4 grudnia gościem żnińskiej Biblioteki Publicznej w Żninie był pochodzący z Krakowa pisarz Łukasz Orbitowski. Laureat Paszportu Polityki i Nagrody Zajdla w Żninie był po raz drugi i jak powiedział, ma bardzo miłe wspomnienia ze spotkania, które dwa lata wcześniej miało miejsce w książnicy.
Okazją do ponownego spotkania była jego najnowsza książka pt. Wróg, która ukazała się w październiku tego roku. Spotkanie poprowadziła dyrektorka książnicy Beata Czaczyk, która zapytała, co się działo w jego życiu przez te dwa lata. – Proszę państwa, odniosłem wielki sukces, nie umarłem – zażartował autor, który zapytany skąd się wziął pomysł na nową książkę „Wróg” nawiązującą do starożytnego Rzymu i Nerona odpowiedział, że pewne rzeczy pojawiają się w głowie i domagają się realizacji. Ta myśl o nowej książce u niego narodziła się w wigilię, gdy sprzątał mieszkanie i jednocześnie słuchał muzyki opisującej pochodnie Nerona, a więc te jego wszystkie okrucieństwa, na które sobie w życiu pozwolił. – I we mnie pojawiła się taka bezczelna myśl: A gdyby napisać książkę, która byłaby próbą obrony tego złego człowieka. I ta przekorna idea dała zaczyn „Wrogowi” - usłyszano. Starożytnością pisarz fascynował się już w dzieciństwie. – Kiedy miałem dziesięć lat to za sprawą mojej wspaniałej nauczycielki historii w szkole podstawowej zafascynowałem się starożytnym Rzymem. Rzadko spotyka się nauczyciela, który potrafi rozpalić w uczniu potrzebę wiedzy i fascynację czymś. A moja nauczycielka miała ten dar czyli zdolność inspirowania uczniów do lektur i samodzielnych poszukiwań. I tak było ze mną – powiedział Łukasz Orbitowski.
Bohaterowie jego książek zmagają się z demonami, przeżywają wewnętrzne rozterki i konflikty. – My tacy jesteśmy, my się zmagamy z samymi sobą. Jesteśmy ze sobą albo w stanie wojny, albo chwiejnego pokoju. To zależy od tego, kto na jakim etapie się znajduje. I chyba nie muszę tutaj zbytnio rozwijać tego wątku, bo jak sądzę państwo też toczą swoje wewnętrzne walki. Ktoś się boksuje z nałogiem, ktoś się boksuje z lękiem czy z gniewem, ktoś się boksuje z czymś tam. Ja w gruncie rzeczy nie spotkałem człowieka, który byłby od takiej wewnętrznej ciemności wolny. W związku z tym też się wziął mój Neron, który boksuje się z większymi rzeczami niż my tutaj. Ale ten konflikt, to cierpienie, to rozdarcie, to niewkomponowanie w świat, niezgoda na samego siebie jest udziałem większości ludzi z którymi ja się zetknąłem. I dlatego musiałem napisać te książkę – usłyszano.
Autor pisze książki o tym, co dla niego jest ważne, ale też wspólne z innymi. – Ja próbuję w książce opowiedzieć o jakimś fragmencie życia wewnętrznego, który łączy nas wszystkich – stwierdził dodając przy tym, że zawsze stara się, by jego książka miała warstwy. – Tych warstw potrafię wymienić w dobrej książce co najmniej cztery, jak nie pięć. Pierwsza warstwa to jest to, co się w książce dzieje, a więc akcja. I ona musi być moim zdaniem dosyć dobrze sklecona, żeby porwać czytelnika. Ja lubię książki, w których dzieje się dużo, a nie podobają mi się książki pozbawione fabuł. Drugi poziom to są ludzie, to są postaci i świat ich emocji. Musi być również prawdziwy, żeby ta akcja działa się poprzez ludzi , którzy nie sprawiają wrażenia paru kresek, które sobie narysował autor. To mają być ludzie z krwi i kości. Kolejny poziom to jest język, który uzupełnia, podkreśla i dopowiada do świata emocji. Jest jeszcze jeden poziom bardzo ważny i to są tak zwane prawdy ogólne, wartości wokół których kręci się książka. Ja do tego nigdy nie podchodzę z jakimś założeniem, ale staram się, żeby ten poziom w moich książkach był. I jest jeszcze piąty poziom, ten nieuchwytny, o którym ja marzę, żeby się do niego zbliżyć i nie wiem czy mi się to uda, bo to jest ta magia, coś nieuchwytnego, niewyrażalnego, coś, co zmienia książkę dobrą w świetną. Ja się staram, żeby przynajmniej te cztery poziomy były w moich książkach, a piaty to już jest marzenie – usłyszano.
Z szacunku do czytelnika Łukasz Orbitowski chce pisać dobre książki. Dlatego też stara się słuchać osób, które mają rację i dają mu pewne wskazówki. – Z szacunku do siebie, redaktora czy do własnej pracy. Lepiej, żeby mi redaktorka powiedziała, że napisałem słabą książkę niż by potem stwierdzili to państwo. Bo istnieje też coś takiego jak szacunek dla odbiorcy, dla czytelnika. Jestem człowiekiem, który od każdego z państwa raz na dwa lata chce pięćdziesiąt złotych, bo tyle kosztuje moja książka. W związku z tym w ramach tych pięćdziesięciu złotych chcę państwu dać tyle, ile mogę najlepszego z siebie – stwierdził.
Łukasz Orbitowski powiedział, że w życiu jest absolutnym pesymistą. – Uważam, że życie to jest wielka droga w ciemność i nie ma żadnego celu. Może ja piszę książki tak przygnębiające, żeby nie być przygnębionym na co dzień. Książki mają państwu dawać emocje. Ja nie chcę być człowiekiem niewdzięcznym. Mam dobre życie, jakiś tam sukces się przydarzył, za tym sukcesem poszedł jakiś pieniądz. Mieszkam teraz sam z synem, mamy piękną relację, cudowne życie we dwóch. Mam wspaniałych przyjaciół, dobrych ludzi przy sobie. Życie osobiste jest burzliwe, ale też piękne. Ja mam w sobie bardzo dużo dobra i byłbym kompletnym idiotą, gdybym tego nie doceniał. Nie chcę tutaj zabrzmieć , ale mam głęboką świadomość, żyjąc wśród ludzi, że od życia uzyskuję więcej niż większość tych, z którymi się stykam. W związku z tym byłbym głupcem i idiotą, gdybym łaził przez życie z nosem na kwintę. Mam swoje dramaty, mam swoje zmartwienia, ale próbuję się cieszyć chwilą, na przykład tą chwila, która jest teraz, że państwo przyszli i mnie słuchają – usłyszano.
Pisarz stwierdził, że na pewno już w swoich powieściach nie będzie sięgał po tematy, które mogą kogoś z żyjących osób osobiście zranić. W najbliższym czasie zamierza się skupić na pisaniu scenariuszy i postaci do gier komputerowych. Ale jeśli pojawi się dobry temat na książkę to zapewne i kolejna książka powstanie. Zatem fani Łukasza Orbitowskiego muszą być cierpliwi.
Autor chętnie odpowiadał na pytania czytelników i podpisywał swoją najnowszą książkę.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze