Reklama

6 dowodów w laptopie

Pretensje byłej
    6 dowodów w laptopie
    Była burmistrz Barcina Ewa Stankiewicz ma pretensje do obecnego włodarza, że ten żąda od niej 6.000 zł odszkodowania dla gminy, a nie chce przedstawić uzasadnienia wyroku Sądu Pracy w sprawie mobbingu, który to wyrok jest podstawą żądań Michała Pęziaka w imieniu gminy Barcin. Ewie Stankiewicz grozi jednak podwójne uderzenie po prywatnej już, a nie publicznej kieszeni.

    Jak już informowaliśmy, wyrok Sądu Pracy w sprawie mobbingu, do którego doszło w Urzędzie Miejskim w Barcinie za czasów szefowania tej instytucji przez Ewę Stankiewicz, obciążył kasę gminy. Osoba, która za mobbing wywierany na urzędniczce, Aurelii Molendzie była odpowiedzialna, nie poniosła żadnej kary. Tą osobą, w świetle przewodu sądowego była ówczesna burmistrz Ewa Stankiewicz. Odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu wynikający z prześladowania jej w pracy, według naszego komentarza w Pałukach z grudnia ub. r. powinna jednak zapłacić osoba za to odpowiedzialna, a nie każdy podatnik.
    Po lekturze tego komentarza obecny burmistrz Michał Pęziak zażądał od swej poprzedniczki zwrotu 6.000 zł za straty, które w świetle wyroku Sądu Pracy poniosła przez nią gmina. Zagroził w przypadku nie spełnienia tych roszczeń skierowaniem sprawy na drogę sądową w Wydziale Pracy. Te żądania burmistrz skierował 18 grudnia ub. r., dając Ewie Stankiewicz czas na ustosunkowanie się do roszczeń Urzędu w ciągu 14 dni. Była burmistrz jednak nie odpowiedziała prawie przez miesiąc i Michał Rościszewski, radca prawny Urzędu Miejskiego już zaczął w związku z tym przygotowywać pozew przeciwko Ewie Stankiewicz. Dodajmy, że przed Sądem Pracy Michał Rościszewski, jako radca Urzędu był zresztą jego pełnomocnikiem w sporze z Aurelią Molendą, czyli w praktyce bronił racji Ewy Stankiewicz.
    Dopiero 14 stycznia br. była burmistrz odpisała obecnemu., że nie zapłaci 6.000 zł, bo jej zdaniem nie naruszyła żadnych przepisów prawa. Szkopuł jednak w tym, że jeśli pracownik działa na szkodę firmy, w której jest zatrudniony, to firma może żądać od niego odszkodowania, nawet, jeśli ten pracownik juz w tej firmie nie pracuje. Szkoda zaś jest w tym przypadku jasna, bo pieniądze Aurelii Molendzie przecież wypłacono.
    Ewa Stankiewicz w piśmie do swego następcy podkreślała, że nie mogła uczestniczyć do końca w przewodzie przed Sadem Pracy, bo jej zdaniem Michał Pęziak i pełnomocnik Urzędu (była burmistrz określa go z nie wiadomo jakich przyczyn pełnomocnikiem Michała Pęziaka, choć w rzeczywistości radca reprezentuje interes gminy, a nie burmistrza) celowo wykluczyli ją z tej sprawy, nie przyjmując oferty pełnej współpracy, którą im zadeklarowała.
    Była burmistrz żądała od obecnego włodarza, ażeby udostępnił jej uzasadnienie wyroku Sądu Pracy, bo ona go nawet nie widziała, gdyż przez niemal 10 ostatnich miesięcy trwania przewodu w Sądzie Pracy nie była stroną.
    W piśmie z 14 stycznia, nie dając marchewki, Ewa Stankiewicz pogroziła swemu następcy kijem: "Informuję Pana, że część bardzo istotnych dowodów w sprawie nie została jeszcze ujawniona, ponieważ nie zdążyłam i nie było wówczas jeszcze potrzeby o nie wnioskować. W mojej ocenie jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że wytyczony przez Pana proces w oparciu o posiadany wyrok wypracowany w szczególnych okolicznościach] Urząd przegra i będą dalsze koszty społeczne. Jestem osobiście gotowa przedstawić Panu w obecności Przewodniczącego rady Miejskiej w Barcinie nieznane Panu dowody, które jestem gotowa użyć, jeżeli wystąpi Pan przeciwko mnie na drogę sądową w tej sprawie. Być może taka konfrontacja spowoduje odpowiednią ugodę w sporze i pozwoli uniknąć procesowania" - groziła i pytała o możliwość ugody Czarna Róża Barcina.
    Michał Pęziak jednak w ogóle nie wyraził zainteresowania tymi dowodami, które poprzedniczka chciała mu zaprezentować w obecności przewodniczącego Rady, Włodzimierza Wełnowskiego.
    - Szkoda, mam w laptopie 6 dowodów w postaci dokumentów, których jednak nie chce teraz ujawniać. Wprawdzie w odpowiedzi na moje pismo burmistrz napisał, że widzi możliwość ugody, ale z jego tonu wynika, że ta ugoda nie jest możliwa. Pan burmistrz odpisał mi, że kwestia ewentualnych dowodów w przedmiotowej sprawie jest absolutnie bez znaczenia w przedmiotowej sprawie, dlatego nie widzi potrzeby zapoznawania się z nimi. Co do możliwości udostępnienia mi uzasadnienia wyroku Sądu Pracy (uprawomocnił się jesienią ub. r. - przypis kg), to napisał, że mogę to uzyskać po wyrażeniu zgody przez powoda w tamtej sprawie. Tymczasem pani Aurelia Molenda nie zgadza się na to. Napisał też do mnie pan burmistrz, że o uzasadnienie mogę wystąpić do Sądu Rejonowego Wydziału Pracy w Szubinie - powiedziała nam Ewa Stankiewicz.
    Michał Pęziak poinformował nas pisemnie, że rozpatrując pismo Ewy Stankiewicz, doszedł do wniosku, że rezygnacja z dochodzenia wobec Ewy Stankiewicz odszkodowania za szkodę wyrządzona pracodawcy, czyli Urzędowi miejskiemu w barcinie, w związku z koniecznością wypłaty odszkodowania poszkodowanej przez byłą burmistrz urzędniczce, jest całkowicie wykluczona. " Natomiast nie wyklucza się możliwości zawarcia ugody w przedmiotowej sprawie bez kierowania sprawy na drogę sądową. Zaproponowano wskazanie przez Panią Ewę Stankiewicz terminu spotkania, na którym mogłyby zostać uzgodnione warunki ewentualnej ugody. W przypadku gdy do ugody nie dojdzie, to pozew do Sądu rejonowego w Szubinie, Wydział Pracy w sprawie naprawienia szkody Urzędowi zostanie wysłany. Pozew ten jest już przygotowany" - informuje Michał Pęziak, zostawiając swej poprzedniczce możliwość uniknięcia kolejnego procesu tylko pod warunkiem dobrowolnego wypłacenia 6.000 zł zadośćuczynienia.
    - W najbliższych dniach udzielę burmistrzowi odpowiedzi ostatecznej w tej sprawie, a równocześnie skieruję list otwarty do mieszkańców gminy Barcin, ponieważ to oni, a nie obecny burmistrz byli moimi pracodawcami (dodajmy, że pracodawcy ci odrzucili kandydaturę Ewy Stankiewicz w wyborach na burmistrza w 2006 r. i w wyborach uzupełniających do Rady Miejskiej zima 2007 r. - przypis kg). Przed zastosowaniem jakiejkolwiek kary pracodawca powinien wysłuchać pracownika. Burmistrza Barcina nie interesowało i nie interesuje, co mam do powiedzenia w sprawie Aurelii Molendy - być może zainteresuje to społeczeństwo naszej gminy - zagroziła ujawnieniem 6 dowodów ze swego laptopa Ewa Stankiewicz.
    Byłej burmistrz grozi podwójne uderzenie po kieszeni, gdyż Aurelia Molenda skieruje sprawę przeciwko niej o 10.000 zł odszkodowania na drogę cywilną.
Karol Gapiński, 31 I 2008
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości