Żnin, Bydgoszcz, K-PTS, kurs, kierowca, przewoźnik, autobus
Autobus nie pojechał, bo kierowcy zachorowali
Żninianka dojeżdżająca do pracy w Bydgoszczy autobusami K-PTS ma pretensje do przewoźnika. Autobus, którym rano jedzie do pracy, ma spóźnienia, a ostatnio w ogóle nie pojechał. Kobieta spóźnia się przez to do pracy. Okazało się, że K-PTS miał problemy kadrowe, bo kierowcy się rozchorowali, stąd odwołanie kursu. Jeśli pasażerka poniosła w związku z tym realne straty, może się domagać odszkodowania.
O interwencję poprosiła nas mieszkanka Żnina, która dojeżdża co dzień do pracy w Bydgoszczy. Korzysta z usług przewoźnika, którym jest Kujawsko-Pomorski Transport Samochodowy z siedzibą we Włocławku. Nasza rozmówczyni poprosiła, ażeby nie upubliczniać jej nazwiska w artykule, gdyż pomimo uwag do rzetelności przewoźnika, nadal pozostaje jego klientką. Nie ma możliwości przesiąść się do autobusów konkurencyjnego przewoźnika, gdyż godziny ich kursowania nie pasują jej do czasu, w którym ma obowiązek pełnić pracę.
- Codziennie o 7:00 rano jadę autobusem do Bydgoszczy. Jednak w grudniu ub.r. i w styczniu 2015 r. autobus ma opóźnienia w kursowaniu lub nie przyjeżdża wcale i pasażerowie są zmuszeni oczekiwać na następny, który jest o 7:15 z Mogilna do Bydgoszczy. W zeszłym tygodniu 2 razy miała miejsce taka sytuacja. 22 stycznia autobus podjechał na peron nr 1 o 6:45. Wsiadłam, kierowca wyszedł do dyżurki i po chwili wrócił z informacją, że za chwilę podjedzie inny autobus, bo on musi jechać gdzie indziej. Wysiadłam więc z dwoma innymi pasażerami w oczekiwaniu na podstawienie drugiego autobusu. O 7:01 dyżurny ruchu poinformował z głośnika, że autobus z przyczyn technicznych jest odwołany. O 7:15 podjechał autobus z Mogilna. Zimno w nim było okropnie, a kierowca jakiś niewydarzony. Sprawa żnińskiego PKS bulwersuje. Tabor jest popsuty do granic możliwości, szacunku dla pasażera nie ma żadnego, nie można liczyć na rzetelność tego przewoźnika. Ludzie czekają na przystankach, a autobusy jadą, jak chcą. Kilkakrotnie miała miejsce sytuacja, że mogileński autobus nie przyjechał w ogóle lub kursował tylko do Żnina. Wtedy trzeba oczekiwać na autobus przewoźnika bydgoskiego, który jest o 7:50. Kierowca autobusu z 7:00 to najwspanialszy kierowca, jakiego spotkałam, szkoda tylko człowieka, że ma tak beznadziejne szefostwo, które toczy nieustający spór z PKS Bydgoszcz, nie honoruje ich biletów miesięcznych, a na swoim podejściu do klienta tylko traci - powiedziała nasza rozmówczyni.
Zapytaliśmy naszą rozmówczynię, dlaczego nie korzysta z usług PKS Bydgoszcz, skoro jest niezadowolona z K-PTS. Odpowiedziała, że powodem jest konieczność dotarcia do pracy na 8:30. Kurs PKS Bydgoszcz jest zbyt późno, ażeby zdążyła na czas. Spóźnienia i odwoływanie kursów K-PTS powodują, że kobieta narażona jest na niezadowolenie swoich przełożonych w pracy.
Do uwag klientki odniósł się Błażej Gaczkowski, szef żnińskiej placówki terenowej K-PTS.
- W ostatni czwartek i piątek mieliśmy u nas trudną sytuację kadrową. Kilku naszych kierowców zachorowało i byli na zwolnieniach lekarskich. Nie mamy tak licznej kadry kierowców, byśmy mogli w razie choroby kilku z nich łatwo zastąpić. Stąd zaistniały te problemy, o których mówi wasza rozmówczyni. Nasze autobusy nie są w tak złym stanie, jak twierdzi ta pani. Mamy dokonywane przeglądy diagnostyczne co pół roku. Gdyby pojazdy tych przeglądów nie przechodziły, to nie byłyby dopuszczane do ruchu, a zawsze są. Co do kierowcy z autobusu mogileńskiego, nie mogę się wypowiadać, bo to nie mój pracownik. Niemniej ci sami kierowcy są różnie odbierani przez różnych pasażerów - powiedział Błażej Gaczkowski.
Kierownik żnińskiej placówki K-PTS wyjaśnił również, że w poprzednich latach były na szczeblu szefostwa poszczególnych przewoźników, jak K-PTS, PKS Bydgoszcz i PKS Gniezno, próby rozmów dotyczących wprowadzenia zasady wzajemnego respektowania biletów miesięcznych sprzedawanych przez tych przewoźników. Jednak rozmowy te nie zakończyły się sukcesem i do porozumienia nie doszło. Gdyby stało się ono faktem, to posiadacz np. biletu miesięcznego K-PTS ze Żnina do Bydgoszczy w razie potrzeby mógłby na tym samym bilecie pojechać na swojej trasie alternatywnie również autobusem PKS Bydgoszcz. Podobnie mogłoby być w kierunku np. Rogowa, gdzie kursują także autobusy PKS Gniezno. Na razie nic nie wskazuje na to, że kolejne rozmowy w tej sprawie będą przez firmy przewozowe prowadzone.
Powiatowy rzecznik interesów konsumenta w Żninie Izabela Gronet poinformowała, że pasażerowie, którzy w wyniku niezrealizowanego kursu ponoszą realne straty, np. dotykają ich potrącenia w wynagrodzeniu za pracę, mogą napisać skargę do przewoźnika. W tym przypadku skarga powinna być wysłana do K-PTS we Włocławku. Izabela Gronet podkreśliła, że tłumaczenie odwołania kursu z powodu zwolnień chorobowych pracowników nie jest żadnym tłumaczeniem. Sprzedając bilet przewoźnik podejmuje się zobowiązania wobec klienta. Jeśli ten poniósł w wyniku niezrealizowania usługi realne straty, to w skardze do przewoźnika może domagać się odszkodowania.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1198 (4/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze