Reklama

Wyregulowane studzienki, dodatkowa zebra i zmodernizowana ścieżka za orlikiem?

Tytułowe zagadnienia zostały poruszone przez radnych Rady Miejskiej w Janowcu Wlkp. w czasie ostatniej sesji. Czy mieszkańcy mogą liczyć na dodatkowe pasy na ul. Śniadeckich, bezpieczne przemierzanie ul. 3 Maja i Gnieźnieńskiej, bez najeżdżania na coraz mocniej zapadające się włazy kanałowe i komfortowe przejście skrótem za orlikiem? O tym poniżej.

Studzienki
Problem zapadających się studzienek kanalizacyjnych na ul. 3 Maja i Gnieźnieńskiej, które położone są wzdłuż drogi powiatowej, jest znany wszystkim miejscowym kierowcom, jak również tym, przejeżdżającym przez miasto tylko okazyjnie. Ich zbyt mocne obniżenie w połączeniu z nieudaną próbą ominięcia może prowadzić (i z pewnością niejednokrotnie doprowadziło) do powstawania samochodowych usterek. Mechanicy wyliczają, że w takich przypadkach do najczęstszych z nich należą uszkodzenia sworznia wahacza, pozginane felgi, zniszczone opony czy też przestawienie geometrii zawieszenia. Styczniowa sesja Rady Miejskiej w Janowcu Wlkp. była okazją do zwrócenia uwagi na to pogłębiające się (dosłownie) utrapienie dla zmotoryzowanych. Burmistrz przekazał, że z zarządcą drogi rozmawiał na ten temat jego zastępca Michał Werkowski.
Skontaktowaliśmy się z zastępcą dyrektora ZDP w Żninie z siedzibą w Podgórzynie Łukaszem Jułgą. - Twierdzimy, że te studnie nie do końca są własnością Zarządu Dróg Powiatowych. Musimy zweryfikować czy są sanitarne, czy deszczowe. Po wstępnej weryfikacji wiemy, że około 10 studni w ciągu ulicy Gnieźnieńskiej i 3 Maja należy do nas, ponieważ obsługują kanalizację deszczową - usłyszeliśmy.
Łukasz Jułga dodał, że aby poprawnie i skutecznie zniwelować zapadnięcia należałoby przeprowadzić wykop i zamontować specjalne pierścienie odciążające. - Tam jest praktycznie wmurowana tylko czerwona cegła, która jest już zlasowana. Pod wpływem gazów, warunków atmosferycznych i wielu innych czynników łuszczy się i kruszy - tłumaczył. Zadeklarował, że ZDP poczyni kroki, aby studnie, za które jest odpowiedzialny, zostały naprawione, a komfort przejazdu był jak najlepszy. Sfinansowanie wzmocnienia pozostałych będzie z kolei należało do gminy.
Zapytaliśmy burmistrza czy wspólne działania zostaną podjęte. - Z naszej strony zaproponowano, by ZDP dokonał sprawdzenia liczby tych studzienek - usłyszeliśmy w odpowiedzi.
Dodatkowe przejście i znaki
Po wybudowaniu nowego układu komunikacyjnego między ul. Śniadeckich i T. Kościuszki, który został udostępniony pieszym i zmotoryzowanym w maju 2023 r., mieszkańcy odczuwają brak przejścia dla pieszych przed wiaduktem, na wysokości ścieżki do Parku Miejskiego na ul. Śniadeckich - zarządcą drogi jest ZDP w Żninie.
Problemem zainteresowano radnego powiatowego Karolowa Nojgebauera, który zajął się również kwestią brakującego oznakowania przed rondem, informującego przejeżdżających przez Janowiec kierowców o możliwości objazdu do Gniezna bez pokonywania centrum miasteczka. - Były to głosy mieszkańców skierowane do radnych Rady Miejskiej. Jako pierwsza zadzwoniła do mnie pani Maria Filipiak, a nieco później z tym samym problemem i głosem mieszkańców dotarła do mnie radna pani Anna Marciniak. Jestem po spotkaniu z wicestarostą żnińskim panem Andrzejem Hłondem oraz dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych panem Adrianem Kubickim - temat został poruszony. W najbliższym czasie ma zostać przeprowadzona wizja lokalna, po której będzie wiadomo czy w ogóle są możliwości dokonania takich zmian. Wszystko zależy od różnych projektów i przepisów drogowych - przekazał Pałukom Karol Nojegebauer, który obiecał poinformować o finale swoich działań.
Ścieżka za orlikiem 
Interpelację (uznaną ostatecznie za wniosek) w sprawie wąskiej wydeptanej ścieżki gruntowej łączącej jedno z janowieckich osiedli z Parkiem Miejskim i zachodnią częścią miasta złożyła Anna Marciniak. Radna zasygnalizowała konieczność jej zmodernizowania, a tym samym poprawy bezpieczeństwa przemieszczających się wzdłuż rzeki Wełny. Co istotne - skrót przechodzi częściowo przez teren prywatny, co nie daje gwarancji bezterminowego korzystania z jego fragmentu. Poprosiła, aby sprawa została potraktowana poważnie, poddana szerokiej dyskusji, która zaowocuje wytyczeniem w tym miejscu trasy pieszo-rowerowej z prawdziwego zdarzenia.
Burmistrz Leszek Grzeczka poinformował, że rozmawiał z właścicielami terenu, którzy zapewnili o braku planów związanych z jego ogrodzeniem. Ustalono też, że w przypadku zmiany zdania z odpowiednim wyprzedzeniem powiadomią o tym gminę, która podejmie działania w poszukiwaniu alternatywy. Dodał ponadto, że w pobliżu ścieżki zlokalizowana jest ogrodzona przepompownia - inwestycja Zakładu Usług Miejskich, współfinansowana ze środków rządowych programu Polski Ład, dlatego ewentualna zmiana lokalizacji ścieżki na rzecz przesunięcie ogrodzenia, mogłyby wiązać się z konsekwencjami (zwrot środków i utrata gwarancji wykonania), do czego nie zamierza dopuścić. Włodarz zadeklarował wyłącznie doraźną poprawę warunków w obrębie skrótu, m.in. poprzez usuwanie nadmiaru roślinności oraz doświetlenie jej lampą solarną.
W toku dyskusji radna Maria Filipiak nie ukrywała, że w sprawie ścieżki zgłosił się do niej bezpośrednio jeden z mieszkańców wspomnianego osiedla, a także rozmawiała z wieloma zainteresowanymi osobami, które od dziesiątek lat pokonują ją niemal codziennie. Optowała, aby kwestię dzikiej drogi uporządkować i dać ludziom trakt na miarę XXI wieku. - Uważam, że powinniśmy podjąć wszelkie działania, żeby zrobić to jak należy, nie uzależniając się od osób trzecich - podkreśliła. Uznała ponadto, że należy zwrócić się do właściwej instytucji z pytaniem o możliwość niewielkiej ingerencji w sfinansowaną inwestycję (przesunięcie ogrodzenia), tłumacząc to potrzebą społeczną. Spotykając się z oporem burmistrza pod rozwagę poddała ewentualność wykupienia od prywatnego właściciela części działki, przez którą przebiega skrót. Leszek Grzeczka zauważył, że w grę wychodziłoby tylko nabycie całości.
Obecny na sesji mieszkaniec osiedla zlokalizowanego za szkołą podstawową zauważył, że przyszłościowe zmodernizowanie dzikiej ścieżki umożliwiłoby także korzystanie z niej wykluczonym osobom niepełnosprawnym, a co najważniejsze wpłynęło na bezpieczeństwo. Zarzucił burmistrzowi brak działania w tej kwestii oraz ocenił, że teren włączony do przepompowni jest stanowczo zbyt obszerny, co nie ma uzasadnienia i jest błędem. - Zabraliśmy 120 podpisów, żeby pokazać państwu, że ta ścieżka jest bardzo potrzebna społeczeństwu (...). Mnie się naprawdę nie podoba, że pan burmistrz nas tak zbywa - mówił.
Na temat ewentualnej modernizacji wydeptanej drogi negatywnie wypowiedziała się też przewodnicząca Aleksandra Walendowska, natomiast zastępca burmistrza Michał Werkowski wskazał, że aby podjąć jakiekolwiek kroki niezbędna jest dokumentacja techniczna, której nikt nie posiada, wprowadzenie zadania do harmonogramu inwestycji, zabezpieczenie środków i poszukanie dofinansowania. - A wy tutaj myślicie, że w trzy miesiące będzie chodnik zrobiony i ścieżka. No ludzie - skwitował. - My mamy cierpliwość. Czekaliśmy 40 lat, poczekamy jeszcze - podsumował mieszkaniec.
Wiceprzewodniczący Dariusz Koczorowski zauważył, że należałoby poczekać na opinię mecenasa Kajetana Dyksa, który zweryfikuje czy wnioskowanie o zmianę zakresu inwestycji, a więc przesunięcie ogrodzenia przepompowni jest możliwe, a jeśli tak - dopiero wówczas powrócić do tematu. O wysnute wnioski zapytaliśmy burmistrza, który przekazał, że mecenas podziela jego zdanie. Oznacza to, że gmina nie przychyli się do oczekiwań mieszkańców.

Justyna Kulpińska

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/03/2025 11:06
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości