Nowy prezes WiK-u wręczył Aleksandrze Szpek wypowiedzenie z pracy w tej firmie. Była skarbniczka gminy Żnin nie ukrywa rozgoryczenia. Wierzyła w to, że jest w spółce potrzebna, że jej praca ma sens. Poza tym otrzymała przecież w ciągu zaledwie kilku miesięcy drugi cios w postaci zwolnienia jej z pracy. W maju musiała się pożegnać ze stanowiskiem skarbnika. Zatem to, co spotkało ją w WiK-u, to tak, jakby dostała drugi cios w to samo miejsce.
20 maja na drugiej sesji Rady Miejskiej w Żninie w obecnej kadencji odwołana została z funkcji skarbnika gminy Aleksandra Szpek. Na tej samej sesji Rada powołała na tę funkcję Bernadetę Chojnacką.
Radny Dariusz Kaźmierczak, który dziękował na tamtej sesji odchodzącej skarbniczce (choć fizycznie Aleksandry Szpek nie było wówczas w auli ratusza), wyraził nadzieję, że już na innym stanowisku, ale będzie ona nadal służyła swoją wiedzą i niebagatelnym doświadczeniem gminie Żnin.
Mogło się wtedy wydawać, że rzeczywiście tak będzie. Otóż następnego dnia Aleksandra Szpek była już w Urzędzie Miejskim i wtedy została pożegnana przez burmistrza Łukasza Kwiatkowskiego oraz przewodniczącego Rady Miejskiej w Żninie Idziego Mądrego. Był przy tym obecny sekretarz gminy Mirosław Gatka oraz nowa skarbniczka Bernadeta Chojnacka. Aleksandra Szpek pracowała dla gminy Żnin w latach 1994-2007 oraz od grudnia 2014, aż do teraz. Zresztą między tymi okresami co prawda poświęciła się pracy w bankowości, ale nie tylko, bo w pierwszej połowie poprzedniej dekady pracowała w spółce komunalnej gminy Żnin, jaką jest WiK.
Skarbniczką gminy Żnin była po raz pierwszy od 2004 r., kiedy to została powołana w miejsce ciężko wówczas chorej Barbary Radke-Wesołowskiej, która niestety zmarła. Aleksandra Szpek pełniła funkcję szefowej budżetu gminy do kwietnia 2007 r. W spółce WiK od września 2013 r., jeszcze za prezesów Eugeniusza Dobaczewskiego i Janusza Biegańskiego, pełniła funkcję głównej księgowej. Nadal znajdowała się na liście kadr spółki, gdyż jej praca w WiK-u po wyborze na skarbniczkę gminy w grudniu 2014 r. została tylko zawieszona. Jak powiedziała nam wtedy Aleksandra Szpek, jeszcze 21 maja br., tuż po pożegnaniu z Urzędem Miejskim i władzami gminy udaje się do siedziby spółki przy ul. Mickiewicza, by podjąć pracę na etacie głównej księgowej.
W maju br. prezesem zarządu spółki WiK w Żninie nadal pozostawał Robert Marcińczyk. 25 lipca br. w spółce WiK doszło do pierwszych, kluczowych zmian. Odbyło się nadzwyczajne zgromadzenie wspólników tejże spółki, której jedynym właścicielem jest gmina Żnin. Podczas obrad odwołano wtedy trzech członków rady nadzorczej: Macieja Dalkę, Dariusza Fundatora, Renatę Jesionowską-Zawieję. Ponadto podczas zgromadzenia powołano trzech nowych członków rady nadzorczej Jej przewodniczącym został Maciej Maciejewski a skład uzupełnili Sławomir Michalski i Jan Burker.
We wrześniu Robert Marcińczyk złożył rezygnację z funkcji prezesa WiK-u, a nowa rada nadzorcza zdecydowała, że nowym prezesem zarządu będzie Andrzej Daszkowski, długoletni pracownik WiK-u.
Wkrótce dotarły do nas informacje, że była skarbniczka gminy Żnin, Aleksandra Szpek otrzymała wypowiedzenie z pracy w przedsiębiorstwie. Prezes Andrzej Daszkowski potwierdził tę informację, przy czym poinformował, że nie było to wypowiedzenie z etatu głównej księgowej. Otóż - jak tłumaczy nam obecny prezes Andrzej Daszkowski - po powrocie do WiK-u- kilka miesięcy temu Aleksandra Szpek decyzją jeszcze prezesa Roberta Marcińczyka objęła specjalnie utworzone stanowisko pełnomocniczki ds. zgodności. Chodziło o to, że tak naprawdę nie było wolnego etatu głównej księgowej, gdyż funkcję tę łączy w swoim etacie dyrektorka ekonomiczna WiK-u. Natomiast w ocenie nowego prezesa trzeba było dokonać zmian w strukturze organizacyjnej. Etat pełnomocnika ds. zgodności był w tej ocenie prezesa zbędny. Dlatego Andrzej Daszkowski zdecydował o wręczeniu wypowiedzenia Aleksandrze Szpek z pracy w WiK-u z powodu likwidacji stanowiska.
Prezes dodaje, że obecnie Aleksandra Szpek jest na trzymiesięcznym okresie wypowiedzenia warunków pracy, który upłynie z końcem grudnia br. i wówczas otrzyma ona jeszcze gwarantowaną przepisami odprawę. Teraz przebywa na zwolnieniu lekarskim.
Skontaktowaliśmy się z Aleksandrą Szpek. Powiedziała nam, że odczuwa żal i pewne rozgoryczenie, Nie miała poczucia, że zaproponowane jej przez poprzedniego prezesa stanowisko pełnomocnika ds. zgodności było w WiK-u niepotrzebne. Wręcz przeciwnie. Po powrocie do WiK-u rzuciła się z entuzjazmem w wir pracy, nowe wyzwania ją cieszyły. Tamto stanowisko było zgodne z jej kwalifikacjami. Posiada wykształcenie w zakresie finansów, ale też przepisów prawa. Do tego ma 23-letnie doświadczenie w pracy dla samorządu. Poza tym te miesiące w WiK-u były czasem wdrażania przepisów ustawy o ochronie sygnalistów. Aleksandra Szpek opracowała wewnętrzną procedurę zgłoszeń, która została wdrożona i opublikowana w BIP-ie. Po pierwszej rozmowie z nowym prezesem miała jeszcze nadzieję, że ma szansę pozostać w WiK-u. Zależało jej tym bardziej, że kilka miesięcy wcześniej zdecydowała się tam wrócić przedkładając perspektywę tej pracy nad inną propozycję zatrudnienia, która teraz już przepadła. Niestety, dwa dni po pierwszej rozmowie Andrzej Daszkowski wezwał ją i wręczył wypowiedzenie. Było jej przykro tym bardziej, że nawet nie otrzymała propozycji innego etatu w spółce.
Aleksandra Szpek konsultowała się z prawnikami, czy jednak nie złożyć pozwu do Sądu Pracy. Biorąc pod uwagę wymagane przepisami i czekające jeszcze WiK zmiany regulaminów wewnętrznych, można było dowodzić, że stanowisko, które pełniła, tak naprawdę jest konieczne. Ostatecznie była skarbniczka gminy, także w trosce o stan swojego zdrowia, zrezygnowała z walki w sądzie. Niemniej jednak żal jej pozostał. Tym bardziej, że było to drugie jej zwolnienie z pracy w odstępie kilku miesięcy.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze