Weterynarz, ostrożność, afrykański pomór świń, wirus
Uwaga na afrykański pomór świń
Wirus do Europy przyszedł m.in. z Mozambiku. Charakteryzuje się tym, że zabija zwierzęta niemal w stu procentach. Ogniska choroby zlokalizowane są już w Białorusi. Dlatego lekarze weterynarii ostrzegają producentów mięsa wieprzowego, aby zachowali szczególną ostrożność. Wykrycie w stadzie ogniska afrykańskiego pomoru świń grozi eliminacją całego stada a kraj, w którym wykryto ognisko zostaje objęty zakazem eksportu świń i mięsa wieprzowego, a co za tym idzie, drastycznym spadkiem cen.
Wirus ASF p72 genotyp2 przebył tysiące kilometrów nim zagnieździł się w miejscowości Czapuń w rejonie wiejskim, w obwodzie grodzieńskim na Białorusi. A Grodno, to już bardzo blisko do granic Polski.
Ogniska afrykańskiego pomoru świń wykryto w 2007 roku w Mozambiku, Zambii i na Madagaskarze. Przez sześć lat wirus zdążył dotrzeć najpierw do Gruzji, potem rozprzestrzenił się po państwach kaukaskich, by trafić do Rosji, a stamtąd na Białoruś.
Choroba rozprzestrzeniła się na terytorium Federacji Rosyjskiej ze względu na przemieszczanie się i roznoszenie wirusa przez zakażone dziki, wyjątkowo wysoki nielegalny obrót świniami i wieprzowiną, zwyczaj karmienia świń odpadkami i zlewkami, nieobecność odpowiednich służb weterynaryjnych, brak infrastruktury zapewniającej bezpieczeństwo zdrowotne zwierząt, a także obniżone możliwości śledzenia drogi przemieszczania świń i produktów. Badanie przeprowadzone w Rosji wśród wykrytych przypadków zwierząt zakażonych wirusem wskazują 100% śmiertelność. Kierowcy, którzy przyjeżdżają z Rosji ciężarówkami do przewozu świń, są zobowiązani do oczyszczenia i zdezynfekowania pojazdów.
Pod koniec czerwca i na początku lipca zostały wykryte ogniska wirusa na terytorium Białorusi. W związku z tym cały obszar Białorusi zaczął być traktowany jako ognisko występowania afrykańskiego pomoru świń. Głównym zagrożeniem przeniesienia wirusa na teren naszego kraju są dziki, ale też produkty żywnościowe. Przemieszczanie świń z terenu Białorusi jest zakazane. Ryzyko przeniesienia choroby do Polski jest wysokie.
Co to w ogóle jest ASF, czyli afrykański pomór świń? Jest to szybko rozprzestrzeniająca się choroba wirusowa. Podatne są na nią świnie domowe oraz dziki. Ludzie nie są wrażliwi na zakażenie wirusem i choroba ta nie stanowi dla człowieka zagrożenia, ale człowiek może ją przenosić. Najczęstszym jednak sposobem zakażenia zwierząt jest bezpośredni kontakt ze zwierzętami zakażonymi. Na terenach o dużym zagęszczeniu gospodarstw utrzymujących świnie (m.in. u nas). Rozprzestrzenianie się wirusa jest stosunkowo łatwe za pośrednictwem osób odwiedzających gospodarstwo oraz przez zakażoną paszę, wodę, wyposażenie czy przez karmienie zwierząt odpadami kuchennymi, czyli zlewkami.
U świń zakażonych afrykańskim pomorem mogą wystąpić następujące objawy: w ciągu pierwszych 3-4 dni od zakażenia wzrost temperatury ciała do 41-42 stopni, przy zachowanym apetycie, następnie obserwuje się liczne upadki sztuk w stadzie, sinica skóry na obrzeżach uszu, na brzuchu i bokach ciała, drobne, ale liczne wybroczyny w skórze, duszność, pienisty wypływ z nosa, wypływ z worka spojówkowego, biegunka (często z domieszką krwi), wymioty, niedowład zadu, objawy nerwowe w postaci podniecenia, drgawek mięśni i skurczów kloniczno-tonicznych, ronienia, a śmiertelność sięga 80 - 100%.
Właściciel zwierząt, który zauważy powyższe objawy i ma podejrzenie choroby zakaźnej, musi zgłosić podejrzenie do powiatowego lekarza weterynarii, do lecznicy, wójta lub burmistrza. Jeśli takie ognisko zostanie wykryte, to organizowane są dwie strefy podlegające nadzorowi. Pierwsza w promieniu 3 km od ogniska, a druga 10 km od ogniska. W strefie pierwszej zakazuje się przemieszczania zwierząt oraz wprowadza się ograniczenia w przemieszczaniu się ludzi i dezynfekcję. Zakażone stado podlega zabiciu i utylizacji. Rolnik co prawda otrzymuje odszkodowanie, ale na kraj wprowadzane jest automatycznie embargo w eksporcie świń i mięsa wieprzowego, a cena na rynku wewnętrznym spada.
Powiatowy Lekarz Weterynarii w Żninie Maciej Joachimowski zaleca ostrożność, bo straty dla rolników mogą być duże. - Najważniejsze, to nie wprowadzać do pomieszczeń, w których są zwierzęta, osób postronnych, szczególnie tych osób, które przyjechały zza wschodniej granicy oraz dokarmianie sprawdzonymi środkami i stała obserwacja zwierząt - powiedział Maciej Joachimowski.
- Człowiek może przenosić zarazki na ubraniu i na butach. Tam zbyt długo wirus się nie utrzyma, ale jeśli dostanie się do ściółki lub do żywności, to nawet kilka tygodni. Dlatego tak ważna jest ostrożność i obserwacja.
Powiatowy lekarz weterynarii apeluje również do myśliwych, aby zgłaszali wszystkie przypadki padnięcia dzików.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1118 (29/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze