Reklama

Atmosfera jak przed laty

Dziewczyny z „Nowej Ery” przygotowały nowe układ
        fot. Arkadiusz Majszak

Uczta dla teatromaniaków
     Atmosfera jak przed laty
     Cieszę się, że za sprawą dyrektora Żnińskiego Domu Kultury Zbigniewa Lewandowskiego kontynuowane jest w Żninie po dłuższej przerwie dzieło nieodżałowanego Jerzego Lacha, czyli festiwal teatrów ulicznych. W tym roku wystąpiło blisko 200 artystów.

     Nie przypadkiem przywołuję Jerzego Lacha, bo pamiętam jego teatr im. Alberta Tison i festiwale teatrów alternatywnych, które w Żninie organizował. Pamiętam tamte sztuki i koncerty. Szczególnie ten, który zagrali Świetliki. Po wyjeździe Jerzego Lacha organizacją festiwalu teatrów nie miał się kto zająć. A tegoroczny festiwal Młodzi na Bruku bardzo przypominał mi atmosferą imprezę zapoczątkowaną przez Lacha. Zabrakło tylko gwiazdy muzycznej z nurtu tzw. undergroundowego rocka. Ale to dopiero drugi festiwal i o koncertach można pomyśleć w przyszłości.

Grupa teatralna „To My Junior” z Rogoźna przedstawiła spektakl „Samotnie”
        fot. Arkadiusz Majszak

     Organizatorem II Ogólnopolskiego Festiwalu Teatrów Ulicznych Młodzi na Bruku był Żniński Dom Kultury. W piątek, sobotę i niedzielę młodzież brała udział w warsztatach z pantomimy, teatru ulicznego i żonglerki.
     Przedstawienia odbywały się w sobotę i niedzielę. Podczas uroczystego otwarcia festiwalu grała Żnińska Kapela Podwórkowa. Poza tym w sobotę bardzo nielicznej publiczności zaprezentowała się żnińska grupa taneczna Nowa Era oraz grupy taneczne Vataha i Smile. Szkoda też, że tak niewiele mieszkańców Żnina mogło zobaczyć etiudy teatru Cztery Żywioły z Chojnic, podczas których aktorzy chodzący na szczudłach byli przebrani za ptaki. Nie brakowało też mimów, marionetek i arlekinów. Spektakle przygotowane przez chojniczan były bardzo widowiskowe. Bardzo dobrze zaprezentowała się również grupa teatralna To My Junior z Rogoźna, która w spektaklu Samotnie obnażyła ludzkie wady, słabości. Sztuka pokazała również, że życie to radość i smutek, a samotność to najgorsza rzecz, która może spotkać człowieka. Młodzi artyści doskonale uchwycili momenty, że radujemy się, kiedy jesteśmy w grupie, a smucimy, kiedy nie ma przy nas żadnej bratniej duszy.

Reklama
Teatr „Maskon” ze Żnina w pokazie z ogniem
        fot. Arkadiusz Majszak

     Teatr Maskon ze Żnina zaprezentował spektakl Anielice i Vampy, natomiast teatr Cztery Żywioły z Chojnic na zakończenie pierwszego dnia festiwalu do wcześniej wykonanych etiud dołożył sztukę Wzlecieć, ulecieć, czyli rzecz opowiadającą o odwiecznym pragnieniu człowieka dorównania ptakom i unoszeniu się swobodnie w przestworzach. W sobotę nie zabrakło również prezentacji sztuki cyrkowej.

Dziewczyny z „Mamadoo” lubią ogniste wachlarze 
        fot. Arkadiusz Majszak

     W niedzielę muzy tragedii i śpiewu Melpomena, tańca Terpsychora i komedii Talia ściągnęły na żniński rynek szerszą rzeszę publiczności, z czego cieszyli się organizatorzy, a przede wszystkim aktorzy. Popisy artystów były gromko nagradzane brawami. Mieszkańcom grodu Śniadeckich zaprezentowały się grupy teatralne z Włocławka i Świdnika oraz grupa Maskon ze Żnina, która zaprezentowała show z ogniem. Dziewczyny z Nowej Ery przygotowały taneczne układy, a prezentacje cyrkowe grupa z Torunia. Doskonały spektakl komediowy przestawili aktorzy z Teatru na Bruku z Wrocławia. Wzorowany na filmach niemych z lat dwudziestych ubiegłego stulecia opowiadał historię fotografa, którego asystentem był goryl. Fotograf szukał odpowiednich postaci, którym mógłby wykonać zdjęcie. I znalazł je wśród żnińskiej publiczności: nastolatkę, mężczyznę i dziecko. W ten sposób niektórzy spośród niczego nie spodziewających się widzów stali się na chwilę aktorami. Otrzymali za to owacje od publiczności. A fotograf spotkał na swej drodze policjanta, który również zapragnął mieć zdjęcie. Goryl jednak wyciął amerykańskiemu glinie psikusa, i zamiast zdjęcia dostał po twarzy wodą i mąką. Publiczność doskonale bawiła się podczas zabawnego splotu wydarzeń, w który byli uwikłani główni bohaterowie.

Reklama
Teatr „Cztery Żywioły” z Chojnic zaprezentował widowiskowe etiudy
       fot. Arkadiusz Majszak W powarsztatowej sztuce „Noc Świętojańska” zagrałą młodzież ze Żnina i Świdnika
        fot. Arkadiusz Majszak

     Aktorzy z Teatru na Bruku podczas trwania festiwalu przygotowali młodzież z teatru Puk Puk ze Świdnika i teatru Maskon ze Żnina do wystawienia spektaklu Noc Świętojańska. Spektakl ilustrowany muzyką australijskiego zespołu Dead Can Dance opowiadał historię nocy świętojańskiej, która zakończyła się tragicznie. Młodzi aktorzy ze Żnina i Świdnika doskonale uchwycili emocje: radość, smutek, rozpacz, zazdrość o mężczyznę, która w konsekwencji doprowadziła do morderstwa. I nie przesadzę w stwierdzeniu, że to była tragedia przez duże T zważywszy, iż powarsztatowy spektakl przygotowano w dwa dni. Podobnego zdania była publiczność, która zgotowała młodym artystom owację. Zadowoleni z efektu warsztatów byli również aktorzy z Teatru na Bruku. W podziękowaniu dla publiczności wraz z młodzieżą występującą w sztuce wypuścili świecące balony, które nawiązując do tytułu spektaklu, miały symbolizować wianki.
     Na zakończenie dwudniowej uczty teatralnej zaprezentowały się dziewczęta z trójmiejskiej grupy Mamadoo. Artystki przygotowały bardzo widowiskowe układy taneczne z ogniem. Nie przerwały nawet, kiedy z nieba zaczęły spadać pierwsze krople deszczu. A pomarańczowy blask rozjaśniał zmrok zasłaniający powoli żniński rynek.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 906 (25/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości