Reklama

Wody dużo, rurka wąska i zatkana

Kolejka do Spółki Wodnej w Janowcu
     Wody dużo, rurka wąska i zatkana
     - Czwarte pokolenie płaci składki za meliorację, a my co roku na podwórzu topimy ciągniki - mówi rolnik. - Sieć jest stara, wąska, a do tego na podwórzu rosną drzewa - odpowiada kierownik Miejsko-Gminnej Spółki Wodnej w Janowcu.

Nie tylko dojazd, ale i wyjazd z budynku jest niemożliwy. Ciągnik lgnie w błocie. fot. Sylwia Wysocka

    W Świątkowie życie rolników znacznie utrudniła woda, a dokładniej skutki jej nadmiaru. Zastoiska, jak co roku, a nawet bardziej, spowodowały znaczne podtopienia gruntów, a w konsekwencji błoto, w którym lgną nawet ciągniki rolnicze. Dojazdu do budynku nie ma, bo przez grzęzawisko nie da się przejechać. Wtorkowa próba przejazdu zakończyła się tym, że ciągnik ulgnął w błocie, koła się zakopały i bez pomocy drugiego silniejszego traktora nikt by zakopanego w błocie nie ruszył.
    - Mamy XXI wiek i Unię Europejską w gospodarstwach, a topimy na podwórzu ciągniki w błocie, w dodatku na podwórzu, przez które idzie główny zbierak wód melioracyjnych i przyłącza - mówi rolnik. Dodaje, że Spółce Wodnej w Janowcu rocznie odprowadza ponad 500 zł składek, a topi maszyny na własnym podwórzu. Rolnik w budynku gospodarczym, z którego nie może wyjechać, hoduje kilkanaście byków - ręczne dostarczanie im karmy czy też usuwanie obornika sprawia ogromne utrudnienia. Ostatnia próba wyjazdu ciągnika z ładowaczem zakończyła się uszkodzeniem ładowacza i zakopaniem ciągnika.
    Mieszkaniec Świątkowa z grzęzawiskiem pod budynkami opowiada, że siedem lat temu Spółka Wodna z Janowca prowadziła dokładne czyszczenie głównego zbieraka wody, który odprowadza ją do kanału. Pozostało jednak kilkanaście metrów przez pole i miało być to zakończone po żniwach, kiedy zebrane będzie zboże. - Nikt jednak nie powiedział, po których żniwach, a my czekamy - mówi rolnik. Jakieś 2-3 lata temu rolnicy własnymi i najętymi siłami za budynkami wykopali dół, z którego woda wybijała niczym źródełko. Wówczas tam zbierała się woda: nad siecią melioracyjną - co dowodziło, że kanaliki nie mają przepustu. Wody nie odbierały, więc wybijała ona na górę. Wówczas pracownicy spółki drutem przeczyścili kanalik. - Cienki drut w rurę pchalim i przepchalim, ale po następnych deszczach było to samo: cieniutki prześwit w tutce wielkości drucika. Przecież wiadome było, że to zaraz się zasypie i zatamuje przepływ na nowo - tłumaczy rolnik.
    Kierownik Spółki Wodnej w Janowcu Witold Swacha z opinią rolnika się nie zgadza. Po pierwsze zapewnia, że dół za budynkami kopali jego pracownicy i wymienia nazwiska. Po drugie zapewnia, że jednym ze sposobów jest właśnie udrażnianie rury za pomocą drutu. - Czyściliśmy drutem, bo stoją na podwórzu budynki i praca ciężkim sprzętem odpada. Mamy faktycznie z 23 marca zgłoszenie od tego rolnika i na pewno tam dojdziemy. Dziś zaczynamy pracę w Świątkowie. Myślę, że w najbliższych dniach dotrzemy też do tego rolnika, bo lista jest długa, a my i tak robimy dłużej - zapewnił Witold Swacha.

    Kierownik spółki opowiada, że od kilku dni występują znaczne utrudnienia w związku z zalegającymi wodami, gdyż pod koniec ubiegłego tygodnia spadło prawie 50 l wody na m2 i ta woda potrzebuje czasu, żeby spłynąć urządzeniami, które dodatkowo wymagają często udrożnienia. Dodał, że na podwórzu u tego rolnika rosną drzewa i być może ich korzenie przerosły sieć melioracyjną, która w dodatku jest stara, a rurki mają zaledwie 3 cm średnicy. Kierownik jednak przewiduje, że przed końcem tygodnia zgodnie z kolejnością zgłoszeń pracownicy powinni tam dotrzeć.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 947 (14/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości