W dużym ścisku, ale nie mniej atrakcyjny niż w poprzednich latach, odbył się na ul. Śniadeckich w Żninie kolejny Jarmark Sztuki Ludowej i przegląd kapel folklorystycznych w ramach 37. Jesieni na Pałukach.
Niewątpliwie Jesień na Pałukach to jedna z najważniejszych corocznych imprez w kalendarzu kulturalnym Żnina. Tegoroczna, 37. Jesień nie zawiodła mieszkańców rozsmakowanych w sztuce, muzyce, zdobnictwie ludowym, a także w tradycyjnej kuchni. Jarmark Sztuki Ludowej był atrakcją nie tylko dla mieszkańców Żnina, ale też dla przyjezdnych z bliższej i dalszej okolicy. Wśród wystawiających artystów oraz wśród sprzedających produkty sztuki kulinarnej z pasiek czy wędzarni, nie brakowało znajomych twarzy. Wśród nich były m.in. hafciarki z Rogowa: Aleksandra Tralewska, Kazimiera Wesołowska i Alicja Strachanowska-Ptak, które haftem pałuckim zajmują się od 15 i 8 lat. Również 15 lat temu z haftem pałuckim na zajęciach w Łabiszyńskim Domu Kultury zetknęły się Jadwiga Pliszka i Anna Bonek. Wtedy obie panie były uczennicami na kursie w ŁDK, który prowadziła Czesława Matwijów ze Żnina. Dziś same są nagradzane, wystawiają swe dzieła podczas żnińskiej Jesieni, a w rodzinnym Łabiszynie kształcą nowe adeptki sztuki haftu pałuckiego. Wprawdzie ostatnio, jeśli chodzi o młody narybek wśród hafciarek w Łabiszynie, jest trudno, ale panie nie tracą wiary w to, że wciąż będą się nie tylko w tym mieście, ale na całych Pałukach objawiać nowe talenty.

Maria Rakoczy z Posługowa w gminie Janowiec, jej wnuk, który towarzyszył babci na jarmarku i Gera Ahmed, dziennikarz Radia „Gardaja” w Algierii, zauroczony pracami pani Marii fot. Karol Gapiński
Do już ukształtowanych talentów w tej dziedzinie sztuki należy niewątpliwie zaliczyć Marię Rakoczy z Posługowa koło Janowca. Co więcej jej talent docenił (co dokumentujemy na jednym ze zdjęć) także przybysz z odległej Algierii. Był to Gara Ahmed, dziennikarz Radia Gardaja, działającego w mieście o tej nazwie położonym w obrębie Sahary w Algierii. Dziennikarz od lat regularnie odwiedza Polskę, bywa też u przyjaciół w Żninie, jednak w tym roku po raz pierwszy udało mu się być tutaj podczas Jesieni na Pałukach. Algierski radiowiec wyjawił nam, że podoba mu się nasza lokalna sztuka ludowa. Szczególnie zauroczony był haftowanymi obrazami, które prezentowała Maria Rakoczy, dlatego też Gara Ahmed gorąco prosił nas o zrobienie mu pamiątkowej fotografii z twórczynią z Posługowa. Przybysz z Afryki Północnej wraca do swej ojczyzny 1 października. Dobrą opinię o Jarmarku Sztuki Ludowej w Żninie obiecał zawieźć do swego kraju.
Niewątpliwie dobrymi ambasadorami jarmarku są też wystawcy pamiątek, biżuterii i bibelotów, które cieszyły oczy wielu goszczących na niedzielnej imprezie na żnińskim starym mieście.
Odwiedzający jarmark nasycić mogli nie tylko oczy - pięknymi produktami różnorodnej sztuki ludowej, ale i żołądki - specjałami regionalnych kuchni. Obok kiełbas i szynek z tucholskich wędzarni i miodów z tamtejszych pasiek, brylowały też produkty lokalnej sztuki wędliniarskiej i pszczelarstwa. Furorę robiły także kluchy z kapustą, pajdy chleba ze smalcem, pierogi przygotowane przez gospodynie z Bożejewiczek oraz np. placki dyniowe serwowane przez gospodynie z Podgórzyna.
Można również było pośmiać się słuchając ludowych przyśpiewek i gawęd w wykonaniu kapel folklorystycznych z całego województwa, wśród których nie brakło też artystów z Pałuk, z Sarbinowa, Szubina czy Białożewina. Muzyczną gwiazdą 37. Jesieni na Pałukach był w niedzielne popołudnie zespół Balkan Sevdah. Grupa ta specjalizuje się w muzyce inspirowanej etniczną tradycją narodów Półwyspu Bałkańskiego.
Ciekawą inicjatywą było przedsięwzięcie Stowarzyszenia Graba, które działa na terenie powiatu żnińskiego. Członkowie stowarzyszenia na swoim stanowisku zaprezentowali wiele ciekawych eksponatów pochodzących z wyposażenia gospodarstwa domowego na wsi pałuckiej i nie tylko sprzed ponad 100 lat. Członkowie stowarzyszenia przy użyciu tych zabytkowych przedmiotów codziennego użytku prezentowali też czynności, które wykonywane były w XIX i na początku XX w. w gospodarstwach domowych. Było to choćby pranie na tarce czy kiszenie kapusty przy pomocy szatkownicy i tłuczka do ubijania kapusty w beczce, zresztą planowany był pokaz tradycyjnego kiszenia. Kapusta w beczce miała puszczać soki pod stopami ubijających ją dziewcząt, jak to bywało dawniej. W niedzielę było jednak zbyt chłodno, aby narażać dziewczęce łydki i stopy na przemarznięcie podczas wykonywania tej czynności, dlatego autentyczny ceremoniał kwaszenia będzie zaprezentowany szerokiej publiczności w przyszłym roku podczas imprezy plenerowej, najpewniej na jubileusz Żnina.
Jakkolwiek udany, to jednak tegoroczny jarmark był trudniejszy dla wystawiających, organizatorów ze Żnińskiego Domu Kultury i samych gości niż poprzednie. Wszystko z powodu przedłużającej się rewitalizacji rynku. W poprzednich latach większość straganów i stoisk usytuowana była na placu Wolności, teraz jest to jednak wciąż plac budowy i organizacja tam jarmarku nie była możliwa. Stąd około 170 wystawców musiało zmieścić się na ul. Śniadeckich, pomiędzy straganami musieli zaś przeciskać się zwiedzający. W przyszłym roku wszystko ma byś już po staremu, na rynku.
Karol Gapiński
Na stronie www.palukitv.pl można zobaczyć: więcej zdjęć - w naszej internetowej galerii oraz film (zakładka Filmy).
Pałuki nr 1076 (39/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze