Przewodniczący komisji zakładowej "Solidarności" w nakielsko-szubińskiej lecznicy bije na alarm i twierdzi, iż akta osobowe znalazły się poza zakładem bez wiedzy pracowników. Prezes uspokaja, że znalazły się chwilowo i wrócą. Związkowiec rozważa złożenie doniesienia do inspekcji pracy.
Jarosław Kościelny, przewodniczący NSZZ Solidarność w Nowym Szpitalu w Nakle i Szubinie powiedział nam, że z zakładu zostały wyprowadzone akta osobowe bez wiedzy pracowników i bez porozumienia ze związkiem zawodowym. - Złożyłem pismo z pytaniem, gdzie i w jakim celu akta zostały wywiezione - mówi Jarosław Kościelny. - Obawiamy się tego, by akta nie wylądowały gdzieś na śmietniku.
Karolina Welka, prezes Nowego Szpitala w Nakle i Szubinie powiedziała, że nikt akt osobowych nie wyprowadza. Jest w tej chwili prowadzony audyt kadrowo-płacowo-księgowy, który prowadzi zewnętrzna firma i akta na czas przeprowadzania audytu musiały opuścić mury szpitala. Prezes dodała, że każdy pracownik w razie potrzeby może zgłosić chęć wglądu w swoja akta i zostanie mu to umożliwione.
Prezes wyjaśniła też, że audyt ma na celu sprawdzenie, czy dokumentacja kadrowa, księgowa oraz płacowa jest prowadzona prawidłowo. Dodała, że jest to rzecz jak najbardziej normalna w firmach. Audyt ma potrwać 2-3 tygodnie. - Pan Kościelny miał to wyjaśniane ustnie, ale nadal rozpowszechniał informacje o tym, że akta zostały wyprowadzone i wprowadził załogę szpitala w błąd. Spotkaliśmy się z ordynatorami, by na oddziałach wyjaśnili, że nic złego się nie dzieje - mówiła Karolina Welka.
- Audyt audytem, ale my nie wyrażamy zgody na udostępnianie naszych akt osobom trzecim - twierdzi stanowczo Jarosław Kościelny. Dodał, że domagał się odpowiedzi na piśmie, a nie ustnie i ta odpowiedź nie nadeszła i dlatego postanowił zgłosić sprawę Państwowej Inspekcji Pracy.
Remigiusz Konieczka, 31 X 2012
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze