Od kilku lat mieszkańcy Klotyldowa obserwują proces podrzucania małych kotów. Zostawiane są niestety w lesie i muszą mieć ogromną siłę przeżycia, bo czasem mija kilka dni zanim zostaną znalezione przez dobrych ludzi, którzy się nimi zajmą.
Skontaktowała się z nami mieszkanka Klotyldowa w gminie Łabiszyn Genowefa Skuza, która poinformowała nas o procederze podrzucania kotów. Zjawisko to w Klotyldowie występuje od kilku lat. Teraz koty podrzucane są co roku. Zaczęło się od dzikiej, ciężarnej kotki, która miała później trzy małe. Trzy lata temu ktoś podrzucił pięć małych kociąt.
- Ale nie tylko u mnie. W tym samym czasie podrzucono dwa koty sąsiadce. Później pięć kotów. Trzy zabrała gmina, a dwa zostały u mnie. W ubiegłym roku podrzucili w naszej okolicy czarnego, Mrusię, a w tym roku już trzy. Dwa znalazły dom, a trzeci tu jest - wyjaśnia Genowefa Skuza.
Naszej rozmowie przysłuchują się też: Karol Skuza i Regina Gadka, do której w ubiegłym roku trafił wspomniany czarny kotek. Ale podrzucane są nie tylko koty. Trzy lata temu został porzucony pies. Był czerwiec, upał, pies wył, ale mieszkanki Klotyldowa go znalazły i przygarnęły.
Nie wiadomo kto te zwierzaki podrzuca. Po umaszczeniu kotów, nasi rozmówcy przypuszczają, że pochodzą z jednego źródła. Nie wiadomo tylko jakiego. Być może ktoś z okolicy. Nie z Klotyldowa, ale ze wsi sąsiednich podrzuca zwierzęta. Oprócz tego, mieszkańcy zaobserwowali, że koty pojawiają się w trakcie sezonu grzybowego. Można domniemywać, że zostawiają je amatorzy zbierania grzybów.
- Podejrzewam, że kotów jest więcej podrzucanych. Jak z lasu trafiają do nas, to się nimi zaopiekujemy, ale ile się ich po drodze zatraci, to nie wiem - dodaje Genowefa Skuza. - To trzeba nie mieć sumienia. Pies był podrzucony w trakcie upałów. Koty teraz błąkały się około tygodnia. Deszcz lał niesamowicie. Kot piszczał jak oszalały. Jak można tak postąpić z 6-7-tygodniowymi kotami?
Nasi rozmówcy dodają, że kociaki nie są podrzucane w kartoniku pod drzwi, ale luzem, gdzieś w lesie, za płotem. Regina Gadka znalazła kota nieco większego, starszego, półrocznego, który był nauczony załatwiać swoje potrzeby w piasku. - Widocznie się komuś znudził i wyrzucili - domniemywa mieszkanka.
- Najgorzej jak wyrzucane są te maluchy, które są bezbronne, przestraszone, niesamodzielne. Przecież ludzie mogą zawieźć te koty do schroniska. W Łabiszynie jest pani, która sterylizuje koty dzikie. Przecież można to zrobić. Dwieście złotych to kosztuje - mówi Genowefa Skuza.
Koty, które do niej trafiają, trzeba uczyć od podstaw jedzenia i załatwiania się do kuwety, bo są na wpół dzikie. Jak w przeszłości dzika kotka wykociła się u sąsiadów i porzuciła małe, to mieszkanki Klotyldowa karmiły kociaki ze strzykawki. Jak podrosły to zostały. Genowefa Skuza za własne pieniądze kupuje środki antykoncepcyjne i razem z sąsiadką wstrzykują je kotkom, aby uniknąć nadmiaru zwierząt w domu, w którym i tak jest dużo czworonogów. W domu Skuzów jest w sumie jedenaście zwierząt do utrzymania.
- Chciałabym uczulić ludzi, bo ja tego nie rozumiem. Jakie trzeba mieć odporne sumienie, żeby wyrzucić maluchy na różne warunki atmosferyczne - apeluje Genowefa Skuza.
Ryszard Lisiewski, łabiszyński weterynarz i radny Rady Miejskiej w Łabiszynie przyznał, że z kotami jest kłopot. Wyjaśnił, że pomaga non profit w adopcji bezpańskich kotów, ale ich nie przyjmuje. Nie zawsze się uda znaleźć kotom nowy dom, niemniej takiego wsparcia może udzielić. Właściciele kotów, którzy chcą uniknąć problemu małych kociąt, mogą dorosłe kotki poddać zabiegom chirurgicznej sterylizacji lub hormonalnego zapobiegania rui. W tym drugim przypadku zwierzęciu podaje się co cztery miesiące zastrzyk, który kosztuje ok. 50 zł. Koszt zabiegów, to 150 zł rocznie. Sterylizacja, to już koszt około 250 zł. Weterynaria zna tez pojęcie usypiania ślepych miotów, ale jest to dość trudny zabieg pod względem emocjonalnym, nawet dla samych lekarzy weterynarii. Jeśli już koty przyjdą na świat, to można je odstawić w siódmym tygodniu. Wtedy kotek jest już samodzielny i nie jest konieczne podanie mleka.
- Niestety skala zjawiska porzucania zwierząt jest spora i społeczeństwo nasze musi jeszcze dojrzeć do tego, by świadomie zajmować się swoimi zwierzętami - powiedział weterynarz.
Remigiusz Konieczka, 6 X 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze