El-Kaoj, Żnin, płyta, rynek, wykonawca, gwarancja, Wrocław
Zdarta płyta jedzie do Wrocławia
Zniszczone przy okazji organizowania jubileuszu Żnina płyty rynku prawdopodobnie nie mają szans być wymienione w ramach gwarancji przez wykonawcę. Gmina jednak nie zamierza też za tę naprawę płacić, dopóki nie ustali, kto za spowodowaniem szkody stoi. Włodarz Żnina podjął decyzję o wysłaniu jednej płyty z rynku do ekspertyzy, która będzie przeprowadzona w instytucie badawczym we Wrocławiu. W ten sposób zostanie zweryfikowane, czy nośność zamontowanych płyt jest zgodna z przedmiotem zamówienia.
Dwa tygodnie temu pisaliśmy o płytach na placu Wolności w Żninie. Jak wszyscy pamiętamy, tańców na rynku w związku z jubileuszem wiele nie było, ale parkiet - a mówiąc ściślej, płyta - został zdarty.
Przyczyną był wjazd na plac wielkiej ciężarówki ze sceną i innymi elementami na potrzeby organizacji koncertu pod nazwą Spotkanie Wielkich Żninian, blisko 3 tygodnie temu. Na tej scenie później wystąpił m.in. zespół Żuki z orkiestrą symfoniczną. Zaraz po dewastacji części płytek, a konkretnie między Basztą a sklepem Sezam zaistniało podejrzenie, że przyczyną jest złe wykonanie prac zleconych konsorcjum firm: El-Kajo Bydgoszcz i Piotr Zbyl Ząbkowice Śląskie. To właśnie to konsorcjum realizowało w ostatnich latach na zlecenie ratusza rewitalizację starego miasta. Wydział inwestycji, dróg i remontów zaraz po zaistniałym zdarciu zewnętrznej warstwy płyt zapowiadał, że wykonawca rewitalizacji będzie musiał zrealizować wymianę zniszczonych płytek na swój koszt w ramach trzyletniej gwarancji. Przypomnijmy, że odbiór inwestycji został dokonany ostatecznie 25 czerwca, czyli 10 dni przedtem, nim na rynek dostarczona została scena na potrzeby koncertu jubileuszowego i doszło do zniszczeń.
Teraz okazuje się, że niekoniecznie wykonawca w ramach gwarancji wymieni płyty na zniszczonym fragmencie rynku. Jak nam powiedział Jarosław Jasiński, dyrektor wykonawczy lidera konsorcjum wykonawczego, czyli firmy El-Kajo, nie było jeszcze oficjalnego wezwania w tej sprawie od inwestora, czyli Urzędu Miejskiego w Żninie. Z kolei z informacji, które uzyskaliśmy od burmistrza Żnina Leszka Jakubowskiego, wynika, że prawdopodobnie gmina w ogóle nie wezwie wykonawcy do naprawienia usterek w ramach gwarancji, bo wszystko wskazuje na to, że zniszczenia nie wynikają ze złego wykonania rynku, tylko ze złego użytkowania. Za to odpowiedzialność może ponieść firma, która dostarczyła scenę na koncert.
W Urzędzie Miejskim, w referacie inwestycji, dróg i remontów dowiedzieliśmy się również, że wszystkie przelewy na rzecz wykonawcy rewitalizacji zostały już przez gminę Żnin wykonane. Ostatnie pieniądze wpłynęły 25 czerwca w dniu odbioru. Inaczej sytuacja wynika z firmą, która dostarczyła scenę na koncert Żuków z orkiestrą symfoniczną. - Za tę usługę jeszcze nie zapłaciliśmy. Dlatego zapewniam, że gmina nie zapłaci za naprawę zniszczonej płyty, a uczyni to odpowiedzialny za te zniszczenia. Zapłacimy za dostarczenie sceny dopiero wtedy, gdy płytki zostaną wymienione. Możemy tę wymianę zlecić sami, potrącając przy tym za usługę przywiezienia sceny, która spowodowała zniszczenia. Nie wiadomo, czy zniszczenia płytek są spowodowane od kół samochodu, czy dokonały się wskutek nieostrożnego zrzucania wszystkich elementów z samochodu - powiedział nam burmistrz.
Zadaliśmy zatem urzędnikom referatu rozwoju, promocji i spraw obywatelskich w Urzędzie Miejskim w Żninie pytanie, kto na zlecenie ratusza dostarczył na plac Wolności w związku z przygotowaniami do koncertu Żuków i orkiestry symfonicznej na 750-lecie Żnina scenę i inne elementy na potrzeby przedsięwzięcia? Chodziło nam o nazwę firmy. Ponadto chcieliśmy wiedzieć, jaki był tonaż samochodu, którym dostarczono scenę i inne elementy. Zapytaliśmy również, kto z urzędników Żnina pokazywał kierowcy, jak powinien on podjechać z tym transportem na plac Wolności i gdzie oraz w jaki sposób wyładowywać elementy, by nie zniszczyć płyty rynku? Czy ostrzegano kierowcę przed wjeżdżaniem na płytę rynku i manewrowanie na niej samochodem? Za jaką kwotę zamówiono scenę wraz z dostawą i czy jakakolwiek część tej kwoty została już przelana na konto wykonawcy? Czy dostarczenie sceny a później jej demontaż i zabranie z placu nadzorował Urząd Miejski w Żninie, czy też firma zewnętrzna Rafała Rykowskiego?
Rafał Rykowski - jak można było oceniać obserwując przebieg imprezy - cały czas był w pobliżu sceny i wyglądał na takiego, który trzyma pieczę nad wszystkim. Przypomnijmy, że tydzień temu wiceburmistrz Żnina Aleksandra Nowakowska podkreślała, że współpraca z Rafałem Rykowskim ograniczona była do nagrania filmu dokumentalnego o historii miasta, a organizatorem imprezy był Urząd Miejski, a nie firma zewnętrzna. Dlaczego zatem szef tej firmy cały czas był na zapleczu technicznym całego przedsięwzięcia, nie wiadomo. W każdym razie sprawiało to na obserwatorach wśród publiczności wrażenie, że to on wszystkim kieruje, bo to jego było wszędzie widać. Stanisław Wendland z wydziału rozwoju, promocji i spraw obywatelskich w ratuszu dziwi się takim obserwacjom i podkreśla, że to nie Rafał Rykowski zajmował się logistyczną stroną przedsięwzięcia. A zatem kto? Tego nie wiemy, bo pełna odpowiedź na nasze pytania do wydziału rozwoju, promocji i spraw obywatelskich przed oddaniem tego artykułu do druku nie dotarła. Do sprawy zatem jeszcze powrócimy.
Projektant rewitalizacji rynku w Żninie i inspektor nadzoru inwestorskiego dla wykonania rewitalizacji starego miasta, Piotr Milik zapewniał poprzednio - także na naszych łamach - że płyty położone na rynku są w stanie wytrzymać sporadyczne duże obciążenia (Pałuki nr 1095) - chodziło właśnie o założenie, że nie będzie to stały ruch takich potężnych samochodów, a jednorazowe wjazdy dla potrzeb organizowania tego typu przedsięwzięć, jakimi są np. koncerty.
Krystyna Gołaszewska, naczelnik referatu inwestycji, dróg i remontów w żnińskim ratuszu powiedziała, że prawdopodobnie El-Kajo dysponuje zdjęciami dokumentującymi przywóz i wyładunek sceny. Może to być dowód dla podparcia tezy, że przyczyną uszkodzeń płyty nie było jej wadliwe wykonanie, ale złe użytkowanie, niezgodne z przeznaczeniem.
Dyrektor El-Kajo Jarosław Jasiński stwierdził, że na pewno płyta na rynku nie ma możliwości wytrzymywania obciążenia, które powoduje tir. - Jest to płyta chodnikowa i może przenieść okazjonalnie obciążenie, które spowoduje samochód do 3,5 tony. Ja jednak tych uszkodzeń nie widziałem. Pierwsze o nich słyszę - powiedział Jarosław Jasiński.
Co do możliwej przyczyny zdarcia fragmentów wierzchniej warstwy płyt nie chciał się też wypowiadać Piotr Milik, bo i on jeszcze nie widział tych uszkodzeń. - Mogę powtórzyć to, że obciążenie samochodami do 40 ton jest w stanie przenieść część jezdna wokół placu, a nie jego płyta Wytrzymałość płyt na rynku jest na pewno mniejsza, ale też nie tylko dla samochodów 3,5 tony, bo na pewno więcej. Ja nie widziałem jeszcze tych uszkodzeń. Nie wiem, jaki jest ich charakter. Jeśli to są zdarcia, to mogą być spowodowane kołami pojazdu przy manewrowaniu, ale póki nie zobaczę, to nie chcę przesądzać. Jeśli płyty nie popękały, tylko się zdarły, a podbudowa nie zapadła się nawet pod ciężkim samochodem, to może znaczyć, że problemem nie jest wykonanie, a sposób użytkowania. Nie pamiętam w tej chwili, jakie obciążenia według założeń miała mieć sama płyta rynku, a nie jestem w biurze, by to sprawdzić - przekazał Piotr Milik.
Urzędniczka wydziału remontów, dróg i inwestycji w żnińskim ratuszu obiecała nam sprawdzić w projekcie, jaka powinna być nośność płyt na rynku. Następnego dnia jednak urzędniczka przekazała nam odpowiedź, że nie otrzymała upoważnienia od pani naczelnik, by taką informację nam przekazać.
- Ja też tego nie pamiętam - odpowiedział nam burmistrz Leszek Jakubowski. - Powiem jednak panu jedno: bez względu na to, jaka była nośność tych płyt, to osobiście jestem przekonany, że uszkodzenia powstały w wyniku nieostrożnego zrzucania elementów do zorganizowania sceny i widowni. Niemniej jednak, z uwagi na rozbieżności w ocenie możliwości nośnych płytek postanowiłem, że damy jedną z nich do zbadania w jednym z instytutów naukowych. Są takie dwa lub trzy w Polsce. My wyślemy płytę z naszego rynku do instytutu we Wrocławiu. Badanie zweryfikuje, jaka jest rzeczywista nośność płyt, które zostały ułożone na placu i czy jest ona zgodna z tym, co było w projekcie i zgodna z przedmiotem naszego zamówienia. Raz jeszcze zapewniam, że na razie zapłata firmie za ustawienie sceny i innych elementów została wstrzymana - oznajmił nam wczoraj przed południem włodarz Żnina
Karol Gapiński
Pałuki nr 1119 (30/2013)
Więcej na ten temat:
4.600 zł za badanie płyty
Podbudowa pojechała za płytą
Zdarta płyta jednak do stolicy
Rynek się pokruszył 10 dni po oddaniu
Imprezy mogą być na rynku
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze