Społeczna akcja rodziców: Dajcie naszym dzieciom szanse
Brak miejsc w przedszkolach - sześciolatki do szkoły
Sześciolatki z Szubina pójdą do szkół podstawowych. To pomysł gminy na zwiększenie miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci młodszych.
Rodzice przysłuchują się obradom komisji fot. Arkadiusz Majszak O braku miejsc w szubińskich przedszkolach pisaliśmy obszernie przed tygodniem. Według wstępnych założeń w roku szkolnym 2009/2010 w szubińskich przedszkolach może zabraknąć od 50 do 60 miejsc. Nabór do przedszkoli rozpoczął się 2 marca i potrwa do 30 kwietnia. Rodzice ustawiali się w kolejce już 1 marca przed południem i stali cały dzień i całą noc, by zapisać pociechę do przedszkola. A i tak nie mają pewności, czy ich dziecko dostanie się do placówki.
6 marca problemem braku miejsc w przedszkolach zajęła się komisja oświaty, kultury, sportu, zdrowia i opieki społecznej. W spotkaniu wzięli udział również dyrektorzy przedszkoli, szkół podstawowych oraz wiceburmistrz Mariusz Piotrkowski, dyrektor Miejskiego Zespołu Oświaty, Sportu i Rekreacji Marek Nowicki i blisko 20 rodziców.
Irena Mastalerz, dyrektor Przedszkola nr 2 w Szubinie przedstawiła podczas spotkania dane statystyczne placówki, którą prowadzi.
- W naszym przedszkolu jest 180 miejsc, w tym dwa oddziały żłobkowe. W żłobku jest 30 miejsc, a w przedszkolu 150 - 6 grup po 25 dzieci. Na dzień dzisiejszy [6 marca - przyp. am] mamy 259 wniosków. To jest o około 80 wniosków za dużo - wyjaśniła pani dyrektor.
Wiceburmistrz Mariusz Piotrkowski otrzymał od rodziców petycję z apelem, by wszystkie dzieci miały szansę uczęszczania do przedszkola W Przedszkolu nr 2 do grupy dzieci rocznych złożono 15 wniosków (na 10 miejsc), do grupy dzieci dwuletnich - 39 wniosków (20 miejsc), do grupy trzylatków - 49 wniosków (25 miejsc), do grupy czterolatków - 47 wniosków (25 miejsc), do grupy pięciolatków - 54 wnioski (50 miejsc) i do grupy sześciolatków - 50 wniosków (50 miejsc). Irena Mastalerz podkreśliła, że do przedszkola nie wpłynęło jeszcze 25 wniosków od rodziców, których dzieci aktualnie są w grupie pięciolatków. Poza tym pozostaje jeszcze grupa 26 dzieci pięcioletnich, które rodzice będą mogli posłać w nowym roku szkolnym do przedszkola, ale nie muszą. Rodzice dzieci pięcioletnich nie mają obowiązku posyłać pociech do przedszkola, ale jeśli złożą wniosek, to placówka musi takie dzieci przyjąć.
Irena Mastalerz ocenia, że ostatecznie do przedszkola może wpłynąć około 300 wniosków.
Maria Nowak, dyrektor Przedszkola nr 3 w Szubinie poinformowała, że do 6 marca wpłynęły 132 wnioski do grup żywieniowych trzy-, cztero-, pięcio- i sześciolatków.
- Z tej ilości ja mogę przyjąć 95 dzieci w grupach żywieniowych i dwie zerówki - wyjaśniła pani dyrektor.
Marek Nowicki, dyrektor Miejskiego Zespołu Oświaty, Sportu i Rekreacji podkreślił, że w szubińskich przedszkolach brakuje około 100 miejsc. Dodał, że były osoby, które chciały uruchomić przedszkole niepubliczne, lecz warunki, jakie musiały spełnić (m.in. te, których żąda Sanepid) zniechęciły je do tego. Marek Nowicki dodał, że w tej sytuacji nie ma innego wyjścia, jak przeniesienie sześciolatków do dwóch szubińskich szkół podstawowych. 50 dzieci sześcioletnich przeszłoby do Szkoły Podstawowej nr 1, natomiast drugie 50 dzieci do Szkoły Podstawowej nr 2.
- Wyprowadzanie dzieci sześcioletnich z przedszkoli stało się nagminne. To nie jest tylko problem Szubina. To problem ogólnopolski. Bydgoszcz również się do tego przygotowuje, że dzieci sześcioletnie pójdą do szkół - dodał Marek Nowicki.
Mariusz Piotrkowski, wiceburmistrz Szubina również opowiedział się za tym pomysłem: - Miejsc w przedszkolach jest za mało. Niepublicznego przedszkola też nie będzie. Trzeba zrobić miejsce w przedszkolach przez wyprowadzenie dzieci najstarszych w inne miejsce. Tym miejscem wydaje się szkoła podstawowa. Myślę, że w tych szkołach podstawowych nie będzie się działa dzieciom żadna krzywda - podkreślił wiceburmistrz.
Dyrektorzy szkół zapewnili, że mają możliwość pomieścić dzieci sześcioletnie w prowadzonych placówkach.
Maciej Leciejewski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 przyznał, że ma możliwość adaptacji dwóch pomieszczeń dla potrzeb dzieci sześcioletnich.
Gabriela Rojek, dyrektor Zespołu Szkół, na który składa się Szkoła Podstawowa i Gimnazjum nr 2, również ma pomieszczenie, które można dostosować do potrzeb zabawowych. Nie ukrywa, że na adaptację pomieszczeń będzie potrzebowała wsparcia gminy. - Na tę chwilę dwa oddziały zerówkowe mogłyby przejść do Szkoły Podstawowej nr 2. Krzywda by się tym dzieciom na pewno nie działa - zapewniła.
Mariusz Piotrkowski powiedział, że kosztem innych inwestycji gmina przygotuje w obu szkołach sale dla dzieci sześcioletnich. Irena Mastalerz zwróciła uwagę, że trzeba zastanowić się nad grupą sześciolatków, które przebywają w przedszkolu więcej niż 5 godzin i spożywają w nim posiłki.
Marek Nowicki przyznał, że w Szkole Podstawowej nr 2 nie będzie problemu z grupą dzieci 10-godzinnych, ponieważ w placówce jest stołówka. W Szkole Podstawowej nr 1 problem również jest do rozwiązania. Posiłki można dowozić na zasadzie cateringu lub z SP 2.
Biorący udział w posiedzeniu komisji rodzice złożyli na ręce wiceburmistrza petycję, w której czytamy: W trosce o dobro naszych dzieci, wierząc w dobrą wolę wszystkich zaangażowanych zwracamy się do państwa o zapewnienie dostępu do opieki przedszkolnej dzieciom, których rodzice i opiekunowie są tym zainteresowani. Świadomi jesteśmy, że jedynym wyjściem z obecnej sytuacji jest niezwłoczne stworzenie nowych grup żłobkowych i przedszkolnych, zwłaszcza dla dwu- i trzylatków oraz powiększenie grup dzieci starszych. Ponadto w kolejnym roku automatycznie należy zwiększyć ilość grup dzieci starszych, aby dzieci przyjęte w tym roku do nowo powstałych grup mogły kontynuować proces wychowawczy w kolejnych latach. Mobilizacja dużej grupy mieszkańców naszej gminy, wspaniała atmosfera społecznej akcji, zaangażowanie i wiara w idee samorządności nie może zostać zmarnowana. Dajcie naszym dzieciom szanse na rozpoczęcie edukacji jak najwcześniej.
Rodzice zwrócili również uwagę, że przedszkola nie patrzą na to, czy oboje rodzice dzieci pracują. Jeśli jeden z rodziców nie pracuje, to takie dziecko powinno być przyjmowane w ostatniej kolejności. Irena Mastalerz podkreśliła, że z uczciwością rodziców bywa różnie. Zdarza się, że któryś z rodziców w czasie trwania roku szkolnego traci pracę lub z niej rezygnuje, a nie zgłasza tego w przedszkolu, by zwolnić miejsce dla innego dziecka.
Mariusz Piotrkowski poinformował, że do żłobka zostanie przyjętych o 6 dzieci więcej. Wyjaśnił poza tym, że prowadzenie żłobka nie jest zadaniem gminy i to, że on funkcjonuje przy Przedszkolu nr 2 jest dobrą wolą szubińskiego samorządu.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 891 (10/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze