11 maja 2026 r. w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Żninie wystartował Festiwal Podróżniczy „Czytając odkrywasz świat” w ramach Tygodnia Bibliotek 2026.
Otwierając festiwal dyrektorka biblioteki Beata Czaczyk powiedziała, że potrwa on cały tydzień, dzięki czemu mieszkańcy powiatu żnińskiego i nie tylko będą mieć sposobność podróżowania po różnych krajach świata oraz poznawać ich historię, architekturę i zwyczaje mieszkańców.
W pierwszym dniu festiwalu podróżnicy wraz z Marceliną Szumer-Brysz wyruszyli do bajecznie kolorowej Turcji, w której prelegentka mieszkała trzy lata. Pani Marcelina jest dziennikarką, reporterką i autorką książek, w których opisuje turecką rzeczywistość. Przez cztery lata była korespondentką „Tygodnika Powszechnego” z Turcji, współpracowała
także z „Przekrojem” oraz z działem zagranicznym „Gazety Wyborczej. Swój czas dzieli między Polskę a Turcję, zaś jej reporterski debiut „Wróżąc z fusów: reportaże z Turcji” był nominowany do Kryształowej Karty Polskiego Reportażu, a także Nagrody Fundacji Identitas.
Marcelina Szumer-Brysz podczas spotkania w żnińskiej książnicy opowiedziała o swoich wrażeniach z pobytu w Turcji, w której mieszkała. - I dzisiaj Państwu opowiem, wydaje mi się, mniej o podróżowaniu, w takim sensie zwiedzaniu, czy odwiedzaniu jakichś ciekawych miejsc, bo to można zrobić w dzisiejszych czasach, tak jak to robi mój syn, który otwiera sobie Google Maps i tam po prostu wpisuje to, co chce zobaczyć i to ogląda. A ja postaram się opowiedzieć o takich rzeczach, których nie widać na pierwszy rzut oka czyli trochę więcej o tej tureckiej kulturze – usłyszano.
Jak zauważyła prelegentka, prawie 90% populacji to muzułmanie, ale są też mniejszości chrześcijańskie, prawosławne oraz przedstawiciele kościoła syryjskiego. – Są regiony, w których świątynie tych wszystkich wyznań ze sobą sąsiadują – powiedziała pani Marcelina, dodając, że kiedy podczas trzęsienia ziemi w 2023 roku w regionie Czerni Urfa zawaliły się niektóre świątynie, to inne wyznania udostępniały innym wyznawcom swoje.
Podczas spotkania dowiedziano się także, że w Turcji na poziom religijności oraz sposób ubierania się wpływa miejsce zamieszkania. - Ciekawostką jest też, że to są regiony, w których kobiety noszą chusty, ale mężczyźni też noszą nakrycia głowy – powiedziała prelegentka stwierdzając, że wysokie temperatury i upały powodują, że głowy są zakrywane przed słońcem, ale jest to także kulturowy element przyjemności. Podobnie jak turecka kuchnia, która słynie z rozkoszy podniebienia. - To, co mnie bardzo w Turcji zaskoczyło, to fakt, że głównym posiłkiem dnia, oczywiście jeśli ma się na to czas, jest śniadanie. To jest śniadanie, gdzie na stół wjeżdżają te tureckie śniadania z tysiącem małych miseczek. A to oliwki czarne, oliwki zielone, oliwki marynowane, faszerowane, samych oliwek jest bardzo dużo. Wędliny może nie są tak dobre jak nasze, ale też nie wędlinami ten kraj stoi, a innymi rzeczami, więc po prostu te śniadania potrafią być tak bogate i te półmiski tylko są donoszone i zabierane – usłyszano. Muzułmanie wieprzowiny nie jedzą, a pytani dlaczego, odpowiadają: - Bo tak i już, bo tak jest napisane. Godna podziwu wierność swojej religii. Według muzułmanów świnia to jest zwierzę nieczyste, ona jest wszystkożerna i dlatego to mięso może zawierać jakieś włosie czy pasożyty, więc go nie jedzą – powiedziała prelegentka.
Częściej niż kawa w Turcji spożywana jest herbata, którą Turcy piją w małych filiżankach w kształcie tulipanka. Pijąc zaś kawę po turecku nie można obejść się bez wróżenia z fusów. - Wypicie kawy po turecku z filiżaneczki to jest praktycznie gwarancja, że zaraz ktoś komuś będzie z tych fusów czytał. Czasem są to wyspecjalizowane wróżki w specjalnych kawiarniach. Tam są całe ulice z kawiarniami, w których jest serwowana tylko kawa. Na parterze jest serwowana kawa, a na pięterku przyjmuje wróżka, która z fusów po tej kawie odczytuje przyszłość – usłyszano.
Reporterka opowiedziała także o talizmanach, które mogą przynieść coś dobrego lub złego. Na każdym kroku można spotkać oko proroka znane w Turcji jako Nazar Boncuğu. Ten najpopularniejszy amulet ma chronić nie tylko przed "złym spojrzeniem", ale również zazdrością i negatywną energią. Usłyszano też o dżinach, które wymieniane są w Koranie. - Można powiedzieć, że dżiny są najbliżej naszych demonów, można tak powiedzieć. I są po prostu przeróżne dżiny. Są takie, które atakują tylko w parku i takie, które atakują tylko przy studniach, i takie, które atakują tylko kobiety w połogu, i takie, które atakują tylko młodych chłopców. Jest cała plejada tych wstrętnych potworów i też trzeba się przed nimi jakoś bronić. Turcy się bronią, ci którzy w nie wierzą oczywiście, bronią się między innymi nie wymawiając tego słowa, czyli dżin. Mówią o nich „trzyliterowy”, dlatego, że po turecku dżin to cin – usłyszano.
Podczas spotkania dowiedziano się także jak wyglądają tureckie śluby i pogrzeby. Śluby są wielkimi wydarzeniami towarzyskimi, na które zaprasza się tysiąc osób i więcej, ale bywa też, że wesela są mniejsze. - Wesela różnią się w zależności od regionu, czy w zależności od tego skąd pochodzą Państwo Młodzi – powiedziała prelegentka, dodając przy tym, że czasem bywają nawet dwa wesela, gdy młodzi mieszkają np. w Izmirze, a pochodzą z Sanliurfy. Kwestia prezentów to także ciekawostka dla Europejczyków, szczególnie gdy dawane są pieniądze. - U nas w Polsce pieniądze wkłada się do koperty, daje się tę kopertę i ma się z głowy, mając nadzieję, że nikt nie będzie potem na filmie przyglądał się, czy ona dawała różową kopertę, bo w tej różowej to było za mało. W Turcji para młoda staje jedno obok drugiego z takimi szarfami na szyi i goście podchodzą jeden po drugim i do tych szarf przypinają złote monety albo pieniądze. No i pół biedy, kiedy tylko przypinają. Gorzej, a bywa też tak, kiedy jest wodzirej, który mówi: „O proszę państwa, od rodziny takiej i takiej tyle i tyle złota, gratulujemy, brawo, brawo, spisali się, postarali się”. No i teraz wiadomo, mówimy cały czas o społeczeństwie, w którym nikt nie chce się poczuć gorszy, te więzi społeczne są bardzo ważne, to kto ile da jest bardzo ważne, więc to nie jest do końca tak, że zastaw się, a postaw się to tylko w Polsce – usłyszano.
Z kolei na pogrzeby w Turcji stroić się nie trzeba, nikt nie wbija się w czarny garnitur czy sukienki, bywa więc kolorowo. - Jeśli chodzi o trumny, to w Turcji nie ma trumny, to znaczy jest taki zielony pojemnik. On wygląda jak trumna i to jest trumna, ale ona służy tylko do przewiezienia ciała na cmentarz, ponieważ ciało chowa się owinięte w całun. Po śmierci ciało obmywają, jeśli to jest kobieta, to obmywają kobiety z rodziny, jest specjalne pomieszczenie, w którym się ciało obmywa, tam namaszcza różnymi olejami i zawija w całun. A jeśli mężczyzna, to męscy krewni się tym zajmują – powiedziała pani Marcelina.
Podczas spotkania dowiedziano się wielu ciekawostek z historii Turcji oraz życia jego mieszkańców. Była to niezwykła opowieść widziana oczami reporterki, która mieszkała w Turcji trzy lata, żywa wśród tureckiej społeczności i często to państwo odwiedza zbierając materiały do swoich książek.
Festiwal Podróżniczy „Czytając odkrywasz świat” w ramach Tygodnia Bibliotek 2026 odbywa się w żnińskiej bibliotece pod Patronatem Honorowym Starosty Żnińskiego Zbigniewa Jaszczuka i Burmistrza Żnina Łukasza Kwiatkowskiego. Organizacja przedsięwzięcia jest możliwa dzięki wsparciu Wojewódzkiej i miejskiej Biblioteki Publicznej im. dr. Witolda Bełzy w Bydgoszczy oraz Andrzeja Turzyńskiego ze Żnina.
W kolejnych dniach uczestnicy festiwalu odwiedzą Monaco (12 maja, godz. 17.00) i Hiszpanię (13 maja, godz. 17.00), a kulminacyjne spotkanie wieńczące festiwal i Tydzień Bibliotek 2026 w żnińskiej książnicy odbędzie się w ARCHE Cukrownia Żnin, która jest współorganizatorem spotkania 15 maja o godz. 17.00 z Markiem Kamińskim pt. „Ponownie na biegunach”.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze