Reklama

Bo bateria była luźna

Zmiana druków reklamacyjnych
    Bo bateria była luźna
    Niewłaściwy druk zgłoszenia reklamacyjnego, w którym brakuje choć jednej informacji, może spowodować nieporozumienia, które skutkują konfliktem pomiędzy klientem a oferującym usługi. 

    Dwa lata temu Arkadiusz Fertykowski kupił w salonie Orange przy ulicy Śniadeckich w Żninie telefon komórkowy. Telefon działał bez zarzutu. Zadowolony z zakupu mężczyzna nie narzekał aż do 3 listopada 2006 r., kiedy telefon przestał funkcjonować. Komórka w ogóle się nie włączała. Nie odczytywała karty SIM.
    - Udałem się do punktu na Śniadeckich, w którym kupiłem ten telefon. Pani, która obsługuje klientów, przyjęła ten telefon do naprawy do serwisu. Dała potwierdzenie, że przyjmuje telefon do naprawy. Nie spisała jednak numeru baterii, która znajdowała się wówczas w telefonie. W rubryce wyposażenie dodatkowe wpisała jedynie "bateria i klapka" - wspomina Arkadiusz Fertykowski.
    Po dwóch tygodniach mężczyzna odebrał telefon. Czytał kartę SIM. Włączał się i wyłączał. Był naprawiony.  
Jednak po trzech miesiącach znowu zaczął szwankować. W tej sytuacji poirytowany Arkadiusz Fertykowski 15 lutego tego roku postanowił kupić nowy telefon w punkcie Telekomunikacji Polskiej przy placu Wolności w Żninie. Przy okazji w tym samym punkcie złożył do reklamacji telefon, który kilka miesięcy wcześniej odbierał jako naprawiony z salonu Orange. Przyjmująca telefon pracownica telepunktu w zgłoszeniu reklamacji wpisała numer baterii. Ze zgłoszenia reklamacji wynika, że telefon nie logował się i nie widział karty SIM oraz że bateria była luźna.
    - Ten telefon od naprawy uległ ponownemu uszkodzeniu. Ja tego telefonu w ogóle nie rozbierałem. Po oddaniu go do reklamacji w telepunkcie na placu Wolności okazało się, że bateria w tym telefonie lata jak ziarno. Ta pani, która odbierała ten telefon w telepunkcie powiedziała mi, że ta bateria jest podmieniona i jest luźna. Podczas pierwszej reklamacji ta pani nic nie napisała, że ta bateria jest luźna. Po złożeniu telefonu do reklamacji na placu Wolności, poszedłem o tym fakcie powiedzieć do salonu na ulicy Śniadeckich i wyproszono mnie stamtąd. Pani z tego punktu dzwoniła do szefa i powiedziała, żebym wyszedł. Zarzuciła mi, że podmieniłem w telefonie baterię. A przecież ten telefon bez spisania numeru baterii poszedł do naprawy. Ta bateria równie dobrze mogła być zamieniona w serwisie, w którym ten telefon był naprawiany. Teraz w punkcie na Śniadeckich twierdzą, że jestem oszustem, bo podmieniłem baterię. Wykorzystali to, że nie spisali numeru baterii. A przecież to jest ich obowiązek. Jak powiedziałem tej pani w salonie "Orange", że idę do "Pałuk" to się rozpłakała. Ta pani nie powinna się dziwić, że skoro telefon przestał mi działać po 3 miesiącach od czasu naprawy, poszedłem jej tylko o tym powiedzieć - mówi Arkadiusz Fertykowski.
    Pracownice salonu Orange twierdzą, że Arkadiusz Fertykowski zaczął na nie krzyczeć. Dodają, że jeśli po odbiorze telefonu z serwisu naprawczego nastąpi awaria, to zgłasza się ją w ciągu 14 dni, a nie 3 miesięcy. Pracownice podkreślają, że klient nie dał sobie nic wyjaśnić, tylko krzyczał.
    - On przyszedł do nas z pretensjami, że bateria jest luźna. Chciałyśmy to wytłumaczyć, ale tak krzyczał, że to obłęd. Mówił, że tutaj są oszuści. Nikt tutaj mu nie powiedział, że jest oszustem. Nie przyszedł porozmawiać jak człowiek, tylko z krzykiem. Straszył, że mnie tak urządzi, że nikt mnie do pracy nie przyjmie, że ma znajomości, bo jest byłym policjantem, że pójdzie do "Pałuk". Odkąd tu pracuję nie spisywano numeru baterii. Od jakiegoś czasu dopiero baterie są spisywane. Zmienił się druczek zgłoszenia reklamacji, dlatego baterie są spisywane i żeby uniknąć sytuacji takich jak ta - mówi pracownica, która przyjmowała w listopadzie telefon do reklamacji.
    Powiatowy rzecznik konsumentów Izabela Gronet powiedziała, że przygotowanie druków reklamacyjnych w trybie gwarancyjnym należy do operatora sieci, który określa elementy, jakie powinny zostać zawarte. Wpisanie numeru baterii może być kwestią dowodową dla stron, gdyby okazało się, że w serwisie podczas naprawy podmieniono baterię. Pani rzecznik zauważyła, iż w celu uniknięcia nieporozumień Orange sam się zorientował, by na zgłoszeniu reklamacyjnym wpisywać również numer baterii.
Arkadiusz Majszak
25 marca 2007 r.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości