Reklama

Wojna oświatowa

Maria Chmielewska przed laty była nauczycielką w szkole w Brzyskorzystwi, a także sołtysem tej wsi. „Walczyłam o tę szkołę, a teraz się boję o to, co tam się dzieje” - mówi.

      fot. Karol Gapiński

Brzyskorzystew, szkoła, dyrektor, Niepubliczna Szkoła Podstawowa, nauczycielka
     Wojna oświatowa
     Dyrektor Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Brzyskorzystwi zwolniła z pracy nauczycielkę, która pracowała tam ćwierć wieku. Część rodziców dzieci, których wychowawczynią była zwolniona nauczycielka, nie może się z tym pogodzić, niektórzy zdecydowali się nawet na przeniesienie dziecka do szkoły w Bożejewicach. Rodzice uważają, że prawdziwą przyczyną problemów jest struktura władzy, w której prezes stowarzyszenia prowadzącego szkołę zatrudnia dyrektora szkoły, a ten jako nauczyciela zatrudnia prezesa.

      Jedną z liderek w walce o szkołę w Brzyskorzystwi przed kilkoma laty, gdy gmina Żnin likwidowała małe szkoły wiejskie jako swoje jednostki organizacyjne, była Ewa Piwecka. Gdy nie udało się obronić szkoły, Ewa Piwecka była jedną z inicjatorek powołania Stowarzyszenia Przyjaciół Szkoły Podstawowej w Brzyskorzystwi, które zostało organem prowadzącym placówkę niepubliczną.
     Ewa Piwecka była nawet panią prezes tego stowarzyszenia. W ostatnich latach szefową zarządu stowarzyszenia prowadzącego szkołę jest Hanna Goclik, również nauczycielka w tej szkole, choć od dłuższego czasu przebywająca na zasiłku rehabilitacyjnym.
     WYRZUCONA Z PRACY
     We wtorek 15 października z dnia na dzień Ewa Piwecka została zwolniona z pracy przez dyrektor Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Brzyskorzystwi Beatę Otto. Zwolniona nauczycielka związana była ze szkołą od ćwierć wieku. Jej ostatnimi uczniami byli obecni drugoklasiści, dzieci w dużej mierze jej niegdysiejszych wychowanków. Następnego dnia lekcje z II klasą poprowadziła już nowa nauczycielka.
     O przyczyny i okoliczności zwolnienia nauczycielki chcieliśmy zapytać panią dyrektor. Ta nie spotkała się z nami, ale wydała pisemne oświadczenie w tej sprawie. Jest mi niezmiernie przykro, że nauczycielka Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Brzyskorzystwi została zwolniona z pracy. Ze względu na dobro dzieci musiałam podjąć taką decyzję. Była to trudna decyzja, podjęłam ją po długim namyśle. Była uzasadniona niewłaściwym postępowaniem nauczyciela - napisała w oświadczeniu dyrektor Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Brzyskorzystwi Beata Otto.
     Ewa Piwecka o okolicznościach i przyczynach swojego zwolnienia nie chciała z nami rozmawiać. Stwierdziła, że chciałaby o tym wszystkim zapomnieć i wcale nie chce być bohaterką artykułów prasowych. Przyznała tylko, że została po prostu wyrzucona z pracy i nie ma nawet prawa do zasiłku dla bezrobotnych. Emocje jeszcze z niej nie opadły. Poza tym nie podjęła jeszcze decyzji, czy skierować pozew przeciwko byłemu pracodawcy do Sądu Pracy, czy też nie.
     3 MINUTY POZA KLASĄ
     Innego zdania byli jednak niektórzy rodzice jej wychowanków. (...) Pani dyrektor zwolniła ją dyscyplinarnie za to, że 3 minuty przed czasem wyszła z klasy. Śmierdzi to jakimiś nieczystymi zagrywkami... Dodatkowo dodam, że przez ostatnie kilka dni w ramach protestu rodzice, których dzieci były wychowankami pani Piweckiej, nie puszczają swoich dzieci do szkoły i zapowiedzieli, że jeśli dyrekcja nie przywróci nauczycielki, przepiszą dzieci do innej szkoły. Sprawa jest poważna tym bardziej, że pani Ewa Piwecka to zasłużona nauczycielka z długoletnim stażem. Proszę o zainteresowanie się sprawą (...) - napisał do nas jeden z mieszkańców Brzyskorzystwi. Zwolennicy Ewy Piweckiej w związku z tak szybkim znalezieniem jej następczyni (dzień po wydaleniu długoletniej nauczycielki) uznali, że już od dawna władze szkoły: dyrekcja i zarząd stowarzyszenia szukały pretekstu, aby pożegnać się z Ewą Piwecką.
     O tym, że dzieci miały pozostawać przez 3 minuty bez swojej pani, według naszych kolejnych rozmówców, doniosła dyrekcji szkoły osoba z administracji placówki. Nauczycielka wyszła na około 3 minuty w trakcie lekcji, prawdopodobnie do toalety. W każdym razie nie była to taka sytuacja, że nauczycielka zostawiła dzieci i wyszła z klasy bez zamiaru powrotu na zajęcia. Po upływie około 3 minut faktycznie wróciła do klasy.
     RODZICE ZA EWĄ PIWECKĄ
     Ewa Piwecka została zwolniona po wycieczce szkolnej. Jak opowiada Gertruda Janowiak, dawna uczennica Ewy Piweckiej, jako opiekunki wraz z później zwolnioną nauczycielką na tę wycieczkę wysłane zostały panie, których zarząd i dyrekcja szkoły mogły się obawiać, że na wieść o zwolnieniu wychowawczyni ich dzieci, zaczną protestować. - Ja bym protestowała z całą pewnością - zapewnia Gertruda Janowiak. W Brzyskorzystwi uczy się w tej chwili troje jej dzieci. Być może niedługo dwoje z nich przeniesie ona do innej szkoły, a w miejscowej pozostanie tylko córka, obecnie ucząca się w zerówce. - Chodzi o to, żeby mieć jeszcze jakąś furtkę do stowarzyszenia i do tej szkoły. Kto wie, czy by mnie nie wyrzucili ze stowarzyszenia, gdybym wszystkie dzieci przepisała. Natomiast najmłodszy, teraz półtoraroczny Marcinek, już pewnie pójdzie do innej szkoły, a nie u siebie we wsi - stwierdza Gertruda Janowiak. W stowarzyszeniu pełni ona funkcję jednego z członków komisji rewizyjnej. - Tylko, że ta nasza komisja nie ma na czym pracować, bo nie mamy dostępu do uchwał zarządu stowarzyszenia. To w ogóle jest jakaś fikcja, oni rządzą się tam sami - opowiada Gertruda Janowiak.
     Małgorzata Przybyciel i Małgorzata Kręgowska to mamy drugoklasistów ze szkoły w Brzyskorzystwi. Również one są zdania, że dyrekcja szkoły tylko szukała pretekstu do zwolnienia Ewy Piweckiej, bo była ona - ich zdaniem - niewygodna dla pozostałych nauczycieli. - Pani Piwecka to sprawiedliwa nauczycielka i oceniała dzieci zgodnie z ich umiejętnościami i wiedzą. Jeszcze przed wakacjami letnimi wpłynęła skarga babci jednego z uczniów w tej klasie na jej zdaniem krzywdzące traktowanie wnuka przez nauczycielkę, panią Piwecką. Rzekomo miała pani wychowawczyni źle traktować to dziecko. Tymczasem było wiadomo, że to dziecko sprawia kłopoty wychowawcze i żeby był porządek w klasie nie można na wszystko dziecku pozwalać. To był już znak, że pod panią Piwecką czynione są podchody - opowiadają nasze rozmówczynie. Małgorzata Kręgowska jest bliska podjęcia z mężem decyzji o przeniesieniu dziecka do innej szkoły.
     NIE DO DWÓJKI, A DO BOŻEJEWIC
     Filip Kowalski z Sobiejuch mówił swojej mamie, że żałuje, iż nie uczy go już pani Ewa Piwecka. - Syn źle się czuł z nową panią, odczuwa sentyment do poprzedniej wychowawczyni. To była nauczycielka z powołania. Poza tym ja też straciłam zaufanie do szkoły, do rady pedagogicznej i do dyrekcji. Jestem rozgoryczona tym, co się stało.      Jeżeli oni mają konflikt, to powinni go w cywilizowany sposób załatwiać, a nie wyrzucać od razu zasłużoną nauczycielkę. Tak się nie traktuje ludzi. Takie rozwiązywanie konfliktów dorosłych tylko źle rzutuje na niczemu winne dzieci. A kto, jak nie nauczyciele właśnie powinni świecić przykładem dzieciom? Jestem zniesmaczona, zwłaszcza tym, że w efekcie nauczyciele skłócili ze sobą nas - rodziców - mówiła Justyna Kowalska z Sobiejuch. W zeszłym tygodniu jej syn zaczął dojeżdżać do Zespołu Szkół Niepublicznych w Bożejewicach. Rodzice bowiem podjęli decyzję o jego przeniesieniu. W ubiegły wtorek II klasa w Brzyskorzystwi była już mniejsza o 2 uczniów, bo oprócz Filipa Kowalskiego także rodzice innego ucznia zdecydowali się go przenieść do Bożejewic.
     Dlaczego do Bożejewic, a nie na przykład do położonego bliżej Żnina? Dzieci z każdej wsi są przypisane do obwodu, który obsługuje konkretna szkoła publiczna, zarządzana przez gminę. Gmina zaś gwarantuje, że w takiej szkole dziecko zamieszkałe w przypisanym do niej okręgu w pierwszej kolejności zostanie wpisane na listę uczniów. Szkopuł w tym, że dzieci z Brzyskorzystwi i okolicznych miejscowości przypisane są do Szkoły Podstawowej nr 2 w Żninie. - Tamtą szkołą kieruje pan Jacek Otto, który jest mężem pani dyrektor szkoły w Brzyskorzystwi. Dlatego obawialiśmy się, że nasze dzieci po wypisaniu ich z listy uczniów w Brzyskorzystwi, w żnińskiej „dwójce” niekoniecznie czułyby się najlepiej - opowiada jedna z matek.
     W ostatnich dniach, jak potwierdził Jacek Pietraszko, dyrektor Zespołu Szkół Publicznych nr 1 w Żninie, do jego gabinetu trafili rodzice pięciorga czy sześciorga uczniów II klasy szkoły w Brzyskorzystwi. Chcieli oni przepisać dzieci do jedynki. Dyrektor tej szkoły tłumaczy, że nawet biorąc pod uwagę fakt, że dzieci te nie są w rejonie szkoły nr 1, to teoretycznie możliwe byłoby wpisanie ich na listę uczniów. Jednak wiązałyby się z tym trudności. Po pierwsze autobus szkolny z tamtego rejonu gminy jeździ tylko do gimnazjum lub do SP 2, a nie do jedynki. Poza tym zaś, gdyby pięcioro, czy sześcioro uczniów trafić miało do jednego oddziału klasowego, to nagle zwiększyłby się on na tyle, że byłby już zbyt liczny. Dlatego dyrektor Jacek Pietraszko musiałby przenosić niektóre dzieci już uczące się w jego szkole do innych oddziałów, na co z pewnością narzekałyby dzieci i narzekali ich rodzice. - Ta operacja nie jest niemożliwa, ale byłaby bardzo trudna - twierdzi Jacek Pietraszko.
     Rodzice, jeśli biorą pod uwagę przepisanie dziecka do innej szkoły, najprawdopodobniej wybiorą tę w Bożejewicach. Argumentem przemawiającym za Bożejewicami jest dogodny dojazd, bo bus szkolny i tak z Brzyskorzystwi, a nawet z Sobiejuch, do Bożejewic jeździ. Z tej racji, że dowozi on tam gimnazjalistów.
     PREZES ZATRUDNIA DYREKTORA, DYREKTOR ZATRUDNIA PREZESA
     Według niektórych członkiń stowarzyszenia prowadzącego szkołę w Brzyskorzystwi oraz rodziców dzieci, problemem jest struktura władzy w tych podmiotach. Obecnie prezesem zarządu stowarzyszenia jest Hanna Goclik. Ten zarząd jest organem nadrzędnym dla szkoły i jej dyrekcji. Dyrektorką jest Beata Otto, która - jak w każdej szkole - zarządza m.in. gronem pedagogów. Wśród nich jest Hanna Goclik. - Czyli skrótowo rzecz ujmując, pani prezes zatrudnia panią dyrektor, która zatrudnia panią prezes - uważają adwersarze władz szkoły.
     Konfliktem w szkole przejęta jest Maria Chmielewska, niegdyś nauczycielka w szkole w Brzyskorzystwi, później również przez pewien czas sołtys tej wsi i prezes Stowarzyszenia Smacznie, zdrowo, kolorowo, które stawia sobie m.in. za cel integrację mieszkańców i sprzyja szkole. Zresztą Maria Chmielewska też o tę szkołę kilka lat temu mocno zabiegała. - Przykro patrzeć, co się dzieje. Żal mi pani Piweckiej, bo to dobra nauczycielka i poświęciła naszej szkole prawie całe swoje życie zawodowe. Nawet jeśli są konflikty, to nie tak się powinno je rozwiązywać, jak to zrobiły władze szkoły - mówi Maria Chmielewska.
     Małgorzata Przybyciel oblicza, że w II klasie, której wychowawczynią była zwolniona nauczycielka, rodzice 13 z 15 uczniów są przeciwni wyrzuceniu z pracy Ewy Piweckiej. - Nie oznacza to, że zaraz wszyscy poprzenosimy nasze dzieci do innych szkół, choć niektórzy poważnie o tym myślą, a niektórzy już to uczynili. Nam nie chodzi, by do szkoły w Brzyskorzystwi przestali chodzić uczniowie i żeby tym sposobem szkoła umarła. Nie chcemy tego, ale sytuacja niestety zmusza nas do pewnych działań, których normalnie byśmy nie chcieli - uważają Małgorzata Przybyciel, Małgorzata Kręgowska i Justyna Kowalska.
     NIE MA PRAWNYCH PRZECIWWSKAZAŃ
     Stowarzyszenia działające w powiecie żnińskim nadzoruje starosta. Andrzej Hłond, wicestarosta żniński, przyznał, że była u niego delegacja z Brzyskorzystwi z prośbą o zajęcie się tematem konfliktu w szkole. Jednak nadzór starosty dotyczy tylko stowarzyszenia, a nie samej szkoły. Nad nią organizacyjną pieczę sprawuje zarząd stowarzyszenia, a merytoryczną kuratorium oświaty.
     Bezpośredni nadzór nad stowarzyszeniami działającymi w powiecie żnińskim pełni wydział zdrowia, spraw obywatelskich i zarządzania kryzysowego w tutejszym starostwie. Kierownik tego wydziału Izabela Gronet powiedziała, że wprawdzie do starostwa trafiają pisma i przychodzą osobiście osoby proszące o rozwiązanie konfliktu w Brzyskorzystwi, jednak administracja publiczna nie ma takiej możliwości, aby wewnętrzne konflikty rozwiązać. - O tym, jak wyglądają władze i ich wybór w stowarzyszeniach decydują ci, którzy się wcześniej stowarzyszyli. Nie ma prawnych przeciwwskazań, aby w zarządzie stowarzyszenia były osoby będące jednocześnie w gronie pedagogicznym, a nawet w dyrekcji szkoły, którą stowarzyszenie prowadzi. Zresztą prowadzenie szkoły to nie jest jedyny cel, jaki stawia sobie stowarzyszenie. Jest ono zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym a swoje władze wybiera w oparciu o statut. Starostwo corocznie dokonuje przeglądu - aktualizacji danych dotyczących organizacji i terminowości wyboru władz. „Stowarzyszenie Przyjaciół Szkoły Podstawowej w Brzyskorzystwi” wypełnia ustawowe i statutowe wymagania w tym zakresie - informuje Izabela Gronet.
     Pani kierownik odniosła się również do kwestii wglądu w uchwały zarządu stowarzyszenia. Gertruda Janowiak - matka kilkorga uczniów szkoły i członek komisji rewizyjnej, czyli organu nadzorującego działania zarządu stowarzyszenia, podkreślała w rozmowie z nami, że nie ma wglądu w uchwały podejmowane przez ten zarząd. Izabela Gronet wyjaśniła, że komisja rewizyjna, jako organ kontrolny dla zarządu, musi mieć dostęp do tych dokumentów. - Jednak przy założeniu, że jest to na wniosek właśnie komisji rewizyjnej, jako całego składu z przewodniczącym komisji i członkami, a nie pojedynczych członków - zauważa szefowa wydziału zdrowia, spraw obywatelskich i zarządzania kryzysowego w Starostwie Powiatowym w Żninie.
     RODZICE PISZĄ PETYCJĘ
     Konflikt pomiędzy częścią rodziców a dyrekcją szkoły i władzami stowarzyszenia nie dotyczy jedynie zwolnienia z pracy Ewy Piweckiej. W zeszłym roku szkolnym część rodziców nie była zadowolona z wyników osiąganych przez dzieci z języka polskiego po lekcjach z Hanną Goclik, która oprócz pracy nauczycielskiej pełni również funkcję prezesa stowarzyszenia prowadzącego szkołę. Rodzice skierowali do dyrekcji petycję z prośbą o odebranie tej nauczycielce zajęć z języka polskiego.
     Hanna Goclik uważa, że petycja rodziców przeciwko niej była wyłącznie spowodowana obecnym konfliktem w szkole, a nie nieumiejętnością prowadzenia przez nią zajęć z języka polskiego i rzekomym brakiem efektów. - Dość powiedzieć, że od roku nie prowadzę zajęć, a petycja została napisana właśnie teraz. Jeśli faktycznie chodziłoby o brak efektów w mojej pracy nauczycielskiej, to petycja byłaby napisana wtedy, kiedy faktycznie uczyłam, a nie teraz, gdy jestem na zasiłku rehabilitacyjnym - tłumaczy Hanna Goclik.
     - Petycja w sprawie słabego nauczania języka polskiego i pozostawienia obecnego polonisty została oddana na początku roku szkolnego, gdy dowiedzieliśmy się że pani Hania wraca od listopada do nauczania. Wielokrotnie to było wcześniej zgłaszane do pani dyrektor ustnie, lecz nigdy to nie było rozpatrzone. Natomiast pani Ewa została zwolniona jakiś miesiąc po naszej petycji - ripostuje Małgorzata Przybyciel. Dodaje, że efekty pracy Hanny Goclik zaczęły wzbudzać niezadowolenie rodziców zwłaszcza w momencie, gdy nauczycielka ta przerwała pracę ze względu na zasiłek rehabilitacyjny. Wtedy to bowiem język polski przejęła inna nauczycielka i pod jej kierunkiem dzieci osiągnęły lepszy wynik na sprawdzianie kompetencji, niż osiągały starsze roczniki pod kierunkiem Hanny Goclik.
     Dyrektor szkoły do tej pory do petycji się nie ustosunkowała. - Dopóki pani Hania nie wróci z zasiłku rehabilitacyjnego, to nie będę się ustosunkowywała do tej petycji. Natomiast w kwestii powrotu pani Hani do pracy, że ma do niego dojść w listopadzie, to informacja ta nie jest zgodna z prawdą. W listopadzie na pewno pani Hania Goclik nie wróci jeszcze do pracy - powiedziała Beata Otto.

OŚWIADCZENIE ZARZĄDU STOWARZYSZENIA
W czerwcu bieżącego roku Stowarzyszenie obchodziło 5-lecie swojej działalności. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się osiągnąć tak wiele. Mamy pięknie wyremontowane sale lekcyjne. Wszystkie sale dydaktyczne wyposażone są w nowoczesne tablice interaktywne oraz odpowiednie pomoce dydaktyczne. W tym względzie nasza placówka nie ustępuje niczym szkołom miejskim. Oprócz tego w czasie przerw dzieci mogą korzystać z bawialni wyposażonej w pomoce zakupione z programu „Radosna Szkoła” oraz stołów z piłkarzykami. Udało się nam przy udziale przyjaciół szkoły i nauczycieli stworzyć boisko szkolne z naturalną murawą, zarówno do piłki nożnej, jak i do siatkówki i koszykówki. Dobrze układa nam się współpraca z Urzędem Miejskim w Żninie. Przystępujemy do ofert konkursowych z Urzędu Miejskiego pozyskując środki finansowe na wyjazdy, kulturę i sport. Pozyskujemy sponsorów. Posiadamy piękny plac zabaw, który doposażamy w nowe elementy. Dzięki naszym staraniom oraz dyrektor p. Beaty Otto w ubiegłym roku szkolnym nasi uczniowie osiągnęli bardzo dobry wynik egzaminu szóstoklasistów, uzyskując średnią powyżej wojewódzkiej. Wysoka średnia egzaminu jest wynikiem wspólnego wysiłku wszystkich nauczycieli oraz zaangażowania rodziców w pracę z dziećmi w domu. Mamy nadzieję, że podobnie będzie i w roku bieżącym. W chwili obecnej przygotowujemy się do wprowadzenia projektu „Indywidualizacja procesu nauczania poprzez naukę i zabawę” ogłoszonego przez Urząd Marszałkowski w Toruniu. Jesteśmy otwarci na współpracę z całym środowiskiem, z którego uczęszczają dzieci do naszej szkoły, dlatego organizujemy festyny nie tylko w swojej miejscowości, ale także w Brzyskorzystewku i w Sobiejuchach. Zarząd jako ciało wykonawcze, wywiązuje się ze wszystkich obowiązków wobec członków Stowarzyszenia Przyjaciół Szkoły Podstawowej w Brzyskorzystwi. Wszelka dokumentacja stowarzyszenia znajduje się w jego siedzibie, czyli w szkole i jest w miarę potrzeb udostępniana jej członkom. Uchwały Zarządu są przedstawiane na Walnych Zebraniach. Jesteśmy otwarci na współpracę ze wszystkimi osobami, które deklarują swoją pomoc, pracę społeczną, poświęcają swój wolny czas. To od mądrości rodziców zależy to, czy szkoła będzie się rozwijać, czy chcą skierować swoje działania dla jej dobra i pomagać. Sprawy kadrowe leżą w kompetencji dyrektora szkoły.

 

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1133 (44/2013)

 

 

Komentarz

     3 minuty przekreśliły 25 lat

Szkoła w Brzyskorzystwi jest niepubliczna i władze stowarzyszenia nią zarządzające nie muszą tłumaczyć się wszystkim z decyzji kadrowych, choć należy pamiętać, iż      publiczne pieniądze z subwencji płynącej z budżetu państwa pobierają. Jednak, jeśli zwolniona zostaje nauczycielka z wieloletnim stażem, uznawana przez wiele osób za zasłużoną dla szkoły, sprawa staje się publiczna, przynajmniej dla lokalnego środowiska.
     Nie wiem, jaką nauczycielką i wychowawczynią była Ewa Piwecka i z jakich powodów po 25 latach nauczania została zwolniona z pracy, ale słysząc głosy rodziców jestem przekonany, iż szkoła podejmując taką decyzję z pewnością nie zyskała, a raczej straciła. Nie wyobrażam sobie, aby mój były dyrektor Jacek Pietraszko z powodu nieobecności nauczyciela przez 3 minuty w klasie mógł kogokolwiek zwolnić. Raczej nie byłoby nawet nagany, a co najwyżej słowne upomnienie. Żaden nauczyciel nie opuszcza klasy z byle powodu. Czasem takie sytuacje się zdarzają i zapewne wszystkim nauczycielom się zdarzyły. A to trzeba wyjść do toalety, a to przynieść uczniowi zaległy test, bo niespodziewanie zgłosił się do jego napisania. Może być jeszcze wiele innych powodów opuszczenia klasy na chwilę przez nauczyciela. I choć nie powinno się to zdarzać, życie niesie ze sobą różne okoliczności. Gdyby każdy dyrektor zwalniał z tego powodu, w Polsce zabrakłoby nauczycieli.
     Dlatego nie wierzę w owe 3 minuty nieobecności w klasie jako rzeczywisty powód do usunięcia z pracy. A jeśli tak było, traktuję to jako kiepski pretekst, który zaważył na wieloletniej karierze nauczycielki, co dodatkowo obnaża nie najlepszą atmosferę panującą w szkole.
     Jeśli za coś takiego można nagle stracić pracę, nauczyciele ze szkoły w Brzyskorzystwi muszą żyć w ciągłym strachu.
     Pewne jest natomiast, że dla poprawy atmosfery w szkole, jak i w samej społeczności lokalnej Brzyskorzystwi, faktyczne powody zwolnienia Ewy Piweckiej powinny zostać podane w sposób konkretny, jeśli nie opinii publicznej, to przynajmniej rodzicom.

Reklama

Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1133 (44/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości