Reklama

Zamknijcie szkołę, ale dajcie lepszą

skowalewko2.jpg

„ Byłam na sesji i tam burmistrz wszystkie nasze argumenty kwitował ekonomią, tak jest i dziś, nad wszystko przekładamy ekonomię” - mówiła jedna z mam fot. Sylwia Wysocka

- Kto wozi drzewo z tartaku do lasu? - pytała jedna z matek
    Zamknijcie szkołę, ale dajcie lepszą
    - Poprzez zamknięcie Kowalewka odciążamy Laskownicę i Dobieszewo, a z oszczędności chcemy rozbudować Chwaliszewo – mówił burmistrz na spotkaniu w sprawie zamknięcia Szkoły Podstawowej w Kowalewku. - Nigdy nie było mówione, że Laskownica jest alternatywą  dla Kowalewka - odpowiedział Piotr Hemmerling.  - A może służba zdrowia była przez pana zarządzana prawidłowo? - odciął się burmistrz, zwracając się do Hemmerlinga.

    W piątkowy wieczór w Szkole Podstawowej w Kowalewku odbyło się spotkanie, na które rodzice uczniów tej placówki zaprosili radnych. Przybyło jedenastu radnych oraz dyrektor Gminnego Zespołu Oświaty Jadwiga Winiaszewska i burmistrz Tomasz Szczepaniak.
    Temat reorganizacji oświaty w Kcyni omawiany był już przed rokiem - radni wybrali, spośród kilku, wariant likwidacji szkół, który następnie upadł. Proponowano wówczas, by likwidować szkoły stopniowo. Na pierwszy ogień poszła szkoła w Kowalewku. 26 lipca radni podjęli uchwałę intencyjną o zamiarze likwidacji szkoły z dniem 31 sierpnia.     Burmistrz jako organ prowadzący wysłał pismo do Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy o opinię w tej sprawie. Zawirowania w bydgoskim kuratorium spowodowały, że za wydaniem opinii czekał do grudnia. Kuratorium pozytywnie zaopiniowało projekt likwidacji szkoły w Kowalewku.
    Jak zapewniał burmistrz, decyzja z kuratorium wpłynęła 19 grudnia.   

Jeden z ojców nie mógł pogodzić się z tym, że oszczędności szuka się w edukacji fot. Sylwia Wysocka

Reklama

    Natomiast rodzice listy intencyjne z wiadomością o planowanej likwidacji szkoły otrzymali 12 grudnia i to poróżniło uczestników zebrania. Rodzice chcieli poznać opinię radnych i wypracować porozumienie co do zamknięcia szkoły.
    Kilka minut po 18:00 przybyłych powitał jeden z rodziców po czym oddał głos Marioli Tafelskiej.
    - To od naszych rodziców, dziadków otrzymaliśmy w spadku szkołę i nie chcemy zaprzepaścić tego, o co oni walczyli. Nie chcemy, by dzieci zarzuciły nam, że muszą iść do szkoły z dala od domu, bo my woleliśmy siedzieć przed telewizorem niż rozwiązywać problemy. Oświata nigdy nie była instytucją dochodową i dlatego rząd zrzucił ten ciężar na samorządy lokalne. Zdajemy sobie sprawę, że utrzymanie szkoły to duży wydatek. Radni - my wierzymy w wasze dobre intencje, ale spróbujcie też nas zrozumieć. Wybudujcie nowoczesną szkołę z estetycznymi klasami, salą gimnastyczną, zapleczem socjalnym, dobrze wyposażoną świetlicą, a sami będziemy was prosić, byście zlikwidowali szkołę i zabrali tam nasze dzieci – mówiła na wstępie Mariola Tafelska, którą rodzice nagrodzili brawami.
    Jadwiga Winiaszewska przedstawiła uzasadnienie uchwały intencyjnej mówiącej o zamiarze likwidacji szkoły.
    Przypomnijmy, że dzieci tej szkoły z klas od I–VI wraz z odziałem zerowym mają być przeniesione do szkoły w  Laskownicy. Przyczyną tych decyzji jest postępujący niż demograficzny i wysokie koszty utrzymania szkoły, która obecnie liczy 61 uczniów, a w 2015 będzie ich 45. Do tego dochodzą trudne warunki lokalowe, brak holu i sali gimnastycznej.   

Pierwszy rząd zajęli przedstawiciele grona pedagogicznego likwidowanej placówki 
  fot. Sylwia Wysocka

    - Kuratorium Oświaty pozytywnie zaopiniowało projekt likwidacji szkoły. Do tej pory w trakcie mojego urzędowania zamknięta została tylko jedna szkoła - w Górkach Zagajnych. W tym roku szkolnym jest 61 uczniów i sześciu przedszkolaków – powiedział Tomasz Szczepaniak.
    Piotr Hemmerling, reprezentujący absolwentów placówki i  rodziców zarzucił burmistrzowi i Radzie, że zabrakło elementu konsultacji czy spotkania z rodzicami.
    - Pani dyrektor zapewnia, że wszystko zostało przeprowadzone właściwie z wymogami ustawy oświatowej, ale my jednak pytamy, dlaczego zostaliśmy tak potraktowani. Fakty ekonomiczne są niepodważalne, tylko w tym wszystkim trzeba pamiętać, że wszystkiego nie da się przeliczyć na pieniądze. Czy my jesteśmy winni złym warunkom w tej szkole, o których mówicie?  – mówił Piotr Hemmerling.
    Burmistrz Tomasz Szczepaniak zaproponował, by rozmawiać o konkretach, o tym jak znaleźć oszczędności.
    Mariola Tafelska, reprezentująca rodziców uczniów szkoły zapowiedziała, że na spotkaniu chcą rozwiązać problem, lecz jeśli do rozwiązania nie dojdzie, to pójdą w tej sprawie dalej. Z sali padały stwierdzenia, że nawet do Warszawy.
    Przewodniczący Rady zapewniał: - To nie są działania zakulisowe. Już rok temu rozważaliśmy projekt reorganizacji oświaty, miałem od was sygnały, że liczycie się z takim rozwiązaniem. Informacja o zamiarze likwidacji szkoły nic jeszcze nie znaczy – mówił Ryszard Hanioszyn.
    Jadwiga Winiaszewska zapewniła, że nie chciano robić konsultacji z mieszkańcami dopóki nie była znana opinia kuratorium.
    Burmistrz Tomasz Szczepaniak mówił: - Ja nękałem kuratorium przez cztery miesiące o wydanie opinii pozytywnej albo negatywnej, ale o jej wydanie. Dostaliśmy pismo z kuratorium 19 grudnia, my do was wysłaliśmy 12 grudnia, bo już znaliśmy opinie kuratorium. Nie czekaliśmy za pismem tylko wcześniej chcieliśmy was powiadomić o tym. My wiemy co mamy robić, ale są to posunięcia drastyczne. Być może warto tu się pokusić o stowarzyszenie, które poprowadzi szkołę, prężnie funkcjonują już takie szkoły – mówił burmistrz, na co usłyszał, że nie ma osoby, która by się tym zajęła, że gdyby on poprowadził i założył takie stowarzyszenie to mogłoby to być rozwiązaniem.

Reklama
Mariola Tafelska dyskutuje z Ryszardem Hanioszynem  fot. Sylwia Wysocka

    Od innego rodzica usłyszał, że stowarzyszenie dla burmistrza byłoby pozbyciem się szkoły i problemu. - Dziś chcecie szkołę, jutro będziecie chcieli drogę, kanalizację czy oświetlenie, a na to nie mamy środków. Było wiadomo, że dwie szkoły obok siebie nie mogą istnieć, siedem lat temu wpompowano duże pieniądze w szkołę w Laskownicy  i dlatego tamta szkoła zyskała - mówił burmistrz.
    - Ustawa nam gwarantuje, że macie nam dać taką samą albo lepszą szkołę, a ta w Laskownicy jest gorsza. Byłam w tej szkole widziałam warunki lokalowe, toalety, powierzchnie i uważam, że nasza szkoła jest lepsza pod tym względem i nie zgadzam się z tym, że dzieci tam będą miały lepsze warunki niż tu – mówiła Mariola Tafelska.
    Burmistrz zapewnił, że tak ma właśnie być i on od razu proponował trzy duże zespoły – centra oświatowe w gminie i dla tego terenu ma takim być zespół w Chwaliszewie.
    - Poprzez zamknięcie Kowalewka dociążamy Laskownicę i Dobieszewo, a z oszczędności chcemy rozbudować Chwaliszewo – mówił burmistrz.
    - Nigdy nie było mówione, że Laskownica jest alternatywą  dla Kowalewka i żebyśmy sobie nie zarzucali jakiś błędów z przeszłości, tak nie było mówione. Ja nie krytykuję konieczności reorganizacji, tylko sposób w jaki ją przeprowadzacie i traktujecie mieszkańców danej społeczności – mówił Piotr Hemmerling.
    -  Trochę dziwne, że mówimy tu o oszczędnościach w sytuacji gdzie ja na kwitku mam 800 zł brutto na miesiąc, a pan tyle samo dostał miesięcznej podwyżki – mówiła Mariola Tafelska.
    Burmistrz przyznał, że łatwo mówi się o kimś, ale to on z księgową odpowiada za 35-milionowy budżet gminy.
    Rodzice podawali inne argumenty jak to, że dzieci będą marzły na przystankach, wstawały o 600.
    Zarzucano burmistrzowi, że w innych wsiach powstają place zabaw, a w Kowalewku ich nie ma. Burmistrz zaprosił delegację do Urzędu, by skierować  wnioski o fundusze, ale zaznaczył, że podstawą musi być plan rozwoju wsi, którego ta społeczność z sołtysem jeszcze nie stworzyła (w przeciwieństwie do innych samorządów wiejskich).
    - Głosowałem przeciwko uchwale intencyjnej i zapewniam, że tak będę głosował też w sprawie zamknięcia szkoły. Rząd proponuje możliwość objęcia obowiązkiem szkolnym pięciolatków, co może okazać się ratunkiem dla szkół wiejskich, bo naliczana subwencja poprawi kondycję szkoły. Wszystko zależy od tego czy potrafimy zachęcić rodziców,  by posłali pięciolatków do szkoły. Dajmy szanse wiejskim szkołom, one też chcą żyć, są potrzebne dla dobra dziecka. Byłem dyrektorem i wiem, że są przedmioty, które można łączyć, można wprowadzić taki system – mówił radny Daniel Olszak.
    - Jeśli byście chcieli nasze dzieci dowozić do Kcyni, to w porządku, ale kto wozi drzewo z tartaku do lasu, przecież nie taka jest zasada? – pytała jedna z matek.
    - Inni weszli w stowarzyszenia, a ja słyszę, że gdybym tu był,  to mnie by poproszono żebym to przeprowadził, bo nie ma komu. Zarzuca mi pan, panie Hemmerling  nieracjonalnie zarządzanie oświatą,  a może służba zdrowia była przez pana zarządzana prawidłowo, z tym długami z jakimi  się boryka. Jestem zobligowany, żeby ten budżet ratować i reformować oświatę. Nie chcecie zaakceptować Laskownicy, to może Sipiory, ale i przy tym rozwiązaniu głosy były podzielone.
    Radna Anna Borkowska zapewniła, że sama przeszła przez podobny proces i przeniosła dziecko do Rozstrzębowa.
    - Chcecie, żeby w każdej dziedzinie było dobrze, żeby prowadzone były inwestycje w każdym zakresie, a tak niestety się nie da – mówiła radna Borkowska.
    Ostatecznie uzgodniono, że dalsze rozmowy prowadzone będą w Urzędzie z komitetem walczącym w obronie szkoły,  wybranym spośród rodziców. Takie spotkanie z rodzicami zaplanowane zostało na czwartek na 17:00.

     Więcej zdjęć w naszej galerii.

Sylwia Wysocka
Kcyńskie Pałuki nr 100 (2/2008)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości