszystko, nawet o korespondencję mailową burmistrza.
Możliwość pytania o wszystko ma nie tylko charakter kontrolny - mieszkańcy mogą zobaczyć, co się dzieje i jak funkcjonuje administracja - ale dzięki temu mogą oni aktywnie uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Posiadanie informacji pozwala zrozumieć podejmowane decyzje, wskazywać, co zostało błędnie zrobione lub zaproponować inne rozwiązanie. Dlatego też administracji powinno zależeć na dobrym wykonywaniu prawa do informacji publicznej.
Aktualną treść ustawy o dostępie do informacji publicznej znajdziemy w internecie pod adresem: http://isap.sejm.gov.pl
EKSPERCI POMOGĄ
Wszyscy zainteresowani mogą skorzystać z baz danych, interpretacji przepisów i praktycznych porad zawartych na stronie www.informacjapubliczna.org.pl Tam też znajdą adresy mailowe i telefony do ekspertów, którzy posłużą pomocą w spornych sprawach.
3. Nie musisz podawać nazwiska
Przygotowanie wniosku o udostępnienie informacji publicznej nie jest trudne. Możemy jednak spotkać się z sytuacją, w której ktoś będzie chciał uzależnić jego przyjęcie od podania przez nas np. adresu (bo takie rubryki są w formularzu) lub odpowiedzi na pytanie: po co nam takie wiadomości. To niedopuszczalne działania.
Poszukiwanie wiadomości warto zacząć od Biuletynu Informacji Publicznej danej instytucji. Być może w nim znajdziemy te dane, które nas interesują. Jeśli nie znajdziemy, możemy wystąpić o ich podanie.
Na stronach internetowych wielu urzędów znajdujących się na ziemi chrzanowskiej są gotowe druki wniosków. Nie musimy z nich korzystać. Czy samodzielne przygotowanie dokumentu nie sprawi nam większej przyjemności?
Dla nadania naszemu pismu większej wagi możemy na początku umieścić następujący zapis:
Na podstawie art. 61 Konstytucji wnoszę o....
lub
Na zasadzie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej wnoszę o...
Nie jest to jednak konieczne.
Po wpisaniu treści (tj. o co wnosimy) pozostaje jeszcze określenie sposobu udzielenia informacji - np. wgląd do dokumentu, sporządzenie jego kserokopii, nagranie pliku na płytę CD oraz formy udostępnienia, np. przesłanie na e-maila, przesłanie listem.
Wniosek składamy osobiście lub pisemnie. Możemy także wysłać go e-mailem (z żądaniem potwierdzenia przeczytania), ewentualnie skorzystać z elektronicznego formularza, jeśli taki jest na stronie urzędu czy placówki, do której kierujemy zapytanie. W tym ostatnim przypadku trzeba jednak bardzo uważać. Z sobie tylko znanych względów urzędnicy wymagają od nas podawania wielu, do niczego im niepotrzebnych danych.
Jako negatywny przykład niech posłuży Małopolski Urząd Wojewódzki w Krakowie. Pola formularza na stronie www do obowiązkowego wypełnienia to: imię, nazwisko, PESEL, miejscowość, numer domu, kod pocztowy, treść zapytania, e-mail. Jakby tego było mało, musimy również wyrazić zgodę na przetwarzanie naszych danych osobowych. Zgroza.
Pozytywnym przykładem realizacji prawa obywatela do informacji jest natomiast Świętokrzyski Urząd Wojewódzki w Kielcach. W formularzu wymaga od nas tylko treści zapytania, e-maila, formy i sposobu dostarczenia informacji. Brawo.
Za tydzień o tym, w jakim terminie urzędnik musi nam odpowiedzieć na złożony wniosek oraz co zrobić, gdy odpowiedzi nie dostaniemy.
KOMENTUJE
Szymon Osowski, prawnik z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej w Warszawie
Wniosek nie ma szczególnej formy. Ważne, aby podać:
1. jakie informacje chce się dostać
2. w jakiej formie i w jaki sposób mają być dostarczone (np. wnoszę o udostępnienie faktury związanej z zamówieniem przez gminę usługi odśnieżania i przesłanie jej w formie zeskanowanej na adres mojego maila). Taka treść wniosku jest wystarczająca.
W zasadzie nie trzeba się ujawniać kim się jest i po co nam informacja, o czym przesądza art. 2 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej (NSA w wyroku z dnia 16 marca 2009 r., sygn. akt I OSK 1277/08 powiedział tak „Pogląd ten wydaje się uzasadniony brakiem konieczności pełnego zidentyfikowania wnioskodawcy, a to z uwagi na to, że żądając informacji nie musi się on wykazać jakimkolwiek interesem prawnym lub faktycznym, aby otrzymać informację.”).
Wniosek zawsze kierujemy do organu, czyli: burmistrza, ministra itd. Urząd ma tylko charakter pomocniczy, czyli pomaga wykonywać obowiązki burmistrzowi. Inaczej jest np. w spółkach komunalnych - wtedy wniosek kierujemy do spółki, a w jej imieniu może działać prezes lub zarząd.
Formularz elektroniczny wniosku o udostępnienie informacji publicznej na stronie BIP Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach może służyć za wzór dla innych. Wymagane są w nim tylko niezbędne dane. Za tę dobrą praktykę wojewoda świętokrzyski znalazł się dwa lata temu w gronie laureatów konkursu „Wyważanie otwartych drzwi” zorganizowanego przez Pozarządowe Centrum Dostępu do Informacji Publicznej.
Eksperci pomogą
Wszyscy zainteresowani mogą skorzystać z baz danych, interpretacji przepisów i praktycznych porad zawartych na stronie www.informacjapubliczna.org.pl Tam też znajdą adresy mailowe i telefony do ekspertów, którzy posłużą pomocą w spornych sprawach.
4. Możesz poskarżyć się w sądzie
„Wysłałem pismo z zapytaniem w interesującej mnie sprawie i nie dostałem odpowiedzi”. Znacie to Państwo? Na pewno znacie, bo takie sytuacje nie są odosobnione. Jednak nie jesteśmy bezbronni w walce z „milczącymi urzędnikami”.
W poprzednim odcinku pisałem o tym, jak powinien wyglądać wniosek o udostępnienie informacji publicznej i jakie dane powinny się w nim znaleźć. Dziś o tym, ile dni mają urzędnicy, by nam odpowiedzieć i co im grozi w przypadku zlekceważenia naszego zapytania.
Ustawa nie pozostawia żadnych wątpliwości co do terminu odpowiedzi: „Udostępnianie informacji publicznej na wniosek następuje bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku”.
Istnieją tylko dwa wyjątki. Pierwszy, gdy z ważnych przyczyn podmiot nie jest w stanie zmieścić się w dwóch tygodniach. Wówczas zobowiązany jest poinformować wnioskodawcę o przyczynach opóźnienia oraz o nowym terminie, który nie może przekroczyć dwóch miesięcy od dnia złożenia wniosku.
Drugi przypadek zachodzi, gdy podmiot musi ponieść dodatkowe koszty związane z udostępnieniem informacji. Wtedy w ciągu 14 dni musi nas o tym powiadomić, a nowy termin (również dwa tygodnie) płynie od dnia powiadomienia wnioskodawcy o konieczności poniesienia opłaty.
O tym, że nie warto niepotrzebnie ukrywać informacji publicznej, przekonuje się obecnie prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Mimo sądowego nakazu ujawnienia danych dotyczących zleceniobiorców Miejskiego Biura Edukacji, nie zrobiła tego. Teraz będzie się tłumaczyć przed prokuratorem.
Zainteresowanych tematyką poruszaną w cyklu tekstów pt. „Urzędnik jest dla ciebie” szczególnie polecam bazę orzeczeń sądowych znajdujących się na stronie internetowej www.informacjapubliczna.pl (zakładka Prawo). Wynika z nich, jak często urzędnicy próbują ograniczyć obywatelom konstytucyjne prawo do informacji. To bardzo ciekawa lektura.
KOMENTUJE
Szymon Osowski, prawnik z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej w Warszawie
W przypadku braku odpowiedzi kieruje się skargę na bezczynność do sądu administracyjnego. Jeżeli zostanie uwzględniona, to organ będzie musiał zwrócić koszty postępowania. Ponadto sąd stwierdza w takim wypadku, czy bezczynność miała miejsce z rażącym naruszeniem prawa. Wówczas może też np. na wniosek skarżącego wymierzyć grzywnę. Dodatkowo pamiętać trzeba, że brak udostępnienia informacji publicznej jest przestępstwem. Jeżeli osoba udostępniająca będzie wiedziała, że musi udostępnić i umyślenie tego nie będzie robić, to może zostać w stosunku do takiej osoby orzeczona kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku czasu. Ta ostatnia możliwość pokazuje, jak ważnym zadaniem ustawodawcy jest ochrona jawności, że wprowadził za brak realizacji wniosków lub ich błędne (świadome) realizowanie odpowiedzialność karną.
EKSPERCI POMOGĄ
Wszyscy zainteresowani mogą skorzystać z baz danych, interpretacji przepisów i praktycznych porad zawartych na stronie www.informacjapubliczna.org.pl Tam też znajdą adresy mailowe i telefony do ekspertów, którzy posłużą pomocą w spornych sprawach.
5. Nie znamy ustawy i swoich praw
W czasie publikacji kolejnych odcinków z cyklu „Urzędnik jest dla ciebie” do redakcji zgłosiły się cztery osoby, których zdaniem ich sprawy były związane z dostępem do informacji publicznej.
Jeden z...
W pierwszym przypadku sprawa dotyczyła sąsiedzkiego sporu oraz nieakceptowania przez zgłaszającego decyzji urzędniczych. Pan dostał numer telefonu do prawników udzielających bezpłatnych porad prawnych. Badanie drugiego przypadku zakończyło się także przekazaniem telefonu do prawnika. Tu kobieta miała nierozwiązaną, ciągnącą się od wielu lat, sprawę związaną z własnością działki. Dodatkowo twierdziła, że nie dostawała odpowiedzi z urzędu w Alwerni na swoje pisma. Trzecia historia dotyczyła naliczenia podatku w związku z dzierżawą pomieszczeń od gminy. Zajmie się nią jeden z dziennikarzy „Przełomu”.
Tylko jedno z czterech zgłoszeń było związane z informacją publiczną. Otóż mieszkaniec Trzebini rok temu zwrócił się do miejscowego urzędu o udostępnienie jednego z protokołów pokontrolnych. Jak twierdzi, bezskutecznie. Otrzymał zalecenie ponownego złożenia wniosku. Termin 14 dni na odpowiedź, który jest obowiązujący dla urzędników, płynie.
Przypadek czy norma?
Dwa lata temu Klinika Dialogu na zlecenie Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich przeprowadziła badanie pt. „Dostęp do informacji publicznej w Polsce w oczach ekspertów”. Uczestniczyli w nim dziennikarze oraz przedstawiciele środowisk organizacji pozarządowych. Ich oceny są niemal zbieżne. „Obywatelom utrudnia się dostęp do informacji publicznych (odpowiednio 98 proc. i 96 proc. respondentów). Jednak ankietowani z grupy pierwszej częściej postrzegają te problemy jako normę (74 proc. wobec 65 proc. w drugiej badanej grupie) i dodatkowo w mniejszym stopniu są skłonni sądzić, że obywatelom nikt dostępu do informacji publicznej nie utrudnia (2 proc. / 4 proc.)” - czytamy w raporcie. „Wydaje się, że dziennikarze są świadomi siły wykonywanego przez siebie zawodu. Zdają sobie zatem sprawę, że ich sytuacja w kontekście problematyki DIP - choć nie idealna - jest na pewno lepsza, niż pozostałych członków społeczeństwa. Stąd wniosek, że utrudnianie dostępu do informacji publicznej „zwykłym” obywatelom jest normą. Pracownicy organizacji pozarządowych oraz aktywiści społeczni mogą mieć bardziej obiektywny sąd w tej kwestii, dlatego większy ich odsetek uważa, że problemy w zakresie DIP są rzadkością”.
Dla kogo te przepisy?
W dokumencie sporządzonym po zakończeniu badań znajdziemy też zdanie, które może stanowić podsumowanie aktywności obywatelskiej w zakresie pozyskiwania wiadomości: „Nie ulega wątpliwości, że problematyka dostępu do informacji publicznej jest słabo zakorzeniona w świadomości zarówno urzędników, jak i obywateli bez względu na wykształcenie, wykonywaną pracę czy miejsce zamieszkania”.
Eksperci pomogą
Wszyscy zainteresowani mogą skorzystać z baz danych, interpretacji przepisów i praktycznych porad zawartych na stronie www.informacjapubliczna.org.pl Tam też znajdą adresy mailowe i telefony do ekspertów, którzy posłużą pomocą w spornych sprawach.
6. Boimy się, czy nie wiemy jak i o co pytać?
Bardzo rzadko korzystamy z możliwości stwarzanych przez ustawę o dostępie do informacji publicznej, choć pytać możemy niemal o wszystko.
2 marca na ogólnodostępne na stronach internetowych adresy mailowe siedmiu urzędów wysłałem maila następującej treści:
„Dzień dobry, w związku z przygotowywanym do gazety oraz na stronę internetową materiałem poświęconym dostępowi do informacji publicznej, proszę o odpowiedzi na następujące pytania.
1. Ile w roku 2011 wpłynęło do urzędu wniosków w trybie zapytania o informację publiczną i jakich spraw dotyczyły? (w przypadku dużej ilości wniosków proszę o podanie trzech spraw).
2. Czy na wszystkie wnioski została udzielona odpowiedź? Jeśli nie, to w jakich przypadkach doszło do odmowy?
3. Która z form dostarczenia wniosku była bardziej popularna - osobista czy drogą elektroniczną (mail)?”
Adresatem wszystkich zapytań byli burmistrzowie i wójt.
W Chrzanowie
Najszybciej, bo już w środę, 7 marca, odpowiedział chrzanowski magistrat, do którego w ub.r. wpłynęły 43 wnioski, w tym 33 drogą elektroniczną.
Mieszkańcy pytali m.in. o: bieżącą obsługę rachunków bankowych, realizację funduszu sołeckiego, inwestycje dofinansowywane z UE, obwodnicę północno-wschodnią Chrzanowa, zasady i warunki najmu lokali komunalnych, zimowe utrzymanie dróg i chodników, opiekę nad bezdomnymi zwierzętami, stronę internetową.
W Trzebini
Z odpowiedzi, która przyszła z UM w Trzebini, wynika, że w 2011 r. ludzie pytali 25 razy, a interesowało ich m.in.: udostępnienie nagrań z sesji rady, dofinansowanie montażu ekologicznych źródeł ciepła, udostępnienie wykazu uchwał rady, stan zatrudnienia w urzędzie.
W Alwerni
Sekretarz gminy Alwernia Henryka Pikulska poinformowała, że do urzędu w ub.r. przyszło 15 zapytań o: budżet i finanse (6), oświatę (1), kontrolę zarządczą (1), ewidencję działalności gospodarczej (1), miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (3), promocję (1), sprawy kadrowe (2).
W Chełmku
O trzy więcej, bo 18 wniosków trafiło do urzędu w Chełmku.
- Wnioski dotyczyły między innymi studium i kierunków zagospodarowania przestrzennego, ochrony zwierząt - napisała w odpowiedzi sekretarz urzędu Janina Świerz.
W Babicach
Najmniej zapytań, tylko trzy, trafiło do Urzędu Gminy Babice. Dotyczyły wykazu uchwał rady (1997-2002) i zarządu (1999-2002), udziału samorządu w 2010 r. w misjach gospodarczych, targach oraz wykorzystania nowoczesnych form promocji, energii ze źródeł odnawialnych na terenie gminy.
Na koniec
Według deklaracji odpowiadających, nie było ani jednego przypadku odmowy odpowiedzi dla wnioskujących. To cieszy.
Co z burmistrzami Krzeszowic i Libiąża, którzy nie odpowiedzieli mi w ustawowym terminie? Wyślę do nich ponownie zapytanie oraz prośbę o odpowiedź, dlaczego nie przestrzegają ustawowych terminów.
KOMENTUJE
Szymon Osowski, prawnik z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej w Warszawie:
- W stosunku do liczby mieszkańców gmin zapytań jest mało, ale nie dlatego, że ideałem jest, aby każdy pytał, a dlatego, że w każdej z gmin (bez względu na wielkość) podejmowane są różne działania np. likwidacja szkół. I w każdym takim przypadku mieszkańcy powinni wiedzieć, że mogą pytać i muszą dostawać informacje. Przedstawione liczby pokazują, że trzeba jeszcze więcej mówić i pisać o prawie do informacji. Mieszkańcy tylko wtedy mogą być partnerem do rozmów z administracją, kiedy posiadają identyczne informacje. 43 pytania w mieście i gminie Chrzanów, w której mieszka 49 tys. mieszkańców - to mało.
Cieszy mnie, że mieszkańcy korzystają z najprostszej (dziś) formy zadawania pytań przez zwykłego maila. Jednak trzeba nadal pamiętać, że spora część społeczeństwa nie korzysta z komputerów i internetu. Dla tych osób żądanie informacji publicznej powinno być równie proste i odformalizowane.
Dwóch burmistrzów nie odpowiedziało. Z naszego doświadczenia wynika, że na elektroniczne pytanie odpowiada około 50 proc. gmin. Trzeba jednocześnie podkreślić, że każdy brak reakcji na ustawowy obowiązek jest naganny. Udostępnianie informacji jest takim samym obowiązkiem jak np. wydawanie decyzji w postępowaniu budowlanym. Zatem jeżeli przyjąć, że na siedem wniosków dwa nie są wykonywane, to już dużo.
Zainteresowani mogą skorzystać z baz danych, interpretacji przepisów i porad zawartych na stronie www.informacjapubliczna.org.pl Tam też znajdą adresy mailowe i telefony do ekspertów, którzy posłużą pomocą w spornych sprawach.
7 . Dwóch burmistrzów łamie prawo
Wstydźcie się, panowie
To ostatnia część cyklu artykułów poświęconych dostępowi do informacji publicznej. Wnioski? Burmistrz Libiąża Jacek Latko i burmistrz Krzeszowic Czesław Bartl nie przestrzegają obowiązującego prawa. Może ich za to spotkać surowa kara.
W kilku tekstach publikowanych w tym roku na łamach „Przełomu” starałem się opisać podstawowe zasady starania się o odpowiedź od urzędów i innych instytucji na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Przypomnę tylko, że zapisy znajdujące się w tym akcie prawnym pozwalają każdemu z nas pytać o wszystko, co jest związane z działaniem administracji i wydatkowaniem publicznych pieniędzy. Urzędnicy mają obowiązek na nasze pytania odpowiedzieć.
Ile było wniosków
2 marca na adresy e-mailowe siedmiu urzędów (Chrzanów, Trzebinia, Libiąż, Alwernia, Babice, Chełmek, Krzeszowice) wysłałem prośbę o podanie liczby zapytań w 2011 roku i ich temat. Chciałem się także dowiedzieć, ile wniosków obywatele złożyli mailowo i tradycyjnie oraz czy na wszystkie otrzymali odpowiedź. Poza Krzeszowicami i Libiążem, urzędy odpowiedziały rzeczowo i w terminie (14 dni).
19 kwietnia ponownie w tej samej sprawie wysłałem maile do burmistrza Libiąża Jacka Latki i burmistrza Krzeszowic Czesława Bartla. Jednocześnie poprosiłem o odpowiedź, dlaczego nie otrzymałem zwrotnej informacji w ustawowym terminie.
Co dalej
10 maja (!) dostałem odpowiedź z krzeszowickiego magistratu na pytania zadane 2 marca. Odniesienia do przyczyny łamania prawa i braku odpowiedzi w ustawowym terminie 14 dni brak. Żeby było ciekawiej, 5 marca sekretariat urzędu odebrał pierwszego maila (potwierdzenie przyszło mailem) i pozostawił go bez dalszego biegu.
Interesujący jest także przypadek Libiąża. Otóż okazuje się, że ktoś, kto na stronie www.libiaz.pl wejdzie w zakładkę kontakt i wyśle maila pod adres [email protected], może się czuć, jakby pisał na Berdyczów.
Okazuje się jednak, że przyczyna została zdiagnozowana, a urząd postanowił wytłumaczyć, dlaczego tak się stało.
23 kwietnia Magdalena Kozak z libiąskiego magistratu napisała:
„W odpowiedzi na Pana wniosek informuję, iż e-mail z 02.03.2012 r. nie dotarł na skrzynkę pocztową urzą[email protected]. Po rozpoznaniu przyczyny u informatyka urzędu okazało się, że początkiem marca przyszło do Urzędu Miejskiego w Libiążu ok. 500 wiadomości (niektóre z załącznikami), doprowadzając do dużej zajętości programu pocztowego Outlook. Po przekroczeniu pojemności 2 GB skrzynka pocztowa zastała zablokowana, a część maili automatycznie usunięta, wśród nich Pana wniosek, dlatego też nie otrzymał Pan odpowiedzi w terminie, o którym mowa w ustawie o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2011 r. Za zaistniałą sytuację bardzo przepraszam”. W mailu znalazły się również odpowiedzi na pytania zawarte w mailu wysłanym przeze mnie 2 marca.
Konsekwencje
Można by zapytać, dlaczego podstawowa skrzynka pocztowa urzędu ma pojemność tylko 2 GB i czemu maile po przekroczeniu tej objętości są automatycznie usuwane, ale tym problemem powinien się zainteresować burmistrz Jacek Latko. Sam może bowiem ponieść dotkliwe konsekwencje związane z brakiem odpowiedzi na zapytanie o informację publiczną.
W przypadku burmistrza Krzeszowic Czesława Bartla wygląda na to, że tak ma zaprzątnięty umysł tematem zastępczym, jakim jest pomnik Gladiatora, że nie potrafi ze zrozumieniem przeczytać zapytania do niego kierowanego i rzeczowo odpowiedzieć.
Na koniec obu panom dedykuję zapis art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej:
„Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.
Wszyscy zainteresowani tematyką dostępu do informacji publicznej mogą skorzystać z baz danych, interpretacji przepisów i praktycznych porad zawartych na stronie www.informacjapubliczna.org.pl Tam też znajdą adresy mailowe i telefony do ekspertów, którzy posłużą pomocą w spornych sprawach.
Piotr Tarczyński
Przełom Tygodnik Ziemi Chrzanowskiej
5 I 2013 - 16 II 2013
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze