Łabiszyn, sesja, pomówienia, oskarżenia, nieruchomości, ZGKiM
- Wymiótł bazę danych
- Czy pan Sybilski płaci wam za te artykuły? Jeżeli nie to powinien - grzmiała podczas piątkowej sesji łabiszyńska radna Aleksandra Zielińska.
Przed tygodniem pisaliśmy o zarządzaniu nieruchomościami przez zakład budżetowy. Przypominamy, że burmistrz Jacek Kaczmarek twierdzi, że Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej nie może zarządzać budynkami, których wszyscy lokatorzy wykupili mieszkania, ale może zarządzać budynkami, w których część stanowi własność gminy, a część własność prywatną. Były dyrektor ZGKiM w Łabiszynie Mirosław Sybilski uważa, że komunalka nie może administrować nawet budynkami stanowiącymi tylko współwłasność gminy. Mirosław Sybilski, który chętnie przejąłby po ZGKiM zarządzanie budynkami sprawę oddał do zbadania do prokuratury. Dyrektor departamentu gospodarki nieruchomościami Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast Henryk Jędrzejewski powiedział nam, że z chwilą sprzedaży jednego lokalu mieszkalnego budynek przestaje być mieniem komunalnym, a zakład budżetowy nie powinien świadczyć usług na zewnątrz dla innego podmiotu, jeśli nie ma pełnej własności gminy.
POMÓWIENIE
Echa artykułu pojawiły się podczas sesji Rady Miejskiej 4 kwietnia. Radna Aleksandra Zielińska stwierdziła, że Urząd Mieszkalnictwa niechętnie angażuje się w sprawy sporne właścicieli mieszkań z gminą. W pewnym momencie zwróciła się do obecnych na posiedzeniu reporterów: Czy pan Sybilski płaci wam za te artykuły? Jeżeli nie to powinien, bo wtedy ja powinnam wystąpić do prokuratury. Dlaczego duże, pełne wspólnoty mieszkaniowe nie skorzystały z usług pana Sybilskiego? Dlaczego miałby to być pan Sybilski, bo musiałby być zorganizowany przetarg w tym zakresie.
Zielińska dodała, że Mirosław Sybilski w ostatnim dniu pracy na stanowisku dyrektora ZGKiM wymiótł z komputera całą bazę danych łabiszyńskiej komunalki. - To sprawa, którą już przed rokiem chciałam oddać do prokuratury - powiedziała Aleksandra Zielińska.
CZEGO ONA CHCE?
Mirosław Sybilski powiedział nam, iż nie wie o jaką bazę danych chodzi. - Jeżeli powie o jaką bazę danych chodzi to wówczas będę z nią dyskutować. Jako dyrektor ZGKiM nie miałem do dyspozycji żadnego komputera - opowiada Mirosław Sybilski.
Były dyrektor komunalki podejrzewa, że chodzi o komputer, który stał na biurku sekretarki, która odeszła z pracy razem z nim.
- Odchodząc z firmy wyczyściła komputer po sobie. Były tam papiery wychodzące na zewnątrz. Kopie tych pism były wydrukowywane i cały czas znajdują się w archiwach ZGKiM. To kolejny temat, w którym radna Zielińska sama nie wie czego chce - odpiera zarzuty Mirosław Sybilski.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 582 (15/2003)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze