Reklama

Zbrodnia z humorem w żnińskiej bibliotece

LIS27

Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Żninie godz: 18:00

27 listopada 2025 r. gościem Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Żninie był Alek Rogoziński – autor komedii kryminalnych, a towarzyszył mu Paweł Płaczek – dziennikarz i autor książek kulinarnych. Panowie przyjaźnią się z restauratorką Magdą Gessler, dlatego też przed spotkaniem zawitali jeszcze do Baru „Mój Schaboszczak”, w którym znana restauratorka przeprowadzała „Kuchenne Rewolucje”.

Dyrektorka biblioteki Beata Czaczyk witając Alka Rogozińskiego po raz drugi w bibliotece stwierdziła że jest to człowiek z ogromnym poczuciem humoru, który swoją twórczością udowadnia, że nawet zbrodnia może być śmieszna. -  Znany jest z tego, że jego bohaterowie wpadają w tarapaty częściej niż przeciętny człowiek w poniedziałek rano, a każda kolejna książka potwierdza, że wyobraźnia autora bywa miejscem, do którego lepiej chodzić tylko w kasku – usłyszano.

Alek Rogoziński, gdy nie pisze, to czyta lub zbiera materiały do kolejnych książek, a czytelnik czytając je nie raz zapewne płakał ze śmiechu. I tego właśnie humoru oraz śmiechu nie zabrakło na spotkania w żnińskiej książnicy, a wierni fani pisarza nie zawiedli i przyszli na spotkanie z nim, choć pogoda tego dnia nie rozpieszczała. - Przede wszystkim gratuluję Wam, że udało się tutaj dotrzeć. To nie było łatwe, bo Paweł, którego tutaj poznaliście, kiedy wam sprzedawał książki, powiedział, że każda osoba, która tutaj wchodziła, zaczynała od tego, „kurde, jaka pogoda” – powiedział Alek Rogoziński i stwierdził z humorem, że pewnie zanim się to spotkanie zakończy to każdy dostanie od pani dyrektor biblioteki łopatę i pójdzie odśnieżać.

Reklama

Niemal trzy godziny dobrego humoru czekało na uczestników spotkania z pisarzem, który ma na swoim koncie 43 książki i wydaje mu się, że mordował w nich już w każdy możliwy sposób, ale jeszcze w żadnej bohaterem nie był kurier. – A oni naprawdę nie mają łatwo przy takiej pogodzie, żeby dostarczyć nam te wszystkie rzeczy. Dlatego ja się nigdy nie złoszczę jak coś się spóźnia, bo kurierzy mają przechlapane  – powiedział  i dodał, że on sam czasem miewa kryzysy. - Ja mam tak czasami, że mam też kryzys. Nie jestem robotem, piszę dużo, ale w takich momentach, kiedy wydaje mi się, że nie mam specjalnie żadnego pomysłu, staram się nie pisać. Dlatego, że jeżeli ja będę pisał tylko, dlatego, że obiecałem wydawcy książkę na dany termin i to jest mój podstawowy priorytet, to nie ma to sensu. Ja się nigdy nie przymuszam do pisania, bo jak ja się przymuszę, to wtedy wkradnie się w to element takiej fałszywości, a to nie ma sensu. Bo każdy odbiorca, czy to jest piosenka, czy to jest film, czy to jest książka, wyczuje, kiedy twórca zrobił to, dlatego, że chciał i miał pomysł, a kiedy zrobił to tylko, dlatego że musiał. Tak, że ja nigdy nie muszę – usłyszano.

Alek Rogoziński uważa, że receptą na szczęście jest śmiech, którego czasem w życiu ludziom brakuje. - Nauczmy się uśmiechać. To nie boli, tak samo jak i żarty (34:45) oraz odrobina dystansu. Słuchajcie, w jakim my byśmy pięknym żyli świecie, gdyby każdy z nas zrobił krok do tyłu i złapał odrobinę dystansu do samego siebie – stwierdził.

Reklama

Tematyka jego książek opiera się na historiach z życia wziętych, które sam usłyszał np. w tramwaju. Właśnie ta posłyszana w tramwaju rozmowa dwóch kobiet była inspiracją do napisania książki „Teściowe muszą zniknąć”. I przy tej okazji pisarz specjalny apel skierował do obecnych na spotkaniu panów. – W pandemii pozamykali nas w domach, natomiast przychodziły monity z urzędów. I ja wykorzystałem pierwszy moment, kiedy można było wyjść z domu. Wsiadłem w tramwaj i usiadłem tam za dwiema paniami w pięknym wieku. I te panie kłóciły się na tematy polityczne. Ja tylko czekałem na to, jak one się zaczną bić, bo byłem pewien, że one się pobiją. I teraz tak, panowie, posłuchajcie tego uważnie, bo to wam może uratować życie. Mianowicie, jak się kłócą dwie kobiety i nie dotyczy to was, to choćby się miały pozabijać, nie wtrącajcie się, bo zacznie to was dotyczyć i nie wiadomo jak się dla was to skończy – zażartował pisarz, który w swoich książkach morduje z przymrużeniem oka i uśmiechem na twarzy. Zadebiutował w 2015 r. komedią kryminalną „Ukochany z piekła rodem”, która znalazła się na pierwszym miejscu na liście kryminalnych bestsellerów księgarni Empik.com. Z kolei komedia sensacyjna "Jak Cię zabić, kochanie?" została nominowana w 2016 roku przez portal Lubimy Czytać w plebiscycie "Książka roku (kryminał, sensacja, thriller)", a w 2017 roku nominację zdobyła  powieść „Do trzech razy śmierć”. Kolejne jego książki („Lustereczko, powiedz przecie”, „Zbrodnia w wielkim mieście” i "Raz, dwa, trzy... giniesz ty!") zdobyły pierwsze miejsce w plebiscycie internetowym „Zbrodnia z przymrużeniem oka”. Natomiast inscenizacji teatralnej doczekała się w 2019 r. powieść "Raz, dwa, trzy... giniesz ty!". Inspiracją ostatniej jego książki „Martwa śnieżka” był świąteczny film „Holiday” i opowiada ona o dwóch przyjaciółkach ze studiów, które na czas zimowy wymieniają się mieszkaniami. Aby dowiedzieć się, kto zabił ich przyjaciółkę i czy w święta zdarzają się cuda, koniecznie trzeba sięgnąć po te powieść, do czego zresztą sam autor zachęcał.

Na spotkaniu w żnińskiej książnicy o swojej przygodzie z kuchnią i jak powstają jego książki kucharskie opowiedział także Paweł Płaczek. Alek Rogoziński zaś przy tym opowiedział kolejną zabawną anegdotę z życia wziętą. - Wiecie, kiedy ja pierwszy raz zacząłem się odchudzać? Jak było takie spotkanie, na którym ja zacząłem opowiadać o książkach kucharskich Pawła i chciałem Pawłowi oddać głos. I wtedy jedna pani powiedziała: „Moment, moment, ja mam jeszcze pytanie. Czy ja to dobrze wszystko zrozumiałam? Ten pan gotuje, a pan to wszystko je?”. I wtedy zacząłem się odchudzać – stwierdził autor komedii kryminalnych.

Reklama

Paweł Płaczek napisał już pięć książek kucharskich i jak powiedział Alek Rogoziński, na uwagę zasługuje „Warszawa da się zjeść”. - Warszawa kojarzy się z różnymi rzeczami, ale nie z dobrą kuchnią. Właściwie nie kojarzy się z żadną kuchnią. I Paweł jest pierwszym pisarzem powojennym, który postanowił podjąć się  zadania  opisania kuchni warszawskiej. I w tej książce znajdziecie przepisy na potrawy związane ze stolicą.

Najstarszy jest z dworu królowej Marii Ludwiki Gonzagi, czyli z XVI wieku. Najnowszy jest z czasów współczesnych. Ale znajdziecie też 52 felietony, które prezentują historię Warszawy od strony kuchni. I to jest naprawdę fascynująca lektura, i fascynujące przepisy, które radzę wypróbować - powiedział Alek Rogoziński.

Reklama

Paweł Płaczek dodał, że ojcem chrzestnym jego pierwszej książki kucharskiej jest właśnie Alek Rogoziński. – Jeszcze przed pandemią od jednego z wydawców Alka właśnie padła propozycja, by stworzyć taki portal informacyjny „Rytm Warszawy” i miał w nim być także rubryka kulinarna. I kiedy wydawca usłyszał, że ja gotuję, piszę, fotografuję jedzenie to przyjął to z największą radością tak naprawdę. Śmiać mi się chciało na początku, że nie znalazł się warszawiak, który chciałby opisać kuchnię warszawską, więc musiał przyjechać Ślązak do Warszawy i ją opisać – zażartował Paweł Płaczek, którego przygoda z kuchnią zaowocowała już kilkoma książkami kucharskimi („Warszawa da się zjeść”, „Domowa piekarnia”, „Menu kryzysowe”, „Święta, święta i po świętach. Celebracja przez cały rok”, „Kuchnia dla zielonych”).

Spotkanie w żnińskiej książnicy było pełne pozytywnej energii i humoru. Alek Rogoziński chętnie odpowiadał na zadawane mu pytania, a po spotkaniu zarówno on, jak i Paweł Płaczek podpisywali swoje książki oraz chętnie pozowali do zdjęć z fanami swojej twórczości.

Reklama

Barbara Filipiak

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/12/2025 06:58
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości