Reklama

Wyprawa do Kataru z Ciekawskim Kazikiem

STY19

Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Żninie godz: 18:00

19 stycznia 2026 r. w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Żninie wyprawą do Kataru z Ciekawskim Kazikiem zainaugurowano kolejny rok podróży z Klubem podróżnika.

 

Marcin Kaźmierczak – popularny youtuber i podróżnik ze Żnina  - znany jest jako Ciekawski Kazik, który na YouTube dzieli się informacjami i przygodami dotyczącymi regionu Żnina i okolic — zarówno tymi historycznymi, jak i „ciekawostkowymi”. Chętnie opowiada też o swoich fascynujących wyprawach (np. o Islandii czy Katarze), o czym mogli się przekonać słuchacze w żnińskiej książnicy.

Reklama

Dyrektorka biblioteki Beata Czaczyk witając gościa powiedziała, że będzie to podróż do kraju kontrastów i być może opowieść z wyprawy pana Marcina zachęci kogoś do odwiedzenia Kataru w najbliższym czasie.

Ciekawski Kazik już na samym początku stwierdził, że ta podróż w maju 2025 roku jego samego zaskoczyła i to nie tylko dlatego, że Katar jest krajem kontrastów. - Zaskoczyło mnie już nawet to, że ja zdecydowałem się lecieć do Kataru, bo jestem człowiekiem, który nie cierpi ciepła. Wybrałem się w podróż do kraju, gdzie w cieniu było 45 stopni – stwierdził.

Reklama

Na wstępie prelegent opowiedział o samym życiu w Katarze, który w 2010 roku został uznany za najbogatszy kraj świata, a rodowitym Katarczykom faktycznie żyje się bardzo  dobrze. - Dostają dopłaty od rządu na mieszkanie, na żywność. Katarczycy mają kilka żon więc na utrzymanie tych żon jak najbardziej też dostają pieniądze – usłyszano. Spośród 3 mln mieszkańców aż 2,7 mln to są osoby napływowe (Banglijczycy, Pakistańczycy, Egipcjanie) i głównie są to pracownicy fizyczni. W Katarze widoczny jest kult złota, życie praktycznie toczy się w miastach, a wieś jako taka nie występuje. - Są oczywiście małe osady, rolnictwo. Grunty orne w Katarze to jest niecały procent powierzchni i to są sztucznie nawodniane grunty. Tam hodują sobie pomidory, proso, tego typu rzeczy. Są też wioski typowo turystyczne, gdzie jest jeden ośrodek, kilka domków i tam przyjeżdżają turyści na takie typowe plażowanie – powiedział prelegent i dodał, że w miastach dominują wieżowce, a Katar traktowany jest jako raj podatkowy.

Dowiedziano się, że  Arabowie są bardzo przyjaźnie nastawieni, zaś kultura arabska to przede wszystkim jest chęć czynienia dobra dla drugiego człowieka, rozmowy z nim i poznania go. Życie w Katarze toczy się po godzinie 19.00. - Tam wszyscy dopiero wychodzą i życie toczy się do późnych godzin nocnych. Nie da się wytrzymać faktycznie za dnia. Ale myślę, że to ma swoje uroki, takie nocne życie – usłyszano.

Reklama

Gospodarka Kataru oparta jest przede wszystkim na wydobyciu gazu i ropy, a także na  turystyce i przetwórstwie metalurgii. - No i na tym tak naprawdę Katar zrobił te pieniądze. Dzięki temu jest taki bogaty. Teraz dodatkowo zmienili trochę system podatkowy w zeszłym roku więc będą mieli więcej pieniędzy od tych inwestorów, których przyciągnęli już kiedyś – powiedział Marcin Kaźmierczak.

Podczas spotkania usłyszano też o tzw. kulcie paszportu i Europie, która kojarzy się z czymś lepszym. Grupa napływowa w Katarze to miliony osób, które przyjechały tam do pracy i ciężko pracują, jednak te ich pensje wysokie nie są. - A oni mają zakorzenione w głowie, że chcieliby do Europy, bo ta Europa kojarzy im się z czymś lepszym, z lepszym życiem. I stąd jest u nich kult paszportu i to jest niesamowicie mocny kult. U nas patrzy się czasami przez pryzmat pieniądza na drugiego człowieka. Jak się widzi, że jeździ dobrym samochodem, dobrze ubrany, no to jest to. Tam jest zupełnie inaczej. Tam powiedzmy tych pieniędzy nie brakuje, ale dostać się do Europy czy do Stanów Zjednoczonych to jest to. I to czuć na każdym kroku – usłyszano.

Reklama

 

Ciekawostką jest także to, że rodowici Katarczycy posiadają piękne, wielopokoleniowe wille oraz służbę. - I każde mieszkanie, które jest robione w Katarze, powiedzmy każde mieszkanie dla elity, jest wyposażone także w pomieszczenie na służbę – dodał prelegent.

W Katarze funkcjonuje prawo szariatu oparte na Koranie, które pozwala na to, by Katarczycy mieli kilka żon. - Nam kojarzy się, że w kraju arabskim żony łatwo nie mają. I zgadza się, w niektórych krajach tak jest. Ale w Katarze kobieta ma bardzo dużo do powiedzenia. To jest kraj, gdzie kobieta dominuje. Aczkolwiek uważam, że są na tym samym poziomie z mężczyzną – powiedział Ciekawski Kazik i dodał, że mama jego kolegi Katarczyka nie tylko kupiła sobie mieszkanie w Turcji, ale też sama z córką, bez męża leci tam sobie na wczasy. - W domu kobieta, jak w normalnym kraju europejskim, ma dużo do powiedzenia. Mąż musi wysłuchać. Nie muszą kobiety, tak jak w innych krajach, tylko z mężem chodzić. Wiele kobiet chodziło z odkrytymi głowami. Jeżeli więc chodzi o Katar pod tym względem, to chyba można nazwać, że jest on nowoczesnym krajem . Ale na pewno nie jest tak, że kobieta musi się słuchać męża i poza tym nic więcej. Także to uważam za bardzo duży plus – stwierdził prelegent.

Reklama

Katarczycy kochają złoto, co jest widoczne na każdym kroku. – Oni mają bzika na punkcie złota. Sklepów ze złotem, jubilerów jest tam mnóstwo na każdym rogu. I to nie są takie łańcuszki złote jak u nas, to są takie wielkie kolie i bransolety. Naprawdę kochają złoto. A ceny są niższe niż w Polsce.  Dlatego postawili sobie złoty kciuk. Raz, że miłość do złota, a dwa, nie mam pojęcia dlaczego kciuk. I tu pytałem nawet tego Katarczyka, o co chodzi z tym kciukiem. Taką mieli fanaberię. Też nie potrafił mi odpowiedzieć na to pytanie - usłyszano.

Targowanie się podczas zakupów to nieodłączny element tamtejszej kultury. – Katarczycy bardzo lubią się targować. Oczywiście to nie są przeważnie rodowici Katarczycy, którzy tu handlują, ale w zdecydowanej części napływowi Arabowie. To targowanie się, krzyki, restauracje, wąskie uliczki, ten klimat to jest coś nie do powtórzenia. Trzeba to koniecznie przeżyć. Całe targowisko też jest podzielone na kilka stref: strefa ze zwierzętami, strefa złota, strefa kulinarna, powiedzmy jakieś tekstylia. I tam naprawdę wchodząc, przenosimy się do zupełnie innego świata. Tam widzimy tę odmienność kulturową – powiedział Ciekawski Kazik.

Reklama

Podróżnik doświadczył także jazdy na wielbłądzie. - Zostałem zmuszony. Nie chciałem tego robić, bo bałem się, że zrobię krzywdę tym wielbłądom. Ale człowiek, który nas obwoził po pustyni, stwierdził, że my już mamy to zapłacone. Wielbłądy przyszły, trzeba było wsiadać i koniec. Nie było dyskusji. Niektórzy faktycznie na tych wielbłądach objeżdżali pustynię. My przejechaliśmy tylko 30-40 metrów, żeby zdjęcie mieć i przestaliśmy męczyć zwierzaczki – powiedział pan Marcin i dodał, że jak się później dowiedział to te wielbłądy w Katarze wcale tak źle nie mają, bo to są zbyt drogie zwierzęta, by je źle traktować. - One naprawdę są nakarmione, zadbane. Pustynia to jest ich naturalne środowisko, więc one tego nie odczuwają tak źle, jak ja to odczuwałem. Ale co do samej przejażdżki, tak mają kościsty kręgosłup, że wszystko się wbija – zażartował prelegent.

W kulturze Kataru sokoły zajmują szczególne miejsce, gdyż są głęboko zakorzenione w historii i tożsamości Kataru. – Są tam sklepy z sokołami, z artykułami dla sokołów, szpitale dla sokołów. Bardzo często można spotkać, że rodowity Katarczyk przeważnie jakiegoś sokoła ma i to takiego nie byle jakiego. Cena takiego sokoła na złotówki potrafi wynosić  nawet 300 tysięcy i więcej – usłyszano.

Reklama

Inność kultury arabskiej odczuwa się ka każdym kroku, także w szkolnictwie. - Jadąc na pustynię, jechaliśmy drogą, po prawej i po lewej stronie piach, nic więcej. Nagle wyrosły nam dwa budynki po jednej i po drugiej stronie drogi otoczone murami betonowymi. Ja myślałem w pierwszym momencie, że to jest jakieś więzienie, może za miastem, a potem kierowca powiedział, że to są szkoły. Po jednej stronie była męska, po drugiej stronie była żeńska. Dziewczynki z chłopcami też nie mogą się tam nawet uczyć w szkołach. Czuć więc tam tę  odmienność na każdym kroku – powiedział Ciekawski Kazik, który opowiedział też o atrakcjach Kataru takich jak np. jazda samochodem terenowym po pustyni czy Muzeum Narodowym w Katarze stylizowanym na różę pustyni czy też Muzeum Sztuki Islamskiej, gdzie spotkać można polski akcent. - W XVII wieku początkowo na zlecenie polskiej arystokracji wytwarzano w Persji dywany. Dywany perskie różniły się od tych typowo perskich, które były bardzo kolorowe i było na nich dużo czerwieni i zieleni, tym, że  te były właśnie w pastelowych kolorach i bardzo często miały symbolikę, jakieś herby szlacheckie wyszyte. I te dywany wzięły właśnie stąd swoją nazwę, to są dywany „poloneze”. Później, jak już sprowadzono je do Europy, to nawet jak do Francji i Wielkiej Brytanii były później  sprowadzane to były  to właśnie dywany „poloneze” – usłyszano.

Prelegent opowiedział też o klimatyzowanych chodnikach w Katarze czy ogromnym lotnisku, jednym z większych na całym świecie. – To taki naprawdę spory port komunikacyjny, a jest tak ogromny, że już idąc na samolot do Polski, bodajże odlatywaliśmy z terminala D, i jak tak weszliśmy sobie na to lotnisko i patrzymy na drogowskazy to terminal A - 5 minut, terminal B – 15minut, terminal C – 30 minut, a terminal D - 45 minut. Całe szczęście są przyśpieszacze, można wejść takim przyśpieszaczem, w 20 minut można dojść sobie do terminala. Na lotnisku też dżungla jest zrobiona, taka powiedzmy 200 metrów kwadratowych drzew, ptaszków, jakiegoś pnącza -usłyszano.

Reklama

Ciekawski Kazik opowiedział też o kuchni katarskiej i cenach wody, która jest tam bardzo droga. -  Woda - wydawałoby się, że nic takiego, ale woda w Katarze jest droższa niż benzyna i to jest prawda. Litr wody gazowanej, bo ja nie mogę się napić niegazowaną, więc litr wody gazowanej to koszt 30 zł. Potem trochę się przerzuciłem na tą niegazowaną, bo była tańsza. Ale z ciekawości Coca-Cola 1,5 litra 8 zł – usłyszano.

Kolejną ciekawostką, o której pan Marcin opowiedział, są numery tablic rejestracyjnych. - Im Katarczyk bardziej zamożny, tym ma niższy numer rejestracyjny. Jak ktoś ma 00001, no to już wiadomo, że emir jedzie. Ale powiedzmy takie numery od 100 w dół, no to już słono kosztują. To trzeba tam za to i 100 tysięcy, i więcej położyć. No ale jak ktoś tam ma auto za kilka milionów, no to co? No oczywiście, że tak – stwierdził.

Reklama

Była to niezwykle barwna opowieść, której z zachwytem wysłuchali uczestniczący w spotkaniu Klubu Podróżnika słuchacze.

Barbara Filipiak

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/01/2026 13:28
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości