Reklama

Człowiek jest tym, co daje innym czyli intelektualna uczta z Markiem Kamińskim na zakończenie Festiwalu Podróżniczego

MAJ15

Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Żninie - ARCHE Cukrownia Żnin godz: 17:00

Na zwieńczenie Festiwalu Podróżniczego pt. „Czytając odkrywasz świat” w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Żninie, w ramach Tygodnia Bibliotek 2026 pełnego podróżniczych inspiracji, emocji i opowieści, gościnnie w ARCHE Cukrownia Żnin odbyło się spotkanie z Markiem Kamińskim – filozofem i podróżnikiem, zdobywcą obu biegunów. I niewątpliwie była to uczta dla umysłu i wisienka na torcie tego festiwalu.

Marek Kamiński to jeden z najbardziej znanych polskich podróżników, który jako jedyny człowiek w historii zdobył w ciągu jednego roku dwa bieguny, za co został wpisany do Księgi rekordów Guinnessa. Od tamtego czasu minęło już ponad trzydzieści lat, a on wciąż jest inspiracją dla wielu ludzi, gdyż swoimi wyprawami pokazuje, że granice często są tylko w naszej głowie. Podczas wyjątkowego spotkania w Żninie opowiedział o początkach swojej podróżniczej i ekstremalnej pasji, która rozpoczęła się w wieku 8 lat, gdy samotnie wyruszył w podróż z rodzinnego Gdańska do Łodzi. Mając zaś 15 lat także samotnie popłynął statkiem towarowym do Afryki. Wyprawy, które ukształtowały go jako człowieka i wywarły największy wpływ na jego dalsze życie, o czym zresztą sam mówi, to zdobycie Bieguna Północnego w maju 1995 r., a w grudniu tego samego roku Bieguna Południowego. Oprócz tego Marek kamiński ma na swoim koncie także zdobycie Spitsbergenu, masywu Vinsona na Antarktydzie i  Mount Gunbjom na Grenlandii. Na nartach dwukrotnie przeszedł Grenlandię, a także jako pierwszy zimą przepłynął kajakiem Wisłę. W 46 dni przeszedł pieszo Pustynie Gibsona (800 km), a „Trzecim biegunem” nazwał wyprawę szlakiem Świętego Jakuba, podczas której przez 140 dni pokonał 4000 km idąc od grobowca Immanuela Kanta w Królewcu do grobu świętego Jakuba w Santiago de Compostela. Z kolei samochodem elektrycznym przejechał 40 tys. km do Japonii przez Syberię i pustynię Gobi.

Reklama

Do historii przeszła jego wyprawa z niepełnosprawnym Jasiem Melą na biegun północny i południowy. Natomiast w nocy z 30 na 31 grudnia 2025 r. w ramach pierwszego etapu ekspedycji Pole2Pole Expedition Marek Kamiński wraz ze swoim 18-letnim synem Kajem zdobył Biegun Południowy. Był to symboliczny powrót dla niego po 30 latach, zaś 111-kilometrowy marsz w temperaturach dochodzących do -40 stopni Celsjusza  był sprawdzianem odporności i budowania relacji partnerskich. Niespełna tydzień przed spotkaniem w Żninie Marek Kamiński wrócił z wyprawy do Panamy, a kolejne wyzwania w ramach ekspedycji Pole2Pole Expedition  przed nim. Zamierza je zrealizować do końca tego roku. O tym wszystkim Marek Kamiński opowiedział podczas spotkania zorganizowanego przez żnińską książnicę pn. „Ponownie na biegunach”.

Jak zauważył prelegent, wyprawa na biegun zmienia człowieka i może go wiele nauczyć. Zmienił też Jasia Melę i Kaja Kamińskiego, którzy stali się dojrzałymi ludźmi.  - Ten biegun mimo że jest takim pustym miejscem, niby tam nic nie ma, to jednak może wiele nas nauczyć i czasami się mnie pytają, czemu byłem cztery albo pięć razy na biegunie południowym. I to jest dobre pytanie oczywiście i staram się na nie odpowiedzieć, że między innymi dlatego, że ten biegun jest takim wielkim balkonem dla ludzkiej duszy  i może nas wiele rzeczy nauczyć – usłyszano.

Reklama

Marek Kamiński nie ukrywa, ze jego całe życie wyznaczyły bieguny i choć ukończył wiele prestiżowych szkół, studiował m. in. w Barcelonie, Tokio i Hamburgu, to jednak nikt i nic nie nauczyło go tak jak biegun północny i południowy, które dały mu energię i zmieniły całkowicie jego życie. - Dzięki tej determinacji, którą właśnie wyniosłem z tej wyprawy na biegun udało mi się zbudować firmę „Invena” oraz dzięki tej wiedzy też udało mi się stworzyć „Kaminski Foundation” właśnie czy „Kaminski Academy”, organizację, która zajmuje się budowaniem zdrowia psychicznego – powiedział podróżnik i dodał, że dzięki tej wiedzy zdobytej podczas wyprawy na oba bieguny udało mu się później przeprowadzić wyprawę z Jankiem Melą i napisać kilkanaście książek. Właśnie wyprawa z Jasiem Melą była dla niego ważna i dała fundamenty na przyszłe działania, gdyż pokazała, że siła ducha bywa większa niż ograniczenia ciała, a wspólne działania przynoszą zwycięstwo. Dla Janka Meli wyprawa z Markiem Kamińskim dała mu drugie życie i wiarę, że po tragedii, jaka go spotkała można nie tylko odnaleźć sens i siłę, ale także spełnić marzenia.

Najważniejsza lekcja, która panu Markowi towarzyszyła całe życie, a którą otrzymał właśnie podczas wypraw na bieguny to taka, że jak nie można otrzymać pomocy z zewnątrz, to trzeba ją znajdować w sobie. – To jest jakby jasne, że jest taki zewnętrzny świat, ale przede wszystkim trzeba liczyć na siebie i w sumie też to zaczęło można powiedzieć taką moją drogę życiową, bo oczywiście absolutnie uważam, że ważni są inni ludzie i absolutnie trzeba pracować z ludźmi, liczyć na ich pomoc, działać w zespole, ale ostatecznie to my podejmujemy decyzje o naszym życiu, to my decydujemy kim będziemy, co będziemy robić – stwierdził prelegent i dodał, że najważniejsze jest to, co jest w naszej głowie, a świat zewnętrzny, w którym żyjemy, jest w dużej mierze takim lustrem, który obija to, co jest w naszej głowie. – W jakimś sensie świat jest wytworzony z tego umysłu, ale gdybym miał bardziej precyzyjnie to wyjaśnić, to bym powiedział, że właśnie granice mojego języka są granicami mojego istnienia, czyli jakby język w jakiś sposób nadaje jakieś znaczenie słowom, jaką historię opowiadam o sobie i o świecie to staje się naszym światem, w którym żyjemy (…) Potem właśnie, że te słowa w niewidzialny sposób powodują, że wybieramy tak jak inni, czyli nauczanie, studia, szkoły, zawód, wybieramy partnera, wybieramy pracę, no i gdy te słowa stają się ciałem, powoli stają się spokojnością, w której żyjemy – usłyszano.

Reklama

Marek Kamiński stwierdził, że najdłuższą drogą na świecie jest ścieżka własnego umysłu do serca, bo jest to siła, która prowadzi do poszukiwania czegoś ważnego. – Również na krańcach świata może poprowadzić nas w głąb siebie, sensu, miłości, może skłonić nas, od tak, bez wyraźnych powodów, do dzielenia się sobą, bo niezależnie od tego ile mamy, jak mało, czy dużo w życiu, zawsze jest się czym dzielić z drugim człowiekiem, a wiara i nadzieja bez miłości bywają puste – powiedział pan Marek, który czasem myśli o nieśmiertelności i zadaje sobie pytanie czym ona właściwie jest.  - Człowiek może być nieśmiertelny myślę, może być w jakimś sensie, chociażby w takim, że nawet, jeśli ciało nie przetrwa, to jeżeli nasze jakieś idee, słowa, które właśnie napisaliśmy czy wypowiedzieliśmy przetrwają, to jest to właśnie moim zdaniem objaw nieśmiertelności. Ja jestem człowiekiem słowa i pisanie książek jest dla mnie bardzo ważne – powiedział podróżnik i dodał: - Świat jest obiciem naszego umysłu czyli, że słowo staje się ciałem, ale też może być odwrotny proces, czyli że ciało może stać się słowem czyli jakby to wszystko, czego się nauczyliśmy, czego nauczyło się nasze ciało, co przyjęło w czasie życia, wszystkie emocje, wszystkie zdarzenia, które jakoś się w nas utrwalają, możemy właśnie oddać w postaci słów  - usłyszano.

Była to niezwykła uczta intelektualna, którą Marek Kamiński zakończył stwierdzeniem, że właśnie życie to są zawsze gotowe pytania, a nie gotowe odpowiedzi.  – Dzięki temu udało mi się zdobyć te bieguny, że zadawałem sobie pytania właśnie, kim jestem, co chcę w życiu zrobić, jak dojść na biegun. I w sumie ciągle zadaję sobie pytania, kim jestem i w sumie właśnie te bieguny może dlatego też były takie najważniejsze u mnie w życiu, że one dały mi też możliwość spotkania z innymi ludźmi. I właśnie na tych spotkaniach ludzie zadawali mi pytania i te pytania były dla mnie takim impulsem do rozwoju właśnie. Tak naprawdę od biegunów bardzo się rozwinąłem muszę powiedzieć i właśnie tylko dzięki temu, że potrafiłem się wsłuchać w pytania i że nigdy na żadne pytania nie miałem gotowych odpowiedzi, tylko starałem się zawsze na tym zastanowić – powiedział prelegent, który życzył uczestnikom spotkania, aby znaleźli w sobie odwagę i zwrócili uwagę na własne bieguny, które są w sercach i myślach.

Reklama

Zapytany jeszcze na koniec czy czegoś się w życiu boi odpowiedział, że każdy się czegoś.  – Myślę, że to jest jakby zdrowy objaw. Gdybym się nie bał w życiu, to bym po prostu nie przeżył, bo strach powoduje, że jesteśmy bardziej uważni, zastanawiamy się. Bez strachu to jakby bez wyobraźni, po prostu możemy łatwo zginąć. Gdybym się nie bał, to pewnie bym zginął. Także uważam, że strach jest tak samo ważny jak radość, jak wszystko. Jest to ludzka emocja i trzeba jakby być z emocjami razem. Nie uciekać od nich. Tak samo jak czasami płaczę, bo coś mnie wzrusza. Najgorzej to jest uciekać od emocji – usłyszano.

Zapytany, jakie jest najważniejsze zdanie w jego życiu, odpowiedział: „Człowiek jest tym, co daje innym”. Podróżnik swoim życiem pokazał, ze granice często są w naszej głowie, dlatego jego działania ukierunkowane są na to, by inspirować ludzi do odwagi, wytrwałości i wychodzenia poza własny lęk, do przekraczania własnych biegunów.

Reklama

Przypomnijmy, że Festiwal Podróżniczy „Czytając odkrywasz świat” w ramach Tygodnia Bibliotek 2026 odbywał się w żnińskiej bibliotece pod Patronatem Honorowym Starosty Żnińskiego Zbigniewa Jaszczuka i Burmistrza Żnina Łukasza Kwiatkowskiego. Organizacja przedsięwzięcia byłat możliwa dzięki wsparciu Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. dr. Witolda Bełzy w Bydgoszczy oraz Andrzeja Turzyńskiego ze Żnina, a także we współpracy z ARCHE Cukrownia Żnin, w której odbyło się zakończenie festiwalu.

Barbara Filipiak

Reklama

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/05/2026 09:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości