Reklama

Arcydzieła tworzone z sercem

W szkole średniej pojawiło się zamiłowanie do Sztuki Ludowej Pałuk. Wraz z mamą chętnie poznawała jej tajniki. Teraz cierpliwie uczy innych rękodzieła, a także zdobywa wiele nagród w konkursach. - Takiego pająka, w zależności od rodzaju, to mogę zrobić w ciągu tygodnia albo i dłużej. Nie zawsze mogę spędzić cały dzień na rękodziele - mówi Małgorzata Bołka, instruktor Koła Rękodzieła w Szubińskim Domu Kultury. Spędzanie czasu na tworzeniu arcydzieł, to jej ulubione zajęcie.

Angelika Uścińska: - Kiedy pani zaczęła interesować się rękodziełem?

Małgorzata Bołka: - Cała przygoda ze Sztuką Ludową Pałuk, czyli ze zdobnictwem i haftem rozpoczęła się, gdy uczęszczałam do szkoły średniej, do Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Szubinie. To właśnie tam był zespół ludowy Pałuczaki. Tańczyłam w tym zespole. Później Związek Młodzieży Wiejskiej organizował przeglądy zespołów. Podczas przeglądów co roku były inne zadania do prezentacji. Jednego roku trzeba było przygotować prezentację zdobnictwa pałuckiego. Moja mama zaczęła poszukiwania informacji.

Reklama

- Czy w pani rodzinie również interesują się rękodziełem?

- Moja mama jeździła do Kcyni do starszych twórczyń. Próbowała czegokolwiek się nauczyć. Chodziła do Izby Pałuckiej w Kcyni, dlatego, że to właśnie tam było najwięcej prac twórczyń ludowych. Nie było łatwo tego wszystkiego się nauczyć, ze względu na to, że twórczynie nie chciały zdradzać swoich umiejętności bojąc się konkurencji. Właśnie w Izbie Pałuckiej, mając znajomą kierowniczkę, mogła podejrzeć, jak wykonuje się poszczególne eksponaty wystroju wnętrz: rózgi, wianki, pająki, bukiety kwiatowe, bukiety żniwne i plotki żniwne. To wszystko było na zasadzie tego, że coś zobaczyła, to wtedy próbowała zrobić. Sama chętnie się uczyła. Ponadto moje siostry oraz ich dzieci również tworzą rękodzieła i biorą udział w konkursach.

Reklama

- Jak powstało kółko rękodzieła?

- Moja mama zaczęła prowadzić kółko. Najpierw w szkole ogrodniczej. Dodatkowo uczyła tam haftu pałuckiego. Gdy w szkole nie było kółka, to dziewczyny przychodziły do domu mamy. W 1991 roku mama poszła do pana Zbigniewa Sabacińskiego, ówczesnego dyrektora Domu Kultury w Szubinie i zapytała, czy mógłby przyjąć kółko rękodzieła, ponieważ uczestnicy chcieli brać udział w konkursie Sztuki Ludowej Pałuk organizowanym przez Szubiński Dom Kultury. Wyraził zgodę i od tego czasu nieprzerwalnie działa kółko rękodzieła do dzisiaj w Szubińskim Domu Kultury. Długie lata mama prowadziła kółko, a od 1996 roku ja pracuję w domu kultury jako instruktor. Był okres, że wraz z mamą wspólnie działałyśmy, ale ze względu na wiek zrezygnowała. Jednak zawsze mogę liczyć na jej pomoc oraz radę. Poza tym, mama chętnie tworzy rękodzieła na konkursy.

Reklama

 

fot. Angelika Uścińska

 

 - Czego uczestnicy uczą się na kółku?

- Dzieci i młodzież uczą się zdobnictwa, ale i haftu. Haft nie jest łatwy, więc nie ma zbyt wielu chętnych. Chętnie wykonujemy pisanki techniką batikową. Szczerze mówiąc są to pisanki lipskie. Mama pochodzi z Lipska i od małego mnie uczyła, a ja dalej przekazuję tę wiedzę. Organizujemy wydmuszki i wosk pszczeli, aby wykonać te pisanki. Robimy również palmy, głównie kropidła pałuckie, które wykonuje się z ziół, które trzeba zbierać od wczesnej wiosny.

- Jak wyglądają zajęcia w okresie pandemii?

Reklama

- W czasie pandemii od września do początku listopada zajęcia odbywały się w tymczasowej siedzibie Szubińskiego Domu Kultury raz w tygodniu po 2 godziny. Ze względu na duże zainteresowanie zajęciami uczestnicy byli dzieleni na mniejsze grupy zgodnie z obowiązującymi zaleceniami. Po wprowadzeniu obostrzeń zajęcia zostały zawieszone, dzieci, młodzież i osoby dorosłe otrzymały materiały i wykonują samodzielnie prac w domu przygotowując je na konkurs Sztuki Ludowej Pałuk. Spotykam się indywidualnie z poszczególnymi osobami na konsultacje wykonywanych prac. W październiku było 28 osób. Te dzieci, które rozpoczęły udział w zajęciach we wrześniu, nie mogą wykonywać pająków, ponieważ nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu, by przekazać im tę wiedzę, aby mogły cokolwiek same robić w domu.

- Jak skutecznie nauczyć kogoś rękodzieła?

Reklama

- Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to się nauczy. To jest kwestia tak 3-4 lat. Jednak trzeba dobrze wszystko wytłumaczyć, pokazać. Mogę podać przykład jak uczyłam się kwiatu georginii. Jest to bardzo trudny kwiat do wykonania. Moja mama nauczyła się tego kwiatu, gdy pojechała grupą na Wojewódzki Przegląd Amatorskich Zespołów Szkoły Rolniczych. Na przeglądzie było zadanie przedstawienie twórcy ludowego danego regionu. W związku z tym zadaniem zabrali jedną twórczynię, która wykonywała te kwiaty. Ona nie chciała tego nikomu pokazać. Moja mama namówiła jedną dziewczynę, by poszła do tej twórczyni, którą nazywała Babcią, i powiedziała, że jak nie pokaże, jak wykonuje się ten kwiat, to będzie z nią spała! Dziewczyna tak męczyła tę Babcię, że w końcu to zrobiła. Dziewczyna przyszła do mamy i pokazała, jak wykonuje się georginię. Ja natomiast nie chciałam się uczyć wykonania georginii, ale jak zobaczyłam, że młodsza ode mnie uczennica potrafi, to stwierdziłam, że teraz kolej na mnie!

- Jak wyglądała nauka kiedyś?

Reklama

- Kiedyś było tak, że twórczynie niechętnie przekazywały swoją wiedzę. W tamtych czasach muzea kupowały wszystkie prace od twórców ludowych. Kobiety bały się tego, że jak ktoś nauczy się tej sztuki, to będzie lepiej robił i przez to będzie konkurencja. Pamiętam, jak z mamą umówiłyśmy się na robienie plotek żniwnych. Plotki żniwne wykonuje się z zamoczonej, zaparzonej słomy. Pojechałyśmy do twórczyni, by nam pokazała jak to się robi. W pewnym momencie zaczęły nam wychodzić te plotki. Ta twórczyni powiedziała: nie róbcie więcej, bo szkoda słomy. Jak wróciłyśmy do domu to od razu z mamą zaczęłyśmy utrwalać to co zobaczyłyśmy.

- Jaki materiał pani wykorzystuje do tworzenia rękodzieła?

Reklama

- Konkretnie opieram się o Sztukę Ludową Pałuk, więc wykorzystuję bibułę gładką, krepę, czyli bibułę marszczoną, słomę, drut florystyczny, klej biurowy i grubsze nici.

 

fot. Angelika Uścińska

 

 - Jak zbiera pani zioła?

- Okres wakacji to już ten czas na zbiór wszystkich ziół, które zbieram, suszę i przechowuję w kartonach w suchej piwnicy. No i później przed przystąpieniem do wykonywania kropideł, wszystko jest zmoczone. Gdyby było suche, to by się łamało. Kłosy zbóż zbieram po 15 maja po tym jak kwitną. Tylko nie wiadomo jak w tym roku będzie, bo pogoda jest różna. Kłosy zbóż wiążę w pęczki, które wieszam w moim tunelu, w którym kłosy się wybielą. Jeżeli chodzi o słomę na pająki pałuckie, to jeżdżę do mamy koleżanki na wieś i tnę słomę żytnią. Górną część słomy, czyli cienką słomę z kłosem przeznaczam na bukiety żniwne, grubszą słomę na pająki i plotki żniwne. Jeżeli nie zorganizuje się materiału, to nie ma co myśleć o tym, żeby były zajęcia. Na palmy zbieram trzcinę, krwawnik, kocankę oraz dziurawiec na polanach, wrotycz na szczęście mam przy działce, ale rośnie też w rowach. Moja piwnica to wielki magazyn.

Reklama

- Czego wymaga sztuka tworzenia rękodzieła?

- Na pewno cierpliwości oraz pasji. Trzeba precyzyjnie wykonywać najróżniejsze elementy. Uczyć się poszczególnych rzeczy. Czasem powtarzać kilkanaście razy te same czynności. Niektórzy z nas uczestniczą na zajęcia już nawet 10 lat, inne osoby 5 czy 4 i nadal mają cierpliwość. Są to dzieci, młodzież i osoby dorosłe. W sumie to okres Bożego Narodzenia jest dla nas wyznacznikiem, czy ktoś chce zostać z nami na dłużej. Wtedy jest przerwa i osoby, które poczują tę pasję w sobie, wracają. Inne niestety nie.

Reklama

- Ile pani zajmuje wykonanie poszczególnego dzieła?

- Jeśli chodzi o najszybsze rękodzieło do wykonania, są to kwiaty, wianki oraz rózgi. Wianki składają się z ośmiu kwiatów, które są tego samego rodzaju w dwóch kolorach. W rózdze są dwa rodzaje kwiatów, aczkolwiek może być jeden, jednak trzeba pamiętać, że powinny być dwa kolory. Rózga składa się z 14 kwiatów, 4 w środku, 10 wokół. Najdłużej robi się pająki, dlatego, że przygotowanie samej słomy, przycięcie jej według miary i do tego wycięcie kółek z bibuły i wywinięcie każdego naciętego płatka z osobna na kwiaty do dekoracji pająk zajmuję najwięcej czasu. Mamy do wyboru 7 rodzajów pająków, każdy uczestnik wybiera do zrobienia pająka jaki mu się podoba.

Reklama

- Jakie jest pani ulubione rękodzieło?

- Na pewno uwielbiam robić pająki. Konkretnie to ostrosłupowe lub okrągłe, gdzie jest pełno elementów, różnych kombinacji. Wtedy można fajnie dopasować sobie kolory. To wszystko zależy od gustu. Nie mam ulubionego koloru. Zawsze staram się co roku robić pająka o różnych barwach. Ja w tym roku widzę, że w pająkach wykonywanych przez dzieci i młodzież dominuje kolor niebieski i różowy. W sumie patrząc na uczniów, to wiem jaki kolor jest w modzie.

 

fot. Angelika Uścińska

 

 - Czy osiągnęła pani jakieś nagrody, czy wyróżnienia w dziedzinie rękodzieła?

- Jeżeli chodzi o Sztukę Ludową Pałuk, to bardzo chętnie biorę udział we wszelkich konkursach. Co roku przeważnie zdobywam 1 miejsce. Ogólnie za pająki, wianki, rózgi, bukiety kwiatowe, bukiety żniwne, plotki żniwne i kropidła. Nasze kółko daje swoje dzieła na Międzywojewódzki Konkurs Sztuki Ludowej Pałuk do Muzeum Regionalnego w Wągrowcu. Tam dostaje nieraz nagrody specjalne oraz za dużą liczbę przygotowanych prac przez dzieci, bo to też jest tam brane pod uwagę. W tym roku wysłałam moje pisanki, mamy i siostrzeńca do Muzeum Lubuskiego w Gorzowie Wielkopolskim i tam dostaliśmy wyróżnienia. Dodam, że nagroda specjalna jest najwyższą nagrodą. Dzieło ocenia komisja składająca się z etnografów. Oni biorą pod uwagę wszystko. Technikę wykonania prac, ilość wykonanych prac, ale głównie estetykę oraz zgodność z regionem. Są bardzo dokładni, więc nie jest tak łatwo. W 1981 roku będąc w szkole średniej wraz z siostrą wzięłyśmy udział w Ogólnopolskim Konkursie na Strój Ludowy. Wykonałyśmy elementy stroju pałuckiego. Dostałyśmy wyróżnienie.

- Czy interesuje panią tylko Sztuka Ludowa Pałuk?

- Szczerze mówiąc, to wszystko mnie interesuje. Ostatnio wykonuje kwiaty z rajstop. Chętnie tworzę coś z wikliny papierowej. Robię stroiki, bombki na choinkę czy palmy i pisanki. W pisankach zachowuje wzór lipski - podlasie. Mam też swoją fantazję i tworzę współczesne pisanki. Próbuję też robić pisanki malowane farbą akrylową, metaliczną. Do mojego hobby należy także haftowanie, filcowanie, szydełkowanie czy wyplatanie z prawdziwej wikliny. Po prostu lubię rzeczy związane z rękodziełem.

- Co pani daje takie tworzenie rękodzieła?

- Zależy kto jak na to patrzy. Dla mnie to daje dużą satysfakcję. Zapełnienie czasu wolnego. Fakt, że mogę pokazać swoje dzieła na wystawie. Poza tym chętnie prowadzę warsztaty. Jestem osobą, która nie trzyma w tajemnicy tej wiedzy, ale chcę dzielić się swoją pasją z innymi. Zawsze dokładnie pokazuję drugiej osobie wszystkie elementy, ponieważ nie boję się konkurencji.

- O czym pani myśli, gdy robi jakieś arcydzieło?

- Tutaj nie ma czasu na myślenie, bo trzeba skupić się na danej pracy!

Angelika Uścińska, 2 V 2021

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości