Łabiszyn, radny, wykroczenie, Leszek S., mandat
Było wykroczenie, mandat pozostaje
Radny Leszek S. nie zamierza zrzekać się mandatu, chociaż w listopadzie ubiegłego roku spowodował kolizję będąc pod wpływem alkoholu. Tłumaczy, że było to wykroczenie, a nie przestępstwo, więc rezygnować z funkcji w Radzie nie musi.
Przypomnijmy: Leszek S. z Nowego Dąbia, radny Rady Miejskiej w Łabiszynie i przewodniczący komisji ładu, porządku i bezpieczeństwa publicznego 20 listopada kierując samochodem pod wpływem alkoholu spowodował kolizję z innym samochodem w Łabiszynie Wsi. Ford dachował. Na szczęście małżeństwu, które nim podróżowało, nic się nie stało.
W dniu kolizji policja nie odnalazła Leszka S. ani w miejscu pracy, ani w miejscu zamieszkania. Zgłosił się on na komisariat dopiero następnego dnia. Jak poinformowała policja, mężczyzna przyznał się do spowodowania kolizji drogowej po użyciu alkoholu oraz kierowania samochodem po spożyciu alkoholu. W związku z tym, że Leszek S. zgłosił się na policję dopiero następnego dnia po zdarzeniu, nie wiadomo, ile promili miał w organizmie, gdy doszło do zdarzenia, dlatego też jego czyn został zakwalifikowany jako wykroczenie, a nie jako przestępstwo.
- Dwóch świadków zeznało, że piłem, ale jak może wiedzieć, ile wypiłem, kobieta, która z nami przy stole nie siedziała - uważa Leszek S. - A drugi świadek, jak zeznawał, był na kacu, poza tym on się leczy. Nie może być wiarygodny. Nie wiadomo, jak sąd potraktuje te zeznania świadków. Na razie zatrzymano mi prawo jazdy, ale nie ma jeszcze decyzji sądu o tym, czy zostanie mi ono zabrane, czy nie. Mogłem mieć przecież dopuszczalną ilość alkoholu w organizmie.
Pojawiły się pogłoski, że mimo tego, co zdarzyło się w listopadzie, radnego widać za kierownicą samochodu. Leszek S. zaprzecza tłumacząc, że samochodem poruszają się tylko jego synowie. Twierdzi, że on sam jeździ z kierowcą. Zaznacza jednocześnie, że kiedy zrobi się cieplej, będzie jeździł rowerem. Radny przyznaje, że jest wniosek, aby zatrzymać mu prawo jazdy na 10 miesięcy. - Prawo jazdy mogą mi przywrócić, czekam teraz na decyzję z Szubina w tej sprawie - mówi Leszek S.
Wiele osób dziwiło się również, że Leszek S. przed policją nie odpowiedział za ucieczkę z miejsca wypadku. - Ja się zatrzymałem zaraz po tym, jak ci państwo wylecieli z drogi - wspomina radny. - Rozmawiałem z nimi, widziałem, że nic im się nie stało, dlatego mogłem spokojnie odjechać. Kontaktowałem się z nimi także później, kiedy policzyli straty. Dogadaliśmy się, że ja pokryję koszty, które oni ponieśli w związku z kolizją.
Jan Bednarek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy wyjaśnia, że nietrzeźwość można ustalić nie tylko w oparciu o badanie, ale także kierując się innymi dowodami, np. zeznaniami świadków. - W ten sposób także można ustalić, że sprawca pił, ale to już trzeba wyjaśniać w toku postępowania - tłumaczy Jan Bednarek. - Natomiast ucieczka z miejsca zdarzenia jest przestępstwem, jeśli dotyczy wypadku drogowego. Jeśli się wzywa policję, to sprawca powinien pozostać na miejscu. Jeśli istnieje podejrzenie, że zdarzenie zostało zakwalifikowane nieodpowiednio, należy złożyć zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej.
Leszek S. zapytany, czy można spodziewać się jego rezygnacji z funkcji radnego, odpowiada: - Nie mam potrzeby rezygnować przy wykroczeniu. Jeżeli bym musiał, to nie chodziłbym już na komisje i na sesje.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1095 (6/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze