80-letnia mieszkanka Górek Zagajnych Danuta R. zginęła w środku dnia w swoim mieszkaniu w budynku wielorodzinnym w centrum wsi. Kryminalni z Nakła zatrzymali 26-letniego Arkadiusza W. podejrzanego o dokonanie tej zbrodni.
Jurand Świerc wskazuje na dom rodzinny Danuty Rataj w kronice Lisewa Kościelnego. Kronikę tę Teresa Osial (na zdjęciu) otrzymała od zamordowanej i nie zdążyła jej zwrócić. fot. Sylwia Wysocka Zgłoszenie o znalezieniu ciała 80-letniej kobiety zamieszkującej w jednej ze wsi w gminie Kcynia dyżurny policji odebrał 10 czerwca wieczorem. Pracujący na miejscu odnalezienia zwłok policjanci ustalili, że do śmierci kobiety przyczyniły się inne osoby.
Nad rozwikłaniem sprawy pracowali wspólnie kryminalni z Komendy Powiatowej Policji z Nakła i Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. 12 czerwca policjanci zatrzymali podejrzewanego o dokonanie zbrodni 26-letniego mieszkańca tej samej miejscowości w miejscu jego zamieszkania. 14 czerwca kryminalni doprowadzili zatrzymanego do prokuratury, gdzie oskarżyciel przedstawił mu zarzut zabójstwa.
Prokurator przychylił się do wniosku policjantów i wystąpił do sądu o aresztowanie 26-latka. Sąd po zapoznaniu się z aktami sprawy zadecydował, że najbliższe 3 miesiące podejrzany spędzi w areszcie. Za zbrodnię zabójstwa mężczyźnie grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
O powodach zbrodni dla dobra sprawy policja jeszcze nie mówi, nieoficjalnie wiadomo, że zbrodnia miała charakter rabunkowy.
Prokurator Rejonowy Grażyna Pawlaczyk poinformowała, że na chwilę obecną przyczyna śmierci nie jest jeszcze jednoznaczna. - Czekamy na opinię biegłych, która pozwoli określić w sposób zdecydowany przyczynę śmierci. Kobieta posiadała obrażenia, ale dopiero biegły po sekcji zwłok stwierdzi przyczynę zgonu - poinformowała prokurator.
Prokurator przekazała też, że liczne ślady i pozostawione dowody doprowadziły do wytypowania osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa, wobec której zastosowano trzymiesięczny areszt.
Mieszkańcy Górek Zagajnych spotkali się we wtorkowy wieczór na skwerze św. Wawrzyńca, w sąsiedztwie domu zamordowanej Danuty Rataj, by odmówić różaniec za jej duszę fot. Sylwia Wysocka 80-letnia mieszkanka Górek Zagajnych Danuta R. zginęła w swoim mieszkaniu w budynku wielorodzinnym w centrum wsi.
Kobieta do Górek Zagajnych z Lisewa trafiła w 1963 roku, by podjąć pracę w miejscowej szkole. - Uczyła mnie historii, była nauczycielem z powołania, żyła spokojnie, nikomu się nie naraziła, nikomu nie wadziła, mieszkańcy naszej wsi ją bardzo szanowali - mówi jej były uczeń Jurand Świerc.
W Górkach Zagajnych Danuta R. spędziła całe swoje zawodowe życie i postanowiła tu pozostać, wykupiła sobie w budynku szkoły mieszkanie na piętrze. W ostatnim czasie, jak opowiadają mieszkańcy, miała problemy ze zdrowiem, mimo to co niedzielę wybierała się do kościoła. Od pewnego czasu opiekowała się nią sąsiadka mieszkająca na parterze, teściowa podejrzewanego o popełnienie morderstwa.
Teresa Osial zapewnia, że Danuta R. była osobą szanowaną, mieszkańcy zwracali się do niej z szacunkiem. - Uczyła trzy pokolenia mieszkańców, poświęcała się swojej pracy, zasłużyła sobie na szacunek - podkreśla Teresa Osial.
Mieszkańcy sądzą, że zaufała sprawcy, tak jak ufała innym, znała wszystkich, uczyła ich, spotykała we wsi, miała z nimi kontakt.
Strażacy Jacek Osial, Tomasz Świerc, Łukasz Jachim opowiadają, że kiedy rozpoczęli modernizację boiska, które było w sąsiedztwie domu, w którym mieszkała, na jego części stały szopki, w tym też pani Danuty R. Kobieta niepokoiła się o zawartość swojego pomieszczenia, dlatego wdzięczna była za pomoc strażakom, którzy przenieśli zawartość szopki do piwnicy. Cieszyła ją zmiana wizerunku wsi, imprezy, jakie się odbywały na boisku i wszelkie inicjatywy z korzyścią dla wsi i jej mieszkańców. Przy garażu miała nasadzone kwiaty, które uwielbiała.
Sprawa zabójstwa nauczycielki wstrząsnęła mieszkańcami Górek Zagajnych. Wielu rozmawiając z reporterem chciało pozostać anonimowymi, tym bardziej, że o popełnienie przestępstwa podejrzewa się mieszkańca tej samej wsi, choć napływowego (mieszka on w Górkach Zagajnych 6-7 lat).
Mówi się o dziwnym, nerwowym zachowaniu podejrzanego Arkadiusza W. po ujawnieniu morderstwa. - Zachowywał się dziwnie, trzęsły mu się ręce, nawet z dzieckiem spacerował, czego wcześniej nie czynił. Nie zabierał głosu pod sklepem, kiedy dyskutowaliśmy o tej tragedii, tylko słuchał - relacjonują mieszkańcy.
Mówi się o hazardowej naturze podejrzanego, skłonnościach do alkoholu, o tym, że od kilku miesięcy przebywał na zwolnieniu chorobowym mimo dobrze płatnej pracy w Poznaniu.
Mieszkańców przeraża fakt, że do zbrodni doszło w budynku wielorodzinnym, w jasny dzień. Nikt z nich nie zauważył sprawcy, nie słyszał tragedii, jaka rozegrała się w budynku starej szkoły. Jedną z mieszkanek zaniepokoiła cisza w mieszkaniu emerytowanej nauczycielki, nie było słychać nawet jej kaszlu, do którego była przyzwyczajona. Wieczorem zaniepokojona ciszą w mieszkaniu sąsiadki, wraz z panią opiekującą się na co dzień staruszką postanowiły zainterweniować. Kiedy otworzyły drzwi, znalazły leżącą kobietę, powiadomiły pogotowie i policję, na pomoc było już jednak za późno.
Mieszkańcy pytani o przyczynę śmierci mówią o leżącej poduszce, o zadanych ranach, krwi. Obrażenia potwierdziła też prokurator.
- Trudno uwierzyć w to wszystko, w to, że u nas w Górkach doszło do morderstwa. Ta kobieta nikomu nie wadziła, była jeszcze pod koniec maja na mszy w świetlicy w intencji rodzin, a dziś to nam przyszło odmawiać za nią różaniec, bo dla korzyści majątkowych skrócono jej żywot. Nie da się przejść do porządku dziennego nad tym, że ktoś w centrum naszej wsi odbiera życie drugiej osobie - relacjonują osoby, które przyszły odmówić różaniec w intencji szanowanej, emerytowanej nauczycielki.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1270 (24/2016)
Inne teksty na ten temat:
Szesnaście lat za zabójstwo i kradzież
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze