Browar Żnin
Amoniak zniknął
W poniedziałek został wywieziony amoniak ze zbiornika i instalacji chłodniczej, która znajduje się na terenie żnińskiego browaru. Substancję wywiozła specjalistyczna firma z Poznania. Koszt operacji wyniósł kilka tysięcy złotych. Tę sumę będzie musiał pokryć właściciel browaru.
W niebieskich zbiornikach jest zgromadzona niegroźna dla człowieka woda amoniakalna fot. Remigiusz Konieczka Do wycieku amoniaku doszło 15 listopada. Ze wstępnych ustaleń wynikało, że nieznana osoba odkręciła zawór zbiornika, w którym był amoniak. Substancja zaczęła się ulatniać. Charakterystyczny zapach zaalarmował mieszkańców sąsiedniego domu, którzy powiadomili straż i policję. Strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej i jednostki ratownictwa chemicznego z Bydgoszczy zneutralizowali chmurę amoniaku i zabezpieczyli zbiornik. Starosta żniński Zbigniew Jaszczuk nakazał przedstawicielowi właścicieli Dariuszowi Piechowskiemu natychmiastowe usunięcie substancji. W miniony poniedziałek amoniak został wypompowany ze zbiornika i instalacji chłodniczej (amoniak służył do chłodzenia pomieszczenia, w którym składowane było piwo) i wywieziony poza Żnin.
Usunięcia amoniaku dokonała firma Chłodnictwo z Poznania. Prace na terenie browaru polegały na unieszkodliwieniu amoniaku poprzez związanie go z wodą. Powstała woda amoniakalna została umieszczona w pojemnikach plastikowych. Z kolei do instalacji została podłączona cysterna do przewozu substancji niebezpiecznych, którą ściągnięto aż z Wrocławia. Nastąpiło tzw. wypchniecie amoniaku z instalacji do cysterny poprzez użycie azotu. W dalszej kolejności pracownicy firmy zneutralizowali amoniak w instalacji poprzez związanie go z wodą, a ostatnim etapem prac było rozhermetyzowanie instalacji polegające na rozkręceniu głowic na zaworach instalacji.
Trudno było ustalić, ile tak naprawdę tego amoniaku było, zarówno w zbiorniku, jak i instalacji. Starosta powiedział, że było go mniej niż się spodziewali. Dodał, że było go więcej w instalacji niż w zbiorniku. Naczelnik wydziału ochrony środowiska Roman Drgas poinformował, że nie może udzielać takich informacji. Dodał jednak później, że czeka jeszcze na dokument z firmy, która wywiozła amoniak. W piśmie miała być zawarta dokładna informacja ile firma przejęła amoniaku. Dokument trafił do starostwa w środę. Nam jednak udało się skontaktować z właścicielem firmy Chłodnictwo Krzysztofem Makowskim, który potwierdził wcześniejsze przypuszczenia.
- Przejęliśmy około 300 kg amoniaku. Instalacja została rozhermetyzowana, jest bezpieczna i w tej chwili można spokojnie ją pociąć, bo nadaje się tylko na złom - powiedział Krzysztof Makowski.
Jak nam powiedział starosta, właściciel firmy Chłodnictwo z Poznania zapewnił go, iż cały amoniak ze zbiornika i instalacji został w poniedziałek ze Żnina wywieziony. Koszt wywozu będzie musiał pokryć właściciel browaru. Dokładna kwota nie jest znana, ale może wynieść kilka tysięcy złotych. Los amoniaku na razie nie jest znany. Firma Chłodnictwo zamierza go sprzedać tym zakładom, którym jest on potrzebny. Gdyby jej się to nie udało, niebezpieczna substancja ma zostać unieszkodliwiona w zakładach, które specjalizują się w tego typu utylizacjach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze