Burmistrz powierzał Markowi Gałązce różne funkcje. Doradca jednak nie na wszystko się godził. Miał też swoje zdanie w wielu kwestiach, a burmistrz wymagał, aby prowadził jego politykę. To mogło leżeć w tle ich rozstania, a incydent w Ostrówcach był tylko zapalnikiem.
Głośny incydent, który miał miejsce w piątkowy wieczór w Ostrówcach na zabawie urzędników żnińskiego ratusza i zwolnienie przez burmistrza z pracy Marka Gałązki, doradcy finansowego i architekta planu gospodarczego włodarza, wywołały wiele spekulacji, co do rzeczywistych przyczyn rozstania się Roberta Luchowskiego z doradcą. Zwłaszcza, że był to już ostatni z dwóch doradców włodarza, bo Paweł Sikora - doradca do spraw rozwoju lokalnego po objęciu stanowiska kierownika wydziału turystyki, rozwoju i promocji przestał pełnić swoją pierwotną funkcję w Urzędzie Miejskim.
Jednocześnie na kilka godzin przed imprezą w Ostrówcach (ta zaczęła się niedługo po zakończeniu pracy w Urzędzie, a ten w piątek pracuje krócej) miała miejsce sesja Rady Miejskiej. Na niej burmistrz ogłosił Marka Gałązkę swoim pełnomocnikiem do spraw spółek komunalnych. - To było wyprzedzenie ruchów formalnych, bo ja żadnej umowy na tamtą chwilę na bycie pełnomocnikiem nie podpisałem, a burmistrz już to ogłosił na sesji - mówi Marek Gałązka.
Z naszych informacji wynika, że w tle zwolnienia Marka Gałązki z Urzędu Miejskiego może być sytuacja właśnie w zakładzie WiK. Otóż w zeszłym roku spółkę tę kontrolował na zlecenie burmistrza zespół z Markiem Gałązką na czele. Według naszych informatorów, wnioski tego zespołu poddawały w wątpliwość kierunek, w którym podąża spółka, jeśli chodzi o modernizację oczyszczalni ścieków i oddzielenia kanalizacji deszczowej od sanitarnej. Chodziło o zakładane w projekcie koszty modernizacji i koszty samego projektu. Tak się składa, że w zespole oprócz Marka Gałązki, był też Michał Nowacki (do końca ub.r.), radca prawny Urzędu Miejskiego w Żninie. Potwierdził on, że zespół miał inne zdanie niż burmistrz.
Michał Nowacki przyznał, że 340.000 zł na monitoring sieci to był zdaniem zespołu kontrolnego zbyt duży wydatek. Według radcy prawnego nie trzeba było wynajmować zewnętrznej firmy do monitorowania sieci, a do zbadania jej stanu wystarczyłaby inwentaryzacja newralgicznych miejsc. - To, gdzie kanalizacja jest zła, to wiadomo bez monitoringu, bo w tych miejscach jest ta sieć najczęściej niedrożna i nie odprowadza deszczówki. To widać gołym okiem. Uważaliśmy, że taką inwentaryzację mogliby przeprowadzić pracownicy WiK. Ich fachowość bowiem, to co, jak co, oceniam naprawdę wysoko.
Być może, jeśli chodzi o poziom wykształcenia - nie chcę, by ktokolwiek poczuł się urażony - to na tle innych zakładów branży wod.-kan. w naszym województwie żniński WiK wypadał gorzej, bo przeważali pracownicy z zawodowym wykształceniem. Ale to są profesjonaliści i co, jak co, ale rury, to oni kłaść potrafią - uważa radca, który do końca 2016 r. pełnił usługi dla Urzędu Miejskiego w Żninie.
Poza tym zdaniem Michała Nowackiego, który zresztą był poprzednio szefem rady nadzorczej i p.o. prezesem spółki WiK, projekt modernizacji oczyszczalni ścieków obliczany na ponad 30.000.000 zł, też jest zbyt wielką inwestycją, jak na potrzeby WiK i Żnina. - Pan Marek Gałązka miał wnioski działań naszego zespołu sformułować następnie w mailu do pana burmistrza, ale jak to się skończyło, to nie wiem, bo już mnie tam nie było - opowiada Michał Nowacki.
Dawida Kolasę, rzecznika Urzędu Miejskiego spytaliśmy, jak się skończyła tamta kontrola w zakładzie WiK i czy w ogóle się skończyła. Czekamy na odpowiedź.
Zespół kontrolny dla zakładu WiK z Markiem Gałazką na czele uzupełniali obok Michała Nowackiego kierownicy Urzędu Miejskiego: Paweł Sikora, Piotr Ostrowski, Paweł Piechowiak, Waldemar Wajgelt. Jak przekazał Marek Gałązka, odejście Michała Nowackiego było naturalną konsekwencją tego, że przestał świadczyć usługi prawne dla Urzędu. Później w pracach zespołu nie uczestniczył też już Waldemar Wajgelt, ale Marek Gałązka zapewnił, że zespół z doradcą finansowym burmistrza na czele działał cały czas.
Przypomnijmy również, że na naszych łamach burmistrz dwukrotnie dementował plotki o rzekomej chęci zwolnienia z funkcji prezesa WiK Jerzego Mączko i zastąpienia go Markiem Gałązką. Ten ostatni przyznał jednak teraz, że burmistrz proponował mu stanowisko dyrektora finansowego WiK. Ówczesny doradca włodarza nie był jednak zbyt entuzjastycznie nastawiony do tych pomysłów. Bał się, że wskutek łączenia różnych funkcji może złamać ustawę antykorupcyjną (patrz nasz artykuł dotyczący sytuacji w Pałuczance Żnin).
Michał Nowacki uważa, że zaproponowana jako ostatnia (tuż przed imprezą w Ostrówcach) Markowi Gałązce funkcja pełnomocnika ds. spółek jest niepotrzebna. - To oczywiście tylko moja ocena, ale nie ma co tutaj dużo mówić. W Żninie są dwie spółki, mają raptem około 60 pracowników łącznie. Wprawdzie kapitał zakładowy jednej z nich jest stosunkowo duży, ale to firma branży wodno-kanalizacyjnej, a sieć, która jest w posiadaniu spółki, ma swą wartość, stąd też ten kapitał jest wysoki. Jednak same spółki należy określić jako małe. Pełnomocnika ds. spółek to mógłby mieć prezydent Bydgoszczy, czy Torunia, gdzie dużych spółek jest sporo, ale nie w Żninie. Tutaj to byłoby zbędne stanowisko, na dodatek taki pełnomocnik faktycznie dublowałby funkcje rad nadzorczych spółek - uważa Michał Nowacki.
Ze zgromadzonych przez nas informacji wynika, że sytuacja w spółce WiK mogła być jedną z przyczyn, które leżą w tle zwolnienia Marka Gałązki przez burmistrza ze stanowiska doradcy finansowego.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1306 (8/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze