Dyrekcja Zespołu Niepublicznych Szkół w Bożejewicach zapewnia, że autobus liniowy to tylko alternatywa dla dzieci (i to wyłącznie tych starszych), jeśli chodzi o powrót do domu. Kursy szkolne z opiekunkami cały czas pozostają do dyspozycji wszystkich uczniów zamieszkałych w sąsiednich miejscowościach.
fot. Karol Gapiński
Bożejewice, rodzice, uczniowie, szkoła, powrót, ZSN
Zgoda rodziców a obowiązek szkoły
Powrót dzieci dojeżdżających ze szkół do domów odbywać się powinien autobusem szkolnym z opiekunem. Jednak czasami są sytuacje, że wcześniej niż autobusem szkolnym można wrócić do domu autobusem liniowym. Dlatego dyrekcja ZSN w Bożejewicach chce, aby rodzice dzieci wyrazili pisemną zgodę na powrót swych pociech bez opiekuna kursem liniowym PKS. Wydział oświaty stoi na stanowisku, że taka zgoda i tak nie będzie stanowić żadnego zabezpieczenia prawnego dla szkoły. Dziecko bowiem ma pozostawać pod jej opieką nawet po zajęciach, dopóki nie wsiądzie do autobusu szkolnego z opiekunem, który to transport organizuje gmina.
Dyrekcja Zespołu Niepublicznych Szkół w Bożejewicach z nowym rokiem szkolnym chce zabezpieczyć się formalnie na okoliczność wysyłania do domu po zajęciach dzieci dojeżdżających, autobusami liniowymi PKS.
- Szkoła najprawdopodobniej chce, by dzieci jeździły bez opiekuna. Dzieci przynoszą kartki, by rodzice wyrazili zgodę na dojazdy bez jakiejkolwiek opieki. Moje dziecko poszło w tym roku do zerówki i już raz wróciło bez opieki, a takie wydarzenie nie powinno mieć miejsca. Wiem, że dzieci powinny mieć opiekuna w drodze do i ze szkoły - zwróciła się do nas z prośbą o interwencję mama jednego z dzieci. Nie chciała, by na łamach prasy ujawniać jej nazwisko.
Organizowanie dowozu dzieci do szkół podstawowych i gimnazjalnych oraz ich powrotów po zajęciach szkolnych do rodzinnych miejscowości spoczywa na barkach samorządu gminnego. Jak podkreśla Wojciech Karabasz z wydziału oświaty w Urzędzie Miejskim w Żninie, ten obowiązek dotyczy tak samo szkół publicznych zarządzanych przez samorząd gminny, jak i szkół niepublicznych, zarządzanych przez stowarzyszenia. Gmina otrzymuje z budżetu państwa subwencję na zorganizowanie dowozu dzieci i zapewnienie im opieki w trakcie tego dowozu, obliczoną w oparciu o liczbę uczniów uczęszczających do szkół na terenie gminy Żnin.
Cezary Balkiewicz, dyrektor Zespołu Niepublicznych Szkół w Bożejewicach, powiedział nam, że w tym przypadku któryś z rodziców źle zinterpretował treść na kartce z upoważnieniem, które dzieci przedstawiają do podpisu. Otóż na formularzu upoważnienia jest ujęta zgoda lub brak zgody na odwożenie dziecka do rodzinnej miejscowości autobusem liniowym bez opiekuna. Natomiast autobusy szkolne z opiekunami, które organizuje Urząd Miejski w Żninie, nie przestają - jak zapewnia dyrektor szkoły - kursować z Bożejewic, zarówno w kierunku Bożejewiczek i Żnina, jak i Gogółkowa i Czewujewa.
W tym miejscu wyjaśnijmy, że ZSN w Bożejewicach, położonych administracyjnie w granicach gminy Żnin, uczy i wychowuje dzieci również z gminy Rogowo (np. z Czewujewa), czy też z gminy Gąsawa (np. z Gogółkowa). Jednak subwencja na organizowanie dojazdów z opiekunami spływa z ministerstwa do Urzędu Miejskiego w Żninie i to ta instytucja, a nie samorządy Rogowa czy Gąsawy, zabezpieczają dowóz uczniów do placówki szkolnej w Bożejewicach.
Tak się składa, że w godzinach popołudniowych, w czasie powrotów po dniu nauki, autobusy szkolne z profesjonalnymi opiekunkami wyjeżdżają sprzed ZSN w Bożejewicach co 30-40 minut w różnych kierunkach, z których dojeżdżają uczniowie. W poprzednich latach niektórzy starsi uczniowie, przeważnie gimnazjaliści, chcieli, czując się na tyle dorośli, wracać do domów autobusem liniowym PKS. Dotyczyło to tych dni, w których po wyjściu ze szkoły po zajęciach trzeba było czekać np. pół godziny na swój autobus szkolny, a tymczasem przez Bożejewice, zdążając w kierunku ich rodzinnych miejscowości, jechał autobus liniowy PKS. W takich przypadkach dzieci, aby szybciej wrócić do domu, decydowały się wsiadać do autobusu liniowego. Jak podkreśla Cezary Balkiewicz, prośby o wyrażanie zgody na taki powrót kierowali do dyrekcji szkoły sami rodzice. Jednak obowiązek sprawowania opieki nad uczniem ciąży na szkole do momentu, gdy wsiądzie on do autobusu szkolnego z opiekunem, a na opiekunie do momentu, gdy dziecko wysiądzie z autobusu szkolnego w swojej rodzinnej miejscowości. Są przy tym określone odległości od przystanku do domu, które może samodzielnie pokonać dziecko. Jeśli są zbyt duże, to autobus musi podjechać bliżej miejsca zamieszkania danego ucznia. Wojciech Karabasz dodaje, że najmłodsze dzieci, poniżej 7. roku życia, w ogóle nie mogą wracać same. Po wyjściu z autobusu szkolnego w swojej miejscowości dziecko powinno być od razu oddane pod opiekę czekającego na nie rodzica czy opiekuna, który odprowadzi je do domu.
Ponieważ niektóre dzieci, zwłaszcza ze starszych klas, chcą jeździć do domu najdogodniejszym kursem, choćby liniowym i bez opiekuna, dyrektor postanowił zabezpieczyć się w jakikolwiek sposób formalnie i usankcjonować tę sytuację. Stąd pojawiły się formularze. Cezary Balkiewicz podkreśla, że wyrażenie zgody przez rodzica na to, że dziecko może wracać do domu kursem liniowym bez opiekuna, w żaden sposób nie ogranicza możliwości korzystania przez tego ucznia z gwarantowanego przepisami kursu z opiekunem.
Jednak Wojciech Karabasz w rozmowie z nami zaznaczył, że taka podpisana przez rodziców zgoda pod względem formalnym nic nie zmienia. Szkoła ma bowiem obowiązek objąć opieką ucznia, dopóki nie wsiądzie on do normalnego autobusu szkolnego z opiekunem. - W niektórych szkołach po zajęciach trzeba czekać na autobus szkolny nawet półtorej godziny i jest to normalne. Szkoły na taką okoliczność dysponują świetlicami. Tam sprawowana jest nad uczniami profesjonalna opieka i mogą oni spędzać czas przygotowując się do zajęć następnego dnia czy też bawiąc się. Oświadczenie rodzica o wyrażeniu zgody na odjazd dziecka wcześniejszym kursem bez opiekuna do domu nie zabezpiecza szkoły pod względem prawnym - uważa Wojciech Karabasz. Dziecko wracające do domu wcześniejszym autobusem liniowym bez opiekuna, formalnie i tak pozostaje pod opieką szkoły, w której się uczy, bez względu na to, czy rodzice dziecka podpisali jakieś oświadczenie w tej sprawie, czy nie podpisali.
Cezary Balkiewicz żałuje, że mama dziecka z zerówki, która się do nas zgłosiła, nie próbowała dyskutować na ten temat z dyrekcją. Jednocześnie zapewnia, że akurat dzieci z zerówki i tak nie są i nie będą wpuszczane do autobusów liniowych bez opiekunów. - Owszem, może się zdarzyć, że takie najmłodsze dzieci wrócą nie autobusem szkolnym, a zwykłym - liniowym. Nawet jednak w takim przypadku zawsze jedzie z nimi opiekun. Co do możliwości korzystania przez naszych uczniów z kursów liniowych, to jest wypracowana już przez lata praktyka. Przecież nawet kierowcy kursów liniowych, zabierający na trasie zwykłych pasażerów, w niektórych przypadkach celowo zjeżdżają z trasy pod szkołę, tak aby mogli wsiąść do tych autobusów także nasi uczniowie - powiedział dyrektor ZSN w Bożejewicach.
Sytuacja z dowozami i upoważnieniami od rodziców miała być - jak zapowiedział w rozmowie z nami Cezary Balkiewicz - omówiona szczegółowo podczas wczorajszych zebrań z rodzicami uczniów.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1128 (39/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze