Edmund Śliwiński - bohater ucieczki z hitlerowskiego posterunku w Żninie w czasie okupacji | Historia, bohaterowie, okupacja

W 1943 r. Edmund Śliwiński po aresztowaniu go przez hitlerowską żandarmerię, w czasie wstępnego przesłuchania na posterunku w centrum Żnina, trzepnął żandarma krzesłem w głowę i zdołał zbiec.

    Edmund Śliwiński w czasie okupacji hitlerowskiej pracował jako rzeźnik w prywatnym zakładzie masarskim, należącym do Niemca w Żninie. W 1943 r. jego kolega, także Polak, mieszkający również w Żninie, zadenuncjował go, że okrada Niemca z wędlin, mięsa i tłuszczów, dostarczając wiktuały Polakom
    Hitlerowscy żandarmi aresztowali Śliwińskiego i w czasie wstępnego przesłuchania, co miało miejsce w posterunku żandarmerii, mieszczącym się w centrum Żnina, przy Rynku (dziś dom ten wykupiony przez policję, stanowi jedną całość należącą do Rejonowej Komendy Policji przy placu Wolności 6) - aresztowany i silny jak tur aresztant trzepnął żandarma krzesłem w głowę i wykorzystując zamieszanie, w jasny dzień, zdołał zbiec z hitlerowskiego posterunku.
    Początkowo Edmund Śliwiński ukrywał się w podżnińskich wsiach, korzystając z pomocy volksdeutscha, Sykstusa Flanca - jubilera i zegarmistrza, prowadzącego w czasie okupacji swój zakład i sklep przy rynku w Żninie (w domu tym należącym obecnie do spadkobierców mieści się m.in. siedziba zarządu oddziału PTTK).
    Brawurowa ucieczka Edmunda Śliwińskiego wprowadziła we wściekłość Niemców, którzy czynili zasadzki, aby ująć zbiega. Bezskutecznie. Czyn ten odbił się także szerokim echem wśród Polaków zamieszkałych w Żninie i powiecie, dodał ludziom otuchy, a postać zbiega z hitlerowskiego posterunku wyrosła na bohatera, który dowiódł, że Szwabów też można zrobić w konia.
    Opiekujący się uciekinierem Sykstus Flanc, w porozumieniu z p. Przybylskim - Polakiem, pracownikiem niemieckiego magistratu w Żninie (który Edmundowi Śliwińskiemu wystawił lewe dokumenty na inne, fikcyjne nazwisko), ułatwili ukrywającemu się zniknięcie z rejonu Żnina, gdyż groziło mu coraz większe niebezpieczeństwo. Edmund Śliwiński zdołał przekroczyć granicę i dotrzeć do Generalnej Gubernii, gdzie w Mińsku Mazowieckim mieszkał do końca okupacji. W 1945 r. powrócił do Żnina, wraz z żoną, poślubioną na wygnaniu (nota bene piękną i zgrabną niewiastą).
    Pracował w zakładach mięsnych (istniejących jeszcze w latach 45-48) i prywatnych zakładach masarskich. Mieszkał wówczas wraz z rodziną przy ul. Kościelnej 3 w domu p. Średzińskiej (dziś w nieruchomości tej na parterze mieści się Księgarnia Pałucka - pp. Jadwigi i Henryka Tokarzów).
    W 1946 r. odbyła się rozprawa przeciwko denuncjatorowi, który sypnął swego kolegę, wydając go w łapy hitlerowskiej żandarmerii. Zdrajca wyrokiem sądu w Żninie otrzymał 4 lata więzienia. Zaś życzliwa i pomocna wobec Edmunda Śliwińskiego postawa volksdeutscha Sykstusa Flanca pomogła mu w uzyskaniu pełnej rehabilitacji za podpisanie volkslisty. Bo nic nie stało na przeszkodzie, aby później ubecy - posądzając jubilera-zegarmistrza o wielkie bogactwo - pod różnymi pozorami nękali go aż do śmierci, zarzucając mu m.in. wrogą, antypaństwową postawę i przeprowadzając w domu pp. Flanców częste rewizje.
    Natomiast w latach pięćdziesiątych zmarł główny bohater tych dramatycznych wydarzeń - Edmund Śliwiński - cieszący się wśród żnińskiej społeczności za swój dzielny wyczyn uznaniem i szacunkiem.

Stanisław Czabański, Pałuki nr 59 (11/1993)

Relację tę opracowałem na podstawie świadka pamiętającego dokładnie te wydarzenia - p. Kazimierza Marciniaka, właściciela zakładu ogrodniczego przy ul. Dworcowej w Żninie.

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/02/2024 08:52

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze wiadomości