Reklama

104 osoby to za mało na przychodnię

Sołtys Lasek Wielkich i Lasek Małych Piotr Boiński i długoletnia pielęgniarka w przychodni w Laskach, Wioletta Goździk są zdania, że ze względów społecznych ośrodek zdrowia powinien w ich wsi nadal funkcjonować

     fot. Karol Gapiński

Laski Wielkie, ośrodek, NZOZ, Gąsawa, przychodnia
     104 osoby to za mało na przychodnię
     Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Gąsawie zamierza zrezygnować z dalszego prowadzenia ośrodka wiejskiego w Laskach Wielkich. Liczba pacjentów w ostatnich 5 latach spadła tam z ponad 500 do 104 osób.

     Na zeszłotygodniowym zebraniu komisji Rady Gminy w Gąsawie pojawiła się Beata Szczęsna, dyrektor tamtejszego Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej, aby przekazać rajcom informacje na temat działalności tej medycznej placówki. Jednocześnie dyrektor przedstawiła założenia, co do dalszej działalności wiejskiej przychodni w Laskach Wielkich, która działała w strukturach NZOZ.
     NZOZ w Gąsawie prowadzi działalność w dwóch budynkach należących do gminy Gąsawa: w Gąsawie i w Laskach Wielkich.
     ŚMIERĆ LEKARZA
     W wiejskim ośrodku zdrowia w Laskach Wielkich od prawie 40 lat pacjentów z Lasek Wielkich, Lasek Małych, Obudna, Nowej Wsi Pałuckiej, Chomiąży Szlacheckiej, Piastowa, Annowa i innych miejscowości we wschodniej części gminy Gąsawa przyjmował doktor Jan Marańda. Sam ośrodek w Laskach Wielkich w przyszłym roku skończyłby 50 lat, bo wybudowano go w 1964 r. ze środków społecznego funduszu odbudowy kraju i stolicy - o czym mówi wyblakły napis na tablicy, która wisi przy wejściu do przychodni.
     W ostatnich latach Jan Marańda był już emerytem, ale nadal pracował jako wiejski lekarz, bo trudno było znaleźć innego doktora, który zgodziłby się pracować w tak małej przychodni.

Dyrektor NZOZ w Gąsawie Beata Szczęsna uważa, że ze względów ekonomicznych istnienie przychodni w Laskach Wielkich nie jest uzasadnione, i nie widzi ona możliwości dalszego jej prowadzenia

Reklama

        fot. Karol Gapiński

     5 lat temu, gdy rozpoczynał funkcjonowanie NZOZ w Gąsawie, w ośrodku zdrowia w Laskach Wielkich było ponad 500 pacjentów. Według Beaty Szczęsnej, funkcjonowanie tej przychodni w tamtych warunkach miało zatem nieco większe uzasadnienie ekonomiczne. Teraz jednak w Laskach Wielkich zapisanych jest tylko 104 pacjentów. Większość albo zaczęła chodzić do lekarza w Gąsawie, albo też zdecydowała się przepisać do innych zakładów opieki zdrowotnej w okolicy, przede wszystkim w Żninie, ewentualnie w Dąbrowie. Liczba pacjentów spadała z różnych przyczyn. Wśród nich jedną z głównych było to, że we wsi nie funkcjonowała już apteka, więc mieszkańcy wybierali takie przychodnie w większych miejscowościach, gdzie po wizycie u lekarza mogli od razu wykupić recepty.
     Ponadto w ostatnich miesiącach przychodnia w Laskach Wielkich coraz częściej bywała nieczynna, gdyż doktor Jan Marańda chorował, a poza tym pracował też jednocześnie w przychodni w Gąsawie. Kilka tygodni temu ten zasłużony lekarz z Lasek Wielkich zmarł. NZOZ w Gąsawie nie miał jednak i nadal nie ma lekarza specjalisty medycyny rodzinnej, który podjąłby się stałych dyżurów w przychodni w Laskach Wielkich. Dlatego od kilku tygodni ta przychodnia nie była już otwarta choćby przez jeden dzień.
     CIĄGŁOŚĆ DOKUMENTACJI A MOŻLIWOŚĆ REFUNDACJI
     To wszystko zbiegło się też ze zmianami ustawowymi, które nakładają od 2014 r. wymóg prowadzenia dokumentacji elektronicznej i na innych zasadach niż dotychczasowe. Przede wszystkim obowiązywać będzie konieczność zachowania ciągłości dokumentacji. Tylko bowiem przy zachowaniu tego warunku lekarz będzie mógł wypisywać recepty na leki refundowane przez NFZ. Żeby dostosować się do tych zmian, zakłady są zmuszone do inwestycji m.in. w oprogramowanie. NZOZ w Gąsawie wprawdzie działa w budynkach należących do gminy, ale jest prywatnym zakładem, w którym jego szefowa musi mieć na uwadze płynność finansową, aby móc działać. Nie może bowiem liczyć na wsparcie finansowe gminy w takim zakresie, jak publiczne ZOZ-y.
     Tymczasem Narodowy Fundusz Zdrowia refunduje podstawową opiekę zdrowotną w wysokości 8 zł od pacjenta na miesiąc. - Łatwo więc obliczyć, że pani doktor Szczęsna ma dochód z tytułu prowadzenia przychodni w Laskach Wielkich nieco ponad 800 zł na miesiąc. Nie da się ukryć, że koszty związane z dostosowaniem oprogramowania i koszty znalezienia chętnego lekarza nie zostaną zbilansowane z wpływów z NFZ. Wprawdzie za dzierżawę ośrodka zdrowia my nie pobieramy od pani doktor czynszu, a tylko takowy płaci ona za budynek przychodni w Gąsawie. Jak widać jednak, rachunek ekonomiczny wskazuje, że pani doktor nie opłaca się prowadzić przychodni w Laskach Wielkich. No i skoro nie znajduje lekarza ze specjalizacją rodzinną, który zgodziłby się prowadzić praktykę w tej przychodni, to też by o to było trudno. Zgadzam się zatem, że ze względów ekonomicznych przychodnia w Laskach Wielkich nie ma racji bytu, jednak w moim mniemaniu, jak i wielu radnych naszej gminy, jest uzasadnienie społeczne dla dalszego trwania tej przychodni - powiedział wójt Gąsawy Zdzisław Kuczma.
     EKONOMIA: NIE, LOKALNA SPOŁECZNOŚĆ: TAK
     NZOZ w Gąsawie ma umowę z Urzędem Gminy na prowadzenie działalności do 2019 r. W punkcie 2 paragraf 1 umowy jest zapis, że zaprzestanie prowadzenia usług medycznych w którymkolwiek z budynków wymaga zgody Rady Gminy. Dlatego radni na komisji łączonej zdecydowali, ażeby wszystkie za i przeciw istnieniu przychodni w Laskach Wielkich przeanalizowała najpierw szczegółowo komisja zdrowia. Dopiero później podjęte zostaną dalsze decyzje.
     Co do społecznej potrzeby istnienia przychodni w Laskach Wielkich wymienia się przede wszystkim istnienie w tej wsi szkoły. Piotr Boiński, sołtys Lasek Wielkich i Lasek Małych, podkreśla też, że teren obsługiwany przez ten wiejski ośrodek zdrowia jest zamieszkany w dużej mierze przez osoby na emeryturze, które nie są zazwyczaj tak mobilne, jak młodsi mieszkańcy. Dla emerytów wyjazd do ośrodka zdrowia do innej miejscowości jest już dużym problemem. Panie Maria Rewezińska i Barbara Harenska, które prowadzą sklep wiejski w Laskach Wielkich, podkreślają, że dojazd do przychodni do Gąsawy to jest problem nie tylko dla starszych. Chodzi o to, że taki wyjazd i zarejestrowanie się wiąże się z nieobecnością w domu przez pół dnia. Obie panie żałują, że przychodnię w Laskach Wielkich NZOZ w Gąsawie zamierza zamknąć.
     Wioletta Goździk, która przez ćwierć wieku była rejestratorką w gąsawskiej podstawowej opiece medycznej, w tym okresie najczęściej pracowała właśnie w przychodni w Laskach Wielkich, dodaje jeszcze, że ośrodek na miejscu był ułatwieniem również wtedy, gdy pacjent potrzebował tylko np. przedłużenia recepty. Teraz trzeba będzie nawet po taką rzecz jeździć do innych ośrodków zdrowia.
     Dyrektor Beata Szczęsna zapewnia, że należycie oszacowała argumenty za i przeciw dalszemu funkcjonowaniu przychodni w Laskach Wielkich. Jednak argumentów przeciw jest jej zdaniem więcej. Minimalna liczba pacjentów pozwalająca na funkcjonowanie ośrodka zdrowia w zgodzie z ekonomicznymi prawidłami, czyli tak, by nie generował strat, wynosi 2.500 osób. Tymczasem w Laskach Wielkich, tuż przed zawieszeniem przez ośrodek działalności, średnio udzielanych było 100 porad lekarskich miesięcznie, czyli tyle, ile w Gąsawie udzielanych jest jednego dnia. Ponadto w Laskach Wielkich nie ma gabinetu zabiegowego, nie można wykonywać szczepień, badań diagnostycznych. Nie ma nawet aparatu do badań EKG. Rosnące wymagania sanitarne powodują, że w przychodni w Laskach Wielkich konieczne byłyby dodatkowe inwestycje, a przy takiej liczbie pacjentów to nie jest według dyrektor uzasadnione ekonomicznie. Według Beaty Szczęsnej przykładem wskazującym na stosunkowo małe zapotrzebowanie na usługi medyczne w Laskach Wielkich jest też fakt, że gdy została tam jakiś czas temu skierowana pielęgniarka, to nie miała zajęć. Okazało się, że pacjenci woleli jeździć po zastrzyki do większego ośrodka, gdzie mieli pewność, iż będą mogli regularnie, w określonych terminach przyjąć całą, przepisaną przez lekarza serię tych zastrzyków. Obecnie ośrodek w Laskach Wiejskich jest najmniejszą przychodnią w powiecie żnińskim. Wcześniej zlikwidowane zostały dużo większe przychodnie, np. w Brzyskorzystewku, bo nawet dla nich rachunek ekonomiczny nie był korzystny.
     Radny Ryszard Szczęsny, prywatnie teść pani dyrektor, podkreślił, że już kilkadziesiąt lat temu funkcjonowanie przychodni w Laskach Wielkich nie miało ekonomicznego uzasadnienia, co już wtedy sygnalizował gąsawski lekarz, ówczesny szef tamtejszego środka, nieżyjący już dzisiaj Gustaw Mądroszczyk.
     KTO POWINIEN INWESTOWAĆ W BUDYNEK
     Przy okazji omawiania bieżącej działalności NZOZ w Gąsawie, dyrektor Beata Szczęsna zwróciła też uwagę na problem, który ma przychodnia w samej Gąsawie. Otóż działa tutaj poradnia K. Wymaga ona jednak dostosowania do obowiązujących wymogów sanitarnych. Potrzebny jest bidet, toaleta. Inaczej sanepid nie dopuści poradni K do dalszego funkcjonowania. Zdaniem Beaty Szczęsnej to właściciel budynku powinien inwestować w jego rozbudowę. Z kolei włodarz gminy Zdzisław Kuczma nie jest co do tego przekonany. Według niego są zapisy w umowie i aneksach do niej, które mówią o tym, że to najemca ma ponosić koszty rozbudowy, a to wiąże się z tym, że NZOZ ma obniżony czynsz regulowany za wynajem budynku w Gąsawie z 6,70 zł/1m2 do 1 zł/1m2. Uzyskane oszczędności z tytułu obniżonego czynszu regulowanego NZOZ powinien według wójta inwestować w rozbudowę infrastruktury. Dyrektor NZOZ jest jednak innego zdania. Ta sprawa będzie też przedmiotem analizy radnych z komisji zdrowia.
     Co do przyszłości przychodni w Laskach Wielkich, to jakkolwiek ma o niej zdecydować Rada Gminy, to w praktyce jej los wydaje się przesądzony. Jeśli nie będzie ona spełniać wymogów, to nie zostanie uwzględniona w umowie z NFZ, a dostosowywanie jej do tych wymogów z przyczyn ekonomicznych nie jest uzasadnione.
     Wójt Zdzisław Kuczma powiedział, że w przypadku likwidacji przychodni w Laskach Wielkich, jej pomieszczenia zostaną przerobione na mieszkania. Przychodnia mieściła się w 3 pomieszczeniach o łącznej powierzchni 86,5 m2. Pozostała część blisko pięćdziesięcioletniego obiektu już od dawna jest użytkowana jako mieszkania. Mieszka tu wdowa po zmarłym lekarzu oraz rodzina byłej pielęgniarki.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1111 (22/2013)

 

 

 

 

Komenatrz

     W interesie pacjentów

     Rachunek ekonomiczny w służbie zdrowia, jak by to okrutnie nie zabrzmiało, podobnie jak w każdym innym przedsiębiorstwie musi się zgadzać. Jeśli bilans jest ujemny, przedsiębiorstwo (tu ośrodek zdrowia) generuje straty i długi, a później najczęściej upada. Ofiarą tego zjawiska padł ośrodek zdrowia w Laskach Wielkich i sztuczne jego podtrzymywanie nie ma sensu, tym bardziej, że nikt nie kwapi się do wyciągnięcia na ten cel pieniędzy z własnej kieszeni.
     Argument za likwidacją: za mało pacjentów. Jedynym wyjściem jawi się w takim przypadku zaludnienie wsi i wzrost zachorowalności jej mieszkańców. Wtedy ośrodek by się utrzymał. Ponieważ taka sytuacja jest mało realna, służby zdrowia w Laskach Wielkich nie będzie.
     Poza tym dalsze utrzymywanie ośrodka zdrowia w Laskach Wielkich z czasem mogłoby źle się odbić na kondycji finansowej przychodni w Gąsawie, która zdaje się funkcjonuje bez problemów. Oba tworzą jeden organizm pod względem właścicielskim, dlatego zdrowy musiałby ratować chorego, stopniowo tracąc własne siły. Z czasem osłabiony mógłby się zarazić od konającego, co nieuchronnie doprowadziłoby do zgonu obydwu, czego nikt by sobie nie życzył.
     W tej sytuacji naturalnym wydaje się, iż oszczędności pochodzące z likwidacji ośrodka w Laskach Wielkich w ramach zadośćuczynienia dla mieszkańców gminy powinny pójść na rozbudowę przychodni w Gąsawie. Natychmiast należy jednak wyjaśnić kwestię, kto powinien to sfinansować. Nie może być tak, iż dyrektor NZOZ w Gąsawie Beata Szczęsna i wójt Zdzisław Kuczma mają w tej kwestii odmienne zdanie, gdyż w takim przypadku albo jeden z nich się myli albo zapisy w tej sprawie nie istnieją. Wyjaśnienia wymaga też związek między obniżonym czynszem dla najemcy budynku przychodni w Gąsawie, a wynikającymi z tego konsekwencjami odnośnie inwestowania w jego infrastrukturę. Wzajemne zrzucanie na siebie odpowiedzialności w tej kwestii z pewnością nie jest w interesie pacjentów.

Reklama

Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1111 (22/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości