Reklama

Bogata biografia i doskonała pamięć

Leonard Jezierski podczas urodzinowej wizyty przedstawicieli janowieckiego ratusza Macieja Sobczaka i Zofii Naliwajskiej

    fot. Sylwia Wysocka

Leonard Jezierski, jubilat, Janowiec
     Bogata biografia i doskonała pamięć
     Jubilat przez kilka godzin opowiadał o swoim losie, sukcesach zawodowych, przymusowej pracy, rodzinie, o ukochanej żonie i poświęceniu względem państwa i oddaniu zakładom, w których pracował. Szanował ludzi, kierował się uczciwością i lojalnością. Swój żywot rozpoczął w Janowcu i jak zapewnia tu spocznie na miejscowym cmentarzu.

     Leonard Jezierski z Janowca skończył 101 lat. Mimo że los i kariera zawodowa sprawiły, że swe życie prowadził w różnych częściach naszego kraju, to od kilku lat znów jest mieszkańcem Janowca. Od dziecka związany był z harcerstwem. W 1935 r. został instruktorem w stopniu podharcmistrza. W 1928 r. brał udział
w I Krajowym Zlocie ZHP w Poznaniu.
     W Janowcu mieszkał do 7. roku życia, tu uczęszczał do I klasy - wtedy w III klasie był janowiecki błogosławiony Marian Skrzypczak. W wieku 7 lat przeprowadził się wraz z rodziną do Gniezna na Winiary. Dalej był Kobylin koło Krotoszyna, Podzamcze obok Kępna. Pan Leonard chodził do Szkoły Podstawowej w Podzamczu, a do gimnazjum w Kępnie. Kiedy był w III klasie, jego rodzina przeprowadziła się do Gołańczy. Z uwagi na niezgodność gimnazjalnych profili naukę kontynuował po zdaniu egzaminów w Seminarium Nauczycielskim w Wągrowcu. Ojciec Jubilata pracował na kolei, stąd te częste zmiany zamieszkania, które spowodowane były decyzjami służbowymi.
     Po ukończeniu szkoły Leonard Jezierski podjął pracę na kolei, jednak ta przygoda nie trwała długo. W 1927 r. został skierowany do pracy w szkole na Wołyniu, w pasie wzmorzonej czujności. Przez rok pracował w szkole w Zakotach, pod samą granicą, dojazd tam był znacznie utrudniony. Po roku został przeniesiony do Majówki, gdzie była już stacja kolejowa. Tam w nocy 1939 roku zbudził go hałas samolotów, wkroczyła Armia Radziecka. Po wielu przesiadkach przez Lwów i Przemyśl 3 maja 1940 r. trafił do Skawiny, do domu swej siostry, u której byli też rodzice. Kolejne dwa lata spędził w obozie pracy przymusowej, z którego z uwagi na stan zdrowia został zwolniony.
     Jako pierwszy z całej rodziny w 1945 r. powrócił do Janowca. Przybył sprawdzić, czy mają do czego wracać, czy jest jeszcze ich dom. Jak się okazało, dom zastał rozkradziony. Powybijane szyby w oknach, mieszkanie splądrowane, pozostała jedynie stara szafa.
     Dalsze losy pana Leonarda toczyły się w Koszalinie, tam pracował w delegaturze PCK, skąd został oddelegowany do delegatury Monopolu Spirytusowego. Dalej skierowany został do Zakładów Monopolowych w Starogardzie Gdańskim. Zakład ten wspomina jako jednostkę trzymającą wysoką dyscyplinę. Po 10 latach przeniósł się do Janikowa, gdzie budowano Janikowskie Zakłady Sodowe. - Byłem świadkiem tego, jak ta fabryka wyrastała z ziemi, tam przepracowałem 24 lata do czasu, kiedy przeszedłem na emeryturę - wspomina pan Leonard, który piastował stanowisko kierownika działu.
     Ukończył studia ekonomiczne w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Sopocie. Zawarł związek małżeński z panią Jadwigą, która ukończyła studia prawnicze, a pracowała w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy.
     Do 2005 roku pan Leonard mieszkał w Janikowie, na brak opieki nie mógł się tam skarżyć - odwiedzali go księża, sąsiedzi, otaczały go uczynne i troskliwe osoby. Choroba skłoniła go do przyjęcia propozycji chrześniaka Kazimierza i jego rodziny i od ośmiu lat mieszka wraz z nimi w Janowcu.
     Swój wiek - jak zapewnia - zawdzięcza abstynencji od tytoniu i alkoholu. Wiele czasu poświęcał na marsze i spacery. Jeszcze przed rokiem spacerował, pokonywał trasy na swojej ulicy, tego lata z uwagi na stan zdrowia spacerował wokół domu.
     Nadal interesuje go polityka, mając 18 lat brał udział w swym pierwszym wiecu wyborczym. Raz w tygodniu otrzymuje Gazetę Wyborczą, czyta Przewodnik Katolicki i inne publikacje religijne, które otrzymuje od zakonników, utrzymuje kontakt z franciszkanami i werbistami. Interesują go programy publicystyczne, Teleexpress ogląda od początku jego nadawania od czerwca 1986 r. Ma własne zdanie na temat obecnych posłów i sytuacji w rządzie.
     Jubilat cieszy się doskonałą pamięcią, choć narzeka na nią, kiedy nie może przypomnieć sobie imienia kolegi sprzed 1939 roku.
     Z okazji 101. urodzin w jego miejscu zamieszkania ksiądz proboszcz Andrzej Szczepaniak odprawił mszę świętą, później z bukietem i życzeniami odwiedzili go burmistrz Maciej Sobczak i zastępca kierownika USC Zofia Naliwajska, gości podjął kawą i ciastem.
     Z okazji 101. urodzin redakcja Pałuk życzy Jubilatowi wielu kolejnych lat w tak doskonałej formie.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1134 (45/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości