Gmina Kcynia niezmiennie pozostaje w zainteresowaniu firm parających się energetyką odnawialną. O przychylność samorządu szczególnie mocno zabiegają dwie spółki: FW-KSŻ z Warszawy oraz Sevivon z siedzibą w Koszalinie. Każda z nich prezentowała swoje plany i założenia biznesowe co najmniej dwukrotnie. Na wniosek pierwszej ze spółek, decyzją Rady Miejskiej, przystąpiono do sporządzenia zmiany studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy. O jego poszerzenie, przede wszystkim o obszar Grocholina, zabiega teraz Sevivon.
Aby do słuszności swoich zamiarów przekonać władze gminy oraz radnych przedstawiciele firmy gościli w Kcyni już po raz kolejny w ubiegłym tygodniu, na specjalnie zorganizowanym spotkaniu, które rozpoczęło się przed zaplanowanym na ten dzień wspólnym posiedzeniem komisji Rady Miejskiej. Ze względu na niską frekwencję spółka zaproponowała, że raz jeszcze, jednak skrótowo, omówi swoją koncepcję w czasie komisji, na co otrzymała zgodę.
- Po ostatnim spotkaniu doszliśmy do wniosku, że kilka spraw wymaga głębszego wyjaśnienia, żeby dać państwu komfort podjęcia decyzji, która sprowadza się do tego, że chcielibyśmy prosić, żebyście rozważyli i na kolejnym posiedzeniu wyrazili zgodę na podjęcie prac nad rozszerzeniem studium o obszar Grocholina, który w naszej ocenie jest niezwykle interesującym terenem pod względem energetyki wiatrowej - rozpoczął współpracujący z zarządem firmy Sevivon Maciej Wantke. Nie ukrywał, że chęć współpracy ze spółką deklaruje właściciel ziemi, o której mowa, czyli Lechpol.
Nie omieszkał też podkreślić, co wyróżnia firmę od konkurencji - spółki FW-KSŻ, uspokajając, że Sevivon nie ma z nią żadnego konfliktu interesów i obie mogą działać na terenie gminy Kcynia. Wiąże z nią plany na co najmniej 30 lat - tyle wynosi okres żywotności turbin wiatrowych. - Wyróżnia nas metodologia, która ma podstawy naukowe i inżynieryjne, ale wynika również z pewnej praktyki - mówił Maciej Wantke.
Według wyliczeń spółki (zgodnych z obecną ustawą wiatrakową) gmina Kcynia ma potencjał do umiejscowienia na jej obszarze maksymalnie 30 turbin o mocy 7-8 MW. Wstępnie firma byłaby zainteresowana 15 sztukami. Zgodnie z procedurami do ich montażu doszłoby najwcześniej za 6-8 lat. W Grocholinie chciałaby postawić 3 lub 4 siłownie wiatrowe. Nie stanie się tak bez rozszerzenia studium, a następnie zatwierdzenia planu zagospodarowania przestrzennego przez Radę Miasta.
Po zakończeniu prezentacji przewodniczący Jan Kurant zauważył, że Rada nie decyduje o tym, jaka firma wejdzie na dany rynek i z kim rolnicy zdecydują się podpisać wiążące umowy. Dodał także, że gmina nie zamierza szczelnie otoczyć się wiatrakami, ani też opowiadać się po żadnej ze stron, czego dowodem była odpowiedź na list intencyjny FW-KSŻ, o której pisaliśmy kilka tygodni temu.
- Jeśli umożliwiliśmy spółce "KSŻ" inwestowanie na naszym terenie, podpisywanie umów z rolnikami w północnej i południowej części naszej gminy, to nie będąc stronniczy w stosunku do firmy "Sevivon", również możemy stworzyć ten plan, jeśli mają przedwstępne umowy z kontrahentami - komentował radny Tomasz Świerc.
Radny Mirosław Pezacki podkreślił natomiast, że jego zdaniem oferta przybyłej na posiedzenie komisji spółki jest rzetelnie przepracowana, uspokajają go zaproponowane przez nią odległości od zabudowań i innych newralgicznych obszarów oraz sensowne, a co najważniejsze niezawyżone wydają się być jego zdaniem, wyliczenia związane z kwotami, które trafią do gminy z tytułu podatków. Warto w tym miejscu przypomnieć, że prezes spółki FW-KSŻ Grzegorz Łukasiewicz mówił o 40, a nawet 60 wiatrakach i wpływach do budżetu w wysokości 24 mln rocznie.
Burmistrz Marek Szaruga wspomniał o dwóch wyjściach. Pierwsze to rozszerzenie już podjętej uchwały, drugie to wywołanie nowej. Temat będzie jeszcze dyskutowany.
Prezentację przeprowadził reprezentant spółki Sevivon - Maciej Wantke fot. Justyna Kulpińska