Reklama

Zamiarowi likwidacji mówią nie

- „Chomętowo nigdy panu tego nie wybaczy” - zwrócił się do burmistrza Mieczysław Głowski

      fot. Remigiusz Konieczka

Społeczność, Chomętowo, szkoła, mieszkańcy, burmistrz
    Zamiarowi likwidacji mówią nie
   Większość mieszkańców Chomętowa i okolicznych wsi jest przeciw zamiarowi likwidacji Szkoły Podstawowej w Chomętowie. Mówi nie, bo na likwidacji straci wieś, stracą dzieci, stracą nauczyciele, stracą mieszkańcy. Burmistrz podkreśla, że wyszedł z takim zamiarem, by nie straciła gmina. Za tydzień decydująca sesja.

    O zamiarze likwidacji Szkoły Podstawowej w Chomętowie informowaliśmy tydzień temu. Przypomnijmy zatem, że zamiar likwidacji wynika z demografii. Z danych przedstawionych przez Miejski Zespół Oświaty wynika, że z roku na rok w Chomętowie w klasach I-III będzie się uczyć coraz mniej dzieci. Kolejnym argumentem przytaczanym przez burmistrza Artura Michalaka i dyrektora MZO Marka Nowickiego są koszty łożone na utrzymanie jednego ucznia, które są najwyższe ze wszystkich szkół gminy Szubin. Budynek szkoły wymaga remontu, ale jego właścicielem jest kółko rolnicze, więc gmina nie może zainwestować w ocieplenie ścian, wymianę okien, bo to nie jej majątek. Propozycja jest taka, by uczniowie oddziałów od zerówki do klasy trzeciej przeszli do Zespołu Szkół w Kowalewie. Nauczyciele dyplomowani, na etacie w ramach przeniesienia uczyliby w innych szkołach. Sam zamiar likwidacji został wywołany teraz, bo tylko w tym roku gmina może dać pracę trzem nauczycielkom w innych szkołach. Tak w skrócie można przedstawić ofertę gminy.

 Podczas zebrania w Chomętowie na sali zabrakło miejsc siedzących. Mieszkańcy postanowili bronić swojej szkoły.

Reklama

       fot. Remigiusz Konieczka

 Marek Nowicki, dyrektor Miejskiego Zespołu Oświaty, Sportu i Rekreacji w Szubinie wyjaśniał mieszkańcom, że liczby uczniów w szkole w następnych latach nie można opierać na dobrowolnych deklaracjach rodziców spoza obwodu szkoły, ale na ewidencji urodzeń w obwodzie

          fot. Remigiusz Konieczka

 Kazimiera Łoboda, sołtys Chomętowa (w środku) podczas posiedzenia komisji oświaty powiedziała, że wybrali burmistrza po to, by bronił szkoły, a nie wyznaczał ją do likwidacji

Reklama

         fot. Piotr Bembenek

    KOMISJA
    Z tą ofertą najpierw zapoznali się radni z komisji oświaty Rady Miejskiej w Szubinie 15 stycznia. Na posiedzeniu komisji byli obecni przedstawiciele lokalnej społeczności, m.in. sołtysi: Chomętowa - Kazimiera Łoboda, Żędowa - Urszula Szpechcińska i Gąbina - Mariola Luchowska oraz dyrektor szkoły Jolanta Grzegorek, a także rodzice dzieci uczęszczających do szkoły. Komisja oświaty w tej kadencji jest tylko trzyosobowa i zasiadają w niej Wioletta Borys-Stachowiak (przewodnicząca komisji), Sławomir Berka i Henryk Sowa.
    Na posiedzeniu komisji Kazimiera Łoboda wręczyła radnym treść petycji dotyczącej pozostawienia Szkoły Podstawowej w Chomętowie. Argumenty te można przeczytać w liście rodziców, który publikujemy dziś w Pałukach.
    Mieszkańcy przede wszystkim wskazywali na to, że dzieci w wieku od 5 do 9 lat będą musiały dojeżdżać do innej szkoły, uczyć się z gimnazjalistami i trafią w obce środowisko szkolne. Padały przykłady mówiące o zostawieniu w Kowalewie uczących się w piwnicy uczniów, o tym, że zamiast wychowania fizycznego mają zajęcia komputerowe, o tym, że nie wychodzą na przerwę. Rodzice podnosili fakt, że dzieci będą wracać późno ze szkoły, że nie będzie im się chciało wracać na zajęcia pozalekcyjne.
    NIE TA DEMOGRAFIA
    Dyrektor Jolanta Grzegorek powiedziała, że koszt na jednego ucznia jest mniejszy od tego, którym operuje organ prowadzący. W szkole, zdaniem dyrektor, nie ma 24 uczniów. Tylu jest w klasach I-III, a kolejne 15 dzieci jest w oddziale przedszkolnym (zerówka) i 17 dzieci w punkcie przedszkolnym. Razem jest to 52 dzieci i gdyby koszty podzielić na tę właśnie liczbę, a nie 24, to koszt utrzymania w szkole wyszedłby około 800 zł. Dodała, że szkoła ma dobrą bazę dydaktyczną, dzieciom nie brakuje niczego, że jest bezpiecznie. Podkreśliła zaangażowanie mieszkańców w to, by szkoła była w dobrym stanie.
    Członkowie komisji oświaty nie podjęli decyzji w czwartek. Chcieli zapoznać się z bazą oświatową w szkole w Kowalewie i wysłuchać mieszkańców Chomętowa na zebraniu, które odbyło się 20 stycznia.
    PIENIĄDZE NA WIEŚ
    Do świetlicy wiejskiej w Chomętowie przyjechali nie tylko rodzice i mieszkańcy, nie tylko burmistrz z pracownikiem, ale też inni radni, którzy chcieli wysłuchać argumentów rodziców. Na spotkaniu powtarzały się argumenty rodziców i nauczycieli ze spotkania komisji oświaty.
    Dyrektor Miejskiego Zespołu Oświaty Marek Nowicki powiedział, że nie można obliczać kosztów w taki sposób, w jaki to robi dyrektor szkoły w Chomętowie, bo na dzieci w przedszkolu gmina nie dostaje subwencji z Ministerstwa Edukacji Narodowej. To zadanie własne gminy. Poza tym koszty utrzymania uczniów w innych szkołach są mniejsze i nie wlicza się do nich dzieci z przedszkoli. Marek Nowicki wyjaśnił, że po ewentualnej likwidacji szkoły i przeniesieniu uczniów do Kowalewa, to z punktu widzenie gminy, koszty będą niższe. Zamiast 423.000 zł na utrzymanie szkoły, gmina wydawałaby maksymalnie 75.000 zł. To koszt nauczyciela dyplomowanego w jednym, dodatkowym oddziale w Kowalewie.
    Burmistrz Artur Michalak powiedział, że poprawią się warunki nauczania, bo w Kowalewie jest pełnowymiarowa sala gimnastyczna, będzie boisko wielofunkcyjne, nauka nie będzie odbywała się w łączonych klasach, szkoła ma salę komputerową. - Chciałbym, aby te pieniądze, które nam zostaną, trafiły z powrotem na wieś. Potrzeb jest dużo.
    BEZ PRZEBACZENIA
    Mieczysław Głowski powiedział, że przed wyborami Artur Michalak jako kandydat na burmistrza przyjechał do Chomętowa, rozmawiał z mieszkańcami i prosił o głosy, a teraz chce zlikwidować szkołę. - Chomętowo nigdy panu tego nie wybaczy - powiedział.
    Radny Rady Powiatu Tomasz Wachowiak powiedział, że w Wąsoszu szkoła również była zlikwidowana i z tego powodu przewiduje: - Po zamknięciu szkoły wieś siądzie.
    Burmistrz powiedział, że to nie musi być tak. W Chomętowie działa stowarzyszenie, które może być animatorem życia społeczno-kulturalnego wsi. Sam działa w stowarzyszeniu w Rynarzewie, nie pracując w Rynarzewie.
    - Jak nauczycielki przyjadą zmęczone ze szkoły, to nie będą chciały działać w stowarzyszeniu - mówili mieszkańcy. - Jak ich nie będzie, to wszystko zniknie.
    - Sam wracam późno i wieczorem mam czas i chęć działać w Stowarzyszeniu Inicjatyw Rozwoju Rynarzewa. To nie jest tak, że jak się pracuje w innym miejscu, to nie można - odpowiedział Artur Michalak.
    Mieszkańcy Chomętowa i okolicznych miejscowości mają największy żal o to, że władze Szubina zdecydowały o zamiarze likwidacji, a de facto o likwidacji, zamiast usiąść do stołu i porozmawiać o innych rozwiązaniach. Nikt, zdaniem Sławomira Homei, nie pomyślał o tym, by przejąć budynek od kółka rolniczego. Dyrektor MZO powiedział, że próba była, ale kółko nie było zainteresowane oddaniem budynku.
    KTO PRZYJDZIE, A KTO NIE
    Artur Michalak: - Nie robię tego dla przyjemności. Nie jestem człowiekiem, który lubi się sam biczować. Patrzę na problem z punktu widzenia gminy. Szkoła jest mała i najwięcej kosztuje, a za chwilę nie będzie w niej dzieci. Nie znam gminy, którą stać na taki luksus, by utrzymać tak małą szkołę.
    Rodzice podkreślali, że nie można obliczać frekwencji w szkole biorąc pod uwagę tylko liczbę dzieci urodzonych w obwodzie, bo do szkoły chodzą dzieci spoza obwodu, a nawet spoza gminy Szubin. Dyrektor zebrała wstępne deklaracje od rodziców dzieci spoza obwodu, którzy stwierdzili, że za kilka lat przyślą swoje pociechy właśnie do Chomętowa. Marek Nowicki odpowiedział, że nie może do prognoz demograficznych brać dzieci spoza obwodu, bo obowiązuje coś takiego jak ustawa rekrutacyjna, która mówi jasno, że w pierwszej kolejności do szkoły idą dzieci z obwodu, a dopiero później dyrektor na wolne miejsca przeprowadza nabór. Podstawą jest ewidencja urodzeń w obwodzie.
    - Rodzice się zdeklarowali i to są dla nas najważniejsze dane. Nie mamy stuprocentowej pewności, że te dane, które przedstawiliście, pokryją się z rzeczywistością. Nie można wprowadzać ludzi w błąd - powiedział Sławomir Homeja.

Reklama

Dyrektor Zespołu Szkół w Kowalewie Adam Hak mówił o warunkach, jakie uczniom zapewnia szkoła, którą kieruje. Za stołem burmistrz Artur Michalak, który musiał na zebraniu wysłuchać cierpkich słów pod swoim adresem.

        fot. Remigiusz Konieczka

    NASZE DZIECI SĄ GRZECZNE
    Wątpliwości co do warunków, jakie będą w szkole w Kowalewie, starał się rozwiać dyrektor Adam Hak. Zapewnił, że wszystkie zajęcia wychowania fizycznego odbywają się na sali gimnastycznej. Szkoła w Kowalewie ma zorganizowane sale do nauki wczesno-szkolnej, być może będzie nawet specjalna strefa dla najmłodszych uczniów. Dyrektor zaprzeczył, że dzieci uczą się w piwnicy, bo tam sal lekcyjnych już nie ma od 7 lat. Przyznał natomiast, iż dzieci wychowania wczesnoszkolnego rzeczywiście nie wychodzą na przerwy z innymi uczniami, ale wynika to z przepisów i reformy oświaty, bo tak ma być. Nauczyciel sam reguluje czas nauki i sam wyznacza przerwy, a dzięki temu najmłodsze dzieci nie mają kontaktu z tymi najstarszymi w szkole, czyli z uczniami gimnazjum. Podkreślił, by też nie demonizować gimnazjalistów. Zapewnił, że szkoła nie ma problemów z uczniami starszymi, którzy również są z obwodu szkoły w Chomętowie. - Mówimy naszym uczniom, że są grzeczni i tak rzeczywiście jest - powiedział Adam Hak.
    Rodziców interesowało, czy będzie dojazd do szkoły i jak on będzie wyglądał. Adam Hak i Marek Nowicki powiedzieli, że gmina ma obowiązek zapewnienia dojazdu, a o szczegółach będzie można rozmawiać jak szkoła zostanie zlikwidowana, bo na razie nie jest. Dodali, że organ prowadzący i szkoła wychodzą naprzeciw rodzicom i kursy, jeśli jest to możliwe, dostosowują tak, by dzieci mogły bezpiecznie dojechać do szkoły i wrócić do domu. Dojazdy mają być zorganizowane tak, by starsze dzieci były w szkole przed ósmą, a młodsze dzieci przed dziewiątą. - Dzieci z Wąsosza będą godzinę w autobusie - stwierdziła jedna z mam. - Takie są odległości, ale dzieci nie siedzą godzinę w autobusie, najwyżej 40 minut - odpowiedział Marek Nowicki.
    Zajęcia pozalekcyjne zorganizowane są też tak, by odbywały się bezpośrednio po lekcjach, by uczeń nie musiał jechać do domu i wracać. Rodzice pytali też o opiekę świetlicową. Dyrektor powiedział, że świetlica jest od 7:00 do 15:00, a dzieci są pod opieką.
    Jedna z matek zapytała, czy w szkole w Kowalewie jest stołówka. - Stołówki nie ma w żadnej ze szkół, oprócz Zespołu Szkół w Szubinie, i pewnie nie będzie - odpowiedział Marek Nowicki. - Dzieci korzystają z dożywiania w wydzielonej klasie - dodał dyrektor szkoły w Kowalewie.
    CHOMĘTOWO I CO DALEJ
    Ostateczną decyzję o zamiarze likwidacji, a potem o likwidacji musi podjąć Rada Miejska. - To nie jest tak, że radni zamykają szkołę. Jesteśmy tu po to, by wysłuchać wszystkich stron, wysłuchać argumentów, bo my też wcześniej o zamiarze likwidacji nic nie wiedzieliśmy - powiedział radny Stanisław Wypych. Radny poprosił burmistrza o to, by przedstawił później radnym kompletny plan restrukturyzacji oświaty. Sołtys Chomętowa Kazimiera Łoboda zaapelowała do radnych, by dobrze zastanowili się nad decyzją dotyczącą likwidacji szkoły.
    Film z komisji można zobaczyć w zakładce Filmy.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1197 (3/2014)

 

 

 

Z listów

    Petycja przeciwko likwidacji Szkoły Podstawowej w Chomętowie

    Planowana jest likwidacja Szkoły Podstawowej w Chomętowie, po 171 latach dobrego jej funkcjonowania. Podstawowym powodem jest jej „słaby wynik ekonomiczny”, co oznacza, że nie opłaca się Gminie Szubin dalsze utrzymywanie naszej szkoły. Nie mamy nic przeciwko oszczędzaniu i rozsądnemu gospodarowaniu zasobami gminy. Wyrażamy kategoryczny sprzeciw wobec propozycji likwidacji placówki, do której uczęszczają nasze dzieci. Decyzja o likwidacji szkoły nie może opierać się wyłącznie o czynnik ekonomiczny. Dziwimy się, że Burmistrz Miasta i Gminy Szubin oraz Radni, którzy teoretycznie zajmują się sprawami oświaty, nauczyciele, teraz noszą się z zamiarem likwidacji naszej szkoły.
    Prosimy o zwrócenie uwagi na nasze argumenty za pozostawieniem szkoły w Chomętowie.
    Budynek, w którym mieści się szkoła, jest w bardzo dobrym stanie, nie wymaga żadnych dodatkowych nakładów finansowych przez wiele następnych lat. Wszelkie remonty wykonujemy wraz z nauczycielami bez zatrudniania fachowców, ani firm remontowych, w czasie wakacji i ferii. Nasze dzieci uczą się w wyjątkowo dobrych warunkach. Cechą, która nas wyróżnia spośród innych szkół, jest wyjątkowe położenie budynku, które pozwala dzieciom na naturalny i harmonijny rozwój w bliskim, bezpośrednim kontakcie z przyrodą, z dala od ruchliwych ulic i  niebezpieczeństw.
    Szkoła pełni funkcję bardzo prężnie działającego ośrodka kulturotwórczego organizując uroczystości integrujące całą społeczność lokalną, tworząc przy tym swoistą więź i wymianę międzypokoleniową. Chomętowo to nie tylko wieś na końcu gminy i powiatu. Jesteśmy zorganizowani i potrafimy wspólnie działać. Jednak sam potencjał nie wystarczy, potrzebna jest baza i lider. W naszej społeczności liderem są nauczyciele, bazą szkoła. Jeśli nauczyciele wyjadą do pracy w innych miejscowościach, to nikt nie zdoła ich zastąpić.
    Dzieci z naszej szkoły niejednokrotnie występowały w programach artystycznych podczas uroczystości gminnych i powiatowych. To właśnie w tej szkole, dzięki panującej w niej atmosferze, jej uczniowie rozwijają swoje zainteresowania i pasje, a my rodzice bez wahania powierzamy jej swoje dzieci. Każdego roku mają zorganizowane zajęcia w czasie wakacji letnich, ferii zimowych, wyjeżdżają na kolonie i wycieczki po całej Polsce, na które nauczyciele uzyskują dofinansowanie.
    Nasze dzieci osiągają wysokie wyniki w sprawdzianach zewnętrznych. Zdobywają wysokie miejsca w konkursach na terenie gminy, powiatu, województwa. Nie mają żadnych problemów z adaptacją w innych placówkach.
    Dzieci w tej szkole czują się bezpiecznie. Panuje niemal rodzinna atmosfera: mała liczebność klas pozwalająca na indywidualizację nauczania i wsparcie każdego ucznia. Nauczyciele znają nasze dzieci i nas, wiedzą, z jakimi trudnościami się borykamy i mogą natychmiast zareagować na daną sytuację czy problem. W dużej szkole jest to niemożliwe.
    Wartości, o których napisaliśmy powyżej, nie można przeliczyć na wynik ekonomiczny. Pytamy, czy harmonijny rozwój dzieci to pozycja w budżecie gminy? Czy zaoszczędzone pieniądze na edukacji naszych dzieci dadzą gwarancję na poprawę finansową gminy?
    Nie dopuszczamy myśli, że nasze pociechy musiałyby być zdane na niedogodności związane z dojazdem do innej szkoły. Wiąże się to ze zwiększoną liczbą kursów i rozpoczęciem dowozu dzieci o znacznie wcześniejszej porze. Inny problem to kontakt małych dzieci, już pięcioletnich, z grupą gimnazjalistów, nie tylko na terenie szkoły, ale głównie w trakcie dojazdów. Zachwiane zostanie poczucie bezpieczeństwa naszych dzieci.
    Osoby mające możliwość obcowania z naszymi dziećmi (choćby podczas wycieczek, wyjazdów do kina, muzeum itp.) podkreślają ich wysoką kulturę osobistą. Obawiamy się, że wspólne dojazdy, oczekiwanie na autobusy mogą negatywnie wpłynąć na ich zachowanie. Jako rodzice uczniów ze Szkoły Podstawowej w Kowalewie wiemy, że pomieszczenie świetlicowe dla dzieci młodszych jest małe i nie będzie w stanie pomieścić dodatkowych 40 osób, a dzieci starsze nie mają stałego „kąta”, czekają w wolnych klasach. Utworzenie dodatkowych świetlic czy pomieszczeń to też duże koszty, a podobno o zmniejszenie kosztów chodzi.
    Jesteśmy mieszkańcami gminy Szubin, tu jest nasza „Mała Ojczyzna”, którą współtworzymy. I ta „Ojczyzna” odwraca się od swoich obywateli.
    Nasze dzieci mają daleko do teatrów kin, muzeów... a teraz zabiera się im także namiastkę tych dóbr oraz miejsce, w którym mogą się rozwijać, samorealizować. Miejsce, które zdążyli poznać i pokochać. Czy naprawdę Radnym naszej gminy zależy, by utworzyć nowe „pustki oświatowe i kulturalne”? Zgodnie z art. 18 Konstytucji RP „rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Art. 71 głosi natomiast, że „państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny”. Apelujemy zatem o podjęcie działań, które doprowadzą do faktycznej realizacji tych konstytucyjnych zasad. Apelujemy o realną i skuteczną politykę prorodzinną, mającą na celu wspieranie, a nie niszczenie.
    Nie po to wybieraliśmy nowego Burmistrza i nowych Radnych, aby teraz oni zamykali nam szkołę, utrudniali życie w ciężkich i trudnych dla wszystkich czasach.
    Chcielibyśmy wiedzieć, co powstanie kosztem naszej szkoły? Czy boisko wielofunkcyjne, plac zabaw? Dla kogo? Na pewno nie dla naszych dzieci!
Apelujemy o rozwagę przy podejmowaniu decyzji w sprawie likwidacji szkoły. Wierzymy, że rozsądek weźmie górę i zainwestujecie w edukację dzieci, gdyż jest to jedna z najtrafniejszych inwestycji, jakich możecie dokonać. Wyrażamy nadzieję, że przy odrobinie dobrej woli i kompromisie wszystkich, uda się podjąć właściwe decyzje.

Reklama

Rodzice uczniów
ze Szkoły Podstawowej
w Chomętowie
Pałuki nr 1197 (3/2014)

 

 

 

Komentarz

    Psychologia społeczności w obronie szkoły

    O tym, jak działa społeczność lokalna wobec zamiaru likwidacji szkoły w ich miejscowości, można byłoby napisać pracę magisterską. Bez względu na to, w jakiej gminie i jakiej miejscowości likwiduje się szkołę, to scenariusz działań jest bardzo podobny, jeśli nie taki sam. Przez ostatnie 12 lat uczestniczyłem w około 20 zebraniach dotyczących zamiaru likwidacji przedszkoli, szkół, gimnazjów. Argumenty na takich zebraniach się powtarzają i dlatego, z doświadczenia wiem, co należy zrobić, by restrukturyzację oświaty przeprowadzić skutecznie. Tą tajemnicą podzielił się swego czasu ze mną poprzedni burmistrz Żnina Leszek Jakubowski, który - jak pamiętamy - kilkakrotnie reformował sieć szkół w gminie Żnin.
    Na wstępie trzeba zaznaczyć, że burmistrz Szubina Artur Michalak popełnił błąd na samym początku. Do zamiaru likwidacji szkoły w pierwszej kolejności nie można przekonywać nauczycieli i rodziców. Te grupy zawsze będą przeciw. Bez względu na to, jakie argumenty zostaną wysunięte, i to najbardziej merytoryczne, kadra i mieszkańcy powiedzą likwidacji zdecydowane nie. Chyba, że za rok, dwa w szkole w ogóle nie byłoby dzieci.
    Na samym początku burmistrz, który zabiera się za reformę szkolnictwa, musi przekonać radnych. To oni w ostateczności podnoszą ręce za zamiarem lub przeciw zamiarowi likwidacji. Jeśli burmistrz ma pewność, po rozmowie z rajcami, że większość go poprze, to może już spać spokojniej. Podczas zebrań mieszkańcy mogliby odwoływać się do wszelkich świętości, ale jeżeli większość Rady Miejskiej jest za likwidacją, to klamka zapadła. Gdyby burmistrz nie uzyskał we wstępnych rozmowach większości, to nie ma sensu wywoływać burzy.
    Z tego co wiem - burmistrz Szubina nie rozmawiał z radnymi. Ci przyjechali na zebranie w Chomętowie, gdzie wiele było emocji, krytyki władzy i wylewanych żalów. Takie zebranie jest zawsze okazją dla radnego do zapunktowania, poprawy wizerunku.
    Mieszkańcy zawsze wysuwają te same argumenty: że bez szkoły wieś umrze, że nie będzie imprez, że wszyscy o nich zapomną, że burmistrz łamie obietnice przedwyborcze, że są oszukani, niepotrzebni, że dzieci zginą w większej szkole, że tworzy się edukacyjne molochy, że będzie płacz i zmiany, które szkodzą dzieciom, a przede wszystkim nauczycielom. Takich argumentów słuchałem dziesięć lat temu w Januszkowie, Jadownikach i siedem lat temu w Gorzycach, Brzyskorzystwi, w Trójce i innych szkołach.
    Radni mają przed oczami obraz uzyskany na zebraniu. Emocjonalny. Teraz muszą wysłuchać argumentów burmistrza. Rozumowych. Czy argumenty burmistrza je przeważą?
    Społeczność jest jak pacjent na stole operacyjnym. I to otwarty pacjent, który ma świadomość i krzyczy, żeby przestać. Radni muszą podjąć decyzję czy operować teraz, czy zaszywać i puszczać go do domu ze świadomością, że za jakiś czas znów trafi na stół operacyjny.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1197 (3/2014)

 

 

 

Inne teksty na ten temat:

Widmo likwidacji nad szkołą

Przegłosowano likwidację szkoły

MEN brzytwą dla Chomętowa

Mówcy zyskali poklask

Stowarzyszenie rozważa decyzję

Bez decyzji

Nawet z zerówką koszt jest wyższy

 

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości