Alfredowi L. grozi do 10 lat pobytu w miejscu, gdzie ćwiczenia fizyczne są najpopularniejszą rozrywką
fot. Karol Gapiński
Zarzuty korupcyjne dla radnego i dyrektora
Alfredowi L. grozi do 10 lat więzienia
W weekend Alfred L., dyrektor ZSP w Piechcinie i radny Barcina posiedział za kratkami w policyjnej izbie zatrzymań 48 godzin. Jeśli sąd uzna zarzuty korupcyjne stawiane piechcinianinowi przez prokuratora, to powędruje on za kratki na okres do 10 lat. Straci też pracę w oświacie.
51-letni Alfred L. z Piechcina od wielu lat pracuje w tutejszym Zespole Szkół Gimnazjalnych. Z zawodu jest nauczycielem historii. Od 2002 r. nieprzerwanie pełni funkcję dyrektora placówki. Jest też kierownikiem działającej w tym samym obiekcie piechcińskiej filii Centrum Kształcenia Ustawicznego w Żninie, które zajmuje się kształceniem przede wszystkim osób dorosłych w systemie wieczorowym i zaocznym. W ostatni piątek pieczołowicie budowana przez lata kariera zawodowa i samorządowa (od 1994 r. Alfred L. jest niezmiennie wybierany przez piechciński elektorat do Rady Miejskiej Barcina) zawisła na włosku. Stało się to w momencie, kiedy policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Żninie zdecydowali, że mają już wystarczające dowody, ażeby zatrzymać dyrektora i we współpracy z prokuratorem rejonowym w Szubinie postawić mu zarzuty korupcyjne.
Co więcej, funkcjonariusze znaleźli przy okazji zatrzymania w mieszkaniu Alfreda L. śladowe ilości narkotyków.
ZADOWOLENI Z POCZYNAŃ ALFREDA L.
Jak twierdzą przedstawiciele organów ścigania, zarzuty, które na razie można było postawić dyrektorowi, dotyczą korupcji, fałszowania dokumentów i zaświadczania nieprawdy w kilku przypadkach w 2008 r. Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie: - Funkcjonariusze z naszego Wydziału Kryminalnego w komendzie, którzy od początku prowadzili dochodzenie w tej sprawie, część dokumentów szkolnych, gdzie zachodziło podejrzenie ich sfałszowania, sprawdzili, część zabrali do komendy, a część opieczętowali pozostawiając w kancelarii Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Piechcinie. Dokumenty, które zamierza sprawdzić policja dotyczyć będą lat wcześniejszych. Alfred L. dyrektorem szkoły został wybrany przez komisję złożoną z przedstawicieli organu nadzorczego szkoły ponadgimnazjalnej, czyli starostwa w Żninie oraz kuratorium oświaty w Bydgoszczy w 2002 r. Jędrzej Małecki, szef wydziału oświaty w Starostwie Powiatowym w Żninie, podkreśla, że Alfred L. wydawał się być dobrym, sprawnym organizacyjnie dyrektorem. Dzięki temu zasłużył na dwa kolejne zwycięstwa w ogłaszanych w następnych latach konkursach. - Jest to dyrektor cieszący się szacunkiem młodzieży i jej sympatią. Ponadto potrafił zadbać o budynek placówki. Były tam prowadzone modernizacje, remonty, doposażenia w pomoce naukowe itd. Byliśmy pod tym względem zadowoleni z poczynań Alfreda L. - zapewnia Jędrzej Małecki.
ZARZUTY KORUPCYJNE, MARIHUANA, HASZYSZ
Alfred L. przesiedział w policyjnej izbie dla osób zatrzymanych 48 godzin. Poddawany był przesłuchaniom przez policjantów, a następnie oddany do dyspozycji prokuratora. Z ramienia Prokuratury Rejonowej w Szubinie sprawą radnego i dyrektora zajmuje się prokurator Przemysław Ostrowski. Zebrane przez policje dowody pozwoliły postawić Alfredowi L. 4 zarzuty z artykułu 228 paragraf 3 kodeksu karnego. Zarzuty te są 4, gdyż dotyczą 4 podobnych przypadków. Chodzi o żądanie i przyjęcie korzyści majątkowych za wydanie zainteresowanym osobom świadectw ukończenia szkoły, bądź świadectw maturalnych, czy też zaświadczeń do Wojskowej Komisji Uzupełnień. Te przestępstwa zagrożone są karą pozbawienia wolności od 1 roku do 10 lat. Ponadto prokurator postawił 1 zarzut poświadczenia nieprawdy, czyli z artykułu 271 paragraf 1, za co grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat.
- W mieszkaniu Alfreda L. (podejrzany mieszka tuż obok szkoły, w której pracuje - przypis kg) policja znalazła też niewielkie ilości, bo było to 0,42 g, narkotyków. Narkotester potwierdził, że są to substancje odurzające. Najprawdopodobniej marihuana i haszysz. Jednak, aby uzyskać pewność co do rodzaju tych narkotyków, wysłaliśmy to do badania w laboratorium - powiedział Dariusz Mańkowski, szef Prokuratury Rejonowej w Szubinie. - Zgodnie z artykułem 62 ustęp 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, posiadanie substancji odurzających w małych ilościach jest zagrożone karą pozbawienia wolności do 1 roku - dodaje prokurator.
W przypadku Alfreda L. sąd może zasądzić karę do 10 lat pozbawienia wolności. Chyba, że organy ścigania zdobędą materiał dowodowy, który pozwoliłby postawić jeszcze poważniejsze zarzuty.
PIENIĄDZE I ALKOHOL
- Według naszych ustaleń, nawet jeśli ktoś nie był uczniem tej szkoły mógł przyjść po świadectwo ukończenia szkoły, które umożliwiałoby podjęcie pracy. Podobnie, jeśli ktoś potrzebowałby zaświadczenia o kontynuowaniu nauki w celu uniknięcia obowiązku zasadniczej służby wojskowej, a miał taką wiedzę, że może tę sprawę załatwić u podejrzanego Alfreda L., to mógł po to do niego przyjść. Wiadomo, bo w toku dochodzenia policyjnego powiedzieli to przesłuchiwani, co do których wydanych im ze szkoły dokumentów są wątpliwości. Ze strony podejrzanego padały propozycje przekazania mu korzyści majątkowej w zamian za załatwienie sprawy. Kwoty, których wymagał od takich interesantów Alfred L. to było 300 zł, albo 500 zł, albo 1.000 zł w każdym przypadku. W jednym z tych przypadków do kwoty łapówki była też dołączona butelka alkoholu - kontynuuje prokurator Dariusz Mańkowski.
Żeby sfałszować świadectwo maturalne, bądź ukończenia szkoły dyrektor ZSP i jednocześnie kierownik filii CKU musiałby nie tylko sfałszować podpis wychowawcy danej klasy, ale też starać się imitować styl pisma tego wychowawcy przy wypełnianiu całego świadectwa. Musiałby zgodnie z charakterem pisma danego wychowawcy wypełniać rubryki z nazwą szkoły, datą urodzenia rzekomego ucznia, z jego ocenami na świadectwie, bowiem to wychowawca klasy, a nie dyrektor - jak podkreśla Jędrzej Małecki - wypełnia całą treść świadectwa. Dyrektor składa tylko podpis i przybija okrągłą pieczątkę będącą wyłącznie do jego dyspozycji. - Jeśli dyrektor chciałby wydać świadectwo osobie, która uczęszczała do tej szkoły, a świadectwa nie posiada, to powinien prosić sekretariat w swej kancelarii o przedstawienie mu arkusza ocen tej osoby, a także innych dokumentów, jak księga uczniów, czy uchwała Rady Pedagogicznej, by na tej podstawie w sytuacji awaryjnej wypisać świadectwo. W tym jednak przypadku, jeśli zarzuty wobec dyrektora się potwierdzą, to wynikałoby, że on po prostu sam zamykał się w zaciszu gabinetu i tworzył fikcyjne dokumenty, bo przecież innym osobom, jak pan mówi, prokurator nie stawia zarzutów. Pierwszy raz się spotykam z taką sytuacją i jestem naprawdę zszokowany - powiedział Sławomir Wiśniewski, zajmujący się archiwizowaniem duplikatów świadectw w kuratorium oświaty w Bydgoszczy. Kuratorium to obsługuje ponad 1000 szkół w województwie.
PUSZKA PANDORY
Według niektórych mieszkańców gminy, proceder korupcyjny czyniony w ZSP w Piechcinie przez dyrektora nie dotyczy tylko świadectw i zaświadczeń dla WKU. Mówi pani Anna z Barcina, która nie chce zdradzać nazwiska: - Sama z racji swej pracy w branży handlowej słyszałam od niektórych klientów, że nie płacą alimentów na dzieci, choć pracują, bo woleli raz kupić zaświadczenie, że się uczą w szkole w Piechcinie, dzięki czemu są zwolnieni z płacenia alimentów na dziecko, a płaci je podatnik, czyli my wszyscy. Obawiam się, że wskutek tego dochodzenia otwarta zostanie puszka Pandory. Już teraz drżą o swą przyszłość posiadacze lewych świadectw i zaświadczeń - uważa pani Anna. Z kolei Tomasz S., absolwent piechcińskiej filii CKU sprzed kilku lat mówi: - Ja nigdy nie słyszałem w szkole, żeby ktoś mówił, że można kupić u dyrektora świadectwo maturalne. Przecież to oczywiste dla każdego, że to musiałoby prędzej, czy później się wydać.Oficjalne dochody Alfreda L. za 2008 r., które zadeklarował on z tytułu pracy na stanowisku dyrektora ZSP, kierownika filii CKU i z tytułu diety radnego Barcina przekroczyły 70.000 zł brutto. Oszczędności zadeklarował 6.000 zł.
Dyrektor Alfred L. nie chciał z nami rozmawiać.
OBAWY PROKURATORA
Prokuratura Rejonowa w Szubinie po zakończeniu postępowania przedstawiła zarzuty Alfredowi L. W Sądzie Rejonowym w Szubinie został przedstawiony postulowany przez policję wniosek o zastosowanie aresztu tymczasowego wobec podejrzanego na 3 miesiące. - Zarzuty są poważne, a dochodzenie jest rozwojowe. Przecież policjanci zabrali na komendę, bądź zapieczętowali dalsze dokumenty, które trzeba sprawdzić. Zachodzi tutaj naszym zdaniem obawa matactw w przypadku, gdy podejrzany przebywa w czasie śledztwa na wolności, a nie w areszcie. Może on wpływać na świadków, naciskać na nich w celu wymuszenia zeznań na swoją korzyść. Dlatego wnioskowaliśmy o areszt tymczasowy - powiedział prokurator Dariusz Mańkowski.
Sąd w Szubinie nie przychylił się do tego wniosku. Nie zastosował nie tylko aresztu, ale też żadnego innego środka zapobiegawczego. Kiedy zapytaliśmy sędziego Marka Kątnego, prezesa szubińskiego Sądu, o uzasadnienie takiej decyzji, odpowiedział on, że materiały z uzasadnieniem już zostały przekazane do prokuratury.
Prokuratura postanowiła złożyć odwołanie od tej decyzji Sądu Rejonowego w Szubinie do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Na werdykt bydgoskiej Temidy trzeba czekać około 2 tygodni.
CHOROBA, MATURY, ŚWIADECTWA
Po weekendzie za kratkami dyrektor Alfred L. wrócił do domu. W poniedziałek miał stawić się w pracy. Zwłaszcza, że jest przewodniczącym komisji egzaminacyjnej w czasie matur. Pan dyrektor jednak udał się do lekarza i uzyskał zwolnienie chorobowe do końca maja. - To zwolnienie osobiście pan dyrektor dostarczył do starostwa. Poinformował, że na czas zwolnienia lekarskiego bieżące kierowanie ZSP w Piechcinie powierzył Wiesławie Arent. Nie ma ona upoważnień do podejmowania decyzji finansowych, ale ma wszystkie upoważnienia potrzebne do tego, aby placówka mogła normalnie działać - przedstawia Jędrzej Małecki.
Wiesława Arent, jako wiceprzewodnicząca komisji egzaminacyjnej w sprawie tegorocznych matur, powołana na tę funkcję przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną w Gdańsku, przejmuje kontrolę nad przebiegiem matur. Kierowanie filią CKU na czas choroby Alfreda L. spada bezpośrednio na barki dyrektora i wicedyrektora CKU w Żninie.
Jędrzej Małecki wyraził przekonanie, że 99% świadectw wydawanych przez piechcińską placówkę jest zgodnych ze stanem rzeczy i uczniowie oraz absolwenci, mimo zaplombowania akt przez policje, na dłuższą metę nie będą mieli problemów z uzyskaniem tych dokumentów. Dodał, że rola starostwa jako organu nadzorującego szkoły ponadgimnazjalne, to przede wszystkim kontrola finansów w szkole, a pod tym względem tegoroczna, rutynowa kontrola w Piechcinie nie wykazała żadnych nieprawidłowości.
PRZESZŁOŚĆ NAUCZYCIELA
Dopóki starostwo nie uzyska oficjalnej informacji z prokuratury o wszczęciu postępowania karnego przeciwko Alfredowi L., ten jest dyrektorem szkoły. Z Karty Nauczyciela (art. 83) wynika, że dyrektora w obowiązkach może zawiesić organ prowadzący placówkę, czyli w tym przypadku Zarząd Powiatu w drodze uchwały. Zarząd najprawdopodobniej podejmie taką decyzję, gdy otrzyma oficjalne zawiadomienie.
Jeśli zapadnie wyrok skazujący i uprawomocni się on, choćby to nawet był tylko wyrok więzienia w zawieszeniu, to Alfred L. straci wszystkie posady w oświacie. Każdy bowiem nauczyciel musi przedstawić pracodawcy zaświadczenie o niekaralności (z tytułu złamania prawa karnego, a nie np. cywilnego, czy też z powodu wykroczenia) z Krajowego Rejestru Sądowego. Mandat radnego w Radzie Miejskiej w Barcinie Alfred L. straci w momencie uprawomocnienia się wyroku skazującego.
Karol Gapiński
Pałuki nr 901 (20/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze