Reklama

50% odszkodowania i walka o drugą połowę

Kcynia, kolizja, odszkodowanie, TUW, auto, właściciel
     50% odszkodowania i walka o drugą połowę
     Właściciel rozbitego auta, któremu Concordia odmówiła wypłacenia odszkodowania za zdarzenie drogowe na oblodzonej drodze gminnej w Kcyni, postanowił dochodzić swych praw. Odwołanie od decyzji TUW spowodowało, że przyznano mu 50% wartości szkody. Domaga się jednak 100% odszkodowania. Gotowy ma też pozew przeciwko burmistrzowi i jego zastępcy, i o ile nie zostanie przez nich przeproszony, sprawa trafi do sądu.

     W lutym na łamach Pałuk pisaliśmy o mieszkańcu Kcyni, któremu TUW Concordia, w którym gmina ubezpieczyła drogi mające w swym zarządzaniu, odmówiła wypłaty odszkodowania za rozbite w grudniu auto. W związku z powyższym podjął kroki prawne w tej sprawie. Przypomnijmy, że do kolizji doszło 15 grudnia około 18:30 w rejonie skrzyżowania ulic Wisławy Szymborskiej i Henryka Sienkiewicza w Kcyni. Podczas hamowania pojazd wpadł w poślizg i uderzył w słup ogrodzeniowy. Kierujący i jego pasażerowie zapewniają, że przyczyną hamowania była chęć uniknięcia uderzenia w psa znajdującego się na drodze. Właściciel rozbitego auta opowiada, że jechał z Bydgoszczy, a po wjechaniu do Kcyni prędkość zredukował do 30-40 km/h na widok stanu dróg. Skrzyżowanie ulic, w obrębie których doszło do kolizji, dodatkowo wymuszało zmniejszenie prędkości. Kierowca oraz pasażerowie auta opowiadają, że na drodze było tak ślisko, że trudno było poruszać się po niej, gdyż na powierzchni była ponad 2,5-centymetrowa warstwa lodu. Brak zimowych zabiegów na tym osiedlu potwierdzili również inni mieszkańcy podpisując się pod oświadczeniem w tej sprawie. Zapewniali też, że informacje udzielone TUW przez kcyński ratusz w kwestii utrzymywania bezpieczeństwa na drogach gminnych w owym okresie są nieprawdziwe.
     - Nawet nie chcę myśleć, co by było, gdybym na liczniku miał więcej niż wymuszona na mnie prędkość około 10 km/h. W Kcyni stan dróg był krytyczny - opowiada kierujący peugeotem. Dlatego nie zgadza się z opinią kcyńskiego ratusza na temat stanu dróg w tym czasie.
     Mężczyzna, którego straty w związku z kolizją Concordia wyliczyła na ponad 12.000 zł, a później odmówiła wypłaty, postanowił dochodzić swych praw. Concordia Polska TUW - Biuro Likwidacji Szkód w Poznaniu uznało, że na podstawie analizy materiału dowodowego odmawia przyjęcia odpowiedzialności za szkodę w peugeot z tytułu umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zawartej przez towarzystwo z gminą Kcynia. W konsekwencji TUW uznało, że gminie jako ubezpieczonemu nie można przypisać winy, ani też zaniechania z tytułu zarządzania drogą, na której doszło do zdarzenia, co w konsekwencji uniemożliwia przyjęcie odpowiedzialności gwarancyjnej towarzystwa z tytułu umowy ubezpieczenia OC zawartej z gminą.
     Mieszkaniec, który otrzymał statut poszkodowanego w tym zdarzeniu drogowym, postanowił dochodzić swych praw. Sprawę przekazał kancelarii prawnej. Jego pełnomocnik odwołał się od decyzji Concordii i ostatecznie TUW uznało, że wypłaci 50% uznanej szkody, czyli 6.450 zł, twierdząc, że właściciel przyczynił się do tego zdarzenia. Nie wyjaśnili jednak, dlaczego wypłacają 50%, a nie więcej. Ta kwota nie zadowala jednak właściciela samochodu skazanego na kosztowny remont. Jego pełnomocnik ponownie wystąpił do TUW o uregulowanie całej kwoty wraz z odsetkami za zwłokę. Wezwał Concordię do zapłaty dodatkowych 6.900 zł. Wezwanie to miało charakter wezwania przedsądowego. Na wypłatę drugiej części odszkodowania Concordia miała czas do 19 kwietnia. Concordia podtrzymała swoje stanowisko i nie wypłaciła drugiej połowy wycenionej szkody. W związku z tym właściciel auta zapowiedział, że wystąpi na drogę sądową.
     Zapowiada on również, że jeśli niezwłocznie nie doczeka się przeprosin od burmistrza Piotra Hemmerlinga i wiceburmistrza Daniela Olszaka, to również wystąpi przeciwko nim do sądu, pozew jest już przygotowany. Powodów, jak zapewnił, jest kilka, np. świadome naruszenie jego dóbr osobistych poprzez podanie jego danych w oficjalnej reakcji Urzędu na zaistniałe zdarzenie drogowe, gdzie został też uznany za sprawcę zdarzenia, a zgodnie z opinią funkcjonariuszy policji posiada status pokrzywdzonego. Jak uznaje właściciel auta, jego dobre imię naruszone zostało również w opinii Urzędu, gdzie twierdzono, że nie było go na miejscu zdarzenia, kiedy przybył na miejsce inspektor drogowy z ratusza, co jak potwierdzają inni świadkowie jest nieprawdą. - Do tego trzy wykrzykniki w oficjalnym, opublikowanym stanowisku Daniela Olszaka w kwestii, że nie było mnie na miejscu, kiedy dojechał inspektor wprowadzają dodatkowe insynuacje, że miałem powód, by z miejsca kolizji się oddalić - mówi mieszkaniec Kcyni. Wymienia jeszcze kolejną nieprawidłowość, jaką było skrócenie czasu emisji przeprosin na stronie kcyńskiego Urzędu, gdzie z wymaganych 7 dni przeprosiny widniały jedynie 5 dni.
O dalszym przebiegu sprawy będziemy informować.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1107 (18/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości