Okładka najnowszej płyty „Quidam”
Quidam, płyta, zespół, muzyka
Większa siła rażenia
W poniedziałek ukaże się nowa, szósta studyjna płyta Quidam. Zespół, w składzie którego są muzycy pochodzący ze Żnina, postanowił nagrać album różniący się od poprzedniego. Jednak nie przeszkodziło wokaliście Bartkowi Kossowiczowi stwierdzić, że nagrali najlepszą płytę w ich dorobku. Z pracy nad albumem i współpracy z producentem są bardzo zadowoleni.
Latem ubiegłego roku gitarzysta grupy Maciej Meller i cała grupa Quidam byli po pierwszych próbach, ale przed wejściem do studia nagrań. - Jest kilka takich piosenek, które będzie można puścić w radio. Zależałoby nam, żeby jednak trafić do nowych słuchaczy, do nowych odbiorców. Jak się da, to nie zrazić tych starych - zapowiadał na łamach naszego tygodnika gitarzysta.
Maciej Meller mówił o dużych nadziejach związanych z nowym materiałem i o tym, że po raz pierwszy zdecydowali się na współpracę z producentem, którym był Robert Szydło, współpracujący na stałe m.in. z Katarzyną Groniec i grupą Mikromusic. Maciek zapowiadał również, że nowy materiał ukaże się na rynku najprawdopodobniej na wiosnę. Dziś na stronie internetowej zespołu można już posłuchać fragmentów utworów z nowej płyty. W sklepach ukazuje się 16 kwietnia, a utwór promujący to wydawnictwo Obok mam znajduje się w poczekalni listy przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia i można na niego głosować.
Na temat powstawania płyty rozmawialiśmy z Bartkiem Kossowiczem, wokalistą zespołu Quidam.

Okładka najnowszej płyty „Quidam”
TYTUŁ
Płyta nosić będzie tytuł Saiko. - Dwa lata temu zaczęliśmy spotykać się z Maćkiem i pracowaliśmy „na głos i gitarę”. Układając linie melodyczne często śpiewam „po norwesku”, czyli wydobywam z siebie wtedy zlepek różnych słów, które niewiele znaczą. Słowo „saiko”, przypadkowo wygenerowane przez mój organizm stało się prorocze. Maciek słuchał zgrywek z prób i sprytnie zauważył to słowo. Zadzwonił do mnie i od tego czasu zaczęliśmy konkretną pracę nad albumem. „Saiko” brzmiące nieco japońsko to nie tylko psycho-wieloznaczeniowe angielskie słowo oznaczające stan umysłu, ducha, duszy, czy też w slangu - psychola.
Ostatnio znajomy dziennikarz, zwrócił uwagę, że „saiko” w Japonii była to seria niepowodzeń gnębiących swego czasu ten kraj. Bardzo trafne - mówi Bartek Kossowicz.
Saiko to również tytuł jednego z utworów na płycie. Jak wyznał Bartek, dla niego najważniejszego. Ale też wokół japońskiego znaczenia tytułu została zbudowana cała warstwa graficzna związana z nowym wyglądem strony internetowej i okładki płyty. Autorem jest nadworny grafik zespołu Quidam Michał Florczak. Muzycy zadowoleni są ze współpracy. - Doskonale przekłada nasze myśli na stronę graficzną. Ma ogromnego czuja, jest mistrzem tzw. „less is more” w designie - dodaje Bartek.
DŹWIĘK
Wokalista powiedział, że po płycie Alone Together, która zyskała mnóstwo dobrych recenzji w Polsce i na świecie, stwierdzili, że trzeba zrobić coś innego. Chcieli świadomie odejść od tego, co stworzyli na Alone Together. Odkryć dla siebie nowe przestrzenie w muzyce, nadać nowe znaczenie słowu postęp. Początki nie były łatwe, czasem bywało, że wracali w to samo miejsce. W miejsce pod szyldem Alone Together.
- Robert po zapoznaniu się z naszymi dotychczasowymi płytami zasugerował, żebyśmy znaleźli patent, jak połączyć emocje i intymność muzyczną „Quidamu” z uszczupleniem ilości dźwięków i wydobyciem „piosenkowości”. Taka terapia wyszła nam na dobre. Pozamuzycznie Robert okazał się bardzo otwartym, spokojnym, wyważonym człowiekiem. Gościem o niesamowitych zdolnościach interpersonalnych. Dzięki niemu przestaliśmy się bać zaryzykować. Pozwolił nam spojrzeć na naszą twórczość z innej perspektywy.
Wydobył z nas wiele pozytywnych rzeczy, które znalazły się na płycie i ponownie nas odbudował jako muzyków i przyjaciół - wyznaje Bartek Kossowicz.
Zespół nagrywał płytę m.in. w studiu w Lubrzy. Muzycy byli pod wrażeniem najnowocześniejszego studia w Polsce i możliwości, jakie daje.
- Niesamowity był fortepian w Lubrzy. Jeszcze przez trzy minuty roznosił się dźwięk w studiu. Coś niesamowitego - zdradził nam wokalista. - Postawiliśmy na żywe instrumenty, a nie symulatory. „Wurlitzer”, „Hammond”, „Rhodes”, „Rogers”, „Prophet” - wszystkie instrumenty mieliśmy i użyliśmy ich naprawdę. Maciek nie wyjął nawet z futerału swego PRS-a (gitary marki PRS - rk). Otworzył go tylko, żeby gitara „poczuła” studio. Miał za to całą gromadkę różnej maści, masakrycznie dobrze brzmiących „wioseł”. Ja miałem okazję używać lampowego brzmienia mikrofonu „telefunken”, pożyczyliśmy go od Marcina Borsa, który zajął się masteringiem naszej płyty. Marcin Bors jest producent takich zespołów, jak „Hey”, „Myslovitz” i Kasi Nosowskiej.
SŁOWA
Utwory są krótsze, bardziej skondensowane. Muzycy zrezygnowali z wielowątkowości w kompozycjach na rzecz zaakcentowania każdego niemal dźwięku. Kolejna zmiana w stosunku do poprzednich płyt z Bartkiem Kossowiczem w składzie, to słowa w języku polskim. Tylko jedna piosenka śpiewana jest po angielsku Walec. Reszta, to powrót Quidamu (na trzech pierwszych płytach ówczesna wokalistka śpiewała po polsku) do ojczystego języka. Autorami słów byli Bartek Kossowicz i Maciek Meller.
- O efektach tekstów rozmawialiśmy z Maćkiem godzinami. Okazało się, że językiem polskim można budować inne i z pewnością celniejsze emocje. Dzięki polskim tekstom mogliśmy bardziej dotrzeć do odbiorcy. Życie dało nam po mordzie i było o czym pisać. Nie były to rzeczy przyjemne i łatwe. Nie chcieliśmy owijać w bawełnę. O wielu rzeczach mówimy wprost. Wsadziliśmy tym kij w mrowisko, taką opinię słyszę już dziś w Internecie i cieszy mnie to w pewnym sensie - wyjaśnia Bartek.
WITEK
Zespół nie odcina się jednak od zagranicznego odbiorcy. Wszystkie teksty przetłumaczone są na język angielski i niewykluczone, że zespół nagra angielską wersję płyty Saiko.
Warto dodać, że na płycie znalazł się jeszcze jeden żniński akcent. W tytułowym utworze na harmonijce zagrał Witek Dobaczewski, prywatnie kolega Bartka Kossowicza. - Pamiętając, że Witek świetnie gra na harmonijce wysłałem mu utwory, żeby do nich spróbował dograć coś na harmonijce. Robert Szydło postanowił zostawić dwa genialne fragmenty w utworze „Saiko” i tego można posłuchać na płycie.
W najbliższym czasie nie będziemy mogli usłyszeć Quidam na żywo. - Cały czas koncerty są w fazie budowy, przede wszystkim chcemy, żeby słuchacze oswoili się z „Saiko” i osłuchali z materiałem. Mamy trochę propozycji, wybierzemy najciekawsze i pojawimy się w tych miejscach w Polsce i za granicami - informuje Bartek Kossowicz.
Na pewno 16 września zagrają w Wągrowcu na 140-leciu tamtejszego Liceum Ogólnokształcącego. Najprawdopodobniej będzie można zobaczyć zespół na festiwali Ino Rock w Inowrocławiu.
Wokalista przyznaje, że proces twórczy nie był łatwy. Płyta rodziła się w bólach, nie było kolorowo, ale z efektu zespół jest zadowolony. - Jest to najlepsza z naszych płyt.
Moja recenzja Saiko
Historia muzyki, nie tylko rockowej, pełna jest twórców, piosenkarzy, zespołów, które w pewnym miejscu swojej kariery muzycznej postanowili zmienić styl, sposób grania, śpiewania, formułę, image. Jednym wychodziło to na dobre, innym nie. Ci ostatni nierzadko byli przez fanów odsądzania od czci i wiary, oskarżani o sprzedanie się, pójście na łatwiznę, wejście w komercję. Byli bojkotowani, obśmiewani, a przez krytyków równani z błotem. Zawsze więc zmiana koncepcji jest ryzykowana i zawsze wykonawcy będą sobie zadawać pytanie jak ich propozycje muzyczne zostaną przyjęte. Dlatego uważam, że należą się wielkie słowa uznania tym wszystkim, którzy się na ten krok zdecydowali. Także muzykom z Quidam. Postanowili zmienić coś w tym, co robią. I należy to uszanować, ponieważ każdy twórca w pewnym momencie musi zrobić coś, czego wcześniej nie zrobił, odkryć nieznany ląd, nabrać dystansu, oddechu, spojrzeć inaczej na to, co dotychczas zrobił.
Zespół Quidam, znany z długich rozbudowanych muzycznie kompozycji, postanowił zwrócić się w stronę piosenek. Krótkich, treściwych, z których najdłuższa ma 5:32 min. Nie znaczy to, że skrócił bogactwo aranżacji i uszczuplił instrumentarium. Wydaje się, że nowa płyta jest równie bogata, a muzycznie zespół nic nie stracił ze swej rozpoznawalności. Mam tu na myśli flet Jacka Zasady, solówki gitarowe Maćka Mellera i instrumenty klawiszowe Zbyszka Florka, czyli znak firmowy zespołu od ponad 20 lat. Fani mogą pod tym względem spać spokojnie. A tak na marginesie, utworu ...lato słucha się świetnie. Formacja, na nowej płycie, piosenki przeplata utworami instrumentalnymi. Zostało to poukładane tak, aby utwory z tekstem i instrumentalne stanowiły ciąg. I tylko zmieniające się cyfry tracklisty dają znać, że jest to kolejna kompozycja. Dzięki temu zabiegowi mamy do czynienia z dawnym Quidamem, ale w nowym brzmieniu. A te jest na bardzo wysokim poziomie. Przyjemnie posłuchać muzycznych smaczków w nałożonych słuchawkach.
Nowa płyta, to powrót do polskich tekstów, a mnie zaraz po pierwszym przesłuchaniu utkwił w pamięci jedyny utwór w języku angielskim (ale z polskim tytułem Walec). Zaśpiewała w nim Natalia Grosiak z zespołu Mikromusic, doskonale wpisując się w wokal Bartka Kossowicza. Jej lekka barwa nadaje świetnego kontrastu do cięższego brzmienia tego utworu. Zresztą Bartek też na tej płycie wszedł w inne rejony śpiewu, a słychać to chyba najbardziej w sPotykaniu. Moim zdaniem jednym z najlepszych utworów na płycie, zarówno pod względem muzycznym jak i tekstowym: Już nie mogę do twych myśli dostać się, a mój głos jak krzyk w poduszkę ginie. Moją skargę w liście pozostawię . W dłoni spokój w proszku, tak pożegnam się. Jest w nim coś tajemniczego, co po prostu chwyta.
Z kolei świetnemu w warstwie muzycznej Dodekafonix nie dorównuje wg. mnie tekst: Wokół natłok nietaktów. Gdzie jest początek taktu. Czy sztuka mięsa, to jeszcze sztuka. Paru tylko szuka. Reszta, to muka. Jak bez kopyt kopać się z koniem. Siły moc pchnę w inną stronę.
To tylko jedyna uwaga w temacie tekst. Na pewno warto posłuchać co siedzi w środku autorom tekstów, czyli Bartkowi i Maćkowi. Mówią o otaczającej nas rzeczywistości. Rozprawiają się z ną w Obok mam: Ja mógłbym w sferach wpływy mieć. Latać gdzie chcę. Łatwe dźwięki grać, nie męczyć się. W telewizji pichcić coś, tańczyć i pleść. Po co się gnieść. Ale też mówią o tym co dzieje się w środku, np. w piosence tytułowej: Jestem saiko. Siedzę sobie z braku szans by wyjść. Wszystko wolno mi. Rak nieborak w oczach, mówią saiko - taki typ. Moja dusza. W ciała gruzach. Błąka się.
Jeśli ktoś zapyta mnie czy warto sięgnąć po nowy, zmieniony Quidam, odpowiem, że warto. Zespół poszedł w inną stronę, ale nie zszedł na manowce, tylko pewnie kroczy ścieżką nowych pomysłów, doznań i efektów. A efekty będzie mógł na swój sposób ocenić każdy ze słuchaczy.
Są zespoły, które po czterech pięciu latach od zmiany kierunku, przygodzie z innymi brzmieniami, słabych recenzjach, twierdzą, że poprzednie kroki były błędem. Dziś członkowie Qiudam mówią, że nagrali najlepszą płytę w karierze. Mam nadzieję, że przy okazji kolejnej nie usłyszymy z ich ust zdania, że wcześniej popełnili błąd.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1052 (15/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze