Nie było tu w okolicy wielu, którzy zgodziliby się przyjąć pod dach taką trefną instytucję jak tajna drukarnia. Były za to wtedy niezłe wyroki. Działacze opozycji demokratycznej w czasach PRL, Anna i Bronisław Gilowie zostali odznaczeni Medalami z okazji 100-lecia Niepodległości, które przyznał premier RP Mateusz Morawiecki.
12 grudnia w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy odbyła się uroczystość, na której działaczka opozycji demokratycznej w czasach PRL, Anna i Bronisław Gilowie z Wenecji zostali odznaczeni Medalami 100-lecia Niepodległości przyznanymi przez Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego. Odznaczenia przekazał w imieniu premiera wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz. Bronisław Gil ze względu na stan zdrowia nie mógł być obecny na tej uroczystości. W zastępstwie medal dla niego odebrała małżonka. Annie Gil podczas uroczystości w Bydgoszczy towarzyszył inny działacz opozycji antykomunistycznej ze Żnina, Henryk Tokarz.
Anna oraz Bronisław Gilowie w swoim domu w Wenecji w połowie lat osiemdziesiątych ub.w. prowadzili tajną drukarnię, która wydawała ulotki i prasę podziemną - między innymi gazetę Solidarności Rolników Indywidualnych Żywią i Bronią. Te publikacje były ważne dla informowania ludności o faktach dotyczących stanu wojennego i jego ofiar w czasie, gdy środki masowego przekazu kontrolowane przez reżim komunistyczny, o takich sprawach nie donosiły lub powielały propagandowe kłamstwa władzy.
Anna Gil została doceniona również za to, że w tamtym czasie w domu państwa Gilów ukrywał się dwukrotnie młody opozycjonista z Bydgoszczy Piotr Badowski. - Ten chłopak uciekł z domu rodzinnego przez okno w toalecie, gdy przyszło po niego 11 funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. W pokoju otoczona tymi agresywnymi esbekami stała jego zapłakana matka. Później ten chłopak umieszczany był w różnych domach u zaufanych działaczy opozycji. Miejsca ukrycia zmieniał, aby utrudnić wykrycie. U nas przebywał w ukryciu dwukrotnie. Był to ogromny stres nie tylko dla niego, czy dla nas, ale i dla naszych rodzin i przyjaciół. Tym bardziej, że prowadząc tajną drukarnię mieliśmy bieżące informacje o tym, jak milicja i esbecja postępuje z takimi działaczami. Były informacje z całej Polski o pobiciach, czy nawet mordach. Mój wujek płakał, co z nami będzie, gdy wpadniemy,.. Ale opatrzność boska nad nami czuwała i mieliśmy wokół samych dobrych patriotów. Żadnych zdrajców. Przeżyliśmy. Miło, że tyle lat później jest to pamiętane i zostało docenione takim medalem. Jest to też mam nadzieję dobry przykład dla młodych ludzi, aby byli patriotami i doceniali to, co współcześnie jest nam w ojczyźnie dane - powiedziała nam Anna Gil.
- Ania i Bronek udostępnili drukarni swój dom, a to nie była takie hop-siup. Nie było tu w okolicy wielu, którzy zgodziliby się przyjąć pod dach taką trefną instytucję jak tajna drukarnia. Były za to wtedy niezłe wyroki. Mieli malutkie dzieci, ryzykowali bardzo dużo. Praca z nimi to była czysta przyjemność. Nie żałowali czasu, paliwa, sił i serca. Warto też zaznaczyć, że drukarnia w budżecie nie miała żadnych "kosztów osobowych" - wszyscy pracowaliśmy dla idei. Medal jak najsłuszniej przyznany. To wielcy ludzie - mówi Dominik Księski, który w strukturach podziemnej solidarności kierował pracą tej drukarni.
Odznaczeni we wtorek, w przeddzień 41 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego medalami niepodległości, otrzymali również w prezencie książki "Stan wojenny po 40 latach" pod reakcją Wojciecha Polaka, Sylwii Galij-Skarbińskiej i Michała Damazyna.
Karol Gapiński, 13 XII 2022
SO24LI
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze