Początkowo niewielka uprawa winorośli miała być tylko dodatkiem do ich życia. - My zwyczajnie chcieliśmy zrobić swoje wino. Tylko dla siebie - opowiada Agnieszka Siadak. Przygoda z winiarstwem zarówno ją, jak i jej męża Marcina wciągnęła jednak na dobre. Już od kilku lat wspólnie prowadzą "Winnicę Irena" w Wilczkowie, której najlepszą wizytówką jest smak i aromat zamknięty w butelkach. Lokalne wino z Pałuk zyskuje coraz większe uznanie wśród koneserów z całej Polski.
Założenie tradycyjnej winnicy wymagało od państwa Siadaków zdobycia i usystematyzowania wiedzy, którą cały czas dają im cyklicznie odbywane szkolenia, ale również ukończone przez panią Agnieszkę studia podyplomowe - technologia winiarstwa. - Na naszym terenie, ale też w całym kraju nie ma tradycji winiarskiej. Nie ma więc możliwości, żeby ktoś nam w tej kwestii doradził. Musieliśmy zagłębić się w to sami - przyznaje właścicielka winnicy.
![]() |
| Pół hektara winorośli różnej odmiany rośnie nieopodal domu Agnieszki i Marcina Siadaków fot. Justyna Kulpińska |
Zaczęli od odpowiedniego doboru odmian winorośli (na całym świecie jest ich kilkaset), które dobrze czułyby się rosnąc na pałuckiej ziemi, a także korzystnie wpływałyby na nie tutejsze warunki klimatyczne. W 2015 roku zdecydowali się na swoją pierwszą pochodzącą z Francji odmianę o nazwie Marechal Foch, następnie niemiecką Solaris i węgierską Kristaly. Kolejnymi odmianami, które dobrze przyjęły się w Wilczkowie są: Leon Millot (Francja), Swenson Red (USA) i Regent (Niemcy). Winnica zajmowała do niedawna 0,5 hektara ziemi nieopodal domu państwa Siadaków. Aktualnie powiększyli jej areał o kolejne krzewy, stając się posiadaczami 4 hektarów winorośli. Każda z nich wymaga indywidualnego podejścia i poświęcenia odpowiedniej ilości czasu. Praca winiarza to nie tylko winobranie i fermentacja. To również szereg zabiegów pielęgnacyjnych, zabezpieczających, nawożących, chroniących przed szkodnikami czy wpływających na zdrowotność roślin, ale nie tylko. Prowadzenie dobrze prosperującej winnicy wymaga ciągłej obserwacji, szybkiego reagowania, dokładności i serca. - Sezon się tak naprawdę nie kończy. Jest cały czas. Dłuższe wakacje nie wchodzą w grę - nie ukrywa Agnieszka Siadak, która zrezygnowała z pracy zawodowej, aby móc w pełni poświęcić się nowej pasji. W tej chwili długie godziny pochłania jej cięcie winorośli, które w zależności od temperatury wykonuje się na przełomie stycznia i lutego, a najpóźniej do marca. - Od poniedziałku będziemy wyciągać łozy. Chodzi o to, żeby odciąć je jak najszybciej, żeby nie ruszyła wegetacja. Inaczej zaczną wtedy płakać - będą płynęły im łzy i może dojść do tego, że winorośl zapłacze się i umrze. Całe życie tej rośliny porównuje się do życia człowieka - wyjaśnia. W nomenklaturze winiarskiej fachowo zjawisko to określa się płaczem łozy.
![]() |
| Wina produkowane są wyłącznie w naturalny sposób fot. Justyna Kulpińska |
Na pierwsze owoce właściciele winnicy czekali trzy lata. Zbiory odbywają się z reguły na przełomie września i października. Winogrona poddawane są badaniom, które określają ich stopień dojrzałości i parametry, m.in. poziom cukru i kwasowości. Później w specjalnych kadziach rozpoczyna się produkcja wina (zarówno białego, jak i czerwonego) o charakterystycznym dla danej odmiany winogron smaku i bukiecie. Zanim gotowy trunek znajdzie się w butelce musi upłynąć sporo czasu. Cały proces jego uzyskiwania trwa co najmniej kilka miesięcy. "Leos" jest na przykład winem czerwonym wytrawnym o aromacie śliwki, czekolady i orzecha włoskiego. Wszystkie robione są w sposób naturalny - ich jedynym składnikiem jest sok z owoców. Prawdziwe wino nie jest dosładzane i w żaden sposób ulepszane. O tym czy jest wytrawne, półwytrawne, słodkie czy półsłodkie, o jego aromacie i kolorze decyduje owoc i stałe elementy uprawy (nawet gleba). Agnieszka Siadak podkreśla też, że należy pamiętać o odpowiednim przechowywaniu wina - najbardziej wskazana jest temperatura do 15 stopni C i cień.
![]() |
| Proces produkcji win rozpoczyna się w kadziach ze stali nierdzewnej fot. Justyna Kulpińska |
Wino to nie tylko smak, ale również właściwości prozdrowotne. Oprócz alkoholu etylowego i cukrów zawiera w sobie liczne składniki mineralne - sole potasu, wapnia, magnezu, fosforu żelaza, cynku, jodu i miedzi. Jest bogate w garbniki, polifenole, rezweratrol, witaminę C, B oraz PP. - Wszystkie te składniki pomagają w utrzymaniu organizmu w dobrej kondycji. Wino można idealnie skomponować z daniem, które spożywamy albo deserem. Wystarczy pół albo 1/4 lampki - wyjaśniała właścicielka "Winnicy Irena", która zdradziła nam przy okazji, do czyjego imienia nawiązuje jej nazwa. - Dobrym duchem winnicy jest ciocia. Posiada pozytywną energię, którą przekazuje innym. To kochany i dobry człowiek. Mistrzyni cukiernictwa. Piecze przepyszne ciasta, ciasteczka, rogaliki, faworki. Są to przepisy z czasów II wojny światowej, bo wtedy się urodziła i w tych czasach uczyła się cukiernictwa.
![]() |
| Właściwe przechowywanie wina ma wielki wpływ na jego jakość fot. Justyna Kulpińska |
Za kilka lat winnica będzie specjalizować się w działalności enoturystycznej, czyli turystyce winiarskiej. Mury budynku, w którym udostępniona zostanie sala degustacyjna i miejsca noclegowe dla gości już stoją. Sfinalizowanie inwestycji to nie jedyne marzenie państwa Siadaków. Najważniejszy jest dobry rocznik wina. - Jeżeli wino się uda to uda się wszystko. Pozostałe elementy to tylko dodatek.
![]() |
| Część trunków dojrzewa w szklanych gąsiorach fot. Justyna Kulpińska |
Justyna Kulpińska, 26 II 2021
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze