Maciej Wysocki (z lewej) bezskutecznie pytał urzędników, ile kosztowała zamówiona strategia. Siedzący obok Grzegorz Smytry zwrócił z kolei uwagę na to, że skoro strategia już jest gotowa, to wtorkowe spotkanie nie miało sensu, bo trudno konsultować coś, co już jest gotowe. Jednak w toku dyskusji okazało się, że być może będą dodatkowe spotkania warsztatowe w celu opracowania takiej strategii, która spełni oczekiwania większości.
fot. Karol Gapiński
Żnin, strategia, spotkanie, konsultacje, projekt
Bitwa o Żnin wygrana przez Włocławek
Na wtorkowym spotkaniu konsultacyjnym w sprawie strategii gminy Żnin na najbliższe 7 lat pani wiceburmistrz nie chciała wyjawić, ile gmina zapłaci firmie z Włocławka za stworzenie dokumentu, który miał pokazywać, w jakim kierunku Żnin ma zmierzać. Zdaniem przybyłych na spotkanie, w rzeczywistości jest to strategia o niczym i każdy potrafiący kopiować i wklejać dokumenty posługując się Internetem i podstawowym oprogramowaniem komputera stworzyłby takie opracowanie za darmo.
Tylko kilkanaście osób pojawiło się we wtorkowe popołudnie w Urzędzie Miejskim w Żninie, gdzie wyznaczone zostało spotkanie konsultacyjne w sprawie projektu Strategii Gminy Żnin na lata 2013-2020. Żal z powodu tak niskiej frekwencji wyraził burmistrz Żnina Leszek Jakubowski. Strategię na zlecenie żnińskiego ratusza opracowywała firma Westmor Consulting z siedzibą we Włocławku. Przygotowany przez nią dokument został zamieszczony na stronie internetowej Urzędu Miejskiego w Żninie i przesłany zaproszonym na spotkanie konsultacyjne kierownikom jednostek organizacyjnych i przedsiębiorcom z terenu gminy oraz radnym Żnina.
Okazało się jednak, że przedstawiony dokument nie spełnił oczekiwania wielu gości, którzy odpowiedzieli na zaproszenie Urzędu. Dyrektor Żnińskiego Domu Kultury Tomasz Gronet bez ogródek powiedział, że przygotowany dokument jest o niczym, zawiera bowiem ogólne tezy, bez konkretnych kierunków, w których gmina powinna podążać. - Na wcześniejszym spotkaniu konsultacyjnym każdy z nas pytany był o to, jak widzi Żnin swoich marzeń, z oczywistym zastrzeżeniem, że na wszystko nie ma pieniędzy, ale pytano nas o wizję. I ja spodziewałem się szczegółowych kierunków, które by taki dokument wytyczał. Tymczasem, gdyby wstawić w tytuł tej strategii dowolne miasto na świecie, to ta strategia tak samo będzie adekwatna do tego miasta, jak jest do Żnina. To jest po prostu 20 stron o niczym - grzmiał Tomasz Gronet.
Jednocześnie dyrektor instytucji kultury nie zostawił suchej nitki na radnych Żnina. Dostali oni zaproszenia na to spotkanie, a przybyło ich tylko dwóch spośród 21. Dyrektor ŻDK pytał, czy to ma być przejaw zainteresowania fundamentalnymi sprawami dla Żnina. Jerzy Krynicki i Adam Kowalewski - radni, którzy pojawili się na spotkaniu, mogli tylko świecić oczami za swe koleżanki i kolegów. Dodajmy, że spotkanie zaczęło się o 15:30, specjalnie tak późno, aby aktywni zawodowo mieli większą szansę dotrzeć na salę obrad. To zresztą był jeden z zarzutów po pierwszym spotkaniu konsultacyjnym w styczniu, które wtedy wyznaczono w godzinach przedpołudniowych.
Agata Drzewiecka z firmy Westmor Consulting prosiła Tomasza Groneta, aby nie dawał się ponosić emocjom. Mówiła, że to nie jest bitwa o Grunwald, a strategia nie jest dokumentem zamkniętym i można do niego wnieść uzupełnienia. Co do ogólności tego dokumentu, odpowiadała ona, że takie były założenia, by nie był on zbyt obszerny i nadawał się tylko na półkę. Natomiast o szczegółach można dowiedzieć się z załącznika, który nie został opublikowany w Internecie, ale jest do wglądu w ratuszu.
Tego Tomasz Gronet nie mógł zrozumieć. - Co do emocji, to nie ukrywam ich wtedy, gdy sprawa dotyczy czegoś najistotniejszego, fundamentalnego. Nie mówię tego jako dyrektor instytucji kultury, lecz jako mieszkaniec tego miasta i nie wstydzę się powiedzieć, że jestem lokalnym patriotą. Dlatego o Żnin mogę się bić jak o Grunwald, bo ze Żninem wiążę swoją przyszłość i przyszłość swoich dzieci. Zapewne tak, jak wszyscy, którzy tu przyszliśmy - mówił Tomasz Gronet. Dyrektor ŻDK, a także inni uczestnicy spotkania dziwili się, że jakiś załącznik utajniono, skoro ma on być istotny dla określenia wartości całego dokumentu.
Z kolei wicestarosta powiatu żnińskiego Robert Luchowski również krytykując ogólnikowość strategii wytknął ponadto, że jest ona przygotowana w oderwaniu od strategii powiatu i nie uwzględnia otoczenia innych gmin.
Ryszard Ulatowski, naczelnik referatu rozwoju, promocji i spraw społecznych w Urzędzie Miejskim w Żninie przyznał, że niezamieszczenie załącznika w postaci diagnozy dla gminy Żnin, który jest elementem strategii, było błędem. - Nigdy jednak go nie utajnialiśmy i jeśli taka jest wola, to jutro jeszcze może być wprowadzony ten załącznik za zgodą burmistrza do Internetu. Poza tym chcę zwrócić uwagę, że ta strategia inaczej będzie widziana po opracowaniu nowego Wieloletniego Planu Inwestycyjnego dla gminy, bo tam dopiero znajdziemy szczegóły, których w przedstawionej strategii państwu brakuje - odpowiadał Ryszard Ulatowski. Dodatkowo naczelnik tłumaczył, że metodologia przygotowania strategii przewidywała rozesłanie ankiet wśród mieszkańców i to na takim materiale później pracowała firma strategię pisząca.
Ogólnikowość strategii Żnina i brak konkretnych kierunków rozwoju skrytykował również przedsiębiorca Maciej Wysocki. - Chciałbym przy tej okazji wiedzieć, ile państwo, jako zleceniodawcy, zapłaciliście. Czy było to 20.000 zł? Może 30.000 zł? - dopytywał się kilka razy Maciej Wysocki. Na spotkaniu w tym czasie nie był już obecny włodarz gminy, ale na sali cały czas pozostawała jego zastępczyni Aleksandra Nowakowska. Oznajmiła ona, że koszt opracowanej strategii będzie podany do wiadomości publicznej później, po zakończeniu całego opracowania.
Zebrani wskazywali, że strategia nie może opierać się na jednym czynniku warunkującym kierunek rozwoju. Chodziło tutaj o budowę trasy S-5. Jeśli cała strategia opiera się na tym, że taka trasa powstanie, a ona w końcu nie powstanie, to taka strategia nie ma sensu.
Przedsiębiorca Paweł Sikora wskazywał, że szczegółowość zapisów jest istotna, bo jeśli w strategii mamy jako gmina zapis o stworzeniu warunków dla rozwoju sportowo-kulturalnego, to będziemy czekali aż w programach unijnych pojawią się środki na salę widowiskowo-sportową i zgromadzonych przez siebie pieniędzy nie wydamy na basen, bo akurat na basen programy dofinansowania zdążą się pojawić, chyba że po prostu ten basen też się znajdzie w strategii. Chodzi o to, żeby inwestować w to, co zaplanujemy, to co jest nam potrzebne i czego ciężar utrzymania jesteśmy w stanie ponieść w przyszłości. Dla przykładu Paweł Sikora porównał to z wyposażaniem mieszkania: jeśli mamy już w nim lodówkę, a potrzebujemy pralki, to nie kupujemy drugiej lodówki tylko dlatego, że jest na nią w sklepie duży upust cenowy, tylko gromadzimy dalsze fundusze na potrzebną pralkę.
Zapytaliśmy również Ryszarda Ulatowskiego, czy takiej strategii zamiast firmy z zewnątrz nie mógł opracować wydział rozwoju, promocji i spraw obywatelskich w ratuszu. Naczelnik tego wydziału wytłumaczył, że chodziło właśnie o spojrzenie na gminę z zewnątrz i sformułowanie z tej perspektywy jej mocnych i słabych stron, a nie o napisanie kolejnego wewnętrznego dokumentu.
Inny przykład konieczności uszczegółowienia zapisów w strategii podał Maciej Wysocki. Nie wystarczy według niego napisać, że Żnin jest gminą o walorach turystycznych. Trzeba to sformułować tak, że walory turystyczne gminy skupiają się wokół starego miasta, dwóch jezior i podżnińskiej Wenecji. Wówczas będzie wiadomo, że w tym rejonie inwestować można np. w bary czy hotele, ale nie w hodowle norek, jak ostatnio w Wenecji. Ogólne zapisy w strategii powodują to, że w rzeczywistości nie ma spójnego, perspektywicznego planu. Burmistrz ma pełną dowolność w działaniu, bo ogólna strategia pozornie niczego nie wyklucza, a w praktyce wyklucza cokolwiek. Zdaniem uczestników spotkania, trzeba określić dokładnie, gdzie Żnin jest teraz i jak ma wyglądać za 10, a następnie za kilkadziesiąt lat oraz określić zadania, których wykonanie pozwoli dojść do wyznaczonego celu.
Uczestnicy wtorkowego spotkania postulowali, żeby przeprowadzić jeszcze warsztaty z grupami docelowymi, przede wszystkim z przedsiębiorcami i poprawić treść strategii. Ich zdaniem, podejmowanie jej na najbliższej sesji w takiej formie, jaka została przygotowana, będzie ze szkodą dla gminy. Zresztą Paweł Sikora zwrócił uwagę, że jeszcze w styczniu, gdy było pierwsze spotkanie z przedsiębiorcami, wnioski były takie, aby pracować w panelach dyskusyjnych z grupami mieszkańców, których zadaniem będzie wypracowanie wniosków do strategii.
Zastępca burmistrza Aleksandra Nowakowska powiedziała, że według Leszka Jakubowskiego nad strategią trzeba jeszcze popracować.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1113 (24/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze