Żnin, jezioro Duże, łódka, wierzba, wypadek
Wierzba spadła na łódź
Wędkarz apeluje o uporządkowanie linii brzegowej jeziora koło chatki rybaka w Żninie. Tydzień temu na jego łódkę spadła wierzba przewrócona przez wiatr. Zarząd melioracji zapewnia, że podejmie działania, ale najpierw musi otrzymać oficjalny wniosek na piśmie.
Kolejne wierzby runęły do Dużego Jeziora Żnińskiego przy rybakówce. Jedna z nich zniszczyła zacumowaną łódź Piotra Przybyły. Wędkarz apeluje o wycinkę drzew zagrażających bezpieczeństwu na linii brzegowej. fot. Karol Gapiński - Taka sytuacja nie tylko jest nad Dużym Jeziorem w Żninie. Także na naszych rogowskich jeziorach jest podobnie. Ktoś powinien się tym zająć, uporządkować linie brzegowe, wyciąć drzewa, które zbytnio się rozrosły i zagrażają bezpieczeństwu nie tylko wędkarzy, ale także wszystkich spacerujących ścieżkami nad jeziorami - mówi Piotr Przybyła z Rogowa.
Jest zapalonym wędkarzem, a nawet prezesem Związku Wędkarskiego Wełna w Rogowie. Piotr Przybyła posiada również łódź, która do zeszłego tygodnia cumowała kilkadziesiąt metrów od domku rybaka nad Dużym Jeziorem Żnińskim. Z łodzi tej często korzysta wędkując na największym akwenie Pałuk.
- Całe szczęście, że akurat tej nocy nie wędkowałem z łodzi, jak to czynię często, nawet nie wypływając dalej, na powierzchnię jeziora. Gdybym siedział w tej łodzi, to wierzba mogłaby spaść mi na głowę - opowiadał Piotr Przybyła tydzień temu, gdy próbował w wodzie dojść do wraku swojej łodzi. Wtedy bowiem tak o niej myślał, gdyż była zakryta grubymi gałęziami i liśćmi przewróconej przez wiatr wierzby.
W kolejnych dniach przy pomocy piły udało mu się dotrzeć do tej łodzi i okazało się, że zniszczenie nie są wprawdzie uniemożliwiające dalsze nią pływanie, ale jednak dość poważne.
- I tak miałem szczęście, bo jeden konar spadł tuż za rufą, a drugi na dziób wprawdzie, ale na tyle wysoko, że spowodował, że ów dziób zanurzył się w wodzie. Łódź może pływać, ale oderwała się warstwa tworzywa, którą będzie trzeba stopniowo, przy użyciu żywicy uzupełniać. Szkopuł w tym, że w jeziorze są przewrócone drzewa, czy zerwane konary i oni tego nie sprzątają. Pozwolenie na wędkowanie na sezon od 1 czerwca do końca października na wszystkich akwenach Gospodarstwa Rybackiego Łysinin z łodzi i z brzegu kosztuje 300 zł. Płaci się te pieniądze, a przez taki, a nie inny wygląd linii brzegowej nie można się do tej wody dostać z wędką - mówi Piotr Przybyła.
Skontaktowaliśmy się z Emilią Wiśniewską z inowrocławskiego biura terenowego Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku. To ta instytucja ma za zadanie opiekować się brzegiem jeziora. Gospodarstwo Rybackie jest bowiem zarządcą wyłącznie akwenów, a nie ich brzegów. Emilia Wiśniewska powiedziała, że obecnie jest w toku postępowanie o wycinkę innej wierzby nad Dużym Jeziorem Żnińskim, natomiast o ostatnio przewróconych przez wiatr drzewach koło rybakówki w Żninie nie wiedziała.
- Zarząd Melioracji może rozpatrzyć i podjąć działania zmierzające do wycinki drzew, ale musi to być na podstawie zgłoszenia zainteresowanej, konkretnej osoby, jak np. ów wędkarz, który akurat zgłosił to panu, a nie nam - zakończyła Emilia Wiśniewska.
Film w zakładce Filmy.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1278 (32/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze