Gmina Żnin ustala z Agencją Nieruchomości Rolnych w Bydgoszczy szczegóły wspólnej inwestycji - budowy nowej sieci wodociągowej, dzięki czemu wieś zostanie podłączona do stacji w Gorzycach i skończą się problemy mieszkańców z dopływem wody.
O kłopotach mieszkańców Brzyskorzystewka z brakiem wody w kranach pisaliśmy pod koniec ubiegłego roku. Problemu - jak dotąd - nie udało się rozwiązać. Mieszkańcy wsi cały czas napotykają na utrudnienia z dopływem wody i zastanawiają się, kiedy uciążliwości się zakończą.
- Od 2-3 miesięcy w Brzyskorzystewku jest problem z wodą. Całymi dniami nie ma ciepłej i zimnej wody. Czasem w kranie pojawi się zimna w ciągu dnia, ale na ciepłą nie ma co liczyć. Woda jest jedynie wcześnie rano do 8:00 lub późno w nocy między 22:00 a 23:00. Nie da się normalnie funkcjonować w takich warunkach. Dlaczego gmina nie zapewnia beczkowozów z wodą zdatną do picia w ciągu dnia? Dlaczego zarządca wodociągu, którym jest „Brzysko-Rol” bagatelizuje problem i nie ma zamiaru doprowadzić wody do należytego stanu? W chwili obecnej woda jest warunkowo dopuszczona do spożycia, a niektóre wskaźniki są przekroczone kilkunastokrotnie. Nie może być tak, że w XXI wieku ludzie całymi dniami od kilku miesięcy są bez bieżącej wody - informuje prosząc o interwencję mieszkaniec Brzyskorzystewka.
Janusz Biegański, wiceprezes w żnińskim Zakładzie Wodociągów i Kanalizacji wyjaśnia, że stacja wodociągowa w Brzyskorzystewku nie jest obsługiwana przez WiK. Dodaje, iż stacja w Brzyskorzystewku jest własnością Agencji Nieruchomości Rolnych, a dzierżawi ją Brzysko-Rol. Do Agencji Nieruchomości Rolnych należy również cały przesyłowy układ wodociągowy, którym woda doprowadzana jest do mieszkań.
Wspomina, że plany budowy sieci wodociągowej w Brzyskorzystewku gotowe były już 10 lat temu, kiedy żył jeszcze burmistrz Andrzej Rosiak. Gmina przystąpiła wówczas do kompleksowej inwestycji budowy sieci wodociągowej. Wybudowano m.in. sieć w Brzyskorzystwi oraz w Sobiejuchach. Mieszkańcy tej wsi mają podawaną wodę ze stacji w Gorzycach. Do tejże stacji planowano również podłączyć Brzyskorzystewko. Budowy sieci wodociągowej w Brzyskorzystewku nie udało się zrealizować.
- Plan był taki, że gmina miała razem z Agencją pobudować sieć i przepompownię strefową, a odbiorcy mieli być przekazani do wodociągów w Żninie. W Brzyskorzystewku tej sieci nie pobudowano. Nie zostało to dopięte. Teraz z tego co wiem ona ledwo dycha - przyznaje Janusz Biegański. W opinii wiceprezesa WiK cały czas istnieje możliwość budowy sieci wodociągowej w Brzyskorzystewku i podłączenia odbiorców do ujęcia wody ze stacji w Gorzycach.
- Jak powstanie nowa sieć, to przejmujemy odbiorców z Brzyskorzystewka. Było w tej sprawie kilka podejść i mam nadzieję, że teraz nastąpi finał - zaznacza Janusz Biegański.
Tadeusz Kosiara, państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Żninie wyjaśnia, że woda nie spełnia wszystkich wymagań pod względem fizykochemicznym. W Brzyskorzystewku przekroczone są parametry manganu. Tadeusz Kosiara uspokaja, że parametry nie są znacznie przekroczone, dlatego nie ma to negatywnego wpływu dla zdrowia mieszkańców wsi. Woda nie jest zagrożona cyjankami toksycznymi.
- Parametr manganu jest przekroczony, dlatego woda może być lekko zmętniała. Przy bardzo dużej ilości manganu w wodzie może pojawić się też specyficzny zapach. Ta woda nie jest jednak szkodliwa. Bezpośredniego wpływu na zdrowie to nie ma - zapewnia Tadeusz Kosiara. I zaznacza, że znacznie bardziej niebezpieczna dla zdrowia mogłaby być woda dostarczana beczkowozami. Ponadto, jak nam przekazał Tadeusz Kosiara, z wstępnych ustaleń między gminą i Agencją wynika, że wewnętrzna sieć wodociągowa we wsi ma być przebudowana, a woda ma być doprowadzana ze stacji w Gorzycach.
Burmistrz Leszek Jakubowski podkreśla, że problemy z dopływem wody w Brzyskorzystewku występują od dawna. Przyznaje, iż został opracowany projekt, by wspólnie z Agencją Nieruchomości Rolnych zmodernizować sieć wodociągową we wsi.
- Obecnie jesteśmy na etapie wspólnych ustaleń - mówi burmistrz. I dodaje: - Gmina ma w swoim obowiązku dostarczanie mieszkańcom wody, ale „Brzysko-Rol” nic z tym problemem nie zrobił. Mogli to dużo wcześniej Agencji sygnalizować. „Cerplon” w Cerekwicy zadbał o stację i ona dobrze funkcjonuje, natomiast w Brzyskorzystewku nic nie zrobiono.
Szacowany koszt inwestycji, którą gmina ma wykonać z Agencją, wynosi nieco ponad 500.000 zł. Koszty zadania zostaną podzielone po połowie, ponieważ Agencja deklaruje dofinansowanie inwestycji do 50%.
Burmistrz zaznacza, że trzeba wybudować nową sieć, ponieważ - jak sam mówi - stara jest do niczego. Poza tym dzięki inwestycji skończy się udręka mieszkańców wsi z dopływem wody do kranów przez całą dobę.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1057 (20/2012)
Komentarz
Nie doprowadzać do wyrurania
Nie zazdroszczę mieszkańcom Brzyskorzystewka sytuacji z dopływem wody. Codziennie borykają się oni z mniejszymi lub większymi problemami. Woda raz leci, raz nie leci. A wszystko to z powodu zaniechań.
Za dostarczanie wody odpowiedzialna jest gmina. W moim odczuciu problem Brzyskorzystewka gmina zaniedbała. Kiedy za życia Andrzeja Rosiaka rozpoczynano kompleksową budowę sieci wodociągowej z przyłączeniem do gminnej stacji w Gorzycach i jeśli z inwestycją posunięto się przez Brzyskorzystew aż do Sobiejuch, to jak można było pominąć Brzyskorzystewko? Trzeba było wtedy naciskać na Agencję Nieruchomości Rolnych, by inwestycję wykonać w ramach kompleksowej przebudowy sieci w gminie. I dziś nie byłoby problemu.
Druga rzecz to postawa dzierżawcy miejscowej stacji i sieci. Słusznie burmistrz Leszek Jakubowski podaje przykład Cerplonu w Cerekwicy i Brzysko-Rolu. Oba przedsiębiorstwa dzierżawią stacje od Agencji, jednak ich podejście do odpowiedzialności za funkcjonowanie jest zgoła różna. Nie o to chodzi, by czekać aż wszystko się rozleci i nic z tym nie robić.
Takie zaniechanie doprowadziło w Brzyskorzystewku do sytuacji, że teraz - posłużę się tutaj stwierdzeniem Janusza Biegańskiego - wszystko ledwo dycha. Dlatego, jeśli rozmowy gminy z Agencją są już tak daleko posunięte, że sieć można pobudować fifty-fifty, to takiej szansy nie można zmarnować. Jeśli teraz nie uda się zrealizować zadania wspólnie z Agencją, to znów przez kolejnych kilka lat będzie trwało boksowanie o współudział w kosztach zadania, a w tym czasie mieszkańcy dalej nie będą mogli normalnie korzystać z wody, stacja i sieć mogą się rozlecieć, a jakość wody znacznie pogorszyć. Trzeba więc działać. I to szybko.
A na marginesie - gdy dziś prezes WiK dolicza do kosztów wody koszt amortyzacji, robi to właśnie dlatego, by mieć za co na bieżąco modernizować w odpowiedniej chwili i naprawiać sieć, a nie czekać aż się ona rozsypie i przerzucać koszta na następne pokolenia. Można dodusić całą infrastrukturę, wyrurać ją do zera, mieć przez pewien czas tańszą wodę i niech już dzieci i wnuki płacą za modernizację. Ale można też zachowywać się po gospodarsku.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1057 (20/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze