Ogródki, Rydlewo, status, działka cukrownicza, sytuacja prawna, prawo
Chcą uporządkować status działek cukrowniczych
Po raz kolejny wraca problem nieuporządkowanej sytuacji prawnej działek ogrodowych użytkowanych w większości przez dawnych pracowników cukrowni oraz ziemi uprawnej użytkowanej przez dzierżawców gminy. Ratusz znów chce przedłużyć umowy dzierżaw, ale też przystąpić do prac związanych z uporządkowaniem tej sytuacji raz na zawsze.
Na sesji Rady Miejskiej 29 grudnia radni Żnina mieli przyjąć uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na zawarcie kolejnych umów dzierżawy, która obejmuje te same części nieruchomości położonej w Rydlewie. Dzierżawcami są osoby fizyczne. Rzecz dotyczy terenu, który jest wykorzystywany jako działki ogrodowe, które niegdyś pracownikom przydzieliła cukrownia. Część terenu jest wykorzystywana rolniczo. Cały teren leży na jednej działce ewidencyjnej nr 54. Dotychczasowa umowa dzierżawy wygasa 31 grudnia br.
Temat poruszony został na posiedzeniach komisji Rady Miejskiej przed Bożym Narodzeniem. Na posiedzeniu komisji rolnictwa i spraw wsi Urszula Nawrocka, naczelnik wydziału mienia, rolnictwa i środowiska w Urzędzie Miejskim w Żninie wyjaśniła, że gmina przejęła teren od Skarbu Państwa około 10 lat temu. Wcześniej zarządzało nim Starostwo Powiatowe w Żninie. Teren ma powierzchnię 13,77 hektara, znajduje się w sąsiedztwie ogródków kolejowych i terenu prywatnego, na którym prowadzona jest działalność gospodarcza w branży ogrodniczej. Gmina jest na etapie opracowywania dla tego obszaru miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Na tym obszarze jest ponad 70 użytkowników, a niektórzy z nich mają po kilka działek. Większość z nich ma około i powyżej 600 m2 powierzchni. Tymczasem według ustawy o rodzinnych ogródkach, powinny mieć one od 300 do 500 m2 powierzchni, aby takie rodzinne ogródki działkowe powołać. Na razie jest to niemożliwe. Ponad 6 hektarów powierzchni działki jest użytkowana nie jako działki ogrodowe, ale i rolniczo. Są też działki rekreacyjne. Urszula Nawrocka powiedziała, że ta sytuacja wymaga uporządkowania. Dodała, że przejęcie przez zasiedzenie nie wchodzi w grę, gdyż ciągłość tego zasiedzenia została przerwana umowami dzierżawy. Rozważana też była opcja sprzedaży terenu. Ponieważ jednak nie ma póki co dla niego opracowanego i uchwalonego planu miejscowego zagospodarowania, to teren traktowany jest jako rolniczy. A jeśli tak, to jego sprzedaż może się odbywać tylko, gdy jej przedmiotem będzie wydzielona działka o powierzchni minimum 3.000 m2. Poza tym sprzedaż musiałaby się odbyć w trybie przetargu. Dotychczasowi użytkownicy zaś czują się właścicielami swoich działek, jako dawni pracownicy cukrowni, od której je otrzymali w użytkowanie.
Gmina rozważa możliwość podpisania kolejnych umów dzierżawy do końca sierpnia. Umowy dotyczą bowiem tej części terenu, która jest użytkowana rolniczo. Chodzi o to, żeby użytkownicy mogli zebrać plony swoich upraw. Obecny na zebraniu komisji burmistrz Robert Luchowski wyraził chęć uregulowania całej sytuacji w tej kadencji samorządu. Oznajmił, że wszystko może być przygotowane przez stałą komisję Rady Miejskiej - byłaby to komisja rolnictwa lub też można powołać do tych prac komisję doraźną. O tym zdecydują już radni. Burmistrz przyznał, że trzeba tej sprawie poświęcić więcej czasu niż miesiąc czy kilka, ale wszystko powinno być uregulowane.
Radny Adam Kowalewski wyraził wątpliwość, czy teraz kolejne przedłużanie umowy dzierżawy wnosi coś do sprawy. Jego zdaniem, jest to tylko narzędzie do odkładania tematu na później, zaś dzierżawcom przynosi to tylko kolejny okres niepewności. Radny podzielił się też swoją uwagą, że może warto zastanowić się, czy terenu nie przeznaczyć w przyszłości na coś innego, np. na działki budowlane. Proponował zgodzić się na podpisanie umów tylko z tymi dzierżawcami, którzy mają działki od 300 do 600 m2.
Przewodnicząca komisji Lidia Cieślewicz powiedziała, że to i tak niczego by nie uporządkowało. Gdyby działki miały zostać podciągnięte pod rodzinne ogródki działkowe i tak musiałyby być w większości mniejsze, niż są obecnie. Robert Luchowski zaś podkreślił, że proponowana uchwała na pewno nie zmierza do stałego utrzymywania obecnego stanu, a obowiązkiem burmistrza jest nie dopuszczać do takiego stanu rzeczy, że ktoś nie będzie regulował płatności za użytkowany teren. Stąd podjęcie uchwały uznał za konieczne.
Na zakończenie Urszula Nawrocka odniosła się jeszcze do możliwości sprzedania terenu na działki budowlane, o czym wspomniał Adam Kowalewski. Naczelnik wydziału mienia, rolnictwa i środowiska zaznaczyła, że teren, o który chodzi, to są bardzo dobre grunty rolne I i II klasy. - Jest mało prawdopodobne, że ministerstwo zgodziłoby się na sprzedaż tego terenu na działki budowlane - powiedziała Urszula Nawrocka.
Komisja rolnictwa, a prawdopodobnie też inne komisje Rady Miejskiej, w przyszłym roku wybiorą się do Rydlewa, żeby obejrzeć sytuację w terenie.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1194 (53/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze