Reklama

Zboże w wodzie

W Kowalewie
     Zboże w wodzie
     Henryk Makaroński z Kowalewa twierdzi, że przy budowaniu specjalnej wysepki spowalniającej na krajowej piątce, został zasypany rów, który odprowadzał wodę z jego pola. Teraz wody nie odprowadza. Jest jeszcze jeden kłopot w Kowalewie - spod zakładów Romet, po deszczach woda ciurkiem spływa w kierunku placu przed sklepem.

Henryk Makaroński powiedział, że rów jest koszony regularnie, ale samo ścinanie trawy nic nie da i rów trzeba pogłębić
    fot. Remigiusz Konieczka

    Do zalania doszło w piątek przed południem podczas obfitych opadów deszczu. Po prawej stronie od wysepki spowalniającej, przy wjeździe do Kowalewa od strony Szubina, leży pole Henryka Makarońskiego. Część pola, ta najbliżej drogi krajowej nr 5, jest zalana. Mieszkaniec Kowalewa twierdzi, że w przeszłości tego problemu nie było. Woda opadowa nie zbierała się na jego polu. Problemu nie było również po modernizacji krajowej piątki. Zaczęły się dwa lata temu, kiedy drogowcy, w ramach poprawy bezpieczeństwa, wybudowali tzw. wysepki spowalniające. W Kowalewie powstały dwie. Jedna na wysokości pola pana Henryka.
    - Przedtem był głęboki rów. Po wybudowaniu wysepki rów zasypali. Przez to nie odbiera wody i leci wszystko na moje pole - mówi Henryk Makaroński.
    W ubiegłym roku napisał do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Bydgoszczy. Skarżył się na to, że woda z opadów zamiast do rowu, płynie na jego pole. GDDKiA odpowiedziała, że po przeprowadzeniu wizji w terenie, nie stwierdziła zalewania pola wodami opadowymi. Poinformowali też, że wykonanie wysepki nie ma wpływu na opisywaną przez Henryka Makarońskiego sytuację. Ale woda na pole jak płynęła, tak płynie. Mieszkaniec Kowalewa mówi, że przez brak reakcji drogowców stracił część upraw.
    - Woda stała, a zboże wygniło. Pół hektara było zalane. Przerośnięte. Ciężko było kosić. To co zebrałem nadawało się tylko na paszę. 30% na polu zostało. Straty poniosłem na około 1.000 zł, bo zboże poszło do góry i godzinę więcej musiałem kombajnem kosić. Odszkodowania nie dostałem nic, bo na to się nie ubezpieczyłem - mówi Henryk Makaroński.
    W piątek, kiedy zaczęło mocniej padać, mieszkaniec Kowalewa znowu skontaktował się z GDDKiA.     - Rozmawiałem z dyrektorem Glonkiem, który powiedział, że komisja była i kolejnej nie przyśle. Powiedział, że ma inne wnioski do realizacji - twierdził nasz rozmówca.
Chce, żeby administrator drogi nie tylko wykosił trawę w rowie, ale pogłębił go tak, aby woda więcej się z niego nie wylewała.
    Tomasz Okoński, rzecznik prasowy bydgoskiego oddziału GDDKiA, powiedział, że dyrekcja przyjrzy się tej sprawie, zleci wizję tego terenu i jeśli zajdzie taka konieczność, to problemem się zajmie. - Zrobimy wszystko, aby  do takich sytuacji nie dochodziło - powiedział.
    Henryk Makaroński i inni mieszkańcy Kowalewa, z którymi rozmawialiśmy w piątkowe południe przy sklepie, narzekali na brak odpływu z drogi powiatowej. Woda spod zakładów Romet ciurkiem spływała w kierunku placu przed sklepem. Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Nakle Bartosz Lamprecht przyznał, że kolektor deszczowy nie jest drożny, ale zapewnił też, że jeszcze we wrześniu będzie naprawiony.

Remigiusz Konieczka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 968 (35/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości