Wideo - tylko horrory i sensacja klasy C
A gdzie Bergman?
Na ekranie mojego telewizora padają ostatnie trupy. Przytłoczony szybkością akcji finałowej, wciąż jeszcze ogłuszony odgłosami strzelaniny naciskam przycisk EJECT. Za mną kolejne "dzieło" kinematografii światowej, niosące ukryty sens; ukryty tak głęboko, że trudno się go doszukać. Po obejrzeniu tego filmu gotów jestem przyznać rację tym, co twierdzą, że wideo ogłupia. Być może moje odczucia estetyczne nie pasują do dzisiejszych czasów, ale domagają się czegoś więcej. Błagają o Felliniego, chcą rozkoszować się grą Dustina Hoffmana, perwersyjnie sięgają jeszcze dalej - co ze słynnymi symbolistami i ekspresjonistami - Ingmarem Bergmanem, Andy Warholem?
Pełen wiary w dobre zaopatrzenie żnińskich wypożyczalni video biorę pieniądze i wybiegam na ulicę w poszukiwaniu filmu, który zaspokoiłby nienasycone żądze moich odczuć.
Najbliżej mojego domu - na ulicy Aliantów znajduje się filia firmy, która jest pałuckim potentatem w dziedzinie wypożyczania kaset wideo - Video Peszt. Choć jest dopiero 1500 (a wypożyczalnia czynna jest według wywieszki w godzinach 1200-2000), drzwi zastaję zamknięte na cztery spusty. Na szczęście w tej samej chwili pojawia się właściciel. Wybór jest dość duży więc proszę o listę kaset, jakie są tutaj aktualnie dostępne. Niestety, spis taki nie jest tu prowadzony, gdyż jest za szybki obrót. Klient traci czas na szukanie filmu w liście, a gdy w końcu znajdzie interesującą go pozycję, okazuje się, że jest właśnie wypożyczona. Dlatego - zdaniem pana obsługującego mnie - uczciwiej jest jeśli klient może wybierać z tego co widzi. A widzę tu głównie filmy sensacyjne, ale jest też kilka obrazów historycznych. Miłym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że wśród filmów polskich znalazłem obok starych komedii również Ferdydurke z ostatnią rolą Łomnickiego. Nie ma tu jednak dzieł, których szukam. Dziękuję więc za miłą (naprawdę) obsługę i ruszam dalej uprzedzony, że prawdopodobnie nigdzie w Żninie tych filmów nie znajdę. Cóż, zobaczymy...
Kawałek dalej na tej samej ulicy dostrzegam na sklepie spożywczym szyld, że tu znajduje się Wypożyczalnia kaset wideo FILMBOX Rogowo ul. Kościuszki 16 filia Żnin. Jednak gdy tam wchodzę, widzę tylko artykuły spożywcze, kaset ani śladu. Rezygnuję więc z tego miejsca i udaję się na ulicę Szpitalną, gdzie mieści się następna wypożyczalnia. Kiedy wchodzę do kiosku szumnie nazwanego sklepem, jako pierwsza rzuca mi się w oczy kiełbasa. A gdzie te kasety? Dopiero po chwili dostrzegam maleńką klitkę (trudno się nawet w niej zmieścić), w której na półce stoi kilka filmów. Chciałbym zobaczyć jakie są kasety... zagaduję sprzedającego tu chłopaka, na co słyszę zdecydowane: Dowód i kaucja. Z początku nie wiem, czy właśnie został mi polecony jakiś film o sądownictwie, czy to tylko nieufność sprzedawcy. Na wszelki wypadek pokazuję swój dowód osobisty. Teraz dopiero obsługujący się rozluźnia, a nawet usłyszawszy, czego szukam, uprzedza mnie z góry, bym nie marnował czasu na szukanie: Eee, bo właściwie same starocie tu mamy.
Tak więc trafiam do następnego przybytku rozrywki duchowej. W wypożyczalni Video Top na ulicy Pocztowej już na pierwszy rzut oka widać, że obok filmów typu Mafia kontra Ninja króluje tu niepodzielnie różowa seria. Brak filmów, które mnie interesują młody sprzedawca usprawiedliwia tym, że To jest taka wypożyczalnia - to jest, tego nie ma. Na duży wybór może liczyć chyba tylko stojący koło mnie kilkuletni chłopiec zainteresowany filmami karate, ale takimi, żeby się dużo walili. Na pytanie zatroskanej mamy malca, czy podany mu film zawiera jakąś treść, czy tylko walkę, ekspedient odpowiada według najlepszych kanonów dyplomacji: Trochę z walką, trochę z treścią, na co mama zauważa z ulgą w głosie: No, żeby mu się tylko nie nudził, bo jak jest za dużo gadania, to się ciągnie i ciągnie... Wychodzę...
Po chwili trafiam na Rynek do wypożyczalni uznanej nieoficjalnie wśród mieszkańców Żnina za centrum wideo - Peszt zwanej również Trupiarnią ze względu na sąsiedztwo zakładu pogrzebowego. Rzeczywiście, od razu widać, dlaczego tu wypożycza się najchętniej: komputerowe katalogowanie kaset, ponad 3000 tytułów, fachowa, uprzejma obsługa, dużo filmów polskich, filmy z każdego gatunku. Poza tym nowościami są tu rzeczywiście produkcje nowe: Zły porucznik, Ludzie honoru (Few Good Men), Przypadkowy bohater - tytuły mówią same za siebie. Znalazłem tu nawet kilka pozycji, których szukałem przez pół dnia - są filmy z Dustinem Hoffmanem. Niestety, wszystkie wypożyczone, można się jedynie zapisać do kolejki oczekujących na kasetę. Jednak na filmy stare nie mam co liczyć. Takie chyba w ogóle nie są w Polsce produkowane na wideo.
Cóż, gnany jeszcze jakąś nikłą nadzieją podążam w stronę ulicy Szkolnej, do wypożyczalni SABA. Moim zdaniem, wizualnie jest to najprzyjemniejsza tego typu placówka w Żninie. Szybko jednak przekonuję się, że tylko pod względem wyglądu. Mało rozmowna pani zostawia mnie sam na sam z teczką zawierającą ofertę wypożyczalni, sama pogrążając się w rozmowie z przyjaciółmi na temat interesów i nietypowych sposobów wzbogacenia się. Z listy kaset wywnioskować można, że w wypożyczalni dominuje sensacja, zaś nowości przestano kupować w 1990 roku, chociaż wiem od znajomych, że można tu wypożyczyć kilka zdecydowanie nowszych filmów (np. Nagi instynkt, Sliver). Tu także nie ma żadnej z moich ulubionych kaset.
Nie pozostaje mi nic innego, jak zapuścić się w moim polowaniu do Góry. Tu w sklepie na ulicy Górskiej zostaję obsłużony przez personel, którego średnia wieku waha się w granicach 12-13 lat. Filmów, jak w każdej filii Video Peszt jest niewiele, za to dobre (jest i mój Hoffman, i nowości - Wspaniali Baker Boys).
Ostatnie miejsce, gdzie mogę dostać któreś z poszukiwanych przeze mnie starych dzieł filmowych znajduje się po drugiej stronie jeziora. Wypożyczalnia na ul. Słowackiego, która ma być kolejnym oddziałem Pesztu została mi polecona przez wtajemniczonych z tej ulicy, a także przez obsługę z Trupiarni. Lecz kiedy się tam pojawiam, na podwórku panuje głucha cisza i brak jakiegokolwiek śladu na to, by można tu wypożyczyć kasetę wideo. Oczywiście jeśli nie liczyć zniszczonej tablicy reklamowej z napisem Video Peszt, występującej w tej chwili w roli ogrodzenia. Wypożyczalnia chyba już tu nie istnieje. Wracam do domu.
Moje łowy skończyły się, niestety, tylko odmrożonym nosem. Całe szczęście, że chociaż wrażenia estetyczne się uspokoiły. Znów mogę z czystym sumieniem wsunąć do magnetowidu kasetę z kolejnym filmem akcji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze