Reklama

(Ad)Opcja rodziny zastępczej

Babcia odwiedza Dominika

    (Ad)Opcja rodziny zastępczej

     W zeszłą środę (14 sierpnia 2002 roku) ośmiomiesięczny Dominik w towarzystwie pielęgniarki oddziału dziecięcego Szpitala Wojewódzkiego w Bydgoszczy oraz pracownika socjalnego został przewieziony do Domu Dziecka w Toruniu. O dalszych losach dziecka zdecyduje sąd.

     Przypomnijmy, że przed tygodniem pisaliśmy, iż policjanci zatrzymali Joannę Sz. i Sebastiana Sz., którzy są podejrzani o znęcani się nad swoim ośmiomiesięcznym dzieckiem. Z ustaleń śledztwa oraz orzeczenia lekarzy Szpitala Wojewódzkiego w Bydgoszczy wynika, że młodzi rodzice bili Dominika po całym ciele. Rodzice zostali tymczasowo aresztowani. Dziecko od 1 do 14 sierpnia przebywało w bydgoskim szpitalu, a w ubiegłą środę trafiło do Domu Dziecka nr 2 w Toruniu.

    ZAINTERESOWANY OTOCZENIEM

    Dyrektor Domu Dziecka nr 2 w Toruniu Grażyna Brzezińska powiedziała nam, że Dominik dobrze zniósł podróż z bydgoskiego szpitala do toruńskiej placówki.

Reklama

    -  Dziecko przyjechało do nas pogodne i wesołe. Ponadto chłopczyk nie płakał, miał swoje zabawki. W czasie podróży opiekowały się nim dwie panie – mówi Grażyna Brzezińska.

    Dyrektor zapytania, czy Dominik zaaklimatyzował się już w Domu Dziecka powiedziała, iż trudno powiedzieć o tak małym dziecku, czy dobrze się w placówce czuje. Dodała, że w pierwszy dzień pobytu w placówce czuł się trochę zagubiony, ponieważ posiłki jedynie smakował.

    ­-  W chwili obecnej zaś zjada wszystko. Jest zainteresowany otoczeniem. Żywiołowo tez reaguje na panie, które się nim opiekują. Widać, że nie żyje w swoim świecie. Ponadto dziś (19 sierpnia – am) odwiedziła go babcia i bardzo żywo na to spotkanie zareagował – dodaje Grażyna Brzezińska.

Reklama

    POD STAŁĄ OPIEKĄ

    Zachowanie dziecka wskazuje, że zapomniało już o wcześniej doznanych krzywdach. Jednakże odniesione urazy mogą w przyszłości być źródłem powikłań, dlatego Dominik będzie pod stałą obserwacją kardiologa i neurologa.

    - Dominikiem opiekują się pielęgniarki i opiekunki dziecięce. Odwiedza go również nasz lekarz. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, to lekarz zagląda do niego codziennie. Nasz Dom Dziecka jest bardzo porządny. Jest pozytywnie odbierany przez odwiedzających go ludzi. Mebelki są jak w rodzinnym domu. Dominik mieszka w przejrzystym i kolorowym pokoju, ma dużo zabawek. Istnieje tu ciepła, domowa atmosfera – uważa dyrektor.

Reklama

    ŚPI SPOKOJNIE

    Dominik może być odwiedzany przez swoich dziadków, ponieważ nie ma żadnych przeciwwskazań z sądu. Jeśli takowe się pojawią, wówczas dyrektor będzie zmuszona odmówić dziadkom odwiedzin Dominika. Czy dziecko tęskni za mamą?

    - W tej chwili trudno odpowiedzieć na pytanie, czy Dominik tęskni za mamą. Nie wiemy, jakby na nią zareagował. Nie mieliśmy bowiem możliwości, by zaobserwować jego kontakt z matką. Widać, ze dziecko jest bardzo zaciekawione nowym otoczeniem, wszystkiego dotyka. W nocy śpi spokojnie, ale nadal wymaga dużo ciepła, gdyż jest po przejściach – martwi się Grażyna Brzezińska

Reklama

    ADOPCJA ANTIDOTUM

    Dyrektor toruńskiego Domu Dziecka uważa, że jeśli sąd pozbawi rodziców praw rodzicielskich, wówczas najlepszym rozwiązaniem dla Dominika będzie adopcja. Zapytania, czy o status rodziny zastępczej będą mogli ubiegać się dziadkowie dziecka, powiedziała: - Nie znam dobrze babci, ani jednej, ani drugiej. Dziś (19 sierpnia – am) mogłam przez chwilę z jedną z nich porozmawiać. Wiem, że jedna i druga stara się być dla Dominika rodzina zastępcza, lecz to wszystko zależy od diagnozy specjalistów. Oczywiście dziadkowie maja prawo starać się o status rodziny zastępczej, lecz sąd musi zdecydować, czy to jest dobra rodzina.

Reklama

    To, jak długo Dominik będzie przebywać w toruńskim Domu Dziecka, uzależnione jest od wyroku sądu.

    - Trudno powiedzieć, jaki sąd wyda wyrok. Jeżeli ograniczenie praw rodzicielskich będzie długotrwałe, wówczas może on przebywać w Domu Dziecka do 18 roku życia. Jeśli sąd pozbawi rodziców praw rodzicielskich, wówczas będzie można starać się o jego adopcję – wyjaśnia dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Żninie Maria Zwolenkiewicz.

    Dyrektor dodaje, że o adopcję dziecka będą mogły starać się osoby, które spełniają odpowiednie warunki i mają szkolenie dla rodzin adopcyjnych. Główne warunki, jakie powinna spełniać rodzina adopcyjna, to zabezpieczenie kwestii materialnych, warunków mieszkaniowych (pokoik dla dziecka i jego wyposażenie), posiadanie środków finansowych, które pozwolą rodzinie normalnie funkcjonować i zabezpieczyć byt dziecka.

Reklama

    - Po przeszkoleniu wydaje certyfikat umożliwiający adoptowanie upragnionego dziecka. Następnie dokumenty trafiają do ośrodka adopcyjnego w Bydgoszczy, gdzie po kwalifikacji rodzina oczekuje już tylko na dziecko. Komisja ocenia szanse oraz możliwości rodziny ubiegającej się o adopcję, pokłady psychologiczne i rozwój intelektualny, po prostu ocenia tę rodzinę. Ośrodek adopcyjny nie musi jednak powierzać dziecka rodzinie z naszego terenu. Może ono trafić do jednej z oczekujących na adopcję rodzin spoza naszego terenu – wyjaśnia Maria Zwolenkiewicz.

    RODZINA ZASTĘPCZA

Reklama

    Zdaniem Marii Zwolenkiewicz, osoby ubiegające się o status rodziny zastępczej też powinny mieć szkolenia. Jeżeli są jednak spokrewnione z dzieckiem, wówczas priorytetowo traktuje się więzy rodzinne i dziecko zostaje oddane pod opiekę takiej rodzinie.

    WYJAZD DO BYDGOSZCZY

    W ubiegły wtorek Dominika odwiedzili dziadkowie.

    - Gdy zobaczył dziadka, buzia mu się śmiała od ucha do ucha, i wyciągnął ręce. Zareagował na dziadka bardzo pogodnie – opowiada mama aresztowanego Sebastiana.

    W środę babcia dziecka zadzwoniła do bydgoskiego szpitala i dowiedziała się, że dziecko zostało przewiezione do Torunia. Popłakała się, gdy usłyszała tę wiadomość i postanowiła natychmiast pojechać do Bydgoszczy dowiedzieć się o adres Domu Dziecka, w którym przebywa Dominik.

Reklama

    - W Bydgoszczy nie dowiedziałam się, jaki jest adres i skierowano mnie do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Żninie. Tam kazali mi przyjść w piątek. W czwartek było święto i przez cały dzień marzyłam, by jak najszybciej się skończył, żeby nazajutrz dowiedzieć się o adres pobytu Dominika – wspomina babcia.

    ODWIEDZINY

    W piątek mama Sebastiana dowiedziała się jaki jest adres Domu Dziecka, otrzymała tez numer telefonu. Tego samego dnia zadzwoniła do toruńskiej placówki i dowiedziała się, że może odwiedzić wnuka. W poniedziałek z najmłodsza córką o 7.10 były już na miejscu.

Reklama

    - Dyrektor Domu Dziecka bardzo miło mnie przyjęła. Porozmawiałyśmy o malutkim. Dowiedziałam się, że stan jego zdrowia nie budzi zastrzeżeń i że z Bydgoszczy przyjechał pogodny. Dyrektor powiedziała mi, że mogę przyjeżdżać i odwiedzać dziecko, kiedy tylko będę mogła. Powiedziała, że będę mogła zabrać dziecko na spacer, że mogę się nim opiekować w godzinach odwiedzin. Gdy mi tak pani dyrektor o tym wszystkim mówiła, popłakałam się ze wzruszenia – mówi babcia dziecka.

    Po rozmowie dyrektor placów poszła na piętro i poprosiła opiekunki, by przygotowały Dominika.

Reklama

    Mama Sebastiana: - Byłam ciekawa jego reakcji, gdyż minął tydzień jak go ostatni raz widziałam. Gdy pani go zniosła na dół pięknie ubranego, powiedziałam: „Dominik, babcia przyjechała do ciebie”. Był uśmiechnięty. Zareagował na moją wizytę pogodnie, wyciągnął rączki i przytulił się do mojego ramienia tak mocno, że o mało nie wycisnął ze mnie łez. Poszliśmy sobie na plac zabaw. O 12.00 zaprowadziłam go na obiad. O 14.00 po drzemce znów mogłam się z nim widzieć. O 15.00 zjadł podwieczorek, po czym znów pani go przyniosła. Wsadziliśmy go s córką do wózka i  jeździliśmy po placu. O 17.00 pożegnałam się wnuczkiem i oddałam pielęgniarce. Powiedziałam mu, że jadę do domu i że wkrótce się zobaczymy. Jak się żegnałam, nie mogłam odżałować, że pojadę do domu, a on będzie musiał zostać.

    W tym tygodniu babcia jeszcze raz odwiedzi Dominika. Mówi, że będzie chciała teraz z nim widywać co najmniej dwa razy w tygodniu.

    W GESTII SĄDU

    Mama Sebastiana złożyła już wniosek o opiekę nad dzieckiem, gdyż – jak mówi – pierwszeństwo do opieki nad nim ma rodzina. To, czy będzie mogła opiekować się Dominikiem zależy od decyzji sądu, który przesłucha rodziców dziecka oraz rodziców aresztowanych. Jeśli sąd nie przyzna opieki nad dzieckiem rodzicom Sebastiana lub rodzicom Joanny, wówczas zostanie przyznane rodzinie adopcyjnej.

    BEZSENNOŚĆ

    Mama Sebastiana nie może się spotkać z synem i Joanną, ponieważ są aresztowani.

    - Co dzień jednak o nich myślę i nie mogę spać po nocach. Bardzo się boję, że przywiozą ich na rozprawę w kajdankach i na oczach wszystkich będą doprowadzać do sądu – mówi mama Sebastiana, po czym wybucha płaczem.

Arkadiusz Majszak

Pałuki nr 548 (34/2002)

 

 

 

Inne teksty na ten temat:

Tragedia dziecka

Babcia czeka na decyzję sądu

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości