Reklama

Bomba z opóźnionym zapłonem

ZUM zapłacił odszkodowanie dyrektorowi
     Bomba z opóźnionym zapłonem
     Zwolniony pod koniec stycznia dyrektor Zakładu Usług Miejskich w Barcinie wywalczył od zakładu pracy prawie 18.000 zł przed Sądem Pracy, która to suma została wypłacona przez likwidatora ZUM-u, Marię Kleszczewską 3 dni po wyroku.

     Burmistrz miasta nawet nie wiedział o sprawie przed Sądem Pracy, którą założył zwolniony przez niego dyrektor. Teraz ma o to pretensje zarówno do p.o  dyrtektora ZUM-u, do likwidatorki tej jednostki organizacyjnej, jak i do Sądu Pracy, którzy nie powiadomili o procesie Urzędu Miejskiego w Barcinie. Była burmistrz chce teraz, jako podatnik zwrotu 18.000 zł z prywatnej kieszeni Michała Pęziaka, który jej zdaniem spowodował odpływ tych pieniędzy z gminnej kasy pochopnym zwolnieniem dyrektora.
      Michał Pęziak, burmistrz Barcina zwolnił zimą ubiegłego roku ze stanowiska dyrektora zakładu Usług Miejskich w Barcinie, Romana Wcisłę. Ten 1 lutego złożył pozew w Sądzie Pracy w Szubinie przeciwko burmistrzowi. Pozew został oddalony, ale w kwietniu Roman Wcisło pozwał z kolei swój były zakład pracy, który był jednostką organizacyjną gminy. Tego pozwu sąd już nie odrzucił i wraz z pierwszym pozwem przeciwko burmistrzowi, przesłał go do Zakładu Usług Miejskich. Ratusz w Barcinie zaś, mimo że w pierwszym piśmie stroną był sam burmistrz, a w drugim jednostka organizacyjna, nad którą nadzór trzyma włodarz miasta.
      W maju Rada Miejska zdecydowała o likwidacji ZUM-u. Po zwolnieniu Romana Wcisły p.o. dyrektorem był Jerzy Loks. Po decyzji o likwidacji zakładu likwidatorem Michał Pęziak mianował Marię Kleszczewską, dotychczasową księgową w zakładzie. 7 lipca zapadł wyrok Sądu Pracy o wypłaceniu prawie 18.000 zł zwolnionemu w styczniu dyrektorowi. Trzy dni później Maria Kleszczewska wpłaciła zasądzona kwotę na rzecz Romana Wcisły. Urząd Miejski wciąż o niczym nie wiedział.
      Wreszcie wczoraj (1 października) w sądzie w Szubinie odbywało się kolejne posiedzenie w sprawie Urząd Miejski kontra była burmistrz Barcina Ewa Stankiewicz. Był na niej obecny radca prawny ratusza, Michał Rościszewski. W oczekiwaniu na posiedzenie sądu Ewa Stankiewicz zbulwersowana powiedziała radcy, że zwalniając Romana Wcisłę obecny burmistrz spowodował straty gminnej kasy na prawie 18.000 zł. O wyroku korzystnym dla Romana Wcisły, jak później nam sama powiedziała, Ewa Stankiewicz dowiedziała się podczas przypadkowej rozmowy z byłym dyrektorem ZUM-u. Ewa Stankiewicz powiedziała nam, że teraz napisze jako podatnik wezwanie do burmistrza Michała Pęziaka, aby kwotę odszkodowania dla Romana Wcisły, którą ZUM finansowany w 100% z budżetu gminy zapłacił zwolnionemu dyrektorowi, oddał teraz gminie Michał Pęziak, bo to on, a nie gmina zwalniał zimą Romana Wcisłę.
      W ten sposób dopiero wczoraj po 15:00, kiedy z sądu wrócił Michał Rościszewski, burmistrz się dowiedział, że już w lipcu ZUM wypłacił pieniądze zasądzone w procesie, o którym włodarz gminy nawet nie wiedział, że się toczył.
      - Kiedy o tym usłyszałem, szlag mnie trafił. Pan Michał Rościszewski powiedział, że nie miał wiedzy o tym procesie. Podobnie pani skarbnik Elżbieta Łuczak powiedziała, że żadnych 18.000 na konto pana Romana Wcisły z ratuszowej kasy nie wypłacono. Również pan Jerzy Loks powiadomił mnie, że w zasadzie o sprawie nie wiedział. Maria Kleszczewska przyznała się, że wyrok korzystny dla Romana Wcisły zapadł i pieniądze ZUM wypłacił. Wezwałem panią Marię Kleszczewską dzisiaj rano z dokumentami procesowymi. Nie przyniosła jednak ich kompletu. Będzie musiała to uzupełnić jeszcze dzisiaj. Oczekuję też od pani Marii Kleszczewskiej jasnej odpowiedzi, dlaczego nie poinformowała mnie o sprawie Roman wcisło kontra ZUM przed Sądem Pracy i o niekorzystnym wyroku. Musi też wyjaśnić, dlaczego nie zwróciła się o wsparcie do naszego radcy prawnego,  w którego obowiązkach leży też reprezentowanie interesów jednostek organizacyjnych gminy, a nie jedynie Urzędu Miejskiego. Pana Michała Rościszewskiego poproszę jutro, gdy będzie w pracy o zbadanie naszych możliwoś i wydanie opinii na piśmie, czy coś się jeszcze w tej sprawie da cofnąć, bo przecież wyrok na korzyść Romana Wcisły dawno się już uprawomocnił i my nie mieliśmy możliwości apelować od tego wyroku. Mam też pretensje do sądu, że pomimo, iż pierwszy pozew pana Romana Wcisły był skierowany przeciwko mnie, to nic do Urzędu Miejskiego w tej sprawie nie wpłyneło. Zresztą dzisiaj jeszcze sprawdzaliśmy rejestr korespodencji i potwierdziliśmy, że żadne pismo z sądu nie wpłyneło w tej sprawie. Uważam, że cała ta sytuacja z nie poinformowaniem mnie o sprawie, która się toczy, to był jakiś spisek, który mił zadziałać jak bomba z opóźnionym zapłonem w momencie, gdybym ubiegał się o reelekcję. Ta bomba jednak wybuchła zdaje się o 2 lata za wcześnie. A przypomnę, że pani Marii Kleszczewskiej niedługo już w likwidowanym ZUM-ie w ogóle nie będzie, więc gdyby to wypłynęło później, to mielibyśmy jeszcze mniejsze szanse, żeby to naprawić, aniżeli te, które mamy teraz - mówi burmistrz.
      Maria Kleszczewska przyznała się burmistrzowi - co nam przekazał - iż teraz widzi, że popełniła błąd. Zapytaliśmy pana burmistrza, dlaczego z własnej inicjatywy nie zainteresował się odpowiednio wcześnie, czy Roman Wcisło nie złozył aby pozwu do Sądu Pracy? Przecież z doświadczenia powinien wiedzieć, że niemal każdy zwolniony pracownik zwraca się do sądu? Burmistrz odpowiedział, że słyszał wprawdzie plotki o tym, że Roman Wcisło odgrażał się w ZUM-ie, że złoży pozew, ale ponieważ nie wpłynęło żadne pismo do ratusza, to uznał, że były dyrektor sobie odpuścił.
      Michał Pęziak nie wyklucza wyciągnięcia konsekwencji wobec Jerzego Loksa i Marii Kleszczewskiej.

Karol Gapiński, 2 X 2008

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości