Reklama

W Barcinie nie przewiduje się zwolnień w szkołach

Takie deklaracje można było usłyszeć podczas posiedzenia komisji oświaty w Urzędzie Miejskim w Barcinie z udziałem dyrektorów placówek oświatowych. Choć reforma oświaty zmienia strukturę szkół, to nie przewiduje się zwolnień nauczycieli, a jedynie zostaną im obcięte godziny. Niektórzy z nich będą musieli uczyć w różnych szkołach, żeby wypracować etat.

W gminie Barcin dyrektorzy szkół i przedszkoli deklarują, że będą tak ze sobą współpracować i przesuwać nauczycieli, żeby reforma oświaty nie wiązała się dla nich ze zwolnieniami fot. Magdalena Kruszka

     Od początku tego roku w szkołach odbywają się spotkania dotyczące zmian oświatowych organizowane przez wiceburmistrz Barcina Lidię Kowal z udziałem rodziców i nauczycieli. W minionym tygodniu takie spotkanie odbyło się z udziałem dyrektorów i radnych na posiedzeniu komisji oświaty, kultury i sportu. Przybyli na nie wszyscy dyrektorzy szkół i przedszkoli, a także radni spoza komisji oświaty, którzy zainteresowani byli planowanymi zmianami.
     Wiceburmistrz Lidia Kowal poinformowała, że koncepcja zaprezentowana przez burmistrza na listopadowej sesji nie jest aktualna. Wtedy padł pomysł, aby barcińskie gimnazjum włączyć do Szkoły Podstawowej nr 2 i nie tworzyć dodatkowej szkoły podstawowej na osiedlu.
     - Można by też gimnazjum wygasić, ale to oznaczałoby, że gmina nie robiłaby nic, i co roku nauczycieli stamtąd trzeba by unicestwiać - przyznała Lidia Kowal. - Ten wariant nie został wybrany. Włączenie gimnazjum do Szkoły Podstawowej nr 2 spowodowałoby, że nauczyciele gimnazjum byliby nauczycielami szkoły podstawowej, a przy szkole podstawowej byłyby tylko oddziały gimnazjalne.
     W listopadzie padł także pomysł, aby siódme klasy przywozić z Mamlicza i Szkoły Podstawowej nr 1 do budynku przy ul. Polnej.
     Okazało się jednak, że w międzyczasie przepisy się zmieniły i dodano poprawkę, że można klasom siódmym wskazać miejsce realizacji obowiązku szkolnego w innej szkole podstawowej, powstałej z przekształcenia z gimnazjum, a skoro nie przewiduje się tego przekształcenia, taka możliwość zniknęła.
     Jest propozycja, aby połączyć Szkołę Podstawową nr 2 z liceum i utworzyć Zespół Szkół. W 2019 roku liceum z trzyletniego, stałoby się czteroletnim i gimnazjum byłoby wygaszane przy liceum. W Mamliczu nauczyciele byli zadowoleni, że siódme klasy tam zostają. W Szkole Podstawowej nr 1 wręcz przeciwnie. Rodzice przekonywali, że szóstoklasiści chcieliby zmiany, a dokonałaby się ona, gdyby do siódmej klasy mogli iść na ul. Polną. W Szkole Podstawowej nr 2 były głosy rodziców, którzy chcieliby, żeby siódme klasy były tam pozostawione.
     - Mój wniosek z tych spotkań jest następujący: są trzy możliwości, a oczekiwań jest 103 - podkreślała wiceburmistrz Lidia Kowal. - Nie da się wszystkich rodziców i nauczycieli tak uspokoić, że zrobione zostanie to tak, jak sobie życzą, bo jest to niemożliwe.
     Wiceburmistrz uznała, że opcja włączenia gimnazjum do szkoły podstawowej jest najlepszą opcją, bo liczba uczniów spada i nie ma sensu tworzyć dwóch osobnych placówek, gdzie w jednej z nich uczyłyby się dzieci sześcioletnie i dziewiętnastoletni licealiści. Przed 1999 rokiem szkoła na ul. Polnej liczyła 1.600 uczniów i pracowała do dziewiętnastej, więc wybudowano nową szkołę. Jak się szkoły podzieliły na dwie, było 800 uczniów. Dzisiaj w dwóch szkołach, czyli na ul. Polnej i na ul. Lotników nie byłoby w sumie nawet 600 uczniów i tymi uczniami trzeba by się podzielić. Ponadto szkoła przy ul. Polnej jest przygotowana do realizacji takich przedmiotów, jak fizyka, chemia, biologia, geografia. Plany są takie, żeby zainwestować dodatkowo w te pracownie, bo jest możliwość na uzyskanie dofinansowania na ten cel.
     W Szkole Podstawowej w Mamliczu występuje problem demograficzny. Tam w przedszkolu jest pięcioro dzieci, które w tym roku skończą siedem lat i siedmioro sześciolatków. Szkoła może stanąć przed koniecznością zmierzenia się z sytuacją, w której do pierwszej klasy pójdzie czworo dzieci. Kiedy do tamtej szkoły pójdzie osiem klas uczniów, nie wiadomo, ile oddziałów przedszkolnych zmieści się w tym budynku. Podobny problem ma Szkoła Podstawowa nr 1 w Barcinie, bo tam w tej chwili już dwie klasy są podwójne i jeden oddział przedszkolny. Po wprowadzeniu reformy, przedszkole mogłoby się tam nie zmieścić. Jest jednak plan, żeby w Szkole Podstawowej nr 2 otworzyć przynajmniej dwa oddziały przedszkolne.
     Co do proponowanych zmian mieli okazję wypowiedzieć się wszyscy dyrektorzy biorący udział w posiedzeniu komisji. Wojciech Kiciński, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 powiedział, że nauczyciele z dwójki z i gimnazjum pracują nad statutem nowego Zespołu Szkół i te prace są już daleko zaawansowane.
     - Co do przemieszczania się nauczycieli między budynkami, to powiem tylko, że ludzie dojeżdżają z Łodzi do Warszawy do roboty i nie narzekają. Ktoś, komu zależy na pracy, pokłoni się nad tą kwestią - zauważył Wojciech Kiciński. - Niekiedy co niektórym nauczycielom faktycznie takie wymieszanie się przyda. Plastyk, technik w szkole to pojedynczy człowiek, a jak się pojawi drugi kolega czy koleżanka, to wymiana doświadczeń czy lekcji otwartych działa na plus. Trzeba to tak zrobić, żeby było jak najmniej szkodliwe na pierwszym miejscu dla dzieci, a na drugim miejscu dla naszych pracowników.
     Dyrektor dwójki uznał, że nie ma sensu tworzyć dwóch szkół podstawowych, bo w Szkole Podstawowej nr 2 przygotowana jest baza dla dzieci młodszych, a w gimnazjum i w liceum budynek jest przygotowany dla dzieci starszych. Gdyby chcieć tworzyć dwie placówki, to trzeba byłoby doinwestować obie placówki.
     Dyrektor Przedszkola w Piechcinie Katarzyna Tomiczak poinformowała, ze w tym roku 23 sześciolatków przedszkole przekazuje szkole i automatycznie w przedszkolu zwalniają się miejsca z jednej grupy. W placówce jest miejsce na grupę dzieci przedszkolnych trzyletnich. Dyrektor przyznała, że ma jedynie obawy o to, czy będzie miejsce dla dzieci żłobkowych, bo w tym roku przyjęto dużo rocznych maluchów i w tej chwili byłoby miejsce zaledwie dla 4-5 dzieci. Dyrektor Przedszkola nr 1 w Barcinie Grażyna Mac powiedziała, że w jej przedszkolu są cztery oddziały, a w Szkole Podstawowej nr 1 jest dodatkowo jeden oddział przedszkolny. Uznała, że będzie to wystarczające. Natomiast dyrektor Przedszkola nr 2 w Barcinie Sylwia Hoffmann-Sobczak podkreśliła, że atutem jest to, że wszystkie placówki współpracują ze sobą.
     - Obojętnie, jaka roszada nastąpi, to my w miarę tak się dogadamy, żeby dla każdego nauczyciela ta praca mimo wszystko była - stwierdziła Sylwia Hoffmann-Sobczak.
     Dyrektor Przedszkola nr 3 w Barcinie Lidia Szałkowska powiedziała, że na pewno będzie funkcjonował jeden oddział żłobkowy liczący 16-18 dzieci, a problem, z jakim mierzy się placówka od dłuższego czasu jest taki, że rodzice w ciągu roku chcieliby rozpocząć posyłanie dzieci do żłobka, a żłobek rządzi się swoimi prawami i utworzenie dodatkowego oddziału nie jest proste, chociażby ze względu na to, że muszą być co najmniej dwie sale dla takiego oddziału. W tej sytuacji tworzenie oddziału dla pięciorga dzieci byłoby dużym wyzwaniem, ale jest to kwestia do przemyślenia, przy czym trzeba czekać na rekrutację.
     Dyrektor gimnazjum Marzena Wolska przyznała, że programowy plan nauczania nie jest jeszcze znany i nie wiadomo jeszcze, jak to będzie wyglądało w całokształcie, ale pozostali dyrektorzy zaoferowali wsparcie, chociażby dla artysty w przedszkolu, czy dla polonisty.
     - Nie ukrywajmy, że my z panem dyrektorem Kicińskim zrobiliśmy sobie tylko taki ramowy przydział godzin, ale nie umieszczaliśmy tam nauczycieli - mówiła Marzena Wolska. - Będziemy to czynić 30 stycznia. Nie ukrywam, że największym problemem będzie to, czy wszyscy nauczyciele będą mieli pracę. Uważam, że tak, ale też nie w 100%. Może nastąpić obniżka godzin, ale raczej wszyscy nauczyciele powinni tę pracę mieć. Bardzo dobrym według mnie rozwiązaniem jest Zespół Szkół i to, że dzieci z czwartych klas zostają w Szkole Podstawowej nr 2, ponieważ to one najwięcej muszą zmienić w swoim funkcjonowaniu. Łatwiej jest siódmoklasistom chodzić na basen, niż tym dzieciaczkom.
     Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Barcinie Iwona Kausa przyznała, że choć szkoła będzie ośmioklasowa, to musi myśleć o nauczycielach, którzy mogliby jej placówkę wspomóc, chociażby w zakresie nauki chemii, biologii, geografii czy fizyki. Zaznaczyła, że rodzice siódmoklasistów będą mogli posłać swoje dzieci do budynku przy ul. Polnej, jeśli taka będzie ich wola, a właśnie takie głosy ze strony rodziców do niej docierały. W związku z tym nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądać oddział siódmoklasistów w tej szkole.
     W tej chwili w Szkole Podstawowej nr 1 w Barcinie jest jeden oddział przedszkolny. Przybędą dwa oddziały szkoły podstawowej. Plany są takie, żeby do pustego mieszkania po lokatorach przenieść pokój nauczycielski i utworzyć salę do nauczania indywidualnego, a w pokoju nauczycielskim stworzyć bibliotekę, bo obecna sala, gdzie mieści się biblioteka jest za duża. Z kolei w pomieszczeniu po bibliotece będzie można utworzyć salę lekcyjną.
     Katarzyna Marciniak, dyrektor Zespołu Publicznych Szkół w Piechcinie zauważyła, że dla tej placówki pierwszy rok wprowadzania reformy nie będzie niczym nowym, ponieważ klasa, która miała być pierwszą gimnazjum, będzie klasą siódmą, a w szkole pozostanie jeszcze druga i trzecia klasa gimnazjalna.
     - Ten pierwszy rok nam sytuacji ogromnie nie zmienia, oprócz dodatkowej papierkowej pracy - powiedziała Katarzyna Marciniak. - Zdarzy się pewnie taka sytuacja, że nie wszyscy nauczyciele będą mogli być zatrudnieni w pełnym wymiarze. Ci, którzy mogą, odchodzą na świadczenia kompensacyjne, więc drastycznych zwolnień nie przewidujemy. Będziemy tutaj współpracować, żeby uzupełnić etaty tak, jak to jest już w tym roku. Część naszych nauczycieli uzupełnia swoje etaty w Barcinie. Chwalą sobie to bardzo.
     Dyrektor Szkoły Podstawowej w Mamliczu Ewaryst Tomiczak stwierdził, że jego szkoła zyskuje, bo wzrost liczby uczniów spowoduje, że koszty tej placówki nieco spadną. Problem będzie jedynie z pierwszą klasą, i dobrze by było, gdyby dzieci z obwodu mamlickiego, które uczęszczają do przedszkola w Barcinie, wróciły do szkoły w Mamliczu. Przyznał jednak, że najczęściej tak się dzieje, że jak dziecko trafia do przedszkola gdzie indziej, to gdzie indziej trafia też do szkoły. Szkoła w Mamliczu nie posiada specjalistów fizyki, chemii i doradztwa zawodowego, więc będzie trzeba się wspierać nauczycielami z innych placówek. Dyrektor uznał, że wzrasta liczba godzin i nauczyciele mają specjalizacje z różnych dziedzin, ale nie mogą im wzrosnąć etaty, skoro nauczyciele z innych szkół nie będą mieli pracy.
     - Wszyscy moi nauczyciele będą zatrudnieni, nawet ci, którzy byli niepełnie zatrudnieni, lokalowo też sobie poradzimy, bo do tej pory sale lekcyjne nie były obłożone zanadto - mówił Ewaryst Tomiczak.
     Radny Paweł Ratajczak pytał, czy będą w jakichś szkołach zwolnienia nauczycieli. Marzena Wolska podkreśliła, że w innych szkołach tych zwolnień nie będzie, a czy będą one w szkole przy ul. Polnej, to się okaże, kiedy będzie już plan ramowy zatwierdzony przez ministerstwo.
     - W takich rozmowach wstępnych wychodzi na to, że nie będzie i współpracując z innymi placówkami, gdzie nauczyciele będą dopełniać etat, myślimy, że będzie dobrze. Nie możemy tego jednak teraz powiedzieć na 100%. Dopuszczamy natomiast zmniejszenie wymiaru etatu z 18 godzin do 14 godzin - oświadczyła Marzena Wolska.
     - Nauczyciel może w takiej sytuacji nie wyrazić zgody na zatrudnienie w niepełnym wymiarze godzin, ale to już będzie wola nauczyciela - dodała Katarzyna Marciniak, a wiceburmistrz Lidia Kowal przyznała, że są sygnały, że nauczyciele będą chcieli skorzystać ze świadczenia kompensacyjnego.
     Radni obecni na posiedzeniu komisji oświaty wyrazili zadowolenie dotyczące koncepcji zmian oświatowych dostosowujących szkoły do reformy oświaty. Ich zadowolenie budziła także umiejętność i chęć współpracy między dyrektorami.
     - Gdybyśmy mogli wrócić do tej rzeczywistości sprzed 19 lat, to może bylibyśmy szczęśliwi - mówił przewodniczący komisji Rafał Rydlewski. - Gdybyśmy wtedy chcieli te placówki rozdzielić, to być może byłoby to możliwe. Natomiast koncepcja, którą referat oświaty pod kierownictwem pani wiceburmistrz przygotował jest jedyną możliwą.
     Rafał Rydlewski uznał, że nadchodzący rok nie będzie zły, kolejny będzie będzie inny, a najgorszy będzie za trzy lata, kiedy szkoły opuści ostatnia klasa gimnazjum, a na jej miejsce nie pojawi się żaden inny oddział.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1302 (4/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości